GrungeZone  -  numer 10  [marzec - kwiecien 2002]

   <==  poprzednia strona

następna strona  ==>   


Recenzja: KILL'EM ALL - METALLICA

    Tym razem przedstawię coś z klasyki metalu, a właściwie i rocka... może zacznę od tytułu... Pierwotnie album miał nosić nazwę "Metal up your ass"... no cóż, nie zbyt głębokie przesłanie płynie z tego tytułu :-) Oczywiście na tamte czasy ten tytuł był po prostu "cool" i tak miało być. Niestety wydawca nie zgodził się na taki tytuł, a całą historię James Hetfield opowiada w trakcie trasy kocertowej Kill'em all (na wideo Cliff'em all)... Przy pewnej rozmowie zespołu Cliff zaproponował, a może by tak ich wszystkich zabić, po czym James wykrzyknął: "Tak, to jest to KILL'EM ALL". I tym sposobem zespół wydał w 1983 roku swój pierwszy album... miał duże pretensje do wydawcy, że nie pozwolił im uczestniczyć w miksowanie nagrań... ostatecznie mieli mieszane uczucia, bo chcieli by album brzmiał lepiej. Producentem był John Zazula, który specjalnie by wydać album zamknął swój sklep płytowy i otworzył wytwórnię muzyczną Megaforce (która później odniosła ogromny sukces).

    Album otwiera hałaśliwe intro do "Hit the Lights"... utwór jest szybki, pełen dynamicznych, szalonych solówek... ciągle uwielbiam ten utwór, ale kiedy byłem młodszy... :-)... to z kumplami naprawdę szaleliśmy przy okrzykach "hit the lights!!!". Jako drugi utwór mamy The Four Horsemen... jest to przerobiona wersja utworu Mecanix, tyle że tekst jest bardziej sensowny, a solówki bardziej precyzyjne (a nie masturbowanie się na gryfie w wykonaniu Dave'a Mustaina). Jakoże Mustain opuścił zespół Metallica nie mogła nagrać jego utworu, dlatego przerobili go... i ta wersja jest znacznie lepsza!!! Obok Seek & Destroy jest to najpopularniejszy kawałek na albumie. Potem mamy dwa kawałki trochę podchodzące pod glan rock (choć wszystkie utwory i tak mają podobny klimacik :-).

    I w końcu przychodzi czas na powiedzenie czegoś o wg. mnie zdecydowanie najlepszym utworze tego albumu -Pulling Teeth (Anesthesia)... jest to solo na basie w wykonaniu mistrza czterostrunowej gitary -CLIFFA BURTONA... i jest piękne... jeżeli od dawna pociąga Cię muzyka rockowa/metalowa z pewnością docenisz ten kunszt... solo zmienia parokrotnie swój klimat, a chwilami Cliff trąca palcami o struny z tak zawrotną prędkością, że aż ciężko w to uwierzyć... jest tylko jedno solo piękniejsze od tego... wersja koncertowa Pulling Teeth :-)... Dlatego kasetę Cliff'em all uważam za obowiązkową pozycję u każdego Metallikomaniaka... niepowtarzalne przeżycie... solo dochodzi do końca, a Burton trąca struny wytwarzając hałaśliwy podźwięk... i nagle zaczyna się Whiplash.. szybki kawałek, w którym postawiono przedewszystkim na dynamikę brzmienia.

    Z kolejnych czterech utworów w pamięć najmocniej zapada wspomniane już Seek & Destroy... grane zawsze na koncertach... świetne solówki i wokal podnoszą jakość utworu. Ogólnie album nie jest tak doskonały, jak kolejne, ale jest czymś dosyć naturalnym dla tamtych czasów... Jeszcze młodzi panowie z Metalliki śpiewają o tym, co chcą robić... a czego chcą doskonale wiedzą wszyscy... Dosyć istotne słowa padają tu w utworze Whiplash... zacytuję:

"The show is through the metal is gone
It is time to hit the road
Another town another gig
Again we will explode
Hotel rooms and motorways
Life out there is raw
But we will never stop
We will never quit
Cause we are MetallicA"

    I o to właśnie chodzi!!! Album jest naprawdę świetny i choć nie dorównuje kolejnym poczynaniom legendy metalu, to jednak to kawał dobrego materiału i jakby nie było to są ich początki. Jeśli ktoś nie słyszał, to niech się śpieszy... w niektórych gronach to wstyd nie znać tego albumu.

orion

 

spis treści  |  góra