Framzeta: Recenzja książki
Pismo SF FRAMLING   Numer 8   [maj - lipiec 2000]

Poprzednia strona Spis treści Następna strona


Eryk Remiezowicz

Aby Polska rosła w siłę...

Ocena: 4

Konrad Lewandowski spróbował napisać polską historię alternatywną. Oczywiście, wybrał taką wersję, w której Polska rośnie w siłę, a obywatelom żyje się dostatniej. W jego historii Jadwiga Andegaweńska żyje dłużej, a co ważniejsze, ma z Władysławem Jagiełłą syna, przyszłego króla Polski. Oprócz tych dwóch podstawowych zmian autor dorzuca jeszcze Joannę D'Arc, która opuszcza w odpowiednim momencie króla Francji, aby dołączyć się do krucjaty przeciwko taborytom. A że z Czech do Krakowa niedaleko, to i Dziewica Orleańska odegra w naszej historii niemałą rolę.

Książka bardzo mi się spodobała, i przypuszczam, że nie jestem w tym jedyny. Wymienię pokrótce główne, moim zdaniem, zalety: język, jakim książkę napisano, czyniący lekturę lekką i przyjemną, sprytnie wykoncypowany alternatywny ciąg wydarzeń (historycy są być może innego zdania :-)), umiejętne wplecenie motywów bajkowych i zgrabnie, choć skrótowo opisane postacie. Przyjemna, niegłupia, sprawnie zrobiona i szybka w czytaniu powieść.

Niestety, trochę zbyt szybka - chwilami wręcz niechlujna. Powieść zaczyna się scenką rodzajową, nieco krwawą, ale takie to już były czasy. Tu zacząłem oczekiwać powieści opisującej inne średniowiecze i zmiany jakie wprowadziła do mentalności epoki królowa Jadwiga. Jednak zaraz potem autor zawiesza nad bohaterami miecz Damoklesa, dodając wątek nadprzyrodzony, i przechodzi do wojen i intryg. Z nich przeskakujemy płynnie do świętych i ubożąt, zarazy i zawziętej wojny na śmierć i życie. Aha, po drodze był jeszcze romans, a książka ma tak w ogóle raptem jakieś 180 stron.

Rzadko zdarza mi się stawiać takie zarzuty, ale książkę należałoby napisać na 300 stron. A może i dłużej. W Księdze Sądu Ostatecznego dżuma w jednej wiosce zajmuje pół opasłej książki. Lewandowski poświęca zarazie eliminującej rządzące warstwy średniowiecznego państwa kilka stron. Mam wrażenie, że można by było znaleźć złoty środek i dać czytelnikowi porozkoszować się ponurymi wymarłymi zamkami, rozpadem więzów społecznych, chaosem i próbami ratowania tego co się da.

Po macoszemu potraktowany został również stanowiący oś książki romans. Opisano jedynie jego początek (całkiem nieźle obmyślony) i koniec. Cała reszta doczekała się kilku rozmów i krótkich wzmianek. Ostatni z przykładów, pokazujących nadmierną oszczędność autora, to wieńcząca powieść kilkuletnia wojna, toczona na obszarze, lekko licząc, miliona kilometrów kwadratowych i pięciu głównych frontach. Cały opis tych wydarzeń to dwie i pół strony.

Nie wiem, może tak miało być. Może autor chciał skoncentrować się na istotnym, a całą resztę pozostawić czytelnikowi. Ja jednak nie tracę nadziei, że doczekam się Królowej Joanny D'Arc wersja 1.01, gdzie autor uwzględni potrzeby tych wszystkich, którzy lubią długie, starannie dopracowane i bogate w treść powieści. Ostatnie wymaganie Lewandowski już spełnił. Pora na ciąg dalszy.


Konrad Lewandowski Królowa Joanna D'Arc
Alfa, 2000
ISBN: 83-7179-195-X


Rozpowszechnianie zamieszczonych w piśmie tekstów jest dopuszczalne wyłącznie za podaniem nazwiska autora i źródła (URL)
 

Poprzednia strona Spis treści Następna strona