Framzeta: Recenzja gry
Pismo SF FRAMLING   Numer 8   [maj - lipiec 2000]

Poprzednia strona Spis treści Następna strona


31a.gif (4 435 bajtów) Robert Osowiecki

Poobijajmy się!

Ocena: 4

Dobra wiadomość dla tych, którzy najchętniej marnują czas za pomocą gier zręcznościowych - oto macie okazję poobijać się dosłownie i w przenośni. Dostarczą jej wam wspaniali i niezrównani przybysze z cywilizacji Koules pod wodzą okrutnego imperatora Applepolishera (brzmi znajomo...). Oto, wyczerpawszy wszystkie zasoby naturalne w swoim świecie, zbliżają się do Ziemi, aby z nią zrobić to samo - co rzecz jasna nie może im się udać, gdyż na ich drodze staniesz Ty. Zostaniesz zredukowany do postaci kulki z dwoma wyłupiastymi oczkami, co pozwoli ci staczać zażarte boje w warunkach kształtowanych przez fizykę nieco odmienną od naszej (jeśli słyszałeś coś o zasadzie reakcji, to czym prędzej zapomnij). O tym i o wielu innych istotnych sprawach informują żółte napisy mknące w usianą gwiazdami przestrzeń (o! nawet wygląda znajomo ;-). Wróg nie stosuje wyrafinowanej taktyki, ale ma przewagę liczebną, więc wygrana nie będzie łatwa - będziesz musiał przewyższyć go przede wszystkim sprytem, a nie siłą. Zasady są proste - wybijaj innych, nie daj się wybić sam.

31b.gif (35 039 bajtów)Sama gra ma śmiesznie małe wymagania. Według autora, ruszy nawet na procesorze 386 - należy mu wierzyć, gdyż na moim 486 chodzi jak burza. Na dysku zajmuje marne kilobajty. Steruje się ją za pomocą klawiatury, myszki lub joysticka, ale najważniejsze jest to, że przy jednym stanowisku może usiąść do 4 osób, można też grać przez sieć. Właściciele kart dźwiękowych mogą się cieszyć dość ubogim, ale dobrze dobranym zestawem odgłosów, na które składają się puknięcia, brzdęki, a czasami złośliwy śmiech lorda Applepolishera. Na szybkich maszynach (a właściwie prawie każda jest szybka dla tej gry) można włączyć wyższe rozdzielczości (640x480 pod konsolą, do 800x600 pod XWindow). Niektórzy mogą się dziwić, że piszę o rzeczach oczywistych, bo niby co to za gra, co nie ma dźwięku i chodzi pod niskimi rozdzielczościami? Oto wyjaśnienie: gra została stworzona przez Jana Hubicka, bardzo miłego Czecha, któremu nie trzeba płacić ani grosza (albo ani halerza). W świecie Linuksa to rzecz normalna (są też wersje pod inne systemy uniksowe oraz OS/2, użytkownicy DOS-a i następców mogą obejść się ze smakiem). Nic więc nie stracicie, jeśli ją wypróbujecie - gwarantuję dobrą zabawę. Można to zrobić zaglądając na stronę domową, gdzie znajdują się wersje binarne na różne platformy oraz źródła dla bardziej doświadczonych.

Wracając do grania: musimy stoczyć 100 potyczek, coraz trudniejszych i coraz bardziej urozmaiconych dzięki rozmaitym pomagajkom i przeszkadzajkom. Można wybrać poziom trudności - najtrudniejszy (nightmare) jest, jak się dowiedziałem od autora, możliwy do przejścia (co oznacza, że będę musiał go zmęczyć, grrrrr!). Dokumentacja (po angielsku) jest wyczerpująca, dodatkowe wskazówki można przeczytać na stronie domowej. Stawiam 4 framlingi, gdyż zapowiadana część dalsza musi być lepsza (i zasługiwać na 5).

Miłego obijania!


Koules, © Jan Hibicka
Niezbędne: procesor 386; System Linux, FreeBSD, Sun OS lub HP-UX; grafika XWindow i svgalib
Przydatne: karta dźwiękowa, mysz, joystick
http://www.paru.cas.cz/~hubicka/koules/English/koules.html


Rozpowszechnianie zamieszczonych w piśmie tekstów jest dopuszczalne wyłącznie za podaniem nazwiska autora i źródła (URL)
 

Poprzednia strona Spis treści Następna strona