Framzeta
Pismo SF FRAMLING.   Numer 7   [luty - kwiecień 2000]

Poprzednia strona Spis treści Następna strona


Logo SF-Framling (8061 bajtów)Od redakcji

Chciałem w tym wstępniaku podsumować wyniki ankiety z poprzedniego numeru Framzety, wierząc, że wasze opinie pomogą nam podjąć decyzje co do dalszego rozwoju pisma. Niestety otrzymaliśmy aż ... cztery wypowiedzi. A z tego naprawde trudno wysnuwać wnioski. Tak mała liczba reakcji na naszą ankietę jest trochę zaskakująca, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że już 135 osób zasubskrybowało Framzetę (a nie ma wśród nich wielu czytelników, którzy o pojawieniu się nowego numeru dowiadują się w Usenecie), a poprzedni numer miał ponad dwa i pół tysiąca odwiedzin w samej sieci, nie licząc osób, które zapoznały z nim się za pośrednictwem magazynu //WWW. Być może niemało w tym też naszej winy, bowiem ankieta nie pojawiła się jako osobna strona, nie była zrobiona jako skrypt, a także nie było tradycyjnych nagród rozlosowywanych wśród uczestników ankiety. Następnym razem postaramy się poprawić. :-) Tym niemniej nadal zachęcamy do wyrażania swych opinii o naszym piśmie. Ankietę znajdziecie we wstępniaku poprzedniego numeru.

Ale zacznijmy może jednak od przyjemnej, nawet bardzo przyjemnej wiadomości. Framzeta została zauważona przez Gazetę Wyborczą, która w swym dziale kulturalnym, w artykule na temat pism kulturalnych w Internecie napisała: "Magazyn 'Framzeta'. Opowiadania, rozmowy z pisarzami s.f., publicystyka, futorologiczna galeria, recenzje książek i gier komputerowych. Raj dla fanów fantastyki." Nie będziemy z tym polemizować. :-)

Powróćmy jednak do owej ankiety. Piszecie m.in., że nie podobają się wam i nie interesują publikowane złośliwości wobec pewnego miesięcznika fantastycznego o wielotysięcznym (choć stale spadającym) nakładzie. Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo mnie cieszą takie opinie. To wspaniale, że są czytelnicy, których interesuje tylko literatura i nie chcą sobie zwracać głowy jakimiś konfliktami w środowisku fanów. Jednakże nie zapominajcie, że ów papierowy miesięcznik dociera do największej liczby fanów, będąc dla nich głównym źródłem informacji. A ponieważ owe informacje bywają często bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące dla wielu ludzi, wliczając w to załogę Framzety (w zdecydowanej większości współorganizatorów zeszłorocznego Polconu), uważamy za stosowne prostować owe informacje na miarę naszych skromnych możliwości. Jeśli was to nie interesuje - nie czytajcie! Macie tu nasze błogosławieństwo.

W tym numerze nie znajdziecie nic na temat owego pisma papierowego, ale najprawdopodobniej już w następnym numerze pojawi się obszerny artykuł wyjaśniający w spokojnych słowach nasz punkt widzenia.

Piszecie też, że ogromną popularnością cieszą się nasze short stories. Mamy więc dla was kolejną ich partię, mając nadzieję, że nadal będą się wam podobać. Ale tu też nasuwa się pewna refleksja. Niektóre z naszych tekstów rozpczęły swój niezależny żywot w sieci, przekazywane dalej za pośrednictwem e-maili. Dotyczy to zwłaszcza tekstów Obcy 5: Zemsta Jarosława Loretza i Z pamiętnika kinomana Michała Maracewicza. Niestety, w obydwu przypadkach gdzieś zginęły nazwiska autorów i teksty te wędrują calkowicie bezimiennie. Nie jest to zbyt miłe dla ich autorów, którzy, zapewniam was, przyłożyli się do napisania takich opowiadań. Dlatego proszę Was bardzo: jeśli spodoba się wam jakiś tekst z Framzety do tego stopnia, że chcielibyście przekazać go kolegom, nie pomijajcie nazwiska autora, a i URL Framzety również byłby miłym gestem wobec redakcji, dzięki której mogliście przeczytać te teksty.

Pora na tradycyjne spojrzenie na zawartość tego numeru Framzety. Myślimy, że się nie zawiedziecie. Oprócz standardowego zestawu opowiadań i short stories (jak zwykle, i żartobliwych, i serio), powrócił wreszcie komiks, nieco zmniejszony dział publicystyczny został w pełni zrekompensowany przez ogromną liczbę recenzji, a dla osób chętnych do nadsyłania swych dzieł dla Framzety mamy wreszcie wyjaśnienie jak to robić i co się z nimi dalej dzieje. Wszystkich, którzy nadesłali nam swe teksty, a nie ukazały się one na łamach, ani nie dostali informacji zwrotnej informujemy, że najprawdopodobniej teksty zostały odrzucone, a z braku czasu redakcja nie wysyłała tej smutnej wiadomości autorom. Jeśli jednak chcecie otrzymać naszą opinię (nawet negatywną) o waszym tekście - przypomnijcie nam się, proszę.

Kolejną innowacją w tym numerze jest wprowadzenie ocen przez naszych recenzentów. Każdy omawiany film, książkę, grę i stronę WWW oceniamy w skali 0-5. Mamy nadzieje, że pomoże wam to przy podejmowaniu decyzji czy warto się zainteresować opisanym dziełem. Oceny w postaci estetycznych framlingów (z dokładnością do pół punktu) znajdziecie na początku każdej recenzji. Oczywiście oceny wyrażaja jedynie zdanie autora recenzji, które niekoniecznie musi się pokrywać z waszym (a nawet ze zdaniem redakcji).

Nieco zmienił się nam również układ spisu treści. Mamy nadzieję, że jest ładniejszy i bardziej przejrzysty.

I to już naprawdę wszystko. Zapraszam do lektury!.

Redaktor naczelny


Poprzednia strona Spis treści Następna strona