Spis treści Know how


Robert Ślisz (Siwy)

Pocztówka z Efezu

Wyjeżdżając na wakacje nagle okazuje się że mamy dużo czasu. Możemy sobie spokojnie pokombinować. Nie ma jak zaspokoić głodu RPG, więc kombinujemy sobie jak by tu naszą rozrywkę usprawnić, tak na zapas. Takie właśnie stany nawiedzały mnie leżącego sobie w hamaku nad malutkim basenem naszego hotelu, czego efektem jest poniższy tekst, przeznaczony chyba głównie dla MG.

Ponieważ najbardziej lubię grać postaciami które mają jak na nasze szare warunki życia codziennego zdolności zdecydowanie nadprzyrodzone tekst ten dotyczyć będzie głównie magów i kapłanów, ale nie tylko (głównie dzięki interesującej, ale i bardzo męczącej z powodu upału, wycieczce do Efezu).

Już kilka razy na łamach Inkluza poruszano sprawę różnic pomiędzy magami, a kapłanami. W większości systemów różnice te sprowadzają się głównie do sposobu odgrywania tych postaci, a kapłan traktowany jest jako "mag defensywny". Jako początkujący gracz wiem, że wprowadzenie różnic samym tylko odgrywaniem jest trudne, ponadto nie powinno być to moim zdaniem jedyne rozróżnienie. Proponuję kilka zmian, które bez większych ingerencji w mechanikę, da się pewnie wprowadzić do większości systemów fantasy.

W służbie bogom

Niech moce (zdecydowanie nie czary, ani magia) kapłanów będą mniej widowiskowe od magii, niech działają wolniej. Proponuję też zniesienie lub ograniczenie odporności na nie (w końcu to nie magia, a interwencja istot wyższych), a przynajmniej możliwość magicznego zabezpieczenia się przed nimi. Można też uzależnić moc kapłanów od bliskości świątyń, lub wyznawców, nie musi to być wpływ znaczący i sprecyzowany, ale powinien być odczuwalny (choćby w opisie). Dodatkową cechą kapłanów mógłby być ich bierny wpływ na drużynę (lub tylko samych wyznawców). Mogliby nieznacznie podnosić odporność, przyspieszać zdrowienie lub zwiększać morale, bez żadnych tabel i przeliczników, w zależności od uznania MG. Oczywiście każdy kapłan powinien być związany z jakąś świątynią. Proponuję wprowadzenie hierarchii świątynnej, być może podobnej do awansowania związanego z doświadczeniem, ale równoległej. Sama przynależność do świątyni daje niewątpliwe plusy w postaci chociażby zniżek na jej usługi czy możliwości posiadania unikalnych dla niej symboli (które powinny posiadać jakąś moc), ale też powinna być związana z wyrzeczeniami. Niech dla kapłanów niższej rangi pewne moce (pomimo ich dostępności wynikającej z poziomu kapłana) będą zakazane. Dodatkowo kapłan awansując w hierarchii mógłby otrzymywać na każdym szczeblu jakieś przywileje. Każdy zakon ma też swoją regułę. Proponuję aby jej przestrzeganie miało wpływ na moc kapłana, szczególnie tą niewymierną o której piszę. Reguła taka, moim zdaniem, powinna zawierać jakieś ogólne i niejednoznaczne założenie oraz kilka bardziej szczegółowych zasad (niestety nie mam na tyle poetyckich zdolności żeby ułożyć jakiś przykład).
Jeśli moc kapłana nie ma nic wspólnego z magią to jej użycie nie powinno być poprzedzane zaklęciami, a modlitwy powinny raczej przygotowywać możliwość jej wykorzystania, przynajmniej dla niskopoziomowych zastosowań. Wysokopoziomowe i potężne moce mogłyby wymagać odprawienia odpowiedniego rytuału, lub odpowiedniej modlitwy a nawet ofiary.

Ujarzmianie magii

Magowie w każdym systemie mają swój, zazwyczaj niepowtarzalny, charakter, ale zawsze muszą jakoś swoje zaklęcia rzucać, czy wyzwalać. Ponieważ uważam że magia to, przede wszystkim, siła umysłu, a rzucanie zaklęć związane jest głównie z odpowiednim skupieniem uwagi, proponuję aby zaklęcia i gesty były tylko czynnikiem ułatwiającym magowi osiągnięcie odpowiedniego stanu ducha. W związku z tym dla niskopoziomowego maga zaklęcia i gesty byłyby niezbędne, ale już dla doświadczonego, wysokopoziomowego maga nie. Oczywiście doświadczony mag też mógłby ich używać i pewnie robiłby to dla zmylenia przeciwnika, aby nie poznał on jego możliwości. Jeśli zaś gesty i słowa towarzyszące rzucaniu zaklęć miałyby mieć tylko funkcję pomocniczą, to mogły by różnie wyglądać w zależności od szkoły magii, a może nawet byłyby różnice indywidualne. Bardzo doświadczony i potężny mag mógłby nawet symulować rzucanie jakiegoś zaklęcia słowami i gestami, w rzeczywistości rzucając inne.

Myślałem też o zakonach bardziej otwartych. Wtedy mnichem mógłby zostać także ktoś kto nie jest kapłanem. Mnisi otrzymywali by jakieś dodatkowe moce od bóstwa będącego patronem zakonu. Mógłby wtedy powstać mnich-mag. Z kolei kapłani mogliby czerpać swe moce z całego panteonu, a dopiero wstąpienie do klasztoru jakoś by te moce precyzowało i ograniczało ale także wzmacniało.

Zabójcza jaskinia

Ciekawe pomysły można spotkać wszędzie, ja na jeden natrafiłem w ruinach starożytnego Efezu, gdzie w starożytności obok świątyni Apolla znajdowała się obszerna jaskinia, zbierały się w niej jakieś gazy uniemożliwiające oddychanie. Kapłani Apolla znali jednak miejsca w głębi jaskini gdzie docierał tlen. Każdy kto wszedł do środka albo umierał, albo szybko wracał dusząc się i kaszląc, jedynie kapłani Apolla wchodzili i wychodzili bez przeszkód. Dzięki temu świątynia była potęgą, a kapłani mieli ogromny posłuch wśród ludności. Jeżeli w naszym świecie takie manipulacje poruszały tłumy, to już na pewno byłyby skuteczne w świecie fantasy. W ten sposób możemy stworzyć jakiś fałszywy kult, ale też tego typu niewidzialna zapora mogłaby chronić jakieś pełne skarbów lochy. Ważnym elementem takiego miejsca może być także przepowiednia określająca kto może tam wejść.

PDki - zło konieczne

I na koniec pomysł który niestety przysporzy Mistrzom pracy i pewnie troszkę utrudni, ale i urealni grę Bohaterom, zabierzcie im drodzy MG punkty doświadczenia! Niech nie wiedzą o ich istnieniu. Oczywiście są one konieczne, ale notujcie je sobie sami. Jaki wojownik wie że jeśli zabije jeszcze jednego orka i dwa koboldy to jego zdolność władania mieczem się podniesie? Doświadczenie powinno być określane bardziej opisowo, przynajmniej dla Bohatera. Niech nie wiedzą wszystkiego. Niech się pomęczą kilkakrotnie próbując zbyt wcześnie podnieść sobie jakąś cechę... Idea ukrycia punktów doswiadczenia wykluła się stosunkowo niedawno, postaram się jeszcze nad nią popracować i obiecuję, że jeśli coś z tego wyjdzie to dowiecie się jako pierwsi. ;-)

Pozdrawiam wszystkich i zachęcam do adaptowania rzeczywistości do RPG, bo przecież zawsze jest ono jej odbiciem. Czekam też na wszelkie uwagi, ponieważ to mój pierwszy tekst który jest publikowany w Inkluzie (może nie zupełnie pierwszy, ale na pewno pierwszy pisany z myślą o publikacji).


Na górę strony