|
|
|
Muszę się przyznać, ze do zakupu pierwszego tomu opowiadań Orsona Scotta Carda podchodziłam raczej długo. Do tej pory znałam go raczej jako autora powieści, z jakością których bywało różne (zazwyczaj im dalej w cykl tym gorzej). Jednak w końcu kupiłam Kalejdoskop, przy czym niepoślednią rolę odegrała ... grafika Rodneya Matthewsa na okładce. Zakupu jednak nie żałowałam i zaraz następnego dnia dokupiłam do kompletu Mozaikę, a następnie - natychmiast po wypatrzeniu w księgarni - Chaos i Okrutne cuda Czy muszę wyjaśniać, co skłoniło mnie do tak raptownej zmiany zdania? Oczywiście zawartość kupionych książek. Każdy miłośnik pisarstwa Orsona Scotta Carda powinien mieć je w swojej biblioteczce. Po pierwsze po to, żeby móc je czytać wciąż na nowo, po drugie po to, żeby mieć czym przekonywać malkontentów twierdzących, że Card to w najlepszym wypadku sprawny rzemieślnik. Zamieszczone opowiadania są tak różnorodne, że praktycznie każdy powinien wśród nich znaleźć coś dla siebie. Gwoli jasności powinnam chyba wspomnieć, że to, co u nas wychodzi jako cztery książki w oryginale było jednym potężnym tomem w twardej oprawie (lub dwoma nieco mniejszymi w miękkiej) zatytułowanym Maps in the Mirror i podzielonym na cztery główne części tematyczne. Niestety, nie poznamy części piątej zawartej w wydaniu oryginalnym zatytułowanej Lost Songs (Zaginione pieśni). Być może opowiadania dla mormońskich dzieci nie byłyby dla nas szczególnie interesujące, jednak na pewno chętnie przeczytałabym trzy z Zaginionych pieśni. Mam na myśli opowiadania Ender's Game (Gra Endera) później rozwinięte w powieść pod tym samym tytułem i Mikal's Songbird stanowiące zalążek powieść Mistrz pieśni oraz poemat Prentice Alvin and the No Good Plow, będący inspiracją dla cyklu opowieści o Alvinie Stwórcy.
Mozaika czyli The Hanged Man - Tales of Dread mieści się w formule opowieści niesamowitych pisanych kiedyś przez Poego czy Grabińskiego. Niektóre z nich powodują dreszczyk, inne chwilę zastanowienia, niektóre zaś budzą autentyczne przerażenie. Te ostatnie w większości zaliczam do mojej prywatnej kategorii tekstów, do których wracam raczej rzadko, ale pamiętam bardzo długo (listę otwierają niezapomniane Piaseczniki). Co ciekawe, najbardziej zapadło mi w pamięć opowiadanie, w którym nie sposób znaleźć nawet odrobiny fantastyki - jest ono po prostu przerażająco realistyczne.
W tomie czwartym noszącym tytuł Okrutne cuda (Cruel Miracles) określonym w podtytule jako Opowieści o śmierci, nadziei i świętości (Tales of Death, Hope and Holiness) najczęstszym motywem jest śmierć. Czasem jest to temat główny, czasem przewija się w tle, czasem jest tą gorszą alternatywą, ale obecna jest prawie zawsze. Tu obok opowiadania o uzdrowicielu znajdziecie historię człowieka potrafiącego sprowadzić na innych śmierć, dowiadujemy się, czym ta sama śmierć może być dla istot nieśmiertelnych, zastanowimy się, czy zawsze życie za wszelką cenę jest lepsze od śmierci. Należy jeszcze dodać, że w każdym tomie znajduje się posłowie zawierające komentarze autora do zamieszczonych opowiadań. Czasem jest to historia powstania tekstu, czasem rozważania z nim związane - osobiście lubię czytać takie rzeczy, choć już po lekturze tekstu właściwego. Na koniec niestety zwyczajowa łyżka dziegciu czyli uwagi do wydawcy. Po pierwsze: w żadnym z czterech tomów nie znajdziecie takiego drobiazgu jak spis treści. Prawdopodobnie dlatego, że w oryginale był tylko jeden na samym końcu, czyli po części piątej, u nas pominiętej... :->
Po trzecie: w notkach odautorskich Card często wspomina o swoich książkach. Jednak tylko w przełożonym przez Piotra W. Cholewę tomie trzecim tytuły wydanych u nas powieści są podawane w znanych nam już tłumaczeniach. W pierwszych dwóch znajdziemy wyłącznie angielskie - o ile czytelnik nie znający oryginalnych tytułów przy Ender's Game może się domyślić, że chodzi o Grę Endera, to z np. Wyrms (Glizdawce) nie pójdzie mu już tak łatwo - nawet jeśli zna angielski. Najciekawiej jednak postąpiła tłumaczka w tomie czwartym. Podając tytuł oryginalny podaje obok również jego tłumaczenie - tyle tylko, że własne. W ten sposób Alwin Stwórca staje się Alvinem Twórcą, Planeta Spisek to Planeta zwana zdradą a Mówca Umarłych to Rzecznik umarłych (we wprowadzeniu) lub Rzecznik zmarłych (w posłowiu)... Po czwarte: ciekawą taktykę zastosowano w opisie okładek: pierwsze trzy tomy podają nazwisko ich autora (jak już wspomniałam jest nim Roddney Matthews) pomijając tytuły wykorzystanych grafik, czwarty na odwrót - jest podany tytuł, ale nazwisko już nie. Po piąte: czy ktoś mógłby mi powiedzieć, dlaczego Amber podzielił ksiażkę na cztery części? Całość ma poniżej 850 stron, więc mogłabym zrozumieć rozdzielenie na dwie ksiażki, ale nawet to nie byłoby chyba konieczne, wydawano już u nas książki o podobnej objętości. Na całe szczęście tłumaczenia samych tekstów są w najgorszym wypadku niezłe - ich autorami oprócz wymienionych już Ewy Witeckiej (Kalejdoskop) i Piotra W. Cholewy (Chaos) są Małgorzata Fijałkowska i Cezary Frąc (Mozaika) oraz Anna Czajkowska (Okrutne cuda).
|