wstęp  |  w numerze...  | recenzje |  wywiady  |  www  |  liryka  |  tabulatury  |  redakcja  |  współpraca 

Miesięcznik GrungeZone
numer 1 - czerwiec 2001
WYWIADY:
Rzepczyno Folk Band
dla GrungeZone'u

inne



                             Wywiad z Rzepczyno Folk Band

GZ: Czy mogłabyś przedstawić genezę zespołu.

Monika Dziedzic (wokalistka zespołu RFB): Geneza zespołu... Zespół powstał w Studium Rzemiosł, Rzemiosła czy Rzemiosł Artystycznych w Rzepczynie. Tam większość chłopaków uczęszczała do szkoły. Już pokończyli, ale nazwa zespołu została i stąd się właśnie wzieła. Pierwszy koncert na Mikołajkach, 6 grudnia właśnie w 96 roku w Rzepczynie. Potem taki trochę śmieszny koncert na Wodnikusie. Tam dostaliśmy chyba nawet jakieś przewodniki po Kołobrzegu. No i już taki bardziej poważny koncert w 97 roku w Latarnii na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.

GZ: A pierwsze demo?

Monika Dziedzic: Pierwsze demo nagraliśmy w studiu Radia Olsztyn. Była to nagroda. To był festiwal w Żuroninie (mój śmiech...). Tak, Ananke. To był nasz taki pierwszy poważny festiwal. W jury siedział John Porter między innymi. Właśnie tam otrzymaliśmy w nagrodę nagranie w Radiu Olsztyn.

GZ: Czy zespół zmieniał po drodze nazwy?

Monika Dziedzic: Nie, nie. Od początku było Rzepczyno. Pózniej w między czasie, ale bardzo szybciutko doszło to Folk Band i tak od początku jesteśmy pod tą nazwą.

GZ: Skąd bierzecie pomysły na piosenki?

Monika Dziedzic: Ha! Pomysły na piosenki... Więc to są przeważnie orginalne, stare, ludowe teksty. Muzyka w większości też chociaż oczywiście w aranżacjach zespołu. A czasami bywa tak, że tekst piszemy właśnie stylizowany na stary a muzykę tworzymy sami. No bywa to różnie, ale gdzieś tam zawsze pojawia się folklor czy to... Znaczy głównie pochodzi z Wielkopolski. A głównym takim naszym, wogóle dzięki tej osobie powstał zespół. To był dudziaż Bartek Niedzwiecki, którego już w tej chwili nie ma w zespole, ale gdzieś tak ten jego duch się kręci. Znaczy Bartek po prostu wyjechał do Warszawy i tworzy teraz sobie sam jakieś takie różne ludowizmy a pozostał po nim na razie dorobek, który w tej chwili cały czas gramy i tworzymy już teraz sami nowe kawałki.

GZ: Czy powstały już jakieś nowe utwory?

Monika Dziedzic: Tak, cały czas tworzą się w zasadzie nowe kompozycje. Powoli tworzy sie już materiał na jakąś tam druga płytę "Ha, ha, ha", nie. (śmiech) Nie no, cały czas gramy coraz nowsze kawałki.

GZ: Czyli macie duże ambicje?

Monika Dziedzic: Oczywiście. Wogóle plany mamy bardzo dalekie. Jednak nie ma jakiegoś konkretnego managera. Kiedy zaczynaliśmy to rynek był w zasadzie bardzo luzny jeżeli chodzi o zespoły tego typu jak Rzepczyno. Mało kto wiedział, że można grać w ten sposób folklor. W tej chwili... Cóż, niestety jest coraz więcej. Weszły Brathanki, weszli Golcowie. No i weszli w zasadzie z takim impetem. Rzepczyno jednak cały czas gra. Prawie 4 lata już wszystko trwa i dopiero teraz nas ktoś zaczyna zauważać i wypychać na jakieś większe sceny. Mamy w planach w zasadzie dużo koncertów. Wyjeżdżamy na nagranie do telewizji VIVA w Warszawie, pózniej gramy w Sochaczewie pózniej gdzieś tam w Warszawiei na południu Polski. No, ale nie jest to nic jeszcze na taką bardzo dużą skalę. Jakoś tam się jednak rodzi taka potrzeba, żeby w końcu tupnąć nogą i powiedzieć, że my też jesteśmy dobrym zespołem. Chcielibyśmy już coś znaczyć.

GZ: W Kołobrzegu jesteście już bardzo znani i każdy koncert z waszym udziałem przyciąga rzesze fanów.

Monika Dziedzic: Jesteśmy? Znaczy z Kołobrzegiem to jest tak, że w ciągu tych 4 lat grywaliśmy różne koncerty, ale nie zagraliśmy koncertu z prawdziwego zdarzenia. Zawsze coś nawalało. Albo nie było odpowiedniej aparatuy nagłaśniającej, albo padał deszcz, albo była zła scena i czasami ludzie, którzy organizowali te koncerty zastanawiali się jaki jest tak naprawdę fenomen tego Rzepczyna, że wszędzie jeżdżą, są w zasadzie sławni. Grają na jakichś tam Woodstockach i różnych innych rzeczach a tutaj w Kołobrzegu jakoś niebardzo im wychodzi. Właśnie tak myślimy, żeby w końcu ktoś nam tutaj zorganizował porządny koncerti chcielibyśmy pokazać publiczności kołobrzeskiej, że umiemy grać (śmiech).

GZ: Opowiedz o jakiejś zabawnej anegdotce dotyczącej zespołu.

Monika Dziedzic: Ojejku, musiałabym się zastanowić ("chwila" na przypomnienie) Teraz już jest z tym spokojnie, ale początki były takie, że gdzie nie jechaliśmy to była po prostu przekręcana nazwa zespołu. Pamiętam, że było Rzepeczno, Rzepczyn. No było naprawdę wiele różnych dziwnych rzeczy, że czasami zastanawialiśmy się czy to o nas chodzi.

GZ: To może teraz jakąś niemiłą?

Monika Dziedzic: Niemiłe? Nie, chyba nic takiego się jeszcze, mam nadzieję, nie wydarzyło i mam nadzieję, że się nie wydarzy. No chyba najbardziej niemiłym akcentemto było odejście po prostu Bartka z zespołu. To był jednak jakiś tam filar. Dudy, skrzypce typowo ludowe. Ale jednak myślę, że sobie radzimy.

GZ: A co z waszym teledyskiem?

Monika Dziedzic: Ha, ha! Teledysk myśle, że może się podobać publiczności, widzom i słuchaczom. No jest ciekawy, znaczy się jest kolorowy, szybka akcja...

GZ: Jest animowany.

Monika Dziedzic: Tak.

GZ: Opowiada o gajowym.

Monika Dziedzic: Opowiada o gajowym i o dziewczynie, która zbierała jagody. Są krowy, traktory. Ogólnie wieś, folklor. Wszystko o czym śpiewamy.

GZ: Kto nad nim pracował?

Monika Dziedzic: Wiesz co, kurczę... Konkretne nazwisko faceta napewno jest napisane na stronie internetowej, ale ja nie pamiętam. To był jeden z gości, którzy tworzyli teledyski Pidżamy Porno, ale nie pamiętam. Muzykę nagraliśmy, ten kawałek, jest on też na płycie a osobno nagrywaliśmy go w studiu firmy Koch (przyp. autora) w Warszawie.

GZ: Płyta nazywa się?

Monika Dziedzic: Płyta? "Nie filozuj". Geneza nazwy płyty również jest dokładnie umieszczona na stronie. Ja jej dokładnie nie znam (śmiech). Jest nas 8 osób w zespoleto czasami jakieś historie dzieją się gdzieś obok.

GZ: Jak myślisz, udało wam się?

Monika Dziedzic: Myślę, że jeśli chodzi o Kołobrzeg wogóle i o Rzepczyno to myślę, że osiągneliśmy jednak duży sukces, bo kiedy zespół powstawał to wogóle nikt z nas nie myślał o tym za bardzo, że to będą jakieś duże trasy, płyta. Naprawdę robiliśmy sobie z tego niezłe jaja jak ktoś nam mówił, że pewnie wydamy płytę, więc kiedy ta płyta już jest czy tam dobra czy tam zła to już inna sprawa. My się cieszymy, że wogóle zaistnieliśmy z tą płytą. Jest teledysk, który leci w ogólnopolskiej telewizji. Dla nas ja myśle, że to jest wielki sukces a co będzie z nami... zobaczymy.

Rozmawiała: Pinsleepe

Rzepczyno Folk Band to zespół grający muzykę folkową. Aby opowiedzieć o wszystkich członkach z osobna trzeba by na to poświęcić więcej numerów GZ, ponieważ to bardzo ciekawi i skomplikowani ludzie ;-))





                             Inne wywiady i wypowiedzi:


    -  
Medeski, Martin and Wood
    -  Jak biały niedźwiedź...