Framzeta: Recenzja gry
Pismo SF FRAMLING   Numer 8   [maj - lipiec 2000]

Poprzednia strona Spis treści Następna strona


33a.jpg (19 357 bajtów) LV-426

Nawiedzony Mars

Ocena: 4

A więc - stało się. Zdobyliśmy Marsa, rozpoczęliśmy eksplorację, mieliśmy wyniki. Potem baza zamilkła. "Bądź samotny. Bądź żywy.". Nie wiemy co to znaczy, ale stosujemy się do tego polecenia - ostatniego, jakie od nich dostaliśmy. Stosujemy się, pomimo, że lądowanie nam nie wyszło. Działamy zgodnie z tym poleceniem, choć tylko cudem przeżyliśmy. Nie złamiemy tego rozkazu. Nie mamy jak. Jesteśmy rozdzieleni. Jesteśmy sami. W naszych skafandrach powietrza już nie ma. W skafandrach, jakie znaleźliśmy w śluzach, nie ma go także. Jesteśmy uwięzieni...

33b.jpg (12 322 bajty)Taki jest początek gry Martian Gothic Memorandum. Jeśli graliście kiedyś w gry z serii Alone in the dark, to z pewnością rozpoznacie ten klimat. Zamknięty dom, w którym straszy, a nasz bohater jest w środku. W naszym przypadku dom znajduje się na Marsie, bohaterów jest trójka i rzeczywiście nie ma ucieczki. Ale zaraz. Dlaczego od razu uciekać? Przecież nie ma przed kim! Wszyscy mieszkańcy, których spotykamy, już od dawna nie żyją, a - jak mawiał jeden z bohaterów Dzikiego Zachodu - "trupy nie gryzą". Niestety - mądrości ludowe Ziemi nie sprawdzają się na Marsie. Tutaj trupy gryzą i to dotkliwie. Jedyna osoba posiadająca broń jest nadal zamknięta w śluzie. Grodzie awaryjne (na wypadek zagrożenia bakteryjnego) są zamknięte na głucho. I do tego jeszcze ta procedura dekontaminacji, choć nie mam pewności, czy to 'de-' powinno się w niej znaleźć... Na szczęście szybko można odkryć zasadę przekazywania przedmiotów pocztą pneumatyczną i całą drużynę mamy uzbrojoną. W tym momencie role się zmieniają! Paskudne cadavery! A masz! Leżeć!

Zwiedzając martwą bazę, odkrywamy powoli kulisy eksploracji Marsa, zakulisowych rozgrywek oraz tajemnicy, jaką odkryli mieszkańcy pod powierzchnią. Tajemnicy fascynującej i potwornej. W tym otoczeniu pełnym chodzących trupów, śladów przemocy, w atmosferze zgnilizny i śmierci ponownie odkryjecie największą zagadkę Marsa...

33c.jpg (10 195 bajtów)Zatłukłeś tego trupa na korytarzu? Przestrzeliłeś mu klatkę piersiową i padł? A wiesz, że trupa nie można zabić? Słyszysz to drapanie w śluzę? On tam już czeka na ciebie. A ty jesteś tu sam. Znikąd pomocy. Bez szans...

Wspaniała grafika. Bezsprzecznie jeden z najlepszych soundtracków, zagęszczający atmosferę gry do stanu, w którym boisz się spojrzeć za siebie. Efekty dźwiękowe stawiające włosy na głowie, zwłaszcza, że gra wykorzystuje EAX. Niestety - jak na przygodówkę-horror jest za dużo strzelania. Po pewnym czasie zaczyna nudzić. Schemat jest prosty - idzie trup, cztery strzały, już nie idzie. Jak będziemy wracać, to znów wstanie. Proste. Żadnego zaskoczenia. O, jest komputer, obok leży ciało: kiedy użyjemy komputera, to ciało wstanie. Proste. Znów brak zaskoczenia. Troszkę się twórcy zbytnio zapatrzyli w Resident Evil.

Moja propozycja: 4 framlingi.

Taka mała podpowiedź: stan gry zapamiętuje się wykorzystując najgorszą grę wszechświata.


Martian Gothic: Unification, Talon Soft 2000
Procesor: Pentium II 266
Pamięć: 32 MB
Dysk: 450 MB
CD ROM: x4
Grafika: karta 4 MB 3D zgodna z DirectX 7
Dźwięk: karta zgodna z DirectX 7
System: Windows 95/98


Rozpowszechnianie zamieszczonych w piśmie tekstów jest dopuszczalne wyłącznie za podaniem nazwiska autora i źródła (URL)
 

Poprzednia strona Spis treści Następna strona