| GrungeZone - numer 10 [marzec - kwiecien 2002] | ||
|
|
|
Recenzja: Lacuna Coil - Lacuna Coil Utwory: 1. No Need To Explain;
Wszak płyta ta została wydana w roku 1997, to jednak całkiem niedawno miałem okazję zapoznać się z nią bliżej. Jednocześnie jest to mój pierwszy poważniejszy kontakt z zespołem Lacuna Coil. Jak się później dowiedziałem, grupa pochodzi z Włoch i istnieje od kilku lat. Muzyka zawarta na mini albumie "Lacuna Coil" to gothic metal. Na płycie znajdziemy sześć utworów (całość trwa niespełna trzydzieści minut). Utwory utrzymane są w różnym tempie. Znajdziemy tu zarówno szybsze kawałki ("No need to explain", "The secret...") jak i wolniejsze ("Falling") oraz jeden utwór instrumentalny ("Un Fantasma Tra Noi"). Całość słucha się nawet przyjemnie. Szkoda tylko, że tak krótko... Pierwsze skojarzenie po przesłuchaniu płyty: The Gathering. W muzyce Włochów bardzo wyraźnie czuć inspirację muzyką Holendrów. W Lacuna Coil mamy również wokalistkę, która bardzo, ale to bardzo przypomina mi Aneeke Van Giersbergen. Słuchając tego krążka, momentami można odnieść wrażenie, że śpiewa na nim właśnie Anneke... Być może jest to tylko zbieg okoliczności, być może fascynacja. Ale na albumie Włochów mamy dwie partie wokali, które bardzo dobrze się uzupełniają w kolejnych utworach. Delikatny głos Christiny oraz bardziej agresywny Andrea Ferro'ego. Również w samej muzyce można znaleźć odniesienia do The Gathering, szczególnie do osławionego już "Mandyliona" (niestety, chyba nie można powstrzymać się od porównań). Troszkę wpływa to negatywnie na płytę. Niespecjalnie jestem za tym, aby dwa razy słuchać to samo... Całość ubrana jest w dobry riff, partie klawiszy oraz ciekawą aranżację. Może całość nowatorstwem nie grzeszy, to jednak muzyka Lacuny jest do posłuchania. autor: Patryk Chyła |