NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przegl±dzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
50 Pierwszych Randek
50 First Dates

Komedia Romantyczna  USA 2004
Czas Trwania – 99 min.
Reżyseria – Peter Segal
Występują – Adam Sandler
                   Drew Barrymore
                   Sean Astin
                   Rob Schneider

Siedzę sobie wygodnie w fotelu, napisy końcowe właśnie sięgają nazwisk gości od dostarczania piwa na plan i masowania płetw morsom z oceanarium, a silnie zarysowany grymas zaskoczenia, nie może zejść z mojej twarzy. Czuję się niemalże jakbym dostał łopatą przez łeb. Jak to? W głównych rolach Adam Sandler, Drew Barrymore, Rob Schneider (gość od "Zwierzaka", "Gorącej Laski" i "Boskiego Żigolo") a mimo to film jest inteligentny i pełen ciepła? Przecież to jest całkowicie sprzeczne z ich dotychczasowym dorobkiem! To trochę tak jakby Roman Giertych założył burdel w przydomowym ogródku! Nie wiem czy traktować ten film jako kolejny "sandlerowski" żart, ale na Świętą Marelę! Byle więcej takich żartów...

Henry Roth jest notorycznym podrywaczem, cierpiącym na chorobliwy strach przed angażowaniem się. Podrywa więc niczego nie spodziewające się turystki, spędza z nimi cudownie czas, by na koniec dnia zwiać, wykręcając się jakimś pospolitym kłamstwem (zabawna scena początkowa). Wszystko się jednak zmienia gdy przypadkowo poznaje w miejscowym barze urodziwą Lucy. Oboje szybko zaczynają czuć do siebie miętę, i pewnie wszystko dalej potoczyłoby się jak w bajce, gdyby Lucy nie cierpiała na dość przykrą przypadłość objawiającą się defektem sprawności pamięci krótkotrwałej [Ski: skąd ja to znam;)?]. Lucy nie jest w stanie zapamiętać co robiła poprzedniego dnia, a co za tym idzie również postaci Henrego. On jednak tak łatwo się nie podda i zrobi wszystko byle by tylko zdobyć jej serce...

Przez pierwsze 30 minut nic nie zapowiadało, że dane obejrzeć mi będzie coś ponad typowo szaletowy humor. Prawdę mówiąc, gdy zobaczyłem scenę, w której dławiący się rybą mors, wymiotuję na bezpłciowego cudaka, byłem wręcz pewien, że dalsza część filmu będzie dla mnie istnym horrorem. I tak mniej więcej w połowie trwania obrazu, gdy już zacząłem wypisywać pod adresem twórców różne barwne frazy, rodem z piłkarskich boisk, coś się zmieniło. Obraz zaliczył obrót o 180 stopni, a z głupiej jak autobus pełen cheerliderek historyjki zrobiła się dojrzała, chwytająca za serducho (zwłaszcza damskie) opowieść o miłości wbrew przeciwnościom losu. Oczywiście do końca błazenady, cyrkowych wręcz postaci, nie znikły. Stały się jednak przyjemnym tłem, dla rozwijającej się we właściwym kierunku historii....

"Memento" i "Dzień Świstaka" na Hawajach. Właśnie tak można by opisać główną oś fabuły. Twórcy w zgrabny sposób połączyli te dwa, wydawałoby się całkowicie różne filmy, dodali parę sympatycznych zwierzaków, całość doprawiając niezwykle pięknym, plażowym krajobrazem. W połączeniu z wdziękiem niektórych dowcipów (ze scenami kolejnych podrywów na czele) i całkiem satysfakcjonującym zwieńczeniem, wyszła z tego wcale sympatyczna komedia romantyczna, będąca idealną alternatywą na wieczór z drugą połówką...

Czas napisać coś o aktorstwie, przy którego ocenie zbaraniałem do reszty. No bo jak mam ocenić np. Drew Barrymore, za którą prywatnie nie przepadam, a która z dużą dozą realizmu oddała, tragiczną można by rzec, postać Lucy? Albo Sandlera – aktora o warsztacie aktorskim bogatym jak emerytka pod koniec miesiąca, którego kreacja nie tylko nie doprowadziła mnie do szewskiej pasji, ale nawet mi się podobała? Paradoksalny jest tu też udział Sean'a Astina (Sam z "Władcy Pierścieni") - aktora o teoretycznie największym talencie z wyżej wymienionej dwójki, któremu powierzona została zaledwie mała rolka wiejskiego głupka, rodem z remizowej dyskoteki. Co jak co, ale warstwa aktorska naprawdę pozytywnie zaskakuje...

"50 Pierwszych Randek" jest niczym randka z dziewczyną poznaną na czacie. Początkowo straszna i wywołująca myśli samobójcze, z każdym następnym piwem coraz bardziej intrygująca i wciągająca. I mimo, że nadal daleko jej do tuzów gatunku, na tle wcześniejszych dokonań Sandlera, film ten urasta do niemałej rewolucji. Do tego idealnie nadaje się do oglądania ze swoją Venus. Bo nie ma nic przyjemniejszego, niż po wspólnym seansie dostać gorący uścisk i soczystego buziaka. A taką reakcję ten film gwarantuje... [Kazan]

Reklama
FAST CD

 
STOPKA REDAKCYJNA