wstęp  |  dział ogólny  |  koncerty  |  recenzje  | wywiady |  liryka  |  tabulatury  |  redakcja  |  www.GrungeZone.z.pl 



                             Nirvana - Bleach




   Album został wydany w roku 1989 (czyli początki sceny w Seattle). W skład zespołu należeli wtedy:
Kurt Cobain (wokal/gitara), Krist Novoselic (bas), Chad Channing (perkusja), Jason Everman (gitara)... Ich nazwiska (Kurta i Krista z rozkładówki w okładce były poprzekręcane... jak to wytłumaczyć? Jedni twierdzą, że w pośpiechu Sub Pop wydał je zbłędem... inni, że zażyczyli sobie tego muzycy. Album nagrano w niewiarygodnie którkim czasie, ale i tutaj mamy pewną sprzeczność źródeł... jedne twierdzą, że nagrano go w 2, a inne w 5 godzin... w każdym razie wynik niezły :-)... Jeżeli chodzi o budżet albumu, to sprawa ma się równie wesoło... wynosił 606 dolarów i 17 centów.... a jakby tego było mało 600 dolarów zapłacił ich przyjaciel Jason Everman (pożyczka). W zamian jego imię znalazło się w liście członków zespołu. Tak, czy tak nie gra on w większości utworów (najprawdopodobnie jego gitara występuje tylko w Love Buzz, o ile nie jest to partia wtórnie dogrywanie przez Kurta... swoją drogą w tym okresie zagrał w coverze Kiss "Do You Love Me?" z wokalem Krista, który nie znalazł się na albumie).

   Zdjęcie na okładce jest natomiast dziełem byłej dziewczyny Kurta (o której swoją drogą mówiąc jest kawałek "About a Girl", ale o tym później). Pierwszy utwór na albumie to Blew. Był on nagrany jako ostatni i przez pomyłke ma nie właściwe strojenie strun... w każdym razie właśnie to dodaje mu tego smutnego klimatu. Kolejny utwór to krótka historyjka "Floyd the Barber". Inspiracją do utworu był serial amerykański, który strasznie drażnił Kurta... opowiadał on o malutkim miasteczku, w którym wszyscy żyli w zgodzie i harmoni... Kurt znał małe miasteczka (w takim się znajdował i dobrze wiedzaił, jak wygląda życie w nich). Utwór ten jest całkowicie odmienny od tego, co prezentował serial... kończy się wręcz tragicznie :-) Kolejny utwór to najbardziej wyróżniający się, najbardziej popowy i najłagodniejszy utwór na tym albumie- "About a Girl". Jak już wspomniałem opowiada on nam o dziewczynie Kurta z tamtego okresu. Kurt mieszkał u niej i bardzo ją drażniło, że nie próbował sobie znaleźć pracy, by pomagać jej płacić za mieszkanie... całej historii nie znamy, zresztą to nie jest miejsce na interpretację. Trzeba również koniecznie dodać, że utwór do złudzenia przypomina kawałki Beatlesów. Jest to w dużym stopniu zasługa tego jak zaśpiewał Kurt i łagodnego przesteru dla gitary.

   Kolejny utwór to "School" - niezbyt długi tekst powtarzany w kólko opowiada o latach szkolnych Kurta... stanowi on raczej rozładowanie emocjonalne niż utwór z przesłaniem... ale fajniutki :-))) Potem jest chwila na cover autorstwa Robby'ego Van Leeuwena - "Love Buzz". Słodko brzmiący bas i ciekawa gitara solowa (w utworze słychać bowiem 2 gitary). Potem bardzo, bardzo, bardzo grungowy utwór- "Paper Cuts"... wiem, że wielu osobom się nie podoba, ale dla mnie jest on boski... przez niego można dopiero zrozumieć nirvanę, jako stan bytu. Gdzieś w sąsiedztwie Kurta mieszkała rodzina... nie do końca normalna... dzieci zamknięte w pokoju z zamalowanymi na czarno oknami, by nie widziały światła, świata zewnętrznego. Z gazetami rozłożonymi po całym pokoju, by na nich załatwiały swoje potrzeby... jedzenie podawane przez szparę pod drzwiami. Wszystko z perspektywy jednego z dzieciaków... nie opowiem całości... Posłuchajcie chociaż tekstu...

   Ahhhh!
   I said so!
   I said so!
   I said so!
   Nirvana

   Kolejny utwór- Negative Creep. Bardzo szybki, nieskomplikowany... Jeszcze jednym utworem z albumu, który lubię prawie tak bardzo, jak Paper Cuts jest "Sifting"... Swietna melodia, oraz tekst ciekawie rymujący się... niestety wciąż nie rzumiem o czym on jest... prawdopodobnie tak jak mówią inni jest to zlepek wersów ładnie rymujących się... Na albumie dodatkowo znalazł się kawałek "Downer", jako bonus dla osób kupujących CD.

   Co można jeszcze powiedzieć o albumie - podsumowując: posiada on surowe brzmienie, sami muzycy twierdzą, że nie przykładali się do niego... Większość utworów ma podobne motywy. Nie zmienia to faktu, że jest on swojego rodzaju klasykiem i jak wszystkie albumy Nirvany należy do najlepszych brzmień grungowych. POLECAM!

Orion