GrungeZone  -  numer 10  [marzec - kwiecien 2002]

   <==  poprzednia strona

następna strona  ==>   


CO TAM PANIE W POLITYCE...?

    czyli muzycy idą na wybory... Część pierwsza - lekko anarchistyczna

   Mam bzika na punkcie kobiet, muzyki i polityki. Lecz nie o kobietach będę dziś pisał (bo najlepiej jest przebywać w ich towarzystwie, a nie o nich pisać), lecz o muzykach, którzy w swych tekstach, postawie i twórczości wyrażają swoje poglądy polityczne. Tak, muzyk też człowiek, polityka go wciąga...

    Muzyka rockowa, w przeciwieństwie do muzyki pop, jest silnie zaangażowana społecznie. Wyraża obawy, nastroje i pragnienia słychaczy, komentuje aktualną rzeczywistość, dlatego nie powinno dziwić nikogo, że w tekstach muzyków pojawiają się komentarze na temat polityków, partii, lub instytucji państwowych.

    Całkowitą krytykę instytucji państwowych, systemu, a więc i polityki, która według nich jest narzędziem zniewolenia, możemy usłyszeć w tekstach punkowców (czy anarchistów). Anarchiści, chcą anarchii, więc negatywny stosunek jest jak najbardziej zrozumiały. Pojęcie "władzy" często jest tożsame z "faszyzmem". Zespół Smar SW śpiewa:

"...oni ustalają prawa i restrykcje,
oddając im siebie musisz być posłuszny..."

I dalej: "...zniszcz władzę by żyć!!!" (piosenka "Logika władzy" z albumu "Walczmy o swoje prawa"), a w piosence pt: "Niewolnik" (album, jak wyżej) usłyszymy:

"Państwo to więzienie,
władza to niewola,
państwo i władza to instytucje,
których istnienie opiera się
na wojsku, policji i służbach bezpieczeństwa,
czyli legalnej przemocy i terrorze,
prawo nie daje nawet cząstki wolności (...)
Gdzie nie ma prawa nie ma zakazów (...)
Czy zdajesz sobie sprawę, że jesteś niewolnikiem? (...)".

   Muszę przyznać, że ciekawe podejście do tematu, tekściarz doskonale pamięta czasy komunizmu, ale przeciez album wydany był już w latach '90 - tych i do nich się odnosi - i to mnie nieco dziwi...

    Najlepszym (moim zdaniem) protest-songiem przeciw władzy jest "Bojkot" (z albumu "Wirus") zespołu Dee Facto. Usłyszymy w nim:

"(...) konstytucje i korupcje,
to cały system, możesz zrobć tylko:
bojkot, mały bunt co w tobie tkwi,
wznieś barykady i zablokuj dojścia władzy,
bojkot - zaciśnij pięść i nie rób nic,
i nie dopuszczaj już nikogo blisko siebie (...)
Bojkot - nie robić tego czego chcą,
bo to jest jedna rzecz na której im zależy (...)"

   Anarchia, ale ze świadomością własnych możliwości - coś rzadko spotykanego na scenie punkowej.

    Ciekawie przedstawia państwo zespół Sedes w piosence "Pornografia", którą przytoczę prawie w całości:

"Dyplomatyczne stosunki, jak stosunki analne,
włażenie sobie w dupę, perwersje seksualne, (...)
Pornografia - na ulicach biją pały,
pornografia - to elity genitalia,
pornografia - jest już duży, kto był mały,
pornografia - to są nasze realia.
Ekshibicjonizm - obnażanie głupoty,
kampanie wyborcze to końskie zaloty, (...).
Nekrofilia, rząd rżnie głupa,
wciąż posuwa społecznego trupa
i choć rozkłada się społeczne ciało,
pornografii nigdy za mało!!!
Musicie przyznać, że niezwykle orginalna jest ta krytyka władzy.

   I nie byłbym sobą, gdybym na zakończenie przedstawiania punkowych kapel, i ich anarchistycznych przekazów, zapomniał o Dezerterze.

"(...) A prawda jest taka człowieku młody,
państwo, jak ryba psuje się od głowy (...)
I nic nie zmienią koszule i krawaty,
jeśli po łokcie ma się brudne łapy (...)
Warto więc chyba przypomnieć,
że władza psuje ludzi zbyt łatwo (...)"

   ("Nic nowego" z albumu "Mam kły, mam pazury").

   Podoba mi się to. Stwierdzenie oczywistego faktu, krytyka władzy, ale bez kaznodziejstwa i nawracania na siłę. To lubię.

    Punkowcy są więc konsekwentni. W swych tekstach potępiają: państwo, które ogranicza ich wolność oraz polityków, którzy są skorumpowani i zapomnieli o zwykłych obywatelach. Jedynym wyjściem jest bojkot polityki, dlatego też nie uczestniczą w niej oraz nie popierają żadnych ugrupowań. Prostota ich świata jest czasami powalająca. Złe władze kontra biedni, podrządni obywatele, taki świat w czarno-białych barwach, niczym w kreskówkach Disney'a lub Pokemonach (i nie piszę tego złośliwie). W dużej mierze jest to pozostałość po czasach komunizmu, (czy latach 80-tych, bo wtedy większość kapel, które cytowałem, zaczyanła grać) kiedy państwo rzeczywiście posługiwało się służbami bezpieczeństwa, do trzymania za mordę obywateli, a wolność słowa czy pogladów była czymś abstrakcyjnym. Ale niestety (a raczej: na szczęście!!!) mamy już inne czasy. Może pora wydorośleć lub rozejrzeć się wokoło, zamiast śpiewać (jak Smar SW) "(...) państwo i władza to instytucje, które opierają się na (...) przemocy i terrorze (...)"? A może to ja się mylę?

    Większość muzyków akceptuje jednak system, ograniczajac się w swych tekstach, lub wypowiedziach do popierania, lub krytyki danej partii, lub jej polityki. Niektórzy nawet, chętnie wystepują w reklamówkach wyborczych ulubionych partii.

    W kampaniach wyborczych brali czynny udział "Litza" (eks Acid Drinkers, Arka Noego), Maleo (Houk, 2tm 2,3), Tomek Budzyński (Armia, 2tm 2,3) i Anja Orthodox (Closterkeller). Jak się nietrudno domyślic trzej pierwsi, zachęcali nas do głosowania na AWS (w roku 1997). 4 lata później w reklamówkach AWS-u i Mariana Krzaklewskiego (w wyborach na prezydenta) występował już tylko sam Litza (zapewne tylko on - jako lider Arki Noego - był rozpoznawalny przez potencjalnych wyborców). Ciekaw jestem na kogo (po rozpadzie AWS) głosowałby dziś Litza (może faszyzująca, "talibańska", Liga Polskich Rodzin?). Jedno jest pewne - Zarówno Litza, Maleo i Budzyński swoim (muzycznym) autorytetem próbowali zachęcić nas do oddania głosów na jakąś partię. W moim przekonaniu trochę to nieeleganckie, i nie przystoi muzykowi rockowemu. Na AWS i na Mariana K., w żadnych wyborach głosu nie oddałem!

    Nie oddałem głosu również na: SLD, PPS i Piotra Ikonowicza (lider PPS), mimo iż gorąco polecała ich Anja Orthodox, nawet pisząc piosenkę wyborczą Ikonowiczowi (kandydatowi na prezydenta w wyborach roku 2000). Przygoda Anji z polityką zaczęła się podczas wyborów do samorządów w 1998 roku. Wtedy wystartowała ona w wyborach na radną gminy Warszawa - Mokotów z listy SLD (w skład której wchodziła wtedy Polska Partia Socjalistyczna - PPS) i dostała się do władz samorządowych. Następnie, (po odejściu PPS-u z SLD), popierała Piotra Ikonowicza w wyborach prezydenckich 2000 roku, pisząc mu piosenkę wyborczą pt. "To nie tak miało być, przyjaciele". Polecam ją gorąco wszystkim, którzy chcą usłyszeć jak żałosny jest artysta angażujący się czynnie w politykę. I kto by przypuszczał, że tak nędznie skończy artystka, której jednym z pierwszych przebojów była piosenka pt. "W moim kraju" w której padają słowa:

"(...) Bo tu polityka wysysa mózg
Bo tutaj asa zabija król (...)

   

A w 1996 roku na płycie "Cyan" w piosence "Władza" śpiewa: "

(...)Władza tak jak narkotyk,
władza to wielka siła,
rodzi miłość i lęk,
czasami też zabija,
Obiecuje tak wiele,
w słowa prawdę owija,
gdy uklekniesz dłoń poda,
lecz umie tez zabijać (...)".

   Nagła zmiana poglądów na temat władzy, czy chęć wejścia w jej machinę? Cokolwiek by to nie było, to dla mnie Anja Orthodox przestała być wiarygodna. I moja osobista niechęć do partii, które chwali (chwaliła) nie ma na to decydującego wpływu.

   Podobnie jak: Litza, Maleo i Budzyński, Anja przekroczyła tą cieńką granicę pomiędzy byciem zaangażowanym społecznie i opisywaniem rzeczywistości, a próbą wciskania sympatykom, fanom czy słuchaczom, poglądów jakiś frakcji politycznych.

   Na tej cieńkiej granicy od lat porusza się, polski tekściarz nr.1 - Kazik Staszewski i robi to niezwykle udanie. Ale o tym za miesiąc...

----->>> Koniec części pierwszej<<<-----

towarzysz maykel

   ...a w drugiej części (za miesiąc) dowiecie się, czyje poglądy polityczne i jaka partia bliska jest Kazikowi Staszewskiemu, kiedy nadejdzie Ostateczny krach systemu korporacji, czy Muniek Staszczyk wraz z Pawłem Kukizem lubią komunistów i czy Skiba wierzy elektrykom. Przeczytacie również o błyskawicznej karierze Leppera, jako bohatera piosenek itp...  

spis treści  |  góra