David Cronenberg

( Dział: Film, Kiff, 18 luty 2001 )

Być może niektórym z was nic to nazwisko nie mówi, być może też niewiele powiedzą wam tytuły, jakie wymienię a jakimi zamierzam dziś się zająć. Są to "The Fly" ("Mucha"), "Crash" i "eXistenZ". Najbardziej interesujące z tej trójki są dwa ostatnie, ponieważ "Mucha" jest klasycznym horrorem.
Dlaczego jednak chcę się zająć twórczością Davida Cronenberga? Czy warto się tą twórczością zajmować? Zdecydowanie tak, ponieważ jego filmy stanowią swoistą kontynuację reform w kinie zapoczątkowaną chociażby przez Davida Lyncha.

David Cronenberg urodził się w Ontario w Kanadzie w 1943 roku. Rozpoczął studia na Wydziale Nauk Ścisłych na miejscowym uniwersytecie, ale porzucił ten wydział na rzecz Wydziału Literatury. Po ukończeniu studiów zajął się produkcją filmów. Zasłużył się dobrze dla najbardziej mrocznej i krwawej odmiany horrorów - odmiany "gore". Chcąc dobrze poznać twórczość Cronenberga warto sięgnąć po kilka z poniższych tytułów, które dla ułatwienia sprawy poszukiwaczom podaję w oryginalnej wersji językowej:
Shivers (1975),
Rabid (1977),
Scanners (1981),
Videodrome (1983),
Dead Zone, The (1983),
Naked Lunch (1991).

I oczywiście po trzy wspomniane przeze mnie na samym wstępie filmy, którymi chciałbym was dziś szczególnie zainteresować. Może najpierw słów kilka o samych filmach.

"The Fly" ("Mucha") opowiada historię ekscentrycznego naukowca pracującego nad teleportacją. Doświadczenia są udane, ale jest problem ze znalezieniem osoby chętnej do poddania się eksperymentowi. Po miłosnym zawodzie Seth Brundle postanawia sam poddać się teleportacji. Pech sprawia, że w czasie przenoszenia, do maszyny teleportacyjnej dostaje się mucha. Seth zostaje niechcący genetycznie zmieszany z muchą. I zaczyna się afera. Dość wątły dotychczas naukowiec staje się niezwykle silny, ale też zaczyna upodabniać się do monstrualnego owada (sceny przemiany - wypadania włosów, zębów, zalążki skrzydeł owadzich - budzą dość mocne wrażenie). W końcu zostaje zabity przez swoją byłą dziewczynę. Czyli klasyczny horror - pełen niezłych efektów specjalnych, pełen napięcia i oczekiwania na najgorsze, z mocnym, krwawym finałem.

"Crash" to dramat, choć jednoznaczne klasyfikowanie go mija się z celem - chyba jeszcze nie wynaleziono nazwy dla tak dziwnego filmu. Bohaterem jest młody człowiek, który odkrywa w sobie zainteresowanie dość niezwykłą perwersją seksualną. Chodzi mniej więcej o czerpanie doznań erotycznych z wypadków samochodowych, w których samemu brało się udział. I obserwujemy grupę szalonych ludzi specjalnie rozpędzających swoje samochody, zderzających się ze sobą, byle tylko zaraz po tym zaspokajać się seksualnie, nawet mimo poważnych obrażeń fizycznych. Wkraczamy w świat niezrozumiały dla przeciętnego odbiorcy, świat pozbawiony radości, świat perwersyjnej erotyki. Film zaskakuje, nie jest delikatny, ale też nie do końca dosadny. Patrzy się nań albo ze skrajnym zainteresowaniem albo ze skrajnym obrzydzeniem. Oczywiście nie należy liczyć, że w TV publicznej pojawi się wcześniej niż o północy, zatem zachęcam do odwiedzenia wypożyczalni video lub DVD.

"eXistenZ" jest najnowszym filmem Cronenberga. Pojawił się w kinach w tym roku. Jest również niezwykły. eXistenZ to nazwa najnowszej gry komputerowej. Gra się w nią za pomocą śmiesznego, gumowatego przyrządu noszącego cechy urządzenia biomechanicznego.
Nie to jest jednak ważne - liczy się fakt, że gra zmienia świadomość gracza - przenosi go do innej rzeczywistości. Główny bohater dostaje się do gry wraz z producentką i promotorką eXistenZ (Allegrą - tak na marginesie to całkiem ciekawe imię). Gra jest wielopoziomowa, wieloetapowa i niosąca ze sobą wiele możliwości zmiany kierunku przebiegu w zależności od woli gracza. I w tym momencie widz przestaje rozróżniać, co jest na ekranie grą a co światem realnym. Wydaje się chwilami, że bohaterowie opuścili już wirtualną rzeczywistość, bo znajdują się w pokoju, z którego wyszli na samym początku filmu, ale nic z tego - mają zmienione role, są kim innym - Allegra nie jest producentką gry, tylko jej uczestnikiem wraz ze swoim chłopakiem. Pełna manipulacja widzem.

I właśnie ta manipulacja jest tak fascynująca.
Współczesny widz nie oczekuje już tylko krwawej jatki na ekranie.
Nie oczekuje ckliwego romansidła.
Nie chce westernu.
Nie obchodzi go film wojenny.
Chce rozrywki. Innej rozrywki - dającej do myślenia i skupiającej uwagę do końca, a nawet jeszcze dłużej. Można podać inny przykład filmu manipulującego emocjami widza - "Dzikie żądze" ("Wild Things"). W nim dopiero po napisach końcowych następuje sekwencja wyjaśniająca intrygę fabuły.
W "eXistenZ" wyjaśnień nie ma, bo są niepotrzebne. "eXistenZ" to tylko gra, a gry wyjaśniać nie potrzeba. W grę gra się dla samej przyjemności, dla zabicia czasu.
I film ten czas zabija. Na tyle skutecznie, że z trudem zdajemy sobie po projekcji sprawę, że minęły właśnie dwie godziny.

Twórczość Cronenberga właśnie taka jest - zabija nam czas w sposób przyjemny. Może nie do końca ma się to stwierdzenie do filmu "Crash", ale z drugiej strony osoby poszukujące nowych bodźców do swych erotycznych doznań zdecydowanie się ze mną nie zgodzą. Prawda jest taka, że filmy Cronenberga są kinem dla samego kina. Ogląda się je bardzo chętnie, zmuszają do skupienia całej uwagi, ale trudno wywnioskować z nich jakiś głębszy sens.
Kino współczesne nie powinno mieć tak moralizatorskiej formuły jak w latach 40-tych i 50-tych. Kino powinno być rozrywką adresowaną czasem do szerokiej widowni, a czasem do zapaleńców lubiących coś nietypowego na ekranie. Twórca "Crash" i "eXistenZ" gwarantuje to z całą pewnością.

Kiff

 
Projekt § realizacja:Gomi
© Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikowanie jakichkolwiek elementów zawartych na tych stronach bez zgody autorów zabronione