wstęp  |  dział ogólny  |  koncerty  |  recenzje  | wywiady |  liryka  |  tabulatury  |  redakcja  |  www.GrungeZone.z.pl 



                             Odpowiedź na artykół z GZ5 o samobójstwach




   Ostatnio podczas czytania mojej domowej lekturki GZ wpadłem na interesujący artykół o samobójstwach... Z góry ostrzegam, że jestem ogromnym fanem Kurta (mój największy idol), ale mimo to będę starał się być obiektywny.

   W artykule przeczytałem wiele zarzutów pod adresem artystów... może nie bezpośrednio wypowiedzianych, ale odniosłem wrażenie, że autor chce nam zasugerować, że wywołali oni swoją śmierć dla sławy (szkoda, że jeszcze nie dla pieniędzy). Autor zadał również wiele pytań, na które potem nie szukał nawet odpowiedzi. A więc po kolei... Wszystkie postacie, o których wspomniał autor zginęły nie z własnej woli (nie licząc Kurta Cobaina)... było to najczęściej przedawkowanie lub coś w tym stylu. John Lenon został zastrzelony i nie sądzę, żeby było to z jego woli. Nie mogę się do końca zgodzić, z tym, że o gwiazdach mówi się więcej, bo umarli wcześnie... Jest tak może w przypadkach wymienionych... choć jeżeli chodzi o śmierć członka Red Hot Chili Peppers nie byłbym taki pewny... kolejny przykład to dawny basista Metalliki -Cliff Burton (uwielbiam gościa)... był najlepszym basistą świata, zginął w wypadku i mało kto nawet wie o istnieniu takiej osoby... takich przypadków jest wiele, a zatem nie można potraktować jako regułę, że osby które umierają wcześnie odnoszą ogromną karierę.

   Również śmieszą mnie dziewczyny, które szukają chłopaków o wyglądzie Kurta, ale nie widzę niczego dziwnego, jeżeli szukają chłopaka o charakterze Kurta... zresztą sprawa Kurta przedstawia się zupełnie inaczej, niż wymienionych tu sław... historia jego śmierci stoi ciągle pod znakiem zapytania... policja od razu założyła samobójstwo i nie wnikała w sprawę zbyt głęboko... Ja również nie wnikam, bo czasami jest to dla mnie zbyt bolesne, ale pozostaje wiele faktów, które sugerowałyby, że to nie było samobójstwo... np. Kurt trzykrotnie przedawkował heroinę (po czymś takim człowiek umiera maksymalnie po kilkunastu sekundach) i jakby tego było mało miał siłę podnieść broń, wycelować i strzelić sobie w głowę (i jeszcze jedno... on nie odstrzelił sobie całkiem głowy, tak jak sugerował to poprzedni autor). Kolejny dowód to to, że na liście pożegnalnym widnieją 2 charaktery pisma:

   1- charakter pisma na 100 % należący do Kurta (w tej części nie wspomina o samobójstwie)
   2.charakter odmienny (drukowane litery itd.)... w tej części mówi o samobujstwie...

   Dodatkowo na następny dzień po śmierci Kurta ktoś kożystał z jego karty kredytowej, a do postawieńia prawajazdy obok ciała przyznał się w trakcie śledztwa... podobno był również drugi list, który ma Courtney... Tych dowodów jest bardzo wiele i mało miejsca by się nad nimi rozwodzić... jeżeli ciekawi was ten motyw, to polecam lektórę, "Kto Zabił Kurta Cobaina?"... Ja sam nie zastanawiam się nad Jego śmiercią, choć ubolwam nad niż jak inni fani i skupiam się nad jego twórczością... dla mnie Kurt nie umarł, jego duch jest w jego dziełach... muzyce, tekstach, malunkach itd.

   Mam jednak ogromną pretensję do stwierdzenia, że fani zakochani w nie żyjących idolach są nekrofilami... to stwierdzenie jest tak samo chore, jak np. "osoby kochające swoich ojców są gejami, osoby kochający swoje zwierzątka są zoofilami itd." Z przykrością stwierdzam, że autor chyba nie rozróżnia niektórych pojęć prawidłowo...

   Chciałbym powiedzieć, że pisząc ten artykuł nie miałem najmniejszego zamiaru obrazić autora, tylko wyrazić swoje zdanie i wypowiedzieć się, z czym się nie zgadzam... A więc podsumuję: to prawda, że wielu artystów umierając ściągają na siebie uwagę, ale nie jest to bynajmniej regula.. No i nie można powiedzieć, że jest to zamieżone... nikt nie umiera dla sławy (a przynajmniej żadna z osób wymienionych)... są to po prostu wypadki, z których nie można żartować... przypadek Kurta jest o tyle odosobniony, że nie znamy prawdziwych przyczyn jego śmierci... możemy tylko snuć podejżenia -samobójstwo/morderstwo (poza tym On nie chciał sławy)... nie można nazwać fana nie żyjącej gwiazdy nekrofilem...

   Myślę, że to mógłby być temat otwrty dla wszystkich, niech każdy, kto chce weźmie udział w dyskusji na ten temat. Article przysyłajcie na e-mail bigsexy@poczta.onet.pl

   POZDROWIENIA DLA MAYKELA

ORION
orion_master@poczta.onet.pl