zaplecze

LOV

Poniosłem sromotną klęskę. Czuję się zeszmacony, nie podołałem zadaniu jakie postawił przede mną Bóg... Miałem w klasie świetnego kumpla. Był to prosty chłopak rodem ze wsi, który miał masę kompleksów, zbyt wysoką samoocenę i kilka innych wad - typowy wsiunek. Jednak przy mnie mocno się zmienił. Zaczął żartować w sposób gejowski (łapanie za pupkę i inne takie;) i stał się bardziej otwarty, śmiały. Trzymaliśmy się razem jak kuchenka z gazem, ale niestety, zaczęło robić się nieciekawie. Jedna z klasowych dziewuch zakochała się w Piotrku. dziewczyna ta prosta jest jak budowa cepa. Do niedawna ubierała się jak dziecko z przedszkola, a poziom umysłowy reprezentowany przez nią jest bardzo niski. Jest to jedna z tych wiejskich dzieczyn, co to chcą zaimponować otoczeniu, ale za bardzo nie mają czym. Kręciła się koło mego kumple, jednak ja, dość zręcznie odpierałem jej ataki. Chciałem uchronić kumpla przed blamażem i niewłaściwym ulokowaniem uczuć. Czasami nie mogłem nic poradzić i wtedy Bożena przystępowała do ataku. Robiła sobie z nim zdjęcia (wnioskuję, że potem pokazywała owe fotosy wszystkim i chwaliła się swoim chłopakiem - tak dzieweczki z mej klasy robią często) i atakowała go kiedy nikt się przy nim nie kręcił. W końcu po dwóch latach nadarzyła się szansa na ofensywę ostatecznej zagłady. Pokłóciłem się o błahostkę, a ściślej mówiąc, o to że nazwałem go "wsiunkiem". Niestety, nie do końca wyleczyłem go ze zbyt dużego mniemania o sobie. Przekleństwem Piotra jest także to, że nie potrafi podejść do innych osobników w klasie i zacząć o czymś gadać. Wiele razy mówiłem mu o tym, że nie może stać na przerwie jak palec, bo to do nikąd nie prowadzi. Często zdarzało się, że jego głównego ziomka - Tomka nie było w szkole, a ja po prostu go unikałem (to było już po kłótni). I wtedy Bożenka nacierała. Wyglądało to jak film rodem z National Geographic. Czasami jest pokazana scena, jak lwica kręci się koło biednego jelonka i zacieśnia wokół niego krąg. Przygląda się wszystkim ruchom, zachowaniom po czym następuje atak - ofiara nie ma najmniejszych szans. Tak było dzisiaj, widziałem jak Bożenka i Piotrek trzymali się za ręce - to był dla mnie cios, aż mi się słabo zrobiło. Chłopak będzie jeszcze tego żałował. Trzeba Wam wyjasnić, że Piotr to bardzo przystojny mężczyzna, który zasługuje na coś więcej. Wiele razy mówił mi, że podoba mu się ta czy inna (i były to suczki pierwsza klasa). Chciałem pomóc, więc ofiarowałem, że mu pomogę jakby co. Od razu odmawiał i bredził, że nie ma szans. Faktem tym jestem zmartwiony ja i cała grupa męska w mej klasie. Wszyscy ubolewamy nad tym, że "Rydzu" (jak go zwykliśmy nazywać) został wciągnięty w spisek macic. Bożenka sama by nic nie wskórała, była pomoc z zewnątrz... PIOTRZE, PRZEPRASZAM - NIE PODOŁAŁEM! (...) Nie wiem czy pamiętacie, ale pisałem o pewnej Justynie z klasy piątej Ochrony Środowiska, na której widok z nóg robiła mi się galareta. Tak jest nadal; wciąż się w niej podkochuję i za ch*** nie podejdę (składa się na to kilka czynników). I teraz zaskoczonko pierwszego stopnia. Zakochałem się znów i to dużo mocniej; doszło do tego, że nie mogę spać po nocach. Zaskoczonko drugiego stopnia. Zakochałem się w nauczycielce od angielskiego. Zaskoczenie trzeciego stopnia. Ona ma 30 lat, męża i dziecko. Po prostu oszalałem na jej punkcie. Ma cudowne czarne włosy do ramion, piękne oczy, zgrabną figurę (i potrafi ją eksponować; oj potrafi!), seksowny akcent i wspaniałą osobowość/charakter/temperament. Już pierwsza lekcja z nią była dla mnie szokiem. Wpadła ubrana na sportowo (mój ulubiony motyw) z brzuchem na wierzchu (miała krótką koszulkę). Potem powiedziała, że nie jest Matką Polką i już wiedziałe, że chcę iść z nią w tany. Dostałem od niej prywatnego maila i już było po mnie. Ciągle muszę walczyć o to, żeby zostawała dłużej na lekcjach i dalej je prowadziła (mam na popołudnie i dwa angliki pod rząd, więc o tej godzinie nikomu nic się nie chce). Dlaczego, do kuny nędzy, babka z niemca nas szybciej nie puszcza, a ona tak? Wzięło mnie do tego stopnia, że po przeczytaniu książki Harnego "Lekcja Miłości" (dzięki Ania), postanowiłem więcej nie pokazać się na angielskim, w końcu mam trzy piątki (jedyny w klasie). Nie chcę znowu mieć nieprzespanych nocy i mętliku we łbie. Gdyby jeszcze była samotną panną... ech, marzenie ściętej głowy. I od razu zaznaczam. Nie jest to zwykłe podkochiwanie się w nauczycielce. Podkochiwałem to ja się w pani od bioli i panu od wuefu, to całkowicie co innego. Kiedyś podobała mi się kolesiówka od niemca, ale jej tak dobrze nie znałem, więc to było nic w porównaniu z tym. (...) Nie wiem co ze mną jest nie tak, ale ja przyciągam starsze kobitki niczym magnes. W oczach mojej polonistki poszedłem w górę. Do tego stopnia, że nalega, ażebym się z nią spotykał i rozmawiał. Ale ja tak nie chcę. Ona jest zbyt inteligenta i przytłacza mnie swoją wiedzą. Rozmowa - werbalna - z nią, to nie lada przeżycie. Tak mądrej kobity dawno nie spotkałem. Często przesyłamy sobie maile i rozmawiamy o różnych sprawach. W sumie to ona też jest bardzo ładna (ma słodko-wredne oczy i pełne usta a'la Angelina z Tomb Raidera), ale traktuję ją bardziej jak swego guru. Chociaż ona zbyt dużo ode mnie wymaga. Chce żebym poszedł na studia dziennikarskie bądź stosunki międzynarodowe, recenzował książki zapodane przez nie i nawet ostatnio poszedł na koncert w celu obczajenia pewnych motywów (ciekae czy i ona tam była). Z tym wiąże się pewna ciekawa historia. W szkole rusza gazetka - już o tym wiecie. Napisałem więc kilka felietonów i jeden okazał się bombą z opóźnionym zapłonem. Jakiś czas po wysłaniu go do mej polonistki, dostałem odpowiedź. Tekst był zbyt kontrowersyjny i mimo najszczerszych chęci, nie mógł wejść. Ona i tak ma na pieńku z katechetami, więc to byłby gwóźdź do trumny. Wkurzyłem się i wysłałem maila do "NIE" opisując moje rozterki i załączając felieton. I wiecie co? Jestem teraz szczęśliwym posiadaczem koszulki, breloka i majtek (wszystko z logiem i krótkimi tekstami). (...) Muszę łyknąć iXa! Nie wiem jak to zrobię, ale jestem w pełni zdeterminowany do różnych działań. Wena mi powraca, toteż przydałoby się zrecenzować jakiś hit, ale nie z "epoki kardridżowej" (NES, SNES). Za kilka dni jadę do rodziny na święta, konsolka z zielonym okiem kosztuje zaledwie 699, więc może, może... Bardzo bym chciał nabyć ten sprzęt, bo kumpel w klasie go ma i co tydzień zmienia sobie gdy na HaDeDeku bez najmniejszego problemu, nie męcząc przy tym lasera:). W sumie to powinienem wreszcie zrobić prawko, ale wali mnie to równo. Zbieram na X-Boxa. (...) Pozdrowienia dla Bosego (jesteś spoko ziom, kiedyś coś obalimy) oraz otha (miałeś rację żulku; głupek żem niesamowity). (...) TAK, KU**A, TAK!!! WŁAŚNIE ZASYSAM TOY STORY 2 NA N64!!!! CZY MÓWIŁEM, ŻE KOCHAM TĘ GRĘ? NA PLEJAKU W NIĄ WYMIATAŁEM, BO STRASZNIE SPODOBAŁ MI SIĘ KLIMAT, A TERAZ (JEŻELI NIC SIĘ NIE SPIEPRZY) BĘDĘ MÓGŁ ZNÓW W NIĄ ZASZPILAĆ! JEEEE! RECKA BĘDZIE - NARESZCIE!!!!! INTERNECIE - KOCHAM CIĘ! (po chwili) TY JE**** KUR** PIE***** W DU** ZBAŁAMUCONA PRZEZ SKUR******, ŻEBY CIĘ TAK WYRU**** W DU** ZBOLCOWANY PSI KU***. NIE CHODZI MI DO KU*** NĘDZY! BŁĄD PODCZAS WYPAKOWYWANIA!!!!! UFF... JEDNAK SIĘ UDAŁO, ŚCIĄGNĄŁEM SOBIE Z INNEJ STRONKI - ZACHODNIEJ. JAK STARA ZOBACZY RACHUNEK TO SIĘ POCHLASTA HUEHUEHUE? ALE RECKA W PRZYSZŁYM KZ BĘDZIE, TERAZ JUŻ NIE ZDĄŻĘ:( (...) Słowo do bardzo pobożnych. Zobaczymy czy będziecie cieszyć michy, kiedy do władzy dojdzie prawica i przeforsuje w Sejmie pomysł biskupów, ażeby religia była przedmiotem obowiązkowym, wliczanym w średnią ocen. Jeżeli obniży się Wam przez to średnia, albo (o majn got!) zostaniecie usadzeni, bo np. nie chodzicie do kościoła, to się przekonamy czy będziecie tacy uradowani i szczęśliwi. Co tam matma, polak czy język obcy, religia - to jest to!


Kupa

"PIEKŁO NIEZNA TAKIEGO GNIEWU JAK DZIEWCZYNA ODTRĄCONA NA RZECZ KONSOLI DO GIER"

Tym jakże uroczym cytatem ze "Szczurów z supermarketu" chciałbym rozpocząć to zaplecze. Ostatnimi czasy LOV dostał okresu i znowu chciał zamykać KZ (który to już raz). Wywiązała się rozmowa w której większość redaktorów jednoznacznie wypowiedziała się co myśli o tym pomyśle (jak i jego autorze:) i ściemniła, że będzie pisać teksty regularnie i w dużych ilościach. 10V ściemkę łykną i jak widać pchamy ten wózek dalej. Naturalnie we wstępniaku "Redaktor Gazetki Szkolnej w Strzelinie" {Ty cyniczna świnko. - LOV} znowu objawi wam, że KZ upada i żebyście nie czekali na następny numer. Można powiedzieć, że narodziła się "nowa świecka tradycja" która mówi, że KZ po każdym numerze musi upaść, by móc jak feniks odrodzić się z popiołów. Dobra może już skończę ten temat bo widzę, że mnie fantazja ponosi. [update]: Właśnie przejrzałem nr 50 GC, a w nim spostrzeżenia kilku osób na temat KZ i LOVa. Spostrzeżenia, trzeba dodać jak najbardziej pozytywne. Najciekawsze jednak jest to, że po ich przeczytaniu zrozumiałem, że robienie tego kąta/zina/maga ma sens, że ktoś to czyta i że mu się podoba. Powiem więcej, od razu zabrałem się do pisania tekstów. Zadziwiające. Tak więc apeluje do czytelników KZ o wysyłanie maili do LOVa z opiniami na temat kącika. Napiszcie chociażby tylko, że czytacie, a dla nas będzie to znak, że warto robić KaZetę. No chyba, że wolicie czytać kąciki z elokwentnymi tekstami i pseudo humorem który nie śmieszy nawet po kilku głębszych. Jednym słowem Konsole Zone nie może upaść. Dlatego powtarzam piszcie, potraktujcie wysłanie tego jednego maila jako zapłatę dla nas, za którą my się odwdzięczymy wzmożoną chęcią do pisania świńskich tekstów. Właźcie też na nasze forum i pytajcie o co chcecie, a na 120% zostaniecie zbluzgani hue, hue. (...) Widząc zapowiedź nr 13/2004 CDA w której w pełnych wersjach widniał napis The Suffering, wydałem z siebie jeden z tych szyderczych śmiechów jakie można usłyszeć w horrorach klasy "B". A śmiałem się z tych którzy się sfrajerowali i kupili tą gierkę z 20 zyli. {Ekhm. Ale przynajmniej czuję się tak, jakbym kupił pełnowartościowy oryginał, a nie gierkę dołączoną do czasopisma. Dostałem nawet plakat, podstawkę po komórę (której nie mam) i plakat. I co Ty na to? - LOV} Po akcji ze Starmageddonem 2 byłem na 100% pewien, że i Suffering prędzej czy później do CDA wrzucą i miałem rację buuuaaaahhhaa. Być może to co opisuję wyda Wam się debilne, ale ja kilka ładnych lat temu zakupiłem sobie po okazyjnej cenie Shogo i dokładnie dwa dni później dali je na CDA. Chodziłem wkur***** z jakieś dwa miechy. Ale teraz śmieje się z innych uuuułłłłaaahhhaaahhhaaa. (...) Panie i panowie, wysoka izbo grałem w San Andreas. Kur**, ja pier**** co za gra. Co prawda szpilowałem tylko kilka godzinek u kumpla, ale to co widziałem wykopało mi zad na orbitę. Owszem czytałem różne zapowiedzi itd., ale wiadomo jak to jest, super-hiper-ekstra bajery miały być, a wychodzi syf. Ale nie tu, wystarczy jak powiem, że kumpel po przejściu wszystkich misji fabularnych dalej odkrywa nowe bajerki, po ponad tygodniu gry praktycznie non-stop, kosmos. I ta muzyka, ja pier****. Zastanawiam się w jaki sposób PS2 w ogóle dźwiga tę grę. Killer niesamowity. Ja się tylko pytam czemu wersja PC dopiero w maju 2005? Kur** nie wytrzymam, zbieram na PS2 :) (...) Kilka dni temu przeczytałem na jednym z polskich serwisów o grach recenzje Half-Life 2. Czytam i czytam i wychodzi, że crap niesamowity. Recenzent wymienia praktycznie same wady: że słabe AI, że grafika miała być lepsza, że klimat nie ten co w jedynce, że przeciętne bronie i jeszcze kilka innych. A co widać na końcu? Ocena... 9. Uśmiałem się konkretnie. [update]: W CDA gra również dostała 9, tyle że błędów było jakby mniej wymienionych. Pewnie mieli różne wersje:) (...) Ostatnio popełniłem dosyć poważny błąd, a mianowicie zlekceważyłem książki S. Kinga. Wstyd się przyznać, ale nie przeczytałem do niedawna ani jednej jego książki, oczywiście słyszałem te wszystkie "mistrz horroru", "straszy jak nikt" i inne takie, ale jakoś wolałem oglądać świńskie filmiki niż czytać książki. No, ale w końcu powiedziałem sobie: koniec tych libacji trzeba iść do biblioteki. Pierwsze co zrobiłem na miejscu to obszedłem wszystkie regały w poszukiwaniu jakichś kandydatek na panią Cube:). Możecie się śmiać, ale w bibliotece naprawdę można spotkać niezłe laski i mówię to z własnego doświadczenia. No ale tym razem miałem pecha, więc trzeba było się zająć książkami. Bez większych problemów znalazłem dzieła Kinga w sporej ilości. Tytuły takie jak "Lśnienie", "Christine" czy "Miasteczko Salem" obiły mi się o uszy ale wolałem wybrać coś innego. Zrobiłem dokładnie tak jak się robić nie powinno, czyli wybrałem książkę po okładce:). Padło na "Desperację". No i git, wracam do domu, książka na półkę trzeba trochę pograć:). Do czytania wziąłem się ok 22.00. Czytam, czytam, czytam... no fajnie, ale jakoś horroru to nie przypomina. I wtedy trafiłem na najbardziej, według mnie, ryjący beret tekst w tej książce. Wiem, że może nie powinienem ale muszę to zacytować, wiec jak ktoś nie chce niech nie czyta. Kwestię wypowiada kierujący radiowozem policjant do dwójki podejrzanych, zgarniętych z autostrady na środku pustyni: "[...]- Jeśli zdecydujecie się zeznawać, wszystko, co powiecie, może być użyte przeciwko wam. Macie prawo do pomocy adwokata. Zabiję was. Jeśli nie stać was na adwokata, zostanie wam przyznany z urzędu. Czy rozumiecie wasze prawa tak jak zostały wam przedstawione?[...]" Po przeczytaniu tego normalnie ciary mi przeszły po plecach. Tutaj jako wyrwany z kontekstu cytat może nie robi takiego wrażenia, ale przeczytajcie sobie książkę, a zrozumiecie o czym mówię. A tak na marginesie to mogę polecić tą książkę fanom Silent Hilla bo do pewnego momentu ma dosyć zbliżony klimat, więc powinniście być zadowoleni. (...) Ostatnio stwierdziłem, że Ale Kino! to najlepszy kanał filmowy jaki dane mi było oglądać, a mam HBO 1 i 2 (i to za darmo hue, hue). Praktycznie nie dają słabych filmów. Może i nie ma nowości ale nie oszukujmy się, ile z nowości na HBO czy Canal+ jest naprawdę dobrych? W końcu zobaczyłem "Człowieka z blizną" i się nie zawiodłem, zaje**** film. Albo "Prostą historię" którą zacząłem oglądać z czystej ciekawości, bo o czym może być film w którym dziadek jedzie na kosiarce przez całe USA. A tu nie raz i nie dwa w czasie seansu prawie łezkę uroniłem, ale wiadomo żem wrażliwy chłopina:). Szkoda, że inne stacje wolą zapodawać po raz nie wiadomo który jakiś bzdetny super ekstra mega hit niż puścić film nawet starszy, ale konkretny. (...) Skoro już napomknąłem o filmach to nie mogę nie wspomnieć o "Ong Bak". Walki w tym filmie poprostu wymiatają. Wszelkie Matrixy, Kill Bille czy inne Hero'sy:) wysiadają w przedbiegach. Tajski boks rządzi jednym słowem. Tak na marginesie to widziałem ostatnio niezłą akcję. Na Eurosporcie pokazywali walki K1 i walczył jakiś ukrainiec z tajlandczykiem. Pierwszy jakieś 120kg, drugi niecałe 80. Obaj walczyli właśnie "muay-thai" i zgadnijcie który wygrał. Naturalnie ten mniejszy, a walka wyglądała naprawę kosmicznie. Polecam obczaić bo często dają powtórki tych walk. {Też to widziałem, niezły patent. Kolesie najpierw okładają się po ryjach, a potem przytulanko i składanie sobie gratulacji. - LOV} (...) Na koniec jako, że piszę to jeszcze przed gwiazdką, pozwolę sobie życzyć Wam obfitych prezentów dostarczonych przez Śnieżynkę o wymiarach 90-60-90 oraz żeby ten jeb**** śnieg w końcu zaczął padać:). W czasie świąt możecie sobie posłuchać składanki przygotowanej przez DJ Kostka, który pozdrawia wszystkie brunetki: Green Day - "American Idiot", Smash Mouth - "All Star", Metallica - "From Whom The Bell Tolls", Korn - "Jingle balls", Guano Apes - "Open Your Eyes", T.Love - "King"
"... uważaj na sąsiadów swych, bo lubią dawać cynk..."


Chryste od czego tutaj zacząć? Zamiast pisać to badziewie, powinienem uczyć się matmy, ale... matma chwile poczeka :). Wiecie co ludzie - Matrix mnie puścił, wypalenie mnie dotknęło. Nie gram już tyle co kiedyś. Pochłonęła mnie nowa pasja - muzyka rockowa, dlatego KaZeta zejdzie na drugi plan. Chcę dołączyć do jakiegoś maga o tematyce rockowej (albo ogólnie muzycznej). A może w KaZecie zrobimy kąciki o filmach i muzyce? Chodziaż nie LOV się w życiu nie zgodzi (tak samo jak pewnie i Smuggler). Sorry my friends:(. Ostatnio w szkole mi się wszystko pie**oli. Normalnie grożą mi dwie dwójki na semestr. Pierwszy raz w życiu grozi mi dwója na półrocze(!) {Nie dramatyzuj. - LOV}. Wiem, że przy większości naszej redakcji i tak mam świetne oceny, ale nie dla moich starych. Ach żebym to poprawił. Dobra jeszcze trochę o kościele. Słuchaj LOVerku po tym co napisałeś o swoim Księdzu to stwierdzam, że powinien zmienić zawód. Kapłan jest taki jak my wszyscy i też popełnia błędy i grzeszy. Myślisz, że nasz Papież też w życiu nie zgrzeszył? Na pewno jak był w naszym wieku to oglądał się za dziewczynami i lubił pornosy. Ale przezwyciężył to dla Boga. Ksiądz to osoba, która nie chce nic innego robić tylko służyć Bogu. I dobrze, że sprzeciwiasz się wyzyskiwaniem kasy przez Kościół. Ale nie sprzeciwiaj się całemu Kościołowi, bo ważna jest tylko Biblia, a każdy powinien ją interpretować samodzielnie, ewentualnie wysłuchać interpretacji innej osoby, ale mieć własne zdanie. Bierz przykład z Metallici i ich "Leper Messiaha", a wyśmiej Euronymousa i całą resztę tej bandy z Black Metalowego Mayhem {Napisałbym coś, ale mam pełno łez w oczach. Tak na marginesie. Jadę do rodziny na święta. Podczas Wigilii założę koszulkę "NIE" i nie będę się dzielił opłatkiem; będzie dym huehuehue. - LOV}.

A właśnie Black Metal - możesz go dopisać do gatunków metalu jakich nie słucham (sam wcześniej zapomniałem i się zdziwiłem oglądając mój wpis w stopce redakcyjnej). Boże jakim trzeba być idiotą, żeby grać taką muzykę - każdy utwór jest taki sam - "Zabić Chrześcijan, Czcijmy Szatana". Dobra zostawmy tych psycholi palących Kościoły i lećmy dalej.

Na klasowe Mikołajki dostałem Tormenta. To dziwne, ale ja - wielki fan cRPG - jeszcze nie miałem przyjemności w niego grać. To znaczy grałem krótka, kiedyś u kumpla, ale na swoim kompie nie miałem nigdy go zainstalowanego. Póki co gra się fajnie. Aha, najlepszy jest konkurs "Mistrzowie eXtra Klasyki". Jeżeli zarejsetrujesz grę elektronicznie może wybrać jedną z podanych gier, a "uczestnik konkursu opłaca jedynie, przy odbiorze nagrody, jej koszty oraz koszty jej pakowania i wysyłki, które łącznie wynoszą 12,90 złotych". Ha ha ha! Czyli za np. "Świątynie Pierwotnego Zła" płacę 100 złotych. Świetny konkurs nie ma co.Dobra zostawiam to i biorę się za recenzję Ninja Gaiden.

P.S. Słuchałem fragmenty płyt "...and Justice for All" Metallici i "Ace of Spades" Motorhead.

UPDATE
Ach, jak zwykle pomyliłem termin deadline'u (który to już raz), więc coś jeszcze dopiszę. Razem z klasą robiliśmy przedstawienie na roztrzygnięcie konkursu polonistycznego (dyktanda). Normalnie co to były za jaja! Wszyscy co chwilę zapominali tekstu (chodziaż na szczęście miejscami wyglądało to na celowe). Nazwaliśmy się (nauczycielka nas nazwała - co za różnica) "Teatrzyk Niewypał" - przynajmniej nazwa pasowała. Ale najlepsze było zakończenie. Razem z pseudo kolegom - Tomkiem N (pisałem o nim kiedyś, przy komentarzu do THPS3). Ja się rockowo-metalowo ryłem, a on rapował. Tekst napisałem sam na religii (facet chciał mi zabrać kartkę, było trochę stresu), więc jakości można było się domyślić. Miałem śpiewać (to co ja robię ciężko nazwać śpiewem) z podkładem "Damage Incorporade" Metallici, ale nauczycielka stwierdziła, że bez podkładu będzie lepiej. Możecie się domyślić jak to idiotycznie brzmiało. Ale dostaliśmy największe brawa ze wszystkich (bo publiczność mogła się poryć). Najlepsze było to, że akurat zepsuł się mój mikrofon, więc śpiewałem na największym powerze. Bączek uciekł z przedstawienia do szatni, by mnie nie słyszeć, ale mój głos chodził po całym parterze (ale wiem, że już na pierwszym piętrze go nie było). Nagrałem to w domu dla was solo (również bez podkładu, chodziaż go mam). Starałem się zaśpiewać tak jak na przedstawieniu i mam nadzieję, że chodziaż troszeczkę mi się udało. Jak będzie dobrze to LOV wam to wrzuci do bonusów {Zobaczymy co da się zrobić, najwyżej Halci wrzuci na stronkę. Ale beret to masz zryty nieźle, końcówka powala! - LOV}.

Żegna się Mat Kat

PS. U mnie niedługo święta, więc składam wam życzenia (u was już pewnie po, ale co tam). Wszystkiego czego chcecie, spełnienia marzeń i wszystkiego czego chcecie. By gry zawsze były dla was przyjemnością.


POWRÓCIŁEM! Ja, Bączek zawitałem ponownie do KaZety. Powód mojej nieobecności był niesamowicie prozaiczny - nie chciało mi się. Ale po usilnych namowach Mata (Oto moje namowy "Jak nie zaczniesz pisać to ci plecak i ćwiczenia zabiorę! :) - dop Mat Kat ) i mojemu poczuciu moralności postanowiłem wesprzeć naszego zina w tak trudnych chwilach {Wielkie dzięki Bączek, doceniam to. Dzięki Mat Kat, że nie popuściłeś draniowi:). - LOV}. Powracam w stylu ubiego, mam nadzieję, że równie udanie. Sorki za pewnie nienajlepszą jakość tekstów w tym numerze - musiałem to napisać błyskiem. Ale za miesiąc będzie lepiej, recenzje PES4 i GTA : San Andreas (ODPAŁ!!!) mogę obiecać już teraz {Postaraj się zrobi z tego coś wielkiego, a nowe GTA będzie tematem numeru. - LOV}. Jakiś tekścior też pewnie naskrobię, w końcu - o ile mnie pamięć nie myli - to będzie dziesiąty numer [nie, bo dziewiąty:) - dop. Mat Kat]! Co by tu powiedzieć? Ostatnio stałem się fanem prozy niejakiego Stephena Kinga. Kolo naprawdę zna się na rzeczy. Polecam! Dobra, nigdy nie lubiłem pisania Zaplecza, więc kończę. Ostatnią rzeczą, jaką zrobię, będzie przeproszenie LOVa, no i reszty redakcji (nawet tej, z którą nie miałem do czynienia, he he) za zrezygnowanie w takim momencie. See you!
(...)
Brawo Katuś, deadline mu się pomylił (Jak zwykle zresztą, od jakiegoś czasu ciągle się mylę - dop. Mat Kat), ech... Wypada więc coś dopisać, ale nie wiem co. Żegnam więc i do za miesiąc.


[Adema - Stressin]{A nie Anathema? - LOV}

Bzzzz.... tu Farma.... ahh.... bzzzzzz..... Farma......h!!!!..... bzzzzzzzz...... Damn it!..... Farmah!. Stało się to, czego obawiałem się najbardziej. Znalazłem "se" robotę:) To oznacza, że w KaZetce moja osoba będzie pojawiać się mniej, niż ostatnio:( Cóż, takie życie. Ofkoz wespnę się na szczyt swoich możliwości, i co miech spróbuje wysmażyć conajmniej 2 tekścidła. Co do samej roboty... obozy zagłady to przy tym betka:) Oki żart nie na miejscu, ale prawdę powiedziawszy wolałbym nie robić nic, ewentualnie grzebać tu i ówdzie np. w nosie. A tak zmuszony jestem do codziennych pobudek punkt 5.00, co by na 6.00 do roboty zdążyć. Najśmieszniejsze w całej historii jest to, że wypłatę dostanę dopiero po 2 miesiącach. Yes, yes, yes! Czyli polska szara rzeczywistość, ehh(...) Respect dla LOVa, otha, Mat Kata, ubiego & oga za to, że tak długo wytrwali tworząc ten shit. Heh w tym numerku stukneła mi "10" odkąd wstąpiłem do KaZety. Może jakieś przyjątko z tej okazji by się urządziło? LOV urządza imprezę. (...) Najbardziej w KZ brakuje mi wypocin Pierda {Chłop powrócił w pięnym stylu. Czek diz aut! - LOV}, Mat Kata, Kiewasa czy Mr Bean'a (grocha). Szkoda, może jeszcze dadzą o sobie znać. Ofkoz nowa gwardia godnie ich zastępuje. Monstrol & Halcos dają ostro do pieca. Yo ludzie (kurwa kurwa, west coast, west coast: pozdr otho :) tak trzymać! BTW Potworek: Życie na wsi RULEZ. Tu zawsze znajdą się jakieś ciekawe atrakcje, ludzie i perspektywy pracy. Kopanie dołów RULZ. Dobra, dobra koniec żartów. Życie na wsi nie jest takie złe (co za bzdura! Choć, zależy z jakiej strony na to patrzysz). Spokój, cisza, świeże powietrze, obok sad, czereśnie, jabłka & inne rarytasy, latem wypad nad jeziorko i pomykanie kajakiem. Z drugiej strony, brak dostępu do światowej pajęczyny, nuda, i... kicha ogólna. Grzebanie patykiem w kupie gnoju nie należy do satysfakcjonujących zajęć. Aha, może stworzymy "Dział Rolnika"? Wydaje mi się, że pomysł mógłby chwycić(...)

[Adema - Let go]
Niech będzie pochwalony! Wpadłem na iście genialny pomysł. Zrobię swój własny program w TV, a nazwę go "Shit TV". Taka stacja religijna. LOV chcesz się przyłączyć? Tylko pomyśl o tych całych zastępach emerytów i rencistów, którzy w dobrej wierze będą uiszczać wszelakie datki dla naszej stacji. My, owe datki przyjmować będziemy z pokorą, i przeznaczymy je, na jakże szczytny cel: "Nowe BMW" dla szefów stacji. Pomysł tak trywialny, że genialny w swojej prostocie. No to jak? Idziesz na to. Ja załatwiam koncesje, ty zajmiesz się resztą stuffu.(...)

[Zrzędzenie starej - posprzątaj w pokoju]
Damn it! Myślałem, że załapię się na siódmy numer, ale widzę że znowu coś nie wypaliło. Niech tam, przynajmniej będę miał więcej czasu na nabazgranie... czegokolwiek. Zapału mi jeszcze trochę zostało więc pewnie coś sklecę. Tak przy okazji, mam mały pomysł odnośnie nr. 10. Można byłoby zrobić małą charakterystykę poszczególnych red. Każdy opisałby w kilku zdaniach kolegę po fachu. To tylko propozycja więc nie wyjeżdżać mi tu z głupimi txt. Miałem to wysłać LOfowwi mailem, jednak częściej przesiaduję w robocie niż światowej pajęczynie, a maile ze śmieciami brat mi wysyła. A propos roboty. Toż to jeden wielki syf. Wyobrażacie sobie, że na hali na której pracuję znajduje się JEDEN piec. Do tego jest dziurawy i tak prawdę powiedziawszy gówno można się ogrzać. Chyba że stoi się w obrębie 2 metrów od niego. I pomyśleć że jesteśmy w Unii. Ciekawe jak będzie w grudniu? Czapka na uszach, rękawiczki, kożuch i wódka? Chociaż lepiej nie, bo pewnie pociął bym się na pile. Yeah i like it. A z wypłatami jaka jest historia, fiu fiu ... STOP! Hammertime! Nie będę tu snuł smutków, ponieważ i tak guzik Was to obchodzi. (...) Widzę, że u LOffera mam spory kredycik zaufania bo nie najeżdża na mnie zbytnio. Więc postaram się odwdzięczyć i wysmażyć kilka tekstów. Przecież nie po to błagałem go po nr.2 żeby nie odchodził, by samemu pierdzieć w stołek. Btw ostanio Cube poprawiał mnie, więc mówię : Bo to piła z Teksasu była. A MIDWAY pisze się tak, a nie jakieś tam Midwey cieciuchu nieopierzony:) Tak na przyszłość, to nie czepiaj się mnie jak rzep psiego ogona, bo będziesz podziwiał ziemię od spodu, hue hue. Żartowałem oczywiście (kurdę, teraz jak Cube wie jak wyglądam może być nieciekawie, chyba że jest cherlawym dziadkiem po 70). Człowiek to istota z reguły niedoskonała, i wpadki zdarzają się każdemu, nawet takiemu geniuszowi jak ja. Narty. Był bym zapomniał. Teksty niejakiego Zgniatacza były najlepsze w poprzednim numerze. Serio seiro, i pojechały mi po psychice, bo nic z nich nie zrozumiałem. Oby więcej takiego stuffu.

[Trapt - Headstrong]
Święta tuż tuż. Z te okazji mam małą radę dla faceta z krzywą lagą i dużym worem na plecach. Nie próbuj włazić przez komin bo będziesz dead men. Za tą wpadkę z poprzedniego roku ci nie popuszczę. Wyraźnie w liście napisałem, że chcę Kolejkę model 9000, nie 8999! Do tego tak ją upchnąłeś do mojej małej skarpety, że po wyciągnięciu z kolejką mało to miało wspólnego. Więc uważaj stary, będę czekać hue hue. A co do Was małe żuczki (he he), nie będę życzył Wam wesołych świąt, bo one nie będą wesołe. Mikołaj będzie 'kill him', a pod choinką znajdziecie stertę igieł.

[Linkin Park and Jay Z - Numb Encore]
...what the hell you waitng for? Niby to samo, a jednak całkowicie odmienne.(...) Ostatnio poszła fama, jakoby u mnie w okolicy grasował potwór (!). Na początku myślałem, że Groch sobie jaja robi i biega nago strasząc ludzi. Jednakże w niejakim Kurierze czy innej Kronice znalazł się reportaż o domniemanym stworze. Podobno to "coś" zwiało ze Szczecina, a teraz ściga go wojsko (!!). Na razie nie wiem jak TO wygląda, ale jedno jest pewne, lubi wżerać króliki (!!!). To ci dopiero historia. (...) Jednak Polak potrafi... robić gry ofkoz. Najlepszym przykładem tego jest Painkiller: Battle out of Hell, zajebisty dodatek do świetnej gry. Chrome, Mortyr 2 może co najwyżej spodobać się dzieciakom z Bułgarii z poważną wadą wzroku. Niektóre motywy z Painkiller'a po prostu miażdżą baniak. Co prawda przeszedłem dopiero 2 levele, jednak to co widziałem jest nieźle zakręcone. Już na samym początku zaczynamy od mocnego uderzenia. Sierociniec który zamieszkują dzieciaki, mające ochotę wbić nam nóż w brzuch, drewniane lalki na wzór pinokia, atakujące nas swoim drewnianym nochalem, czy też dziewczynki odziane w kaftan bezpieczeństwa, eksplodujący tuż przed nami. Drugi poziom jest jeszcze bardziej hardcore'owy. Wesołe misteczko, które w miarę upływu czasu nie wydaje się takie wesołe. Do tego cena 19,90, moja ocena: 9+ i można kupować grę w ciemno. Z całą pewnością będzie to miły prezent pod choinkę.


Idą święta idą. Dla Was to nowina zapewne serwowana, jak to się mówi, poniewczasie, ale u mnie przygotowania idą pełną parą, i atmosfera wokół jakaś taka fajna :). Tylko śniegu tak trochę brakuje (wszystko wypadało się z zeszłym miechu, pamiętacie zapewne jakie pogodowe armageddony się wtedy działy). Wy to pewnie cieszycie się z ferii ziomowych (a może nawet już nie), ale cóż począc, że plan wydawniczy "cedeakszon" jest taki a nie inny (gupi) {Powiedziałbym - asekuracyjny. - LOV}. Przez to wszystko uczyć mi się nie chce, zbieram gówniane oceny (prawie same tróje, co wcześniej nigdy nie miało miejsca). Coś mi się zdaje, że koniec połrocza bedzie gorszy niż kiedykolwiek. Jeżeli tak będę miał takiego lenia, coś nie bardzo widzę swoją maturkę, która już za półtora roku :/. A tam, srać to, całą pierwszą klasę przegniłem w książkach, to teraz należy mi się jakiś urlop. Później się przyłożę ;). (...) Od kilku dni jestem szczęśliwym posiadaczem cudownej konsolki, jaką jest Dremacast. Jednego bzdurałem se, że chcę to mieć i po pięciu dniach już ciorałem w Jet Grind Radio :D. Cholernie mi się ta maszynka, jak i większośc gierek na nią, spodobała, przez co od następnego numeru możecie się spodziewać inwazji decekowego stuffu. Wydaje mi się, że przez Drima faktycznie mój finisz pierwszego półrocza nie będzie zbyt imponujący :). (...) Niedawno miałem niemiły kontakt z polskimi stróżami prawa, popularnie zwanymi "pałami", "chu@#mi" oder "mendami". Idę sobie do szkoły jak codzień. Wychodzę z autobusu, przechodzę na szagę na drugą stronę ulicy (robię dokładnie tak odkąd chodzę do liceum, prawie półtora roku już), idę sobie po chodniku, a tu nagle wyrasta mi dwóch takich kutasów w mundurach i drze się jeden "halo halo, czy tutaj to pasy są?". Wieśniaki specjalnie usadowiły się w tym miejscu, gdzie wszyscy przechodzą i zorganizowali se łapankę. Po chwili mówi mi "50 zł takie coś kosztuje" i bezczelnie wypisuje mandat. Wku@$wiłem się na cały świat, bo przecież pięć dyszek drogą nie chodzi i zacząłem błagać fiuta, że święta idą, że kasy nie mam i takie tam. Ten jednak nie słuchał i dostałem trzy śliczne kwitki z napisem "Mandat karny". Fak, biednamu zawsze wiatr w oczy. Zapłaciłem już na następny dzień, co kurde miałem zrobić. Jeszcze przyszliby po mnie, wsadzili do pudła i ścięli ;). A starzy do dzisiaj o niczym nie wiedzą (ale byłby dym :D ). Na szczęście z pomocą przyszedł Mikołaj, a wraz z nim moja babcia, dzięki której odkułem się szybciej niż bym sobie z tego zdawał sprawę :). (...) Ostatni numer KaZety według LOVa był do dupny. Nie wiem co się z tym ziomkiem dzieje, ale nic mu się ostatnio nie podoba, nie można se z nim pogadać, do KZ nie pisze, bo uważa "że gazetka szkolna go wyczerpuje" {Nie że wyczerpuje. Chcę po prostu spróbować czegoś nowego. Dlatego muszę się poświęcić cały. I dzięki temu zauważam, że wena mi powraca. Teraz należałoby znaleźć sponsora na jakiegoś current-gena i będzie luzik. - LOV}, zakochał się zamężnej nauczycielce, w ogóle zrobił się jakiś dziwny. Może to tylko ma taki durnu okres w życiu, a może tylko mi się tak wydaje, ale pewne jest, że kiedy czytałem go daaawno, jeszcze pod koniec żywota Kazety w Games Cornerze i na początku w Cover CD, to ramiłem z niego ostro, przez co wydawał mi się całkowicie innym gościem. Ale cóż począc, może się myliłem, może ludzie się zmieniają, nie mój to problem. {To się nazywa "syndrom zmiany". Każdemu zarzuca się, że jego zachowanie się zmienia. Gdy czytam listy w CDA czy PSX to widzę to samo: "Zmieniliście się i nie jesteście już fajni. Fuj, be i blablabla". A kiedy Ty chciałeś ze mną gadać? - LOV} Dobra kończę to zaplecze, bo już mnie nadgarstek boli. Trzymajcie się jajów!
(update)
Nie tak dawno byłem z klasą w kinie pod tytułem "Słoń". Może znacie ten tytuł, może nie, powiem jedynie, że opowiada on o szkole, która kilka lat temu została zaatakowana przez kilku uczniów, posiadających broń kupioną na necie. W wyniku tego zginęło iluśtam ziomali, ale nie o tym chciałem. W owym filmie jest motyw, w którym przyszli zabójcy grają sobie na kompie w jakiegoś gównianego efpeesa (ta pozycja w rzeczywistości nie istnieje) no i strzelają sobie do ludzików z papieru. Oczywiście na następny dzień baba od polskiego nie omieszkała zaserwować półgodzinnego kazania na temat szkodliwości gier kompterowych. Że to niby gry wypaczają ludzką psychikę, że uczą zabijać i takie tam idiotyzmy. A my oczywiście grzecznie siedzieliśmy i słuchaliśmy, bo kto jest na tyle głupi, aby się z nią spierać. No internetowi też się dostało, ale już w mniejszym stopniu. Jaki z tego jest morał? Ano taki, że Groch ma pustą mosznę, a większośc nauczycieli (ten przykład to tylko jeden z wielu) uczy według starych, zeszmaconych, dawno nieaktulnych poglądów. LOV miałeś rację. Dobra, starczy bzdur na dziś. See ya!


Witam! To moje pierwsze (i mam nadzieję nie ostatnie) spotkanie z Wami. Cieszę się, że zostałem włączony do Wielkiej Braci Konsolowej, zwanej potocznie KaZetą (albo na odwrót:). Wszelkie informacje o mojej skromnej osobie znajdziecie w stopce. Mam nadzieję, że spodoba Wam się felietonik, a newsy przyniosą kilka pożytecznych wiadomości, o których jeszcze nie słyszeliście.

Święta, święta. Już myślałem, że w tym roku śniegu na wigilię nie będzie, ale jednak dzisiaj spadł (tj. w sobotę 18.12). Hurra. Świętowanie bez śniegu? Net, tak nie może być. I właśnie teraz, czyli w czasie mojej ulubionej pory roku, zostałem redaktorem KaZety. Lepszego prezentu pod choinkę nie mogłem dostać. Wypas.

Co tam jeszcze ciekawego się wydarzyło? Aha, no przecież. Nasze Orzełki piłkarskie znakomicie rozpoczęły eliminacje do MŚ. Oby tak dalej. Jednak trzeba będzie na Wembley wygrać, a to już nie jest takie proste zadanie. Zauważyłem przy tym pewną zasadę (o ile można to tak nazwać). Nasza reprezentacja jeszcze nigdy nie dostała się do Mistrzostw Europy (nawet za czasów Górskiego), a jak przychodzą eliminacje do World Cup, to nagle "Nasi" zaczynają grać o wiele lepiej, strzelają bramki, dość dobrze grają w obronie (nie licząc ostatniego meczu z Francją, gdzie spośród całej obrony tylko Dudek zagrał bardzo dobrze). Jest nieźle. Ale wygrać z Anglią nie będzie łatwo.

Szkoła trwa i nie ma sposobu aby od niej uciec. Buuu! Ja nie chcem. Pozdrowienia przy okazji dla mojej profesorki od niemca, która wyciska z nas siódme poty. No niestety, do roboty wy je*ane nieroby jak to śpiewał Kaziu. Goła "pała" z bioli powoduje u mnie małe palpitacje serducha, szczególnie gdy widzę naszą procesor Czarniecką. Łojć będzie się działo po świętach, oj będzie.

No dobra trzeba się streszczać i po choinkę lecieć. Święta za pasem, Sylwester za pasem. Szampan, tańce, śpiew. Życzę wszystkim Wesołych, a przede wszystkim "kasiastych" Świąt:) i udanej zabawy sylwestrowej. Do napisania już w nowym 2005 roku. Pa. Pozdro dla Romana, Homika i Jaśka.


Kolejny, ósmy już numerek... Chciałbym zrobić to jednak jeszcze więcej razy. Jest mi wciąż mało i nadal jestem spragniony. Nie mogę potrzymać tej energii... energii, która łaskocze mój brzuch... (...) Lover, zgadzam się z tobą w pełni, że HIV to hipokryta. Ale co mnie to obchodzi, skoro podobają mi się jego wypociny? Nic; a to, że kiedyś miał wątpliwości do Xboxa, teraz się ich wyzbył, jest w pełni zrozumiałe. Przeto wątpliwości miał nie do co jakości gier (których nie było;) jednak do konsoli - i to przecież można wywnioskować do dziś dzień; jakie miał zarzuty? Że będzie to konsola z części blaszaka, dudniąca i zawieszająca się. Po części się sprawidziło, więc szafa gra, tarara, jak myślę? {Nie chce mi się przytaczać cytatów Misiu. Ale wierz mi, są żenujące w świetle jego dzisiejszych wypowiedzi. Natomiast jego wspaniałe recki to inna sprawa tudzież para kaloszy. - LOV} (...) Kiedy będzie Painkiller na iXiego? Hmm... Mam nadzieję, że na gwiazdkę. I mam jednakowoż nadzieję, że moi koledzy go sobie kupią;) U mnie z kasą słabo... Wszelki datki przyjmę z otwartymi rękoma, ciesząc michę i całując w policzki. (...) Życie w plebsie ma swoje uroki. Czujesz się częścią społeczności, która ma podobne problemy, żyje w tym samym syfie, boryka się z tą samą niesprawiedliwością. Jedyną ucieczką od chaosu jest pasja. Jak Gibson miał swoją pasję, tak i Ty, kochany Graczu, za nic w życiu jej nie sprzedawaj. I nawet jak każdy na ulicy będzie Ci rzucał 3,5 za koszulę, nie daj się zwariować. Gry są czymś, co nas napędza, czymś, co daje NOWE życie. Nowe, lepsze formy życia. Gry są cudowne... mimo iż odtwórcze, najważniejszy ich element, czyli klimat, zdaje się ulegać ciągłeś, pozytywnej ewolucji. Progresu, który zaciera linie między rzeczywistością a światem interaktywnej rozgrywki. Progresu, który spowodował, że deszcze walący w drewniany dach brzmi piękniej niż w rzeczywistośći... paranoja. (...) Nie chce mi Dziś pisać długich wstępniaków i racz zmusiłbym Lova do wprowadzenia rygoru na 2kB dysput dla każdego. Tak się składa, że mi do napisania zostałoaż 0,25 kB...;) I cóż tu mam uczynić, żeby dosmarować do tej ilości? Chyba będę musiał ściemniać... Ściemniać, ściemniać, ściemniać... Już starczy;)

Polecamy:

ss-ng.com

Powered by:

kreegorn design

Czcionka:

zmień czcionkę na większazmień czcionkę na domyslnazmień czcionkę na mniejszawersja do druku

Zobacz

design by kreegorn | valid xhtml and css | copyright by Konsole ZONE © 2005
góra