|
Nirvana - Nevermind
Co mógłbym powiedzieć na początek... nie jest łatwo recenzować album idealny, bez wad, który wczyscy znają na wylot... może po kolei... na początku przedstawiękrótka genezę albumu, później najważniejsze utwory (z singli), a na koniec podsumuję... a zresztą... nieważne.... nevermind....
Prace nad nowymi utworami rozpoczęły się w roku 1990... byli w tym czasie na niewielkiej trasie koncertowej po Kalliforni i stanie Washington. Słuchali w tym czasie wielu zespołów takich Rolling Stones, Gong, The Fugs, The Vaselins... Zespół zamierzał zmniejszyć "pikantność" swoich utworów i skierować się bardziej w kierunku popu. Kurt: Muzyka popowa interesowalismy sie od wielu lat powie wówczas w jednym z wywiadów Kurt. Gdy nagrywalismy "Bleach", po prostu zdarzylo sie, ze w tym czasie stworzylismy wiele ciezkich utworów. Przejmowalismy sie wtedy, czy ludzie zaakceptowaliby popowe brzmienie, ale teraz jest nam to w zupelnosci obojetne. Moje nowe kompozycje uwazam za typowo popowe, poniewaz sa zaaranzowane scisle wedlug popowego schematu - zwrotka, refren, zwrotka, refren, solówka, zla solówka.Przygotowania w studiu rozpoczęły się w marcu 1990.Tym razem role producenta powierzyli Butchowi Vigowi, specjaliscie od lagodniejszych, ale nadal rockowych brzmien, który pozycje solidnego rzemieslnika zdobyl wspólpracujac przede wszystkim z zespolem Killdozer. Praca odbywala sie nieregularnie i trwaia - z kilkoma sporymi przerwami - praktycznie az do czerwca. Jej efektem bylo nagranie siedmiu niemal w pelni gotowych numerów ("Pay To Play", "Polly", "Lithium", "In Bloom", "Imodium", "Dive" i "Sappy"). Powstala z nich kolejna kaseta demo, która rozeslana zostala do wszystkich najwiekszych i najwazniejszych wytwórni plytowych w USA. Czlonkowie Nirvany mieli powoli dosc wspólpracy z Sub Pop i coraz powazniej myseli o znalezieniu wiekszego i bogatszego partnera. Tymczasem jednak nadal sporo koncertowali, tym razem na Wschodnim Wybrzezu, a kuliminacja tej trasy byl majowy wystep w Nowym Jorku, w znanym klubie Pyramid. Muzykom grupy znów daly sie we znaki trudy tournee. Tuz po koncercie w Nowym Jorku Novoselic ostrzygl sie na "zero", a Cobain w wywiadzie prasowym poinformowal zszokowanego dziennikarza, iz pozabija pozostalych czlonków zespolu, a na koncu siebie. Albo odejdzie z Nirvany. Na szczescie w czerwcu kolejne tournee dobieglo konca, ale w lonie grupy nie dzialo sie najlepiej. Coraz czestsze niesnaski z Channingiem, który nie potrafil dopasowac sie do pozostalych muzyków, spowodowaly jego odejscie. Chad byl raczej jalowym perkusista i musial w Nirvanie przestawic ste na ciezsze granie, a przychodzilo mu to z trudem - stwierdzil Cobain. (podobno powodem wywalenia Chada było to, że bez zgody Kurta pożyczył jego samochód).
Po tym fakcie muzycy nagrali singiel z perkusistą Croverem (Melvins). Nowym perkusistą Nirvany został ostatecznie Dave Ghrol -23 paidziernika 1990.Z ustabilizowanym wreszcie skladem czlonkowie Nirvany mogli zajac sie na powaznie rozwazaniem propozycji skladanych im przez wieksze wytwórnie plytowe. Jestesmy juz na tyle doswiadczeni, ze mozemy zmierzyc sie z tym problemem - twierdzil Cobain. Poza tym troche zmienilismy sie muzycznie, od blisko dwóch lat bardziej odpowiada nam nieco przystepniejsza, wrecz popowa muzyka. Dlatego tez latwiej nam bedzie znalezc sie w radiu, no i troche na tym zarobic. Kurt wiele rozmawial na ten temat z zaprzyjaznionymi czlonkami grupy Sonic Youth, która w tym czasie zwiazala sie z Geffen Records. To wlasnie Kim Gordon, basistka tego zespolu, jeszcze w 1989 roku zwrócila uwage szefów wytwórni na Nirvane. Nie byli zachwyceni, choc z zainteresowaniem przygladali sie jej dalszemu rozwojowi. Dopiero kaseta demo z nagraniami zarejestrowanymi wiosna 1990 roku spowodowala, iz postanowili rozpoczac z muzykami negocjacje na temat ewentualnego kontraktu.
Niemal od poczatku dziaialnosci sprawami prawnymi Nirvany zajmowala sie Susan Silver, która m.in. prowadzila zakonczone powodzeniem rozmowy Soundgarden z wytwórnia A&M. Jednak czasy nieco sie zmienily, a w gre - jak sie okazalo - wchodzily znacznie wieksze pieniadze. Za rada muzyków Sonic Youth, poprosili o pomoc ich menedzera, Danny'ego Goldberga, wspólwlasciciela - wraz z Johnem Silva - firmy Gold Mountain Entertainment, która zajmowala sie takze interesami The Beastie Boys. Obie strony przypadly sobie do gustu i w efekcie podpisaly umowe, w mysl której Goldberg i Silva zostali menedzerami równiez Nirvany. Z osmiu ofert zlozonych w tym czasie zespolowi najpowazniej wygladala propozycja wytwórni Geffen Records, która utworzyla wlasnie swój nowy oddzial DGC. W zalozeniach mial on zajac sie wykonawcami okreslanymi w USA terminem "alternatywni", a kierowali nim stosunkowo mlodzi ludzie. Po dwóch miesiacach negocjacji, pod koniec 1990 roku ustalono warunki kontraktu, w którym uwzgledniono równiez fakt istnienia "dzentelmenskiej" umowy miedzy Nirvana a Sub Pop, przewidujacej nagranie dla tej wlasnie wytwórni co najmniej dwóch albumów. Dlatego tez tytulem odstepnego Poneman i Pavitt otrzymali 70 tysiecy dolarów rekompensaty, trzyprocentowe tantiemy od sprzedazy wszystkich kolejnych plyt grupy oraz prawo do umieszczania logo Sub Pop na nastepnych singlach i albumach Nirvany. Z kolei muzycy zespolu oficjalnie dostali 250 tysiecy dolarów zaliczki, choc tak naprawde w gre wchodzila kwota trzy- lub nawet czterokrotnie wieksza. W zamian grupa zobowiazala sie do nagrania dwóch albumów i - co z jej punktu widzenia bylo najwazniejsze - zachowala pelna kontrole nad strona artystyczna swych plyt.Wiadomosc o podpisaniu przez Nirvane kontraktu z DGGGeffen Records podano do publicznej wiadomosci 4 stycznia 1991 roku.
Praca nad plyta ukonczona zostala ostatecznie w maju 1991 roku. W czasie poszczególnych sesji zarejestrowano równiez utwory, które ostatecznie nie znalazly sie na albumie "Nevermind", m.in. pierwsze wersje "Rape Me", "Pennyroyal Tea" i "Dumb", jak równiez nagrania w nie publikowanej pózniej postaci, jak np. elektryczne wersje "Something In The Way" i "Endless Nameless". Wszystkie pozostale utworzyly wybuchowa kolekcje hymnów grunge'owych, ukazujacych Cobaina u szczytu twórczych mozliwosci. Jego ciezka gra pelna powtarzanych riffów rozlegajacych sie na tle grzmiacego basu i perkusji, w jednej minucie ocierala sie o utrzymane w beatlesowskim stylu melodie, by zaraz przejsc w pelne gniewu krzyki czlowieka u granic wytrzymalosci. Po jej nagraniu, tasmy wreczone zostaly do ostatecznego zmiksowania Mattowi Wallace'owi, jednemu z najlepszych amerykanskich specjalistów w tym zakresie, który pracowal m.in, ze Slayerem i Faith No More. Po nagraniu Nevermind wiele osób zwracało się do Matta, by ich płyty miały to samo piękne i krystaliczne brzmienie, co Nevermind.
To tyle jeżeli chodzi o historię powstanie albumu. Najistotniejsze utwory:
1.Smells Like Teen Spirit -ten utwór zna każdy... to był hymn młodzieży lat dziewiędziesiątych... oczywiście nie całej młodzieży... Niezbyt skomplikowany utwór był strzałem w dziesiątkę... piękny wstępniak... taka surowa gitara i po chwili ostre granie z przesterami i rozwścieczoną perkusją. Potem zwrotka... ochrypły głos Kurta i monotonna melodia dają wrażenie znużenia... potem powtarzanie "hello, hello, hello, how low?"... jeszcze bardziej jakby żałosne... i..........
"With the lights out it's less dangerous
Here we are now
Entertain us
I feel stupid and contagious
Here we are now
Entertain us
A mulatto
An albino
A mosquito
My Libido
Yeah!!!!!!!"
Tak -ten utwór wyrażał całą złość zbuntowanej młodzieży... Cobain po prostu wykrzyczał to jak tylko mógł... do tego dołączyła się później ciężka solówka... jeszcze do tąd pamiętam moment, kiedy dotarło do mnie, jeszcze wtedy mołego dzieciaka, znaczenie tego utworu... To co prezentuje sama muzyka, prezentują i słowa... nie ma co pisać, każdy to rozumie, a jak nie to przynajmniej czuje.
2.In Bloom -przepełniony ironią utwór ukazujący głupotę fanów, którzy bez opamiętania słuchają muzyki zespołu... który stara się im coś przekazać... coś czego oni nie słyszą... są oślepieni... najlepiej przedstawia to teledysk... publiczność szalejąca i na scenie zespół, spokojnie śpiewający uśmiechający się... (przypominają się lata 60-te). Tekst nie jest tymczasem ani trochę adektwatny do zachowania publiczności... utwór ma bardzo ciekawą melodię. Zmusza do przemyśleń (ps. koniecznie zajrzyjcie do artykułu "Dramat, jak dla kogo" w dziale ogólnym)..
3.Come As You Are przepiękny utwór, kojażący się z utopią... zresztą sam teledysk również... chyba najpiękniejszy (co nie znaczy najlepszy) utwór na całym Nevermindzie. Przester dla gitar w refrenie brzmi wyjątkowo pięknie... i to intro... takie proste, a takie códowne.
4. Lithium -utwór legenda (prawie jak teen spirit)... szaleńcze wydzieranie się w refrenie pozostaje w pamięci na długo po pierwszym przesłuchaniu... utwór prosty w kostrukcji... nie posiada solówki, ale to dobrze, bo zabiła by klimat... utwór był uwielbiany na koncertach, kiedy cała publiczność darła się razem z Kurtem.
cholera.... dopiero teraz doszedłem do wniosku, że wypisywanie tych utworów nie ma sensu, bo wszystkie są hitami... taki album się nie powtarza. Wypisałem tylko 4, bo to jedyne single wydane z Nevermind (jakby było ich mało).
Ogółem album brzmi bardzo przejrzyście, ma jednolity charakter (utwory nawzajem się wypełniają) i to nie powtarzalne brzmienie. Z nim się będzie zawsze kojażyć muzyka lat 90-tych.
|