|
|
|
Stephen King Riding the Bullet Stephen King, jeden z najlepiej opłacanych pisarzy na świecie (17 mln dolarów zaliczki za książkę Worek kości), wydał swoje najnowsze opowiadanie Riding the Bullet wyłącznie w formie elektronicznej. Można nabyć je za 2.50$ w popularnych księgarniach internetowych Riding the Bullet jest klasyczną opowieścią o duchach - opowiadaną przy dogasającym ognisku w ciemną noc. King umiejętnie buduje nastrój używając tradycyjnych rekwizytów - samotny narrator, noc, cmentarz, mgła. Niepokój ogarniający bohatera udziela się także czytelnikowi (słuchaczowi) - co jest chyba najlepszą rekomendacją, jaką można dać horrorowi. King jednakże nie poprzestaje na samym straszeniu. Riding the Bullet dotyka kwestii wyborów dokonywanych przez człowieka. Na pytanie, które zostaje zadane bohaterowi, każdy z nas musi odpowiedzieć - w tej czy innej formie - i ponieść konsekwencje. Czy książka elektroniczna się przyjmie? Na pewno King jest jednym z niewielu autorów, którzy mogą sobie pozwolić na luksus promowania nowych rozwiązań w dziedzinie książek. Znane są już wstępne wyniki sprzedaży. Na Riding the Bullet King zarobił ponad 45 razy więcej, niż gdyby zostało ono sprzedane magazynowi. Można mieć jednak wątpliwości, czy tak samo byłoby w przypadku mniej popularnego autora. Ponadto program odczytujący opowiadanie nie został wypuszczony ani na Maca, ani na Linuksa - co ogranicza jeszcze bardziej krąg odbiorców utworu. Niemniej pierwszy krok ku światu bez papierowych książek został uczyniony. Wojciech Moczydłowski, Jr (aka Khaliff) Od redakcji: w niektórych księgarniach opowiadanie jest już dostępne za darmo (m.in. http://www.amazon.com/stephenking), pojawiło się rownież w innych, bardziej uniwersalnych formatach - na przykład PDF. Terry Pratchett Ciemna strona Słońca Jedna z wcześniejszych powieści autora Świata Dysku i zarazem jedna z dwóch napisanych przez niego powieści SF (ta druga to Strata wydana u nas pod dwoma tytułami: Warstwy Wszechświata i Dysk). Niestety, jest to również jeden z najsłabszych utworów, które wyszły spod pióra Pratchetta. Mamy tu człowieka obdarzonego fenomenalnym wprost szczęściem (w jego obecności nie wybucha bomba, bo zdarza się jedna na milion awaria zapalnika), androida-zabójcę, którego oprogramowanie jest oparte na algorytmach zapewniających mu szczęście, artefakty starożytnej i zagadkowej rasy Jokerów (konia z rzędem temu, kto wyjaśni, dlaczego nie zostało to przetłumaczone...) - na przykład Gwiazdy Łańcuchowe czyli grupa gwiazd przekształcona w zazębiające się torusy, obce rasy, pościgi, myślące jezioro, myślącą planetę i wiele innych rzeczy. Kłopot jedynie w tym, że połączenie tych wszystkich elementów daje w efekcie całość najwyżej przeciętną. Nie ma tu jeszcze tego pazura, który Pratchett pokazał w późniejszych książkach. Jo'Asia John Brosnan Inwazja Opoponaksów Ciekawe rzeczy dzieją się z mężczyznami zamienionymi w kobiety. Nagle widzą wszystkie swoje dotychczasowe podłości i zaczynają tego żałować. Starają się odkupić swoje winy wobec świata na najróżniejsze sposoby. Coś takiego spotkało Jostera Racka, najsłynniejszego złodzieja z korporacyjnej dżungli. Uciekając przed szpiegami ścigającej go firmy poddaje się zabiegom, dzięki którym będzie miał na imię Mary. Ta przemiana, to chyba najciekawsza część książki. Niezła jest też intryga, opisująca kłopoty wywołane przez będących religijnymi fanatykami obcych, którzy zamierzają nawrócić ludzkość. Kilka ciekawych pomysłów, kilka niezłych dowcipów, zakończenie pozytywne, czyli lekka i odprężająca lektura na jazdę pociągiem. Eryk Remiezowicz Cieszcie się miłośnicy westernu! Samotny szeryf wrócił i odstrzeliwuje przestępców za pomocą swoich dwóch wiernych rewolwerów. Jak zwykle osamotniony, zdradzany i niezrozumiany, nadal szuka swego celu w życiu. Przechodzi właśnie właśnie kryzys, ponieważ zdaje mu się, że jego wysiłki są daremne, bo co by nie zrobił, to zło i tak wygra, ale, jak łatwo się domyślić, przejdzie mu. Nasz samotny bohater - Jon Shannow - zabije główny czarny charakter, zakocha się w kilku kobietach i zadzierzgnie prawdziwą, męską przyjaźń. Nieco trudniej się domyślić, że będzie w to wmieszana Atlantyda i magiczne kamienie Sipstrassi. Książka była bowiem moim pierwszym, całkiem zresztą pozytywnym spotkaniem z technofantasy. Czyta się to płynnie i z przyjemnością, zapominając o świecie zewnętrznym i potrzebie snu. Jeśli ktoś ma parę zbędnych złotych i przyuważy tą książkę w taniej księgarni, to polecam zakup. Eryk Remiezowicz |