Spis treści Film

Recenzje


Morgana

Braterstwo wilków by Morgana

Tytuł: Braterstwo wilków (Le pact des loups) - Francja 2000
Reżyseria: Christophe Gans
Scenariusz: Stephane Cabel, Christophe Gans
Zdjęcia: Dan Lanstsen
Muzyka: Joseph Lo Duca
Kostiumy: Dominique Borg.
Wykonawcy: Samuel Le Bihon, Mark Dacoscos, Vincent Cassel, Monica Belucci, Emilie Dequenne
Czas: 142'

Ocena 8/10

Something wicked this way comes...

Na brak potworów w kinie narzekać nie możemy. Co jakiś czas kolejny straszy z ekranów ku uciesze lubującej się w lęku i błahej zwykle fabule publiczności. Tym razem "boimy się" za sprawą Christophe'a Gansa, reżysera "Braterstwa Wilków" Ponoć jego Bestia istniała naprawdę. 25 lat przed upadkiem monarchii grasowała na południu Francji, w okolicach wioski Gevaduan, kładąc kres życiu jakiejś setki ludzi. Próżno tropili ją chłopi, szlachta, a nawet królewscy żołnierze. Tajemnicy nikt nigdy nie rozwiązał. Film jest pełną rozmachu próbą odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę się wydarzyło. Próbą, co chcę podkreślić, udaną. Poza tym, choć poszczególne rozwiązania nie są może nowatorskie i świeże, twórcom udaje się zwodzić widza, wciąż mylić tropy i opowiedzieć historię nie tak schematyczną, jak początkowo można sądzić. Oto do Gevaduan przybywa Gregoire de Fronsac (Samuel le Bihan), przyrodnik, naukowiec, awanturnik. Towarzyszy mu Mani (Mark Dacascos), po trosze indiański czarownik, po trosze kapłan. Zadamawiają się pośród miejscowej elity, a ich celem jest rozwikłanie zagadki Bestii... Więcej o fabule nie powiem, nie chcę psuć zabawy tym, którzy filmu jeszcze nie widzieli. Kolejne warstwy tajemnicy odsłaniane są stopniowo, stopniowo też rośnie napięcie.

Bardzo mocną stroną "Braterstwa Wilków" jest specyficzna atmosfera. Akcja toczy się w czasach oświecenia, jednak wiek rozumu zderza się z feudalnymi przesądami, a racjonalizm z niezwykłością i mrokiem. Obserwujemy dysputy intelektualistów i indiańskie czary, przepych dworskich rozrywek i niebezpieczne tajemnice ciemnych zaułków, wreszcie barwną i dziką ludowość. Królują intrygi. Ukazany nam świat zaczyna dogorywać, zmierzając coraz szybciej ku chaosowi rewolucji. Uwydatnia to praca kamery, doskonała zresztą. Na ekranie dominują głębokie barwy, dużo brązów, czerwieni i cienie. Światło wręcz czaruje...

"Braterstwo Wilków" to film utrzymanym w bardzo fantastycznej stylistyce. Sporo tu egzotyki, która ukazuje osiemnastowieczną Francję z zupełnie innej perspektywy. Trochę odrealnionej... Ponadto obraz powinien przypaść do gustu graczom. Ekranowa intryga to doskonały materiał na sesje, a filmowi bohaterowie stanowią wspaniały materiał na postacie. Właśnie bohaterowie... Scenarzyści doskonale nakreślili charaktery, nawet te przemykające gdzieś na drugim planie. Dziwacy, szaleńcy, awanturnicy... każdy znajdzie w tej barwnej galerii swojego ulubieńca. Albo ulubienicę- takiej niesamowitej kobiecej postaci jak demoniczna kurtyzana Sylvia (Monica Belucci) dawno już nie widziałam.

Po zachwytach przychodzi kolej na słabe punkty. "Towarzystwo Wilków", choć w dużej mierze europejskie, nie ustrzega się całkowicie przed wadami hollywoodzkich efekciarskich produkcji. Szczególnie wyraźne jest to w końcowych scenach. Poza tym rozumiem, że po różnych takich Matrixach, Przyczajonych Tygrysach i Ukrytych Smokach, każdy szanujący się reżyser musi wcisnąć do swojego filmu choć jedną sekwencję ze wschodnią sztuką walki, ale litości, ile można! Gdyby wyciąć wszystkie takowe w "Braterstwie...", seans stałby się krótszy o co najmniej pół godziny.

Na górę strony