<-normalny styl
Konsole ZONEmagazyn o konsolach |
|||
zaplecze![]() Poniosłem sromotną klęskę. Czuję się zeszmacony, nie podołałem zadaniu jakie postawił przede mną Bóg... Miałem w klasie świetnego kumpla. Był to prosty chłopak rodem ze wsi, który miał masę kompleksów, zbyt wysoką samoocenę i kilka innych wad - typowy wsiunek. Jednak przy mnie mocno się zmienił. Zaczął żartować w sposób gejowski (łapanie za pupkę i inne takie;) i stał się bardziej otwarty, śmiały. Trzymaliśmy się razem jak kuchenka z gazem, ale niestety, zaczęło robić się nieciekawie. Jedna z klasowych dziewuch zakochała się w Piotrku. dziewczyna ta prosta jest jak budowa cepa. Do niedawna ubierała się jak dziecko z przedszkola, a poziom umysłowy reprezentowany przez nią jest bardzo niski. Jest to jedna z tych wiejskich dzieczyn, co to chcą zaimponować otoczeniu, ale za bardzo nie mają czym. Kręciła się koło mego kumple, jednak ja, dość zręcznie odpierałem jej ataki. Chciałem uchronić kumpla przed blamażem i niewłaściwym ulokowaniem uczuć. Czasami nie mogłem nic poradzić i wtedy Bożena przystępowała do ataku. Robiła sobie z nim zdjęcia (wnioskuję, że potem pokazywała owe fotosy wszystkim i chwaliła się swoim chłopakiem - tak dzieweczki z mej klasy robią często) i atakowała go kiedy nikt się przy nim nie kręcił. W końcu po dwóch latach nadarzyła się szansa na ofensywę ostatecznej zagłady. Pokłóciłem się o błahostkę, a ściślej mówiąc, o to że nazwałem go "wsiunkiem". Niestety, nie do końca wyleczyłem go ze zbyt dużego mniemania o sobie. Przekleństwem Piotra jest także to, że nie potrafi podejść do innych osobników w klasie i zacząć o czymś gadać. Wiele razy mówiłem mu o tym, że nie może stać na przerwie jak palec, bo to do nikąd nie prowadzi. Często zdarzało się, że jego głównego ziomka - Tomka nie było w szkole, a ja po prostu go unikałem (to było już po kłótni). I wtedy Bożenka nacierała. Wyglądało to jak film rodem z National Geographic. Czasami jest pokazana scena, jak lwica kręci się koło biednego jelonka i zacieśnia wokół niego krąg. Przygląda się wszystkim ruchom, zachowaniom po czym następuje atak - ofiara nie ma najmniejszych szans. Tak było dzisiaj, widziałem jak Bożenka i Piotrek trzymali się za ręce - to był dla mnie cios, aż mi się słabo zrobiło. Chłopak będzie jeszcze tego żałował. Trzeba Wam wyjasnić, że Piotr to bardzo przystojny mężczyzna, który zasługuje na coś więcej. Wiele razy mówił mi, że podoba mu się ta czy inna (i były to suczki pierwsza klasa). Chciałem pomóc, więc ofiarowałem, że mu pomogę jakby co. Od razu odmawiał i bredził, że nie ma szans. Faktem tym jestem zmartwiony ja i cała grupa męska w mej klasie. Wszyscy ubolewamy nad tym, że "Rydzu" (jak go zwykliśmy nazywać) został wciągnięty w spisek macic. Bożenka sama by nic nie wskórała, była pomoc z zewnątrz... PIOTRZE, PRZEPRASZAM - NIE PODOŁAŁEM! (...) Nie wiem czy pamiętacie, ale pisałem o pewnej Justynie z klasy piątej Ochrony Środowiska, na której widok z nóg robiła mi się galareta. Tak jest nadal; wciąż się w niej podkochuję i za ch*** nie podejdę (składa się na to kilka czynników). I teraz zaskoczonko pierwszego stopnia. Zakochałem się znów i to dużo mocniej; doszło do tego, że nie mogę spać po nocach. Zaskoczonko drugiego stopnia. Zakochałem się w nauczycielce od angielskiego. Zaskoczenie trzeciego stopnia. Ona ma 30 lat, męża i dziecko. Po prostu oszalałem na jej punkcie. Ma cudowne czarne włosy do ramion, piękne oczy, zgrabną figurę (i potrafi ją eksponować; oj potrafi!), seksowny akcent i wspaniałą osobowość/charakter/temperament. Już pierwsza lekcja z nią była dla mnie szokiem. Wpadła ubrana na sportowo (mój ulubiony motyw) z brzuchem na wierzchu (miała krótką koszulkę). Potem powiedziała, że nie jest Matką Polką i już wiedziałe, że chcę iść z nią w tany. Dostałem od niej prywatnego maila i już było po mnie. Ciągle muszę walczyć o to, żeby zostawała dłużej na lekcjach i dalej je prowadziła (mam na popołudnie i dwa angliki pod rząd, więc o tej godzinie nikomu nic się nie chce). Dlaczego, do kuny nędzy, babka z niemca nas szybciej nie puszcza, a ona tak? Wzięło mnie do tego stopnia, że po przeczytaniu książki Harnego "Lekcja Miłości" (dzięki Ania), postanowiłem więcej nie pokazać się na angielskim, w końcu mam trzy piątki (jedyny w klasie). Nie chcę znowu mieć nieprzespanych nocy i mętliku we łbie. Gdyby jeszcze była samotną panną... ech, marzenie ściętej głowy. I od razu zaznaczam. Nie jest to zwykłe podkochiwanie się w nauczycielce. Podkochiwałem to ja się w pani od bioli i panu od wuefu, to całkowicie co innego. Kiedyś podobała mi się kolesiówka od niemca, ale jej tak dobrze nie znałem, więc to było nic w porównaniu z tym. (...) Nie wiem co ze mną jest nie tak, ale ja przyciągam starsze kobitki niczym magnes. W oczach mojej polonistki poszedłem w górę. Do tego stopnia, że nalega, ażebym się z nią spotykał i rozmawiał. Ale ja tak nie chcę. Ona jest zbyt inteligenta i przytłacza mnie swoją wiedzą. Rozmowa - werbalna - z nią, to nie lada przeżycie. Tak mądrej kobity dawno nie spotkałem. Często przesyłamy sobie maile i rozmawiamy o różnych sprawach. W sumie to ona też jest bardzo ładna (ma słodko-wredne oczy i pełne usta a'la Angelina z Tomb Raidera), ale traktuję ją bardziej jak swego guru. Chociaż ona zbyt dużo ode mnie wymaga. Chce żebym poszedł na studia dziennikarskie bądź stosunki międzynarodowe, recenzował książki zapodane przez nie i nawet ostatnio poszedł na koncert w celu obczajenia pewnych motywów (ciekae czy i ona tam była). Z tym wiąże się pewna ciekawa historia. W szkole rusza gazetka - już o tym wiecie. Napisałem więc kilka felietonów i jeden okazał się bombą z opóźnionym zapłonem. Jakiś czas po wysłaniu go do mej polonistki, dostałem odpowiedź. Tekst był zbyt kontrowersyjny i mimo najszczerszych chęci, nie mógł wejść. Ona i tak ma na pieńku z katechetami, więc to byłby gwóźdź do trumny. Wkurzyłem się i wysłałem maila do "NIE" opisując moje rozterki i załączając felieton. I wiecie co? Jestem teraz szczęśliwym posiadaczem koszulki, breloka i majtek (wszystko z logiem i krótkimi tekstami). (...) Muszę łyknąć iXa! Nie wiem jak to zrobię, ale jestem w pełni zdeterminowany do różnych działań. Wena mi powraca, toteż przydałoby się zrecenzować jakiś hit, ale nie z "epoki kardridżowej" (NES, SNES). Za kilka dni jadę do rodziny na święta, konsolka z zielonym okiem kosztuje zaledwie 699, więc może, może... Bardzo bym chciał nabyć ten sprzęt, bo kumpel w klasie go ma i co tydzień zmienia sobie gdy na HaDeDeku bez najmniejszego problemu, nie męcząc przy tym lasera:). W sumie to powinienem wreszcie zrobić prawko, ale wali mnie to równo. Zbieram na X-Boxa. (...) Pozdrowienia dla Bosego (jesteś spoko ziom, kiedyś coś obalimy) oraz otha (miałeś rację żulku; głupek żem niesamowity). (...) TAK, KU**A, TAK!!! WŁAŚNIE ZASYSAM TOY STORY 2 NA N64!!!! CZY MÓWIŁEM, ŻE KOCHAM TĘ GRĘ? NA PLEJAKU W NIĄ WYMIATAŁEM, BO STRASZNIE SPODOBAŁ MI SIĘ KLIMAT, A TERAZ (JEŻELI NIC SIĘ NIE SPIEPRZY) BĘDĘ MÓGŁ ZNÓW W NIĄ ZASZPILAĆ! JEEEE! RECKA BĘDZIE - NARESZCIE!!!!! INTERNECIE - KOCHAM CIĘ! (po chwili) TY JE**** KUR** PIE***** W DU** ZBAŁAMUCONA PRZEZ SKUR******, ŻEBY CIĘ TAK WYRU**** W DU** ZBOLCOWANY PSI KU***. NIE CHODZI MI DO KU*** NĘDZY! BŁĄD PODCZAS WYPAKOWYWANIA!!!!! UFF... JEDNAK SIĘ UDAŁO, ŚCIĄGNĄŁEM SOBIE Z INNEJ STRONKI - ZACHODNIEJ. JAK STARA ZOBACZY RACHUNEK TO SIĘ POCHLASTA HUEHUEHUE? ALE RECKA W PRZYSZŁYM KZ BĘDZIE, TERAZ JUŻ NIE ZDĄŻĘ:( (...) Słowo do bardzo pobożnych. Zobaczymy czy będziecie cieszyć michy, kiedy do władzy dojdzie prawica i przeforsuje w Sejmie pomysł biskupów, ażeby religia była przedmiotem obowiązkowym, wliczanym w średnią ocen. Jeżeli obniży się Wam przez to średnia, albo (o majn got!) zostaniecie usadzeni, bo np. nie chodzicie do kościoła, to się przekonamy czy będziecie tacy uradowani i szczęśliwi. Co tam matma, polak czy język obcy, religia - to jest to! ![]() "PIEKŁO NIEZNA TAKIEGO GNIEWU JAK DZIEWCZYNA ODTRĄCONA NA RZECZ KONSOLI DO GIER" ![]() Chryste od czego tutaj zacząć? Zamiast pisać to badziewie, powinienem uczyć się matmy, ale... matma chwile poczeka :).
Wiecie co ludzie - Matrix mnie puścił, wypalenie mnie dotknęło. Nie gram już tyle co kiedyś. Pochłonęła mnie nowa pasja - muzyka rockowa, dlatego KaZeta zejdzie na drugi plan. Chcę dołączyć do jakiegoś maga o tematyce rockowej (albo ogólnie muzycznej). A może w KaZecie zrobimy kąciki o filmach i muzyce? Chodziaż nie LOV się w życiu nie zgodzi (tak samo jak pewnie i Smuggler). Sorry my friends:(.
Ostatnio w szkole mi się wszystko pie**oli. Normalnie grożą mi dwie dwójki na semestr. Pierwszy raz w życiu grozi mi dwója na półrocze(!) {Nie dramatyzuj. - LOV}. Wiem, że przy większości naszej redakcji i tak mam świetne oceny, ale nie dla moich starych. Ach żebym to poprawił.
Dobra jeszcze trochę o kościele. Słuchaj LOVerku po tym co napisałeś o swoim Księdzu to stwierdzam, że powinien zmienić zawód. Kapłan jest taki jak my wszyscy i też popełnia błędy i grzeszy. Myślisz, że nasz Papież też w życiu nie zgrzeszył? Na pewno jak był w naszym wieku to oglądał się za dziewczynami i lubił pornosy. Ale przezwyciężył to dla Boga. Ksiądz to osoba, która nie chce nic innego robić tylko służyć Bogu. I dobrze, że sprzeciwiasz się wyzyskiwaniem kasy przez Kościół. Ale nie sprzeciwiaj się całemu Kościołowi, bo ważna jest tylko Biblia, a każdy powinien ją interpretować samodzielnie, ewentualnie wysłuchać interpretacji innej osoby, ale mieć własne zdanie. Bierz przykład z Metallici i ich "Leper Messiaha", a wyśmiej Euronymousa i całą resztę tej bandy z Black Metalowego Mayhem {Napisałbym coś, ale mam pełno łez w oczach. Tak na marginesie. Jadę do rodziny na święta. Podczas Wigilii założę koszulkę "NIE" i nie będę się dzielił opłatkiem; będzie dym huehuehue. - LOV}. ![]() POWRÓCIŁEM! Ja, Bączek zawitałem ponownie do KaZety. Powód mojej nieobecności był niesamowicie prozaiczny - nie chciało mi się. Ale po usilnych namowach Mata (Oto moje namowy "Jak nie zaczniesz pisać to ci plecak i ćwiczenia zabiorę! :) - dop Mat Kat ) i mojemu poczuciu moralności postanowiłem wesprzeć naszego zina w tak trudnych chwilach {Wielkie dzięki Bączek, doceniam to. Dzięki Mat Kat, że nie popuściłeś draniowi:). - LOV}. Powracam w stylu ubiego, mam nadzieję, że równie udanie. Sorki za pewnie nienajlepszą jakość tekstów w tym numerze - musiałem to napisać błyskiem. Ale za miesiąc będzie lepiej, recenzje PES4 i GTA : San Andreas (ODPAŁ!!!) mogę obiecać już teraz {Postaraj się zrobi z tego coś wielkiego, a nowe GTA będzie tematem numeru. - LOV}. Jakiś tekścior też pewnie naskrobię, w końcu - o ile mnie pamięć nie myli - to będzie dziesiąty numer [nie, bo dziewiąty:) - dop. Mat Kat]! Co by tu powiedzieć? Ostatnio stałem się fanem prozy niejakiego Stephena Kinga. Kolo naprawdę zna się na rzeczy. Polecam! Dobra, nigdy nie lubiłem pisania Zaplecza, więc kończę. Ostatnią rzeczą, jaką zrobię, będzie przeproszenie LOVa, no i reszty redakcji (nawet tej, z którą nie miałem do czynienia, he he) za zrezygnowanie w takim momencie. See you! ![]() [Adema - Stressin]{A nie Anathema? - LOV} ![]() Idą święta idą. Dla Was to nowina zapewne serwowana, jak to się mówi, poniewczasie, ale u mnie przygotowania idą pełną parą,
i atmosfera wokół jakaś taka fajna :). Tylko śniegu tak trochę brakuje (wszystko wypadało się z zeszłym miechu, pamiętacie zapewne
jakie pogodowe armageddony się wtedy działy). Wy to pewnie cieszycie się z ferii ziomowych (a może nawet już nie), ale cóż począc, że
plan wydawniczy "cedeakszon" jest taki a nie inny (gupi) {Powiedziałbym - asekuracyjny. - LOV}. Przez to wszystko uczyć mi się nie chce, zbieram gówniane oceny (prawie
same tróje, co wcześniej nigdy nie miało miejsca). Coś mi się zdaje, że koniec połrocza bedzie gorszy niż kiedykolwiek. Jeżeli
tak będę miał takiego lenia, coś nie bardzo widzę swoją maturkę, która już za półtora roku :/. A tam, srać to, całą pierwszą klasę przegniłem
w książkach, to teraz należy mi się jakiś urlop. Później się przyłożę ;). (...) Od kilku dni jestem szczęśliwym posiadaczem cudownej konsolki,
jaką jest Dremacast. Jednego bzdurałem se, że chcę to mieć i po pięciu dniach już ciorałem w Jet Grind Radio :D. Cholernie
mi się ta maszynka, jak i większośc gierek na nią, spodobała, przez co od następnego numeru możecie się spodziewać inwazji
decekowego stuffu. Wydaje mi się, że przez Drima faktycznie mój finisz pierwszego półrocza nie będzie zbyt imponujący :).
(...) Niedawno miałem niemiły kontakt z polskimi stróżami prawa, popularnie zwanymi "pałami", "chu@#mi" oder "mendami".
Idę sobie do szkoły jak codzień. Wychodzę z autobusu, przechodzę na szagę na drugą stronę ulicy (robię dokładnie tak odkąd
chodzę do liceum, prawie półtora roku już), idę sobie po chodniku, a tu nagle wyrasta mi dwóch takich kutasów w mundurach
i drze się jeden "halo halo, czy tutaj to pasy są?". Wieśniaki specjalnie usadowiły się w tym miejscu, gdzie wszyscy przechodzą
i zorganizowali se łapankę. Po chwili mówi mi "50 zł takie coś kosztuje" i bezczelnie wypisuje mandat. Wku@$wiłem się na cały
świat, bo przecież pięć dyszek drogą nie chodzi i zacząłem błagać fiuta, że święta idą, że kasy nie mam i takie tam. Ten jednak
nie słuchał i dostałem trzy śliczne kwitki z napisem "Mandat karny". Fak, biednamu zawsze wiatr w oczy. Zapłaciłem już
na następny dzień, co kurde miałem zrobić. Jeszcze przyszliby po mnie, wsadzili do pudła i ścięli ;). A starzy do dzisiaj
o niczym nie wiedzą (ale byłby dym :D ). Na szczęście z pomocą przyszedł Mikołaj, a wraz z nim moja babcia, dzięki której odkułem
się szybciej niż bym sobie z tego zdawał sprawę :). (...) Ostatni numer KaZety według LOVa był do dupny. Nie wiem co się z tym
ziomkiem dzieje, ale nic mu się ostatnio nie podoba, nie można se z nim pogadać, do KZ nie pisze, bo uważa "że gazetka
szkolna go wyczerpuje" {Nie że wyczerpuje. Chcę po prostu spróbować czegoś nowego. Dlatego muszę się poświęcić cały. I dzięki temu zauważam, że wena mi powraca. Teraz należałoby znaleźć sponsora na jakiegoś current-gena i będzie luzik. - LOV}, zakochał się zamężnej nauczycielce, w ogóle zrobił się jakiś dziwny. Może to tylko ma taki durnu okres w życiu,
a może tylko mi się tak wydaje, ale pewne jest, że kiedy czytałem go daaawno, jeszcze pod koniec żywota Kazety w Games Cornerze i na
początku w Cover CD, to ramiłem z niego ostro, przez co wydawał mi się całkowicie innym gościem. Ale cóż począc, może się myliłem,
może ludzie się zmieniają, nie mój to problem. {To się nazywa "syndrom zmiany". Każdemu zarzuca się, że jego zachowanie się zmienia. Gdy czytam listy w CDA czy PSX to widzę to samo: "Zmieniliście się i nie jesteście już fajni. Fuj, be i blablabla". A kiedy Ty chciałeś ze mną gadać? - LOV} Dobra kończę to zaplecze, bo już mnie nadgarstek boli. Trzymajcie się jajów! ![]() Witam! To moje pierwsze (i mam nadzieję nie ostatnie) spotkanie z Wami. Cieszę się, że zostałem włączony do Wielkiej Braci Konsolowej, zwanej potocznie KaZetą (albo na odwrót:). Wszelkie informacje o mojej skromnej osobie znajdziecie w stopce. Mam nadzieję, że spodoba Wam się felietonik, a newsy przyniosą kilka pożytecznych wiadomości, o których jeszcze nie słyszeliście. Święta, święta. Już myślałem, że w tym roku śniegu na wigilię nie będzie, ale jednak dzisiaj spadł (tj. w sobotę 18.12). Hurra. Świętowanie bez śniegu? Net, tak nie może być. I właśnie teraz, czyli w czasie mojej ulubionej pory roku, zostałem redaktorem KaZety. Lepszego prezentu pod choinkę nie mogłem dostać. Wypas. Co tam jeszcze ciekawego się wydarzyło? Aha, no przecież. Nasze Orzełki piłkarskie znakomicie rozpoczęły eliminacje do MŚ. Oby tak dalej. Jednak trzeba będzie na Wembley wygrać, a to już nie jest takie proste zadanie. Zauważyłem przy tym pewną zasadę (o ile można to tak nazwać). Nasza reprezentacja jeszcze nigdy nie dostała się do Mistrzostw Europy (nawet za czasów Górskiego), a jak przychodzą eliminacje do World Cup, to nagle "Nasi" zaczynają grać o wiele lepiej, strzelają bramki, dość dobrze grają w obronie (nie licząc ostatniego meczu z Francją, gdzie spośród całej obrony tylko Dudek zagrał bardzo dobrze). Jest nieźle. Ale wygrać z Anglią nie będzie łatwo. Szkoła trwa i nie ma sposobu aby od niej uciec. Buuu! Ja nie chcem. Pozdrowienia przy okazji dla mojej profesorki od niemca, która wyciska z nas siódme poty. No niestety, do roboty wy je*ane nieroby jak to śpiewał Kaziu. Goła "pała" z bioli powoduje u mnie małe palpitacje serducha, szczególnie gdy widzę naszą procesor Czarniecką. Łojć będzie się działo po świętach, oj będzie. No dobra trzeba się streszczać i po choinkę lecieć. Święta za pasem, Sylwester za pasem. Szampan, tańce, śpiew. Życzę wszystkim Wesołych, a przede wszystkim "kasiastych" Świąt:) i udanej zabawy sylwestrowej. Do napisania już w nowym 2005 roku. Pa. Pozdro dla Romana, Homika i Jaśka. ![]() Kolejny, ósmy już numerek... Chciałbym zrobić to jednak jeszcze więcej razy. Jest mi wciąż mało i nadal jestem spragniony. Nie mogę potrzymać tej energii... energii, która łaskocze mój brzuch... (...) Lover, zgadzam się z tobą w pełni, że HIV to hipokryta. Ale co mnie to obchodzi, skoro podobają mi się jego wypociny? Nic; a to, że kiedyś miał wątpliwości do Xboxa, teraz się ich wyzbył, jest w pełni zrozumiałe. Przeto wątpliwości miał nie do co jakości gier (których nie było;) jednak do konsoli - i to przecież można wywnioskować do dziś dzień; jakie miał zarzuty? Że będzie to konsola z części blaszaka, dudniąca i zawieszająca się. Po części się sprawidziło, więc szafa gra, tarara, jak myślę? {Nie chce mi się przytaczać cytatów Misiu. Ale wierz mi, są żenujące w świetle jego dzisiejszych wypowiedzi. Natomiast jego wspaniałe recki to inna sprawa tudzież para kaloszy. - LOV} (...) Kiedy będzie Painkiller na iXiego? Hmm... Mam nadzieję, że na gwiazdkę. I mam jednakowoż nadzieję, że moi koledzy go sobie kupią;) U mnie z kasą słabo... Wszelki datki przyjmę z otwartymi rękoma, ciesząc michę i całując w policzki. (...) Życie w plebsie ma swoje uroki. Czujesz się częścią społeczności, która ma podobne problemy, żyje w tym samym syfie, boryka się z tą samą niesprawiedliwością. Jedyną ucieczką od chaosu jest pasja. Jak Gibson miał swoją pasję, tak i Ty, kochany Graczu, za nic w życiu jej nie sprzedawaj. I nawet jak każdy na ulicy będzie Ci rzucał 3,5 za koszulę, nie daj się zwariować. Gry są czymś, co nas napędza, czymś, co daje NOWE życie. Nowe, lepsze formy życia. Gry są cudowne... mimo iż odtwórcze, najważniejszy ich element, czyli klimat, zdaje się ulegać ciągłeś, pozytywnej ewolucji. Progresu, który zaciera linie między rzeczywistością a światem interaktywnej rozgrywki. Progresu, który spowodował, że deszcze walący w drewniany dach brzmi piękniej niż w rzeczywistośći... paranoja. (...) Nie chce mi Dziś pisać długich wstępniaków i racz zmusiłbym Lova do wprowadzenia rygoru na 2kB dysput dla każdego. Tak się składa, że mi do napisania zostałoaż 0,25 kB...;) I cóż tu mam uczynić, żeby dosmarować do tej ilości? Chyba będę musiał ściemniać... Ściemniać, ściemniać, ściemniać... Już starczy;) |
Polecamy: Powered by: Czcionka: Zobacz |
||