|
|
|
Agent Craig Willmore zjawił się jak co rano w biurze FBI w Seattle. Wszystko zapowiadało kolejny dzień służby, nie różniący się wiele od innych. Willmore jednakże nie narzekał. Mimo stosunkowo młodego wieku odnosił już sukcesy, które nie uchodziły uwagi jego przełożonych. Niestety za sukcesami zawodowymi nie szło powodzenie w życiu osobistym. Żona Willmore'a złożyła już jakiś czas temu pozew o rozwód, zabierając ze sobą ich małą córeczkę, przez co agent coraz mniej chętnie powracał do swego pustego i smutnego domu. W drzwiach powitał go partner i dobry przyjaciel Mark Cook. Jego mina zwiastowała jakąś niespodziankę. Cook nigdy nie potrafił trzymać języka na wodzy i kilka chwil wystarczyło, aby Craig dowiedział się, o co chodzi. W pokoju pana Shanksa, ich bezpośredniego przełożonego, czekał gość z Waszyngtonu. Był to wysoki, potężnie zbudowany, choć nieco łysiejący już agent. Jego nazwisko brzmiało Walter Skinner...
Tak właśnie wygląda początek gry X-files. Wcielamy się w niej w postać agenta FBI Craiga Willmore, który musi wykonać zadanie, które okazuje się zupełnie czymś innym, niż by się wydawało... Na grę można spojrzeć zarówno z punktu widzenia miłośnika gier przygodowych, jak i z punktu widzenia fana serialu Z Archiwum X. Tak się złożyło, że należę do obydwu tych grup, tak więc mogę wszechstronnie ocenić tę grę. Gra ma postać filmu interaktywnego. Wszystkie sceny zostały nakręcone za pośrednictwem kamery przy udziale aktorów. Część ról grają amatorzy, ale możemy spotkać też dobrych znajomych z serialu. Możemy rozmawiać ze spotykanymi postaciami, możemy zbierać dowody rzeczowe, możemy korzystać z podstawowego wyposażenia agenta FBI - pistoletu, latarki, aparatu fotograficznego, noktowizora i kajdanek. Pokazanie legitymacji potrafi rozwiązać języki niektórym spotkanym postaciom, na innych może zadziałać jak płachta na byka. Jest też pewien inny, dość ostry przedmiot, dobrze znany fanom serialu Z Archiwum X... Biuro FBI pozwala na skorzystanie z profesjonalnego sprzętu komputerowego i rozbudowanej bazy danych, niezbędnej dla postępów śledztwa.
Spójrzmy teraz na grę z punktu widzenia fana serialu. I tu nie ma żadnego 'ale'. Po prostu rewelacja! W tworzeniu scenariusza maczał palce sam Chris Carter, muzykę tworzył Mark Snow. To mógłby być odcinek serialu! Ma nastrój X-files, pojawiają się wszystkie znajome elementy, dzięki którym Archiwum zyskało tylu zwolenników. Tajemnica, zagadka, siły nadprzyrodzone, kosmici, mroczny nastrój, zaskoczenie. Są sceny, które po prostu wciskają w fotel/krzesło. Spotykamy też mnóstwo znajomych - oprócz wspomnianego Skinnera, w krótkich epizodach zobaczymy Człowieka z Papierosem, X-a (czyli akcja gry toczy się przed jego śmiercią), całą trójkę Samotnych Strzelców, agenta Pendrella, mężczyznę ostrzyżonego na jeża...
Podsumowując - gra jest miłą rozrywką dla miłośników przygodówek, a dla fanów serialu lekturą obowiązkową. A warto ją ukończyć choćby po to, aby zasłużyć na pochwałę Scully i usłyszeć słowa tajemniczego X-a: "Zachowaj to. Możesz potrzebować wcześniej, niż się spodziewasz..."
|