Framzeta: Recenzja filmu
Pismo SF FRAMLING.   Numer 7   [luty - kwiecień 2000]

Poprzednia strona Spis treści Następna strona


22a.jpg (34 368 bajtów) Marek Pawelec

Plugastwo

Ocena: 3

Wszystko, co wiedziałem o filmie przed pójściem do kina to to, że jest to pełnometrażowa wersja serialu bardzo lubianego przez część moich znajomych. Serial jest ponoć zabawny, pełen abstrakcyjnego humoru, a w każdym odcinku ginie Kenny.

Tak. Tutaj też Kenny ginie. Początek dobrze się zapowiada - dobra piosenka, abstrakcyjny humor widać od samego początku. Tylko później... Grupka bohaterów (dzieci z podstawówki) wybiera się do kina na film pary kanadyjskich komików. Film pełen kloacznego humoru i obrzydliwego języka. Dzieci oczywiście zaczynają go powtarzać, za nimi inne. W wyniku głupiego zakładu ginie Kenny, na co matki paskudnie klnących dzieciaków zakładają MAC - Mothers Against Canada. Doprowadzają do uwięzienia komików, co w efekcie wywołuje wojnę USA - Kanada. W to wszystko wplątany jest Szatan i Saddam Hussein. Cała intryga interesująca, pełna ironii i satyry niemal ze wszystkiego. Scena, w której pojawia się Bill Gates, wywołała w kinie aplauz, rozłożył mnie całkiem cytat z Phantom Menace.

22b.jpg (14 787 bajtów)Świetny, zabawny film? Prawie. Byłby takim, gdyby nie prezentowany w nim język. Nie jestem świętoszkiem, przeklinanie nie razi mnie przesadnie, a i sam stosuję często co bardziej soczyste słowa. Ale to, co prezentują nam autorzy filmu, przechodzi wszelkie wyobrażenie. Jedna z bardziej wpadających w ucho piosenek z filmu ma wdzięczny tytuł Unclefucker i adekwatną treść, reszta jest podobna (broni się tylko La resistance). Długo zastanawiałem się, jak opisać moje uczucia względem tego filmu. I nasuwa mi się jedno słowo: plugastwo. Jak lepkie i paskudne gówno zapakowane w ślicznego pluszowego misia - prezent dla dziecka.

Po seansie jeden ze znajomych, z którymi byłem w kinie, widząc moje mieszane uczucia stwierdził: za stary jesteś. Widocznie tak, ale jeśli ten film jest znakiem czasu, to przeraża mnie to, co nadciąga. Chociaż, film ma i pozytywne efekty. Od kiedy go obejrzałem, wyraźnie poprawiła się jakość mojego słownictwa. Odechciało mi się kląć.



22c.jpg (19 596 bajtów) Michał Młotek

Zadupie

? ? ? ? ?

To nie jest film dla dzieci! Dystrybutor ustalił, że minimalny wiek to 15 lat. Ja uważam, że to za mało. Jeśli twoje dziecko będzie chciało pieniędzy na kino i okaże się, że właśnie o ten film chodzi, to masz trzy możliwości:

  • dać mu kasę (to nie jest najlepsze wyjście);
  • nie dać mu pieniędzy (wyjście również nie za dobre - dziecko pieniądze, żeby pójść do kina, i tak zdobędzie);
  • zaproponować, że pójdzie się razem z nim (zwróćcie uwagę na reakcję!).

Dlaczego tak nietypowo zaczynam? Otóż wyobraźcie sobie film animowany, musical, w którym stężenie bluzgów jest większe niż w Psach. O czym opowiada ten obraz? O filmie, w którym stężenie bluzgów jest większe niż Psach...

Jest oto sobie małe miasteczko gdzieś w USA. Nie jest to metropolia, wręcz przeciwnie, można powiedzieć, iż jest to zadupie. Wszyscy wszystkich znają, nigdy nic się nie dzieje (nie licząc okazjonalnych zrównań miasteczka z ziemią, o czym możemy dowiedzieć się z serialu South Park). Żyją tam normalni ludzie, mają swoje normalne sprawy, wychowują normalne dzieci. Jak w normalnym życiu, nie mają zbyt wiele czasu dla swoich pociech, a to się czasami źle kończy. Wystarczy bowiem, że do kin wejdzie nowy, zagraniczny film autorstwa komików kanadyjskich: Terrence'a i Philipa. To będzie początek całej sprawy...

Na samym początku wspomniałem o wulgaryzmach. Może to część ludzi zniechęcić, powodując powstawanie opinii, iż film jest bezsensowny i chodzi w nim tylko o przekleństwa. Nie jest to do końca prawda. Miasteczko South Park niesie w swej treści kilka nauk typu:

  • nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu
  • poświęćmy dzieciom więcej czasu rozmawiając z nimi.

22d.jpg (14 510 bajtów)Niestety, autorzy wybrali trochę dziwną drogę. Po pierwsze: nie wydaje mi się, aby epatowanie przekleństwami zwróciło uwagę na głębsze treści filmu. Po drugie: forma filmu animowanego powoduje odcięcie się od pewnej widowni, traktującej tego typu twórczość jako nic nie wartą. Po trzecie: dlaczego musical??? Jest jeszcze jedna sprawa. Wszyscy, którzy oglądali serial South Park i polubili typ humoru tam prezentowany, bez wątpienia pójdą na ten film i wyjdą zadowoleni. Ja należę do tej grupy. Mi ten film się podobał.

Nie mogę ocenić tego filmu. Z jednej strony może wzbudzić gwałtowne reakcje tych, którzy słowo 'kurwa' wyrzucają poza nawias języka polskiego; z drugiej strony, wychodząc z kina miewa się wrażenie, że to film o nas, tu i teraz.

Niestety, nikomu nie można wyjaśnić, czym jest ten film. Musicie zobaczyć go sami.


Miasteczko South Park (South Park: Better, Longer and Uncut) USA 1999
rez. Trey Parker; scen. Trey Parker, Matt Stone, Parn Brady; muz. Trey Parker, Marc Shaiman; wyst. Matt Stone, Trey Parker, Mike Judge, Isaac Hayes


Rozpowszechnianie zamieszczonych w piśmie tekstów jest dopuszczalne wyłącznie za podaniem nazwiska autora i źródła (URL)
 

Poprzednia strona Spis treści Następna strona