| Recenzje |
Braterstwo wilków by Ripley |
Tytuł: Braterstwo wilków (Les pacte des loups) - Francja 2000 Ocena 7/10II połowa XVIII wieku - epoka, w której jeszcze widać wyraźne wpływy siły zabobonów i starych legend, próżnej i ślepej arytsokracji i Kościoła Mimo to powoli odczuwa się delikatny powiew zmian - oto niedługo nadejdzie rewolucja - nadejdzie czas rozumu, liberalizmu i nauki. Niektórzy starają się za wszelką cenę utrzymać stary porządek, nawet kosztem kiludziesięciu bezimiennych ludzi. Siegają po drastyczne środki - wysyłają bestie rodem z Apokalipsy św. Jana - przerażającego stwora, który ma przypomnieć ludziom o nieuchronnej karze za grzechy. Film ten jest próbą wyjaśnienia niezwykłych wydarzeń z tamtego okresu - na francuskiej prowincji w rejonie Gevaudan pojawiła się bestia, która sterroryzowała okolicę - przyniosła śmierć i strach. Król dbając o opinię publiczną wysyła ówczesnego naukowca, podróżnika - kawalera Gregoire de Fronsac - w celu schwytania potwora. Ten zabiera w podróż przyjaciela, a właściwie brata krwi - Irokeza, którego poznał podczas pobytu w Ameryce. I oto tych dwóch stawia czoło starej epoce, zwiastując nadejście innej. Istna mozaika - tak w skrócie można określić ten film. Jest tutaj wszystko - jest horror i historia miłosna, jest zawikłana intryga i historyczne tło, są także sceny walki. Mani, Indianin, walczy niczym bohater z wcześniejszych filmów Johna Woo - jego tajemnicza postać nadaje inny wymiar historii. Europeskie zabobony (mieszanina pogaństwa i chrześcijaństwa) zwalczane są z jednej strony za pomocą rozumu (próby racjonalengo wyjaśnienia pochodzenia bestii), z drugiej strony za pomocą szamańskich zabiegów - nadchodzi epoka tolerancji i zrozumienia dla innych wierzeń i religii, główny bohater jest idealnym przykładem owej toleracji, a nawet wiary w moc idiańskich zabiegów. Z filmowymi mozaikami jest różnie. Czasem owa różnorodność elementów tworzy bardzo nierówny i chaotyczny obraz. Czasami jednak potrafi wyłonić się niezwykle sugestywna i wielowarstwowa wizja. Ta francuska opowieść zdecydowanie jest wizją, nasączoną różnorodnością charakterów, idei i rzeczywistości. Mimo to film jakby się wymyka, nie mogąc zdecydować się czy być po prostu filmem akcji z przerażającymi wydarzeniami, czy wgłębić się w analizę czasów, styku różnych prądów, klas i kultur. To rozdwojenie burzy wizję, tym samym burzy strukturę filmu - zdecydowanie opowiadam się za jego niefilozoficznym charakterem, gdzie nie ma pewnej naiwności - podobnej do newage'owskiego podejścia do świata - powierzchonej wiary w totemy i duchy. Mimo tych zastrzeżeń, film, dzięki niesamowitym zdjęciom, ogląda się naprawdę dobrze, a postacie drugoplanowe (Mani, ekskluzywna prostytutka, miejscowa czarownica) świetnie uzupełniają tło wydarzeń. |