 |
Krótkie recenzje: Matrix, Gladiator i Straszny Film
( Dział: Film, Dudek, 18 marzec 2001 )
"MATRIX"
Film już krótko po wejściu na ekrany naszych kin zyskał miano kultowego. Także dla mnie, bo zaprawdę obraz to niezwykły. Bracia Wachowscy stworzyli niby kolejny film science-fiction, ale w niczym nie przypomina on żadnego poprzedniego filmu z tego gatunku.
Film opowiada historię walki ludzkości, a raczej wtajemniczonej garstki straceńców z wszechwładnym systemem komputerowym. Owa sztuczna inteligencja sprowadza nasz gatunek do roli biologicznych baterii, a większość z Nas w ogóle nie ma zielonego pojęcia, że całe życie i wszystko, co robimy jest tylko fikcją i zwykłą symulacją komputerową. W podziemiu działa słaba opozycja, która zdaje sobie sprawę z zaistniałej sytuacji. Jej przywódcą jest niejaki Morpheus, (Laurence Fishburne). Upatruje On przyjścia zbawiciela, który podejmie walkę z reżimem i zrzuci jarzmo panowania maszyn nad ludźmi. Owym wyzwolicielem ma być, haker Neo (Keanu Reeves). Twórcy przedstawiają walkę człowieka z systemem i to jest najciekawsze. Film obfituje w świetne efekty specjalne i jest dopracowany pod każdym względem. W dzieło epatuje tajemnicą i wiele tu niedopowiedzeń. Obserwujemy spokojne życie ludzi, którym się nawet nie śni, że "ten" świat nie istnieje. Jeden z bohaterów wypowiada znamienne słowa: "czy nie miałeś nigdy uczucia, że coś tu jest nie tak?". Daje do myślenia i oto chodzi.
"Straszny film"
Na ten film wybrałem się do kina w towarzystwie pięknej kobiety. Jak się później okazało było to posunięcie nader trafne. Film ma być parodią wielu znanych produkcji z gatunku thillera, a najwięcej tu odnośników do "Krzyku". Myślę, że jedyne, co naprawdę autorom filmu się udało to jego tytuł. Ten film jest rzeczywiście Straszny. Scenariusz jest żenujący, a gra aktorów po prostu śmieszna. Jedynym plusem są ładne kobiety np. Carmen Electra. Polecam go wszystkim, którzy za okaz filmowego kunsztu uważają "Świat według Kiepskich". Tym na pewno "Straszny film" przypadnie do gustu, a być może stanie się kultowym.
Jak wspomniałem największym atutem tego filmu pozostała moja towarzyszka, choć nie polecam zabierania na ten film kobiet, którym chcecie zaimponować(niestety mnie nikt nie ostrzegł). Chyba, że jesteście na randce z Pamelą Anderson. -:)
"Gladiator"
Niedawno do naszych wypożyczalni wideo wszedł na kasetach i na dvd "Gladiator". Film wart zobaczenia choćby na ilość nagród, jakie otrzymał z Oscarami na czele. Niedługo po polskiej premierze filmu pojawiły się złośliwe głosy, że Ridley Scott pokazał Polakom jak należy zrobić "Quo vadis". Nie jest to do końca prawdą, bo fabuła przedstawia zupełnie inną historię no, ale...
Film opowiada historię rzymskiego generała Maximusa (Russell Crowe), ulubieńca cesarza i jego najlepszego dowódcy, który na początku filmu podbija dla Rzymu Germanię. Cesarz traktuje go jak własnego syna do tego stopnia, że po swojej śmierci nakazuje mu, niedopuścić aby władzę przejął jego rodzony syn Kommodus (Richard Harris). Niestety Kommodus jest szybszy, zabija ojca i wydaje wyrok śmierci na Maximusa...
Zakończenie pozostaje, moim zdaniem otwarte - być może Ridley Scott zostawił sobie furtkę do nakręcenie drugiej części? Zobaczymy. Na razie wiadomo, że "Gladiator" odniósł ogromny sukces komercyjny i "przeżył" krytykę. To czy można go będzie porównywać z "Quo vadis" okaże się po premierze polskiej produkcji, jedno wiem na pewno: "Gladiator" to porządnie zrobiony film i jeśli ktoś z polskiej ekipy produkcyjnej myśli o dorównaniu mu to musi się bardzo postarać.
Dudek
|
 |