wstęp  |  dział ogólny  |  koncerty  |  recenzje  | wywiady |  liryka  |  tabulatury  |  redakcja  |  www.GrungeZone.z.pl 



                             PEARL JAM - historia zespołu




   Historia grunge'owej kapeli zwanej Pearl Jam była chyba najbardziej powalona ze wszystkich.

   Wszystko zaczęło się jak to zwykle bywa w Seattle. Pod koniec roku 1983 powstała Green River(nazwa pochodzi od miejsca w którym ukrywał się morderca prostytutek), w której skład wchodził Jeff Ament basista urodzony 10 marca 1967 roku. Latem dołączył do zespolu 19 letni Stone Gossard. Kapela jednak szybko sie rozbiła z powodu zbyt zróżnicowanych gustów.

   Następnie powstał Mother Love Bone, w której grali obaj wyżej wymienieni ludzie oraz ekscentryczny wokalista Andy Wood. Zespół szybko zdobył wielką popularność.Wszystko byłoby w porządku gdyby nie śmierć Wooda, z powodu przedawkowania.Do MLB dołączył Chris Cornell z Soundgarden, oraz Matt Cameron z Mike'em McCready'm.Brakowało jedynie wokalisty.

   W San Diego żyl sobie młody surfer Eddie Vedder. Pracował na stacji benzynowej, a w wolnych chwilach szwendał się po klubach i pomagał różnym zespołom w przygotowaniach. Pewnej nocy poznał Jacka Ironsa, perkusistę z Red Hot Chilli Peppers. Grywali razem w kosza, rozmawiali o muzyce i próbowali razem coś stworzyć.Po pewnym czasie Irons przyniósł kasetę demo z nagraniami jego znajomych J.A.i S.G.(dla niekumatych Gossarda i Amenta). Eddie był zaszokowany jej stylem i wprost zakochał sie w niej. Pracujac na stacji lub serfując była cały czas przy nim. Eddie od razu po wyjsciu na suchy ląd napisał trzy znakomite kawałki:"FOOTSTEPS',"ONCE" oraz przełomowy"ALIVE"(tytuły celowo napisane dużymi literami). Kasetę ze swoimi nagraniami Vedder pełen obaw wysłał Jeffowi.

   Po otrzymaniu Ament od razu zadzwonił do Stone'a.Na to właśnie czekali, wszyscy próbowali podrobić Andy'ego, a Eddie powalił ich swoim głosem i wyprzedzającymi swą epokę tekstami. Od razu zaprosili Veddera do Seattle.

   Prosto z lotniska pojechali do sali nagrań i stworzyli w ciagu 5 dni 11 kawałkow. Wieczorami dokańczali projekt Temple Of The Dog. W 1991 roku cały band był gotowy.

   Zawarli kontrakt z wytwórnią Epic i zarządali pełnej swobody.Na początku ich kapela nazywała sie Mookie Blaylock(od ulubionego koszykarza). Lecz jak wiadomo taka nazwa nie mogła normalnie funkcjonować.Eddie zaproponował "PEARL JAM", od nazwy super dżemu halucynogennego, wyrabianego z kaktusów przez jego babkę, o pięknym imieniu Pearl(była ona żoną indianina, ktory pewnie nauczył ją wyrabiać ten speciał).Nazwa od razu sie przyjęła.Na jednym z koncertów, w pewnym klubie, publiczność była raczej zainteresowana barem, więc Eddie nie lubiący obojetnosci, rzucil 6kg'owym spodkiem od mikrofonu w stronę baru.Czyn ten przyniósł piorunujacy efekt.

   Pierwsza(moim zdaniem najlepsza)płyta zwała sie "TEN", zawierała takie przeboje jak"ONCE","EVEN FLOW","ALIVE","WHY GO",""({BLACK})"","JEREMY",""({RELASE})""oraz inne hity.Kolejny album zatytułowany "VS" wydany w 1993 roku odbiegał stylem od TEN'a.

   Był on powrotem do klasyki rock'a, debiutowały tam między innymi "GO"i"LEASH"

   Dorwali też nowego perkusistę Dave'a Abbruzzese'a, który długo nie pobył w zespole.

   Teledyskow doczekało się ALIVE,JEREMY,OCEANS i EVEN FLOW. Następny, "cichy" lecz potężny "VITALOGY" został najpierw wydany na płytach winylowych(Viva la Vinyl) były tam takie piosenki jak LAST EXIT,NOTHINGMAN,BETTERMAN,CORDUROY,IMMORTALITY,oraz coś dziwnego PRY TO (traktujące o prywatności), ale fajnego,10 lub 20 sekundowe gówienko a cieszy :-)).Do szeregów wstąpił Jack Irons, choć myślano o takim panu jak Dave z ({>NIRVANY<})(czemu,czemu nie!!?).Na jednym z koncertów, Eddie chcąc przetestowac swą publiczność, wszedł na 30 metrowe rusztowanie i skoczył w swą publikę. Wyszedł z tego co prawda ze złamanym obojczykiem (został poturbowany przez pomyłke przez bramkarza) ale był w pełni zadowolony. Poźniej "NO CODE" z głupią okładką, lecz świetną treścią(SOMETIMES,HAIL HAIL,HABIT,OF HE GOES oraz pokręcone ale fajne MANKIND i LUKIN).Prawie najnowszy YIELD(odnośnik do znaku drogowego) jest fajny i odprężający. Powrót do teledyskow (DO THE EVOLUTION, GIVEN TO FLY), świeże pomysły takie jak PILATE,DO THE EVOLUTION,FAITHFULL,BRAIN OF SFK, WISHLIST,LOW LIGHT,ALL THOSE YESTERDAY przyniosły sukces.Ostatni (oby chwilowo) BINAURAL jest raczej balladowy(moze to i dobrze), zaistniały na nim takie piosenki jak BROKEN FULL,EVACUATION i więcej nie pamiętam tytułów, ale wierzcie mi są po prostu świetne np. takie brzdąkanie na mandolinie.

   Wierzę że PEARL JAM bedzie bardziej postrzegany przez wszystkich i zdobędzie wiekszą popularność.

   Więc jezeli zależy ci na świetnych ziemsko gurujacych(guru nie góry) tekstach na rzetelności nie poddaniu się komercji to chwyć za TEN'a,Vs i tak po kolei.

Betterman