WSTĘPNIAK...1
ZAPOWIEDZI
Hellforces...2
Stalin Subway...3
You are Empty...4
Brothers in Arms...5
Vivisector...6
Xpand Rally...7
RECENZJE
GRA MIESIĄCA: Spellforce...8
Manhunt...9
Crusader Kings...10
Nosferatu...11
Sacred...12
Desert Rats vs. Afrika Korps...13
Joanna d'Arc...14
Disciples 2...15
Disciples 2: Bunt Elfów...16
Starmageddon 2...17
REPLAY
Heli Heroes...18
Starcraft...19
FREEWARE
Soldat...20
INNE
Cheats...21
Humor...22
VARIA
Odejdź od komputera... ...23
Cyberkrzyk...24

Starmageddon 2

Pierwsza część "Starmageddona" była trójwymiarową strategią kosmiczną i została ogłoszona - trochę na wyrost - polską odpowiedzią na "Homeworld". Gra zła nie była, ale do miana genialnej też było jej daleko. "Starmageddon 2" początkowo również miał być kosmicznym RTS-em w pełnym 3D, jednak zrezygnowano z tego pomysłu, kiedy pojawił się "Homeworld 2". Tak więc zamiast kolejnego RTS-a stworzono kosmiczną strzelankę, wykorzystując podrasowany silnik IMPACT 2 (na jego gorszej wersji śmigał pierwszy "Starmageddon").

Fabuła

Fabuła? Jaka fabuła? W takich grach nie jest ważne, dlaczego niszczymy zastępy wroga, ważne jest tylko to, że jest kogo niszczyć. Jakieś tam okruszki fabuły są. Bohaterem jest młody pilot pracujący dla korporacji Project Freedom. Dostał szansę pilotażu prototypowego myśliwca Epsilon i przydzielono go do eskadry Tango Fox. W sumie za sterami Epsilona wykona ponad 20 misji dla korporacji, odwiedzi dwa obce układy i spotka dwie rasy kosmitów. Przez większość gry będzie brał udział w wojnie pomiędzy Project Freedom a Galactic.

Rozkosz dla oczu

Tak najprościej można opisać grafikę w tej grze. Gdyby nie myśliwce przeciwników i obowiązek wykonania zleconego zadania, można by tylko podziwiać widoki i wcale się przy tym nie nudzić. Większość zadań rozgrywa się w przestrzeni kosmicznej, co pozwala na podziwianie takich widoków, jak Słońce wyłaniające się zza planety, obraz Ziemi czy Marsa widziany z przestrzeni kosmicznej itd. Twórcy chwalą się, że wygląd wszystkich planet występujących w grze odpowiada temu rzeczywistemu. Równie świetnie prezentują się statki, zwłaszcza te większe. A jeszcze lepiej wyglądają wybuchy, rozrywające kosmiczne okręty na strzępy. Oczywiście, najlepiej kiedy podziwiamy wybuchy wrogich statków i budynków, gorzej gdy widzimy efektowna eksplozje posyłającą jeden z naszych okrętów na złomowisko. Eksplozji towarzysz fala uderzeniowa, która jednak posiada tylko walory estetyczne. Innymi słowy, ładnie wygląda, ale nic nie robi. A przydałoby się, żeby statek, którego taka fala dosięgnie, otrzymywał chociaż niewielkie uszkodzenia lub wpadał w turbulencję. W grze można podziwiać technologię Pixel Shader 2.0, o ile naturalnie posiadamy odpowiednia kartę graficzną. Jednak nawet bez tego gra wygląda oszałamiająco. Do dyspozycji oddano nam 3 widoki: z kokpitu, FPP i TPP. Najbardziej funkcjonalne są te z kokpitu i TPP. Co najważniejsze, kamery sprawują się bez zarzutu i nie musimy się obawiać, że w trakcie większej zadymy kamera nagle zacznie wariować albo poleci nie wiadomo gdzie.

Udźwiękowienie

Dźwiękowcy z City Interactive też się postarali, jednak trochę słabiej niż graficy. Muzyka w grze jest taka, jak być powinna, choć na kolana nie rzuca. Po prostu nie sprawia, że już po 5 minutach ma się ochotę ją wyłączyć. Inna rzecz, że nie miałbym ochoty słuchać jej poza grą. Osobna sprawa to efekty dźwiękowe i dialogi. Te pierwsze są naprawdę ekstra. W jednej misji aż odruchowo schyliłem głowę, kiedy tuż nad moim kokpitem świsnął promień z działka wroga. Równie dobrze prezentują się dialogi. Można je tak przeczytać, jak i wysłuchać. Postacie wypowiadają swoje kwestie do końca, wiec nie spotkamy się z sytuacją, kiedy wypowiedź nagle się urwie, mimo iż powinna jeszcze chwile potrwać. W dodatku część wypowiedzi jest nacechowana świetnym dowcipem. Moja ulubiona pochodzi z samego końca 19. misji, ale nie zdradzę tutaj, o co chodzi, żeby nie psuć zabawy.

Misje

Cóż, bogactwo misji nie należy do zalet "Starmageddona 2". Ot, przeważają misje eskortowo-ratunkowe. Te, w których zadaniem będzie zniszczenie bazy wroga, należą do rzadkości. W większości przypadków wystarczy zniszczyć wszystkie statki nieprzyjaciela. Tylko że przecież właśnie o to chodziło. Twórcy nie mieli zamiaru produkować skomplikowanego space - sima, tylko relaksującą (no, nie do końca) strzelankę rozgrywaną w kosmosie, gdzie największa radocha to posyłanie na złom kolejnych zastępów nieprzyjaciela. I to się udało znakomicie. Zwłaszcza, że postarano się także o urozmaicenie zadań, co świetnie pracuje w grze (w jednej z misji na przykład, zamiast latać za wrogiem, twórcy usadzają gracza w jednej z wieżyczek kosmicznego krążownika i każą czekać, aż to wróg podleci wprost pod lufę).

Rozbudowa statku

Epsilon, za sterami którego posadzono gracza, podlega rozbudowie. Jednak, nie kryjmy tego, dość prymitywnej. Przed misją określa się, który z trzech modułów (atak, obrona, prędkość) ma zostać zmodyfikowany. Po pomyślnym ukończeniu misji wybrany moduł ulega udoskonaleniu, np. w przypadku obrony technicy wyposażą pojazd w tarczę ochronną. Gracz nie musi się martwić, że któryś z modułów będzie znacznie doskonalszy od pozostałych. W moim przypadku w misji 20. wszystkie moduły miały maksymalny stopień rozwoju.

Wady

Ogólnie gra jest bardzo dobra, jednak w niektórych momentach twórcy dali ciała. Najbardziej nawalono w kwestii kariery bohatera. Niby co kilka misji następuje awans, jednak nie ma to żadnego wpływu na pozycję w eskadrze. Wciąż trzeba wykonywać rozkazy zamiast wydawać je innym. Kolejna wada - przez całą grę latamy tylko Epsilonem i wciąż służymy w tej samej eskadrze. Nie ma możliwości zmiany strony konfliktu czy choćby zmiany myśliwca. Dość powolnego myśliwca. Niestety, nasz pojazd się ślimaczy i to nawet na maksymalnym ciągu. Prędkość odczuwalna jest dopiero przy uruchomieniu dopalacza, jednak tego od początku gry w statku nie ma. Na domiar złego, dopalacz szybko się zużywa i trzeba chwilę odczekać, aby zdążył się ponownie naładować. Jest też jeszcze jedna rzecz, przez którą grywalność spadła o jeden punkt - 20 misja. Nie wiem kto ją projektował, ale jest ona tak trudna, że ma się wrażenie, iż pomylono gry. Do tej pory misje nie były specjalnie ciężkie, a tu nagle taka niespodzianka. Łatwiej przejść pierwsze 3 misje w "Commandos" niż tę jedną w Starmageddonie 2. Ostatnia sprawa. Inteligencja kolegów z eskadry. Ta jest różna, są misje w których rzeczywiście pomagają, a są też takie, w których całą robotę wykonuje się samemu, bo partnerzy polecieli sobie kosmos albo planetę pozwiedzać. Zawiedzeni będą również ci, którym marzą się wielkie pojedynki z innymi graczami. W tej grze trybu multiplayer nie uświadczysz, podobnie jak zapisywania gry w dowolnym momencie. Grę można zapisać tylko pomiędzy misjami.

Podsumowanie

"Starmageddon 2" jest porządna produkcją. Czysta, prosta akcja, bez zbędnych udziwnień. Owszem, gra ma kilka wad, no i tę nieszczęsną 20. misję, przy której naprawdę ma się dosyć, jednak jako całość pokazuje, że "Polak potrafi". Dodając to tego argument, że grafika wykorzystana w grze jest pierwszej klasy, a i udźwiękowieniu niewiele brakuje oraz ze cena gry jest więcej niż przystępna, nie można inaczej powiedzieć o "Starmageddonie 2" jak o produkcie udanym, po który warto sięgnąć.

Poprzednia strona
Strona główna
Następna strona