Tiamat- Wildhoney

Pewnie niewielu z was zna Tiamat. Nie opuszczajcie jednak tej strony. Być może ten tekst zachęci was do kupienia recenzowanej płyty. Chodzi tu o album Wildhoney.
Tiamat jest zespołem szwedzkim. Muzyka grana przez członków grupy należy do tzw. rocka gotyckiego- utwory są mroczne i dosyć "ciężkie". Jest to coś pośredniego między popularnym ostatnio niemieckim zespołem Rammstein a polskim zespołem Closterkeller.
Skoro część teoretyczną mamy za sobą możemy przejść do części praktycznej czyli do recenzji.
Płyta nagrana została siedem lat temu, w 1994 roku, czyli nie należy do tych "najświeższych". Jednak nawet dziś słucham jej chętnie i często, np. podczas pisania tej recenzji. Jak już wspomniałem muzyka Tiamatu ma dość specyficzny klimat i jest dość trudna w odbiorze. Pozwala jednak, podobnie jak muzyka elektroniczna (np. Jeane Michel Jarre`a), puścić wodze fantazji i "przenieść" się do innego, tajemniczego a zarazem groźnego świata.
Głos wokalisty, Johana Edlunda jest wspaniały- można powiedzieć, że jest mroczny i zagadkowy. To co wyprawia w np. utworze Visionaire nie nadaje się do opisania.
Na płycie znajdziemy również spokojniejsze utwory- Gaia (mogliście słyszeć ten utwór na którymś z zagranicznych kanałów muzycznych, np. na Vivie) czy Do You Dream Of Me?
Chciałbym się do czegoś przyczepić, ale nie mogę- płyta Wildhoney jest po prostu perfekcyjna. Z tego co wiem jest to chyba jedyna płyta Tiamatu, która odniosła jakiś większy sukces poza granicami kraju. Jeżeli spotkacie gdzieś ten album- bierzcie bez zastanowienia![no, chyba, że nie lubicie takiej muzyki- w takim razie zapraszam do wspólnego śpiewania z Britney Spears i innymi gwiazdami MTV :-)]

Tiamat- Wildhoney
Rok pierwszego wydania: 1994
Ocena:*****/***** (5/5)

Kamil Brzeziński