|
|
|
Co tu kryć - lubię rosyjską fantastykę. Lata dziewięćdziesiąte, tak obfitujące u nas w przekłady fantastyki zachodniej, stanowiły jednocześnie - niestety - okres straszliwej posuchy w tłumaczenia nowej literatury sf-f zza naszej wschodniej granicy. Ostatnio - głównie dzięki staraniom Eugeniusza Dębskiego - coś w tej mierze drgnęło. Czy to zwiastun nowej tendencji? Ano, zobaczymy - dużo w tej mierze zależy od odzewu czytelników. Tymczasem proponuję krótki przewodnik po tym, co w roku 1999 wydarzyło się nowego na rynku książki fantastycznej w Rosji. Sporo będzie, przyznaję, suchej informacji, wyliczania autorów i tytułów, które - zapewne - większości czytających te słowa niewiele lub zgoła nic nie powiedzą - sam zresztą o większości wymienionych poniżej książek nic bliższego nie jestem w stanie powiedzieć... Sądzę jednak, że, mimo wszystko, warto odbyć ze mną tę wycieczkę; jak większość bowiem wycieczek, i ta może okazać się wielce pouczającą. Na zakończenie tego krótkiego wstępu mała, acz niezbędna, uwaga: informacje na temat rosyjskiego rynku sf-f zdobywałem w drodze szperania w internecie. Pomocny w tej mierze był mi przede wszystkim Informacionnyj listok ukrainskoj (sic!) fantastiki, redagowany przez ukrywających się pod pseudonimem G. L. Oldi pisarzy Dmitrija Gromowa i Olega Ładyżienskiego.
125 - liczba ta może wydawać się szokująca dla nas, mieszkańców kraju, w którym tyle rodzimej fantastyki ukazuje się w ciągu pięciu-sześciu lat , a i tak wynik ten uda się osiągnąć jedynie pod warunkiem doliczenia wszystkich wznowień, jak również w którym o fantastyce rosyjskiej - poza twórczością braci Arkadija i Borysa Strugackich i Kira Bułyczowa - w zasadzie w ogóle się nie pamięta. Nową fantastykę wydawało w roku 1999 dziesięć wydawnictw (a przynajmniej tylu, co chciałbym jeszcze raz podkreślić, zdołałem się doliczyć). Absolutnym rekordzistą na tym polu było wydawnictwo Eksmo-Press, które wypuściło na rynek łącznie 38 pozycji określonych jako pierwodruki, z czego najwięcej - 27 - w serii Absoliutnoje orużie (Broń absolutna). W serii tej, jak można domyślić się po jej nazwie, ukazywała się fantastyka przygodowa, przede wszystkim to, co zapewne skłonni bylibyśmy zaliczyć do gatunku o swojsko brzmiącej nazwie space opera. Drukowali tu autorzy polskiemu czytelnikowi - poza może Jurijem Nikitinem (Ja żiwu w etom tiele), którego opowiadanie ukazało się bodaj w 1983 roku w Fantastyce - raczej nieznani, klasyczni wyrobnicy, dla których liczy się bardziej wartka akcja niż zdobycie uznania w oczach krytyki odkrywaniem nowych możliwości na polu sf-f, choć i od tej reguły są wyjątki. Poza wymienioną już powieścią Nikitina, w Broni absolutnej ukazały się nowe książki Achmanowa, Biessonowa, spółki Brajder-Czadowicz (2), Bujanowa (2), Diwowa, Golicyna, Gołowaczewa (2), Ilina, Kaługina (4), Krupeninowej, Liwadnyja (3), Połunina (2), Skalandisa, Szałygina, Wierszynina, Zariewina i Zwiagincewa. Sam muszę się przyznać, że powyższe nazwiska - poza Brajderem & Czadowiczem (znakomita powieść Ewangelia według świętego Tymoteusza oraz takież nowele Przed Kainem i Strzały Peruna z rozbryzgowymi głowicami bojowymi), Gołowaczewem (niezła space opera Władcy), Skalandisem (Drugie podejście, opowieść oparta na motywach Pory deszczów braci Strugackich) i Wierszyninem (rewelacyjne opowiadanie Wymiana nienawiścią) nic mi nie mówią, proszę zatem nie wymagać ode mnie, bym napisał coś na ich temat więcej. Mogę tylko dodać, iż - jakby wbrew temu, co dotychczas na temat tej serii zostało powiedziane - dwie powieści: Wybrakowka Diwowa oraz Sielwa nie ljubit ciużych Wierszynina zostały nominowane do nagrody Interpresskonu oraz Brązowego Ślimaka za rok 1999, najbardziej chyba obecnie prestiżowych rosyjskich nagród przyznawanych utworom sf-f.
Ponadto nakładem Eksmo-Pressu ukazały się: dwutomowa powieść Andrieja Walentinowa i G. L. Oldiego Nam zdies' żit', Ciernyj smierć Swiatosława Łoginowa, Noperapon, ili po obrazi i podobiju G. L. Oldiego, dwutomowa praca Andrieja Walentinowa, Mariny i Siergieja Diaczenko oraz G. L. Oldiego Rubież oraz Rożdienie maga Nika Pierumowa. I to właśnie te pozycje, wydane w zasadzie poza serią (choć na przykład książki Oldiego i Pierumowa ukazują się w jednolitej szacie graficznej), uznałbym za najlepsze z oferty Eksmo-Pressu; jako potwierdzenie powyższej opinii służyć może fakt, iż Nam zdies' żit', Rubież oraz dwa opowiadania z tomu Ciernyj smierć zostały nominowane do wspomnianych już nagród Interspresskonu i Brązowego Ślimaka. Na drugim miejscu - z 30 nowymi książkami - uplasowało się, co tu kryć, moje ulubione AST. Godna polecenia wydaje się zwłaszcza seria Zwiezdnyj Łabirynt (obejdzie się chyba bez tłumaczenia...) i to bynajmniej nie tylko ze względu na atrakcyjną, moim zdaniem, szatę graficzną. Aż się chce te książki wziąć do ręki - zapał do czytania przychodzi dopiero wtedy, gdy człowiek nacieszy się wystarczająco wyglądem woluminu. Ale poważnie - drukują w niej zarówno autorzy już uznani (np. Kir Bułyczow czy absolutny numer jeden współczesnej fantastyki rosyjskiej Siergiej Łukianienko), jak też debiutanci (np. spółka autorska Sobol & Szpakow).
Z książek autorów znajdujących się obecnie w Rosji na fali popularności wymieniłbym: Wołcz'a natura i Ciernaja estafieta Władimira Wasiliewa (do drugiej z wymienionych pozycji dołączono krótkie opowiadanie zatytułowane Wiedmak iz Bolsziewo Kijewa, czyli Wiedźmin z Wielkiego Kijowa, opisujące jedną z przygód Geralta w postkatastroficznym świecie przyszłości; opowiadanie nominowane zostało do obu wymienionych już wyżej nagród), Fałsziwyje zierkała (rosyjski cyberpunk; sam jestem tego ciekaw, jeszcze nie czytałem, ale książkę już zakupiłem i wstawiłem do kolejki oczekujących) i Gienom (podobno skrzyżowanie space opery z cyberpunkiem) Siergieja Łukianienki, przezabawna Ostrow Rus' spółki autorskiej Julij Burkin & Siergiej Łukianienko (moja recenzja z tej książki ukazała się w 17 numerze Fahrenheita), Kazn' Mariny i Siergieja Diaczenko (świetna powieść, jedna z lepszych rzeczy spośród tych, które ostatnimi czasy przyszło mi czytać; taki Dick z rosyjską duszą; vide recenzja w 125 numerze Miesięcznika Śląskiego Klubu Fantastyki) oraz Szag wliewo, szag wprawo Aleksandra Gromowa. Ponadto w Gwiezdnym labiryncie ukazały się książki Szaganowa, Iwanowa, Sokołowa, Filienki (2), Gorbaczewa, spółki autorskiej Sobol & Szpakow (2), Mironowa oraz duetu Martianow & Kiżina.
Drugą wiodącą - choć mniej licznie reprezentowaną - serią wydawnictwa AST były Zakliatyje Miry; jak można się domyślić, w serii tej ukazują się wyłącznie utwory fantasy (tak, jakby w Zwiezdnym Łabiryntie ich brakowało...). W 1999 roku ukazało się tutaj pięć nowych książek: Zwiezdy nad Szandieperom Władimira Wasiliewa, Ukraszenija stroptiwych Mironowa, zbiór znakomitych opowiadań i mikropowieści Korni Kamnia Mariny i Siergieja Diaczenko (dwa utwory: tytułowa mikropowieść oraz opowiadanie Oskoł zostały nominowane do nagrody Interpresskonu i Brązowego Ślimaka, inne opowiadanie z tego tomu - Goriełaja basznia - zdobyło Ślimaka rok wcześniej), Iduścije w noć' Władimira Wasiliewa i Anny Li (nagrody dla Anny Li jako najlepszego debiutanta) oraz Posliednij Kolcienosiec (Ostatni Powiernik Pierścienia) Kiryłła Jeskowa (również nominacja do wiadomych nagród), opowieść przedstawiająca prawdziwą historię Śródziemia i Wojny o Pierścień, bez przekłamań, jakich dopuścił się J.R.R. Tolkien (moja recenzja z tej książki - patrz 17 numer Fahrenheita; niedawno nakładem wydawnictwa 3.49 ukazało się polskie tłumaczenie tej powieści). Ofertę nowości wydawnictwa AST uzupełniają: dwie kolejne książki z serii Miry Bratiew Strugackich, tj. dwutomowa edycja Encikłopedii, czyli zebrane do kupy to wszystko, co chcielibyście wiedzieć o utworach Mistrzów, ale boicie się zapytać (to nie jest beletrystyka w klasycznej postaci, ale ze względu na wagę tego opracowania nie sposób go w niniejszym zestawieniu pominąć, dzięki niemu bowiem zagubiony czytelnik może przypomnieć sobie na przykład, co to jest gunda, kirkomotyka, mafussalin czy też teletaktor) oraz wydana poza jakąkolwiek serią Triebujutsia ciudo znanego u nas (Jeźdźcy znikąd, Wszystko dozwolone) Siergieja Abramowa.
Armada wypuszczała na świat fantastykę w serii o dźwięcznej nazwie Fantasticieskij Bojewik. W serii tej swoje nowe książki wydali: Antonow, Basow, Bielanin (3), Iwanow (3), Mzereułow, Orłow (5) oraz Złotnikow (3). Same nieznane - przynajmniej autorowi tych słów - nazwiska. Ciekawi mnie jedynie. jak taki Orłow (o Bielaninie czy Złotnikowie nie warto wspominać, albowiem nie sprawiają wrażenia aż takich stachanowców, wydali tylko trzy nowe książki) zdołał spłodzić w tak krótkim czasie pięć nowych pozycji? Aż strach pomyśleć, co on tam takiego nawypisywał... Azbuka ma nieco ambitniejszy program, a przynajmniej jest tak w przypadku sztandarowej serii sf-f tego wydawnictwa, nazwanej po prostu Azbuka-Fantasy (chyba nie trzeba tłumaczyć?). Światło dzienne ujrzały w niej: Bołtliwyj miertwiec Maksa Fraja, Bolszoje drakonije prikluczenie Ipatowej, Hiperborejskaja czuma duetu Andriej Łazarczuk & Michaił Uspienski (powieść ta nominowana została do wiadomych nagród; czytałem - nominacja jak najbardziej zasłużona!), Wriemia koliesnic Czistowa, Pautina oraz Wsie, czto szewielitsia Fiedotowa, Najdiena Grigoriewej, Kiesarewna otriada Łazarczuka, Siem wierst do niebies Mironowa, Torgowcy żizniu Basowa oraz Orłowa (czy to ten sam Orłow? Ratunku!).
Tuż za Armadą i Azbuką finiszowało wydawnictwo Centropoligraf - 15 nowych książek fantastycznych w dwóch seriach: Fantastika-Fentezi (to chyba wszyscy bez kłopotu rozumieją) - 8 pozycji, oraz Zagadoćnaja Rus' (Tajemnicza Ruś) - pozycji 7. W pierwszej z wymienionych serii ukazały się Odinokij drakon, Drakon Zamka Kongow, Stat' drakonom i Karawan miertwiecow Szumiłowa, Posliednaja kriepost' (jedno z opowiadań zamieszczonych w tym zbiorze zostało nominowane do wiadomych nagród) i Otkrytyj put' Riezanowej, Ciużyje sny Fraja oraz Specpodrazdielenije cistki Socuka, w drugiej zaś - Znak oborotnia Szipowa, Dien' diaboła Pliechanowa, Wielikoje licho Wołkowa, Magisterij Molitwina, Rietibor Nowgorodiec Nużdajewa, Talisman własti Pieremołotowa i Gołos bułata Jankowskiego.
I to już by było wszystko. Pozostaje chyba tylko zazdrościć tamtejszym fanom i autorom tej obfitości; mało jest zapewne osób, które byłyby w stanie zapoznać się z wszystkimi wymienionymi powyżej nowościami. A przecież nie można zapomnieć o wcale nie małej produkcji sf-f zamieszczanej w czasopismach... Ale to już zupełnie inna historia. |