NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przegl±dzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
Barbershop 2
Barbershop 2 – Buck in Business

Komedia/ Obyczajowy  USA 2004
Czas Trwania – 106 min.
Reżyseria - Kevin Rodney Sullivan
Występują – Ice Cube
                   Sean Patrick Thomas
                   Cedric the Entertainer
                   Eve

"Elo Psie"!
Rzekł Mc Franek, do swego kumpla miksującego właśnie na mamusinej patelni. "Podobno foczki robią ustawkę na hawirze" – rzucił mimochodem poprawiając farbowany na złoto łańcuch, "pożyczony" z budy psa sąsiada. "Mówię ci Czarnuchu, będzie wypas dżampreza!" – kontynuował. "Ma być fest zioło, i nowy movie z ziomalami z Bronxu!". Mc Franek dłużej nie musiał kumpla przekonywać. Obaj wsiedli do Malacza z rozkładanym dachem i jarzeniówką w podwoziu, i pognali na miejscówkę...

Murzyńskie kino wraz z nastaniem lat 80-tych wkroczyło w długi i niesłabnący renesans. Czarnoskórzy aktorzy stali się niekwestionowanymi gwiazdami, zarówno srebrnego jak i małego ekranu. Jednocześnie, trochę jakby w tle tego szumu, prężnie rozwinął się hip-hopowy odłam afro-amerykańskiego kina. Odłam, który idealnie wkomponował się w nasze pozbawione własnej tożsamości społeczeństwo. I pewnie dlatego, nie zachwycający skądinąd, "Barbershop 2" odniesie w naszym kraju spektakularny sukces. W końcu nawet jeśli nie zarobi wystarczająco dużo mamony, zawsze będzie można go wepchnąć do "Twista" w przyszłym roku...

Film jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń przedstawionych w części pierwszej. Zakład fryzjerski Calvina całkiem nieźle prosperuje. Liczba bywalców stopniowo rośnie, a relacje z klientami coraz bardziej się zacieśniają. Do czasu. Sielankowy nastrój burzy wiadomość o pojawieniu się potężnego konkurenta, który swój przybytek postanowił umieścić dokładnie naprzeciwko zakładu Calvina. Cała okolica zdaję się być tym niezmiernie podekscytowana, co niezbyt dobrze wróży przyszłym interesom naszego bohatera. Czy jednak w pogoni za nowoczesnością, uda mu się zachować indywidualny styl swojego lokalu?

Główną cechą murzyńskich filmów zawsze była pewna niewytłumaczalna lekkość. Ich komedie od zawsze opierano na uszczypliwości zabawnych dialogów, wypowiadanych przez barwnych i wygadanych bohaterów. Wraz z dużą dozą autoironii tworzyło to trafiający do szerokiej widowni, bardzo przystępny klimacik. I tą ważną cechę udało się zachować twórcom drugiej części "Zakładu Fryzjerskiego". Kłopot w tym, że całego filmu nie sposób na niej zbudować…

Niestety brak pomysłu na scenariusz widoczny jest już od samego początku. Po naprawdę dobrej scenie początkowej i dynamicznej wejściówce, film wpada w kompletny marazm i zatraca się w zapychających czas, niepotrzebnych scenach (vide nawiązanie do dawnej miłości Eddiego). Główny wątek trąci banałem na kilometr. Ukrywający się pod jedwabistą zasłoną propagandy politycy są w rzeczywistości chamscy i zachłanni. Czarne kobiety to ostre i krzykliwe potwory, a honor mieszkańców biednej murzyńskiej dzielnicy, jest dużo ważniejszy niż walizka pieniędzy pod pachą. Fabuła jest naiwna do bólu, w dodatku skomplikowana niczym zamiary grupki studentów, względem apetycznej gromadki dziewczyn poznanych na molo. Całość ratują nieco wspomniane już dialogi, i mimo wszystko gra aktorska. Afro-amerykanie to urodzeni showmani. Pozbawioną sztuczności elastyczność, ssają chyba już z mlekiem matki, dzięki czemu świetnie sprawdzają się jako piosenkarze, prezenterzy i aktorzy w jednym. Ice Cube, Cedric the Entertainer czy Eve prawdziwie i bezboleśnie oddali swe postacie. Inna sprawa, że relacje między nimi już do "prawdziwych" nie należą.

Jasną stroną filmu jest również ścieżka dźwiękowa, osadzona (a jakże!) w hip-hopowych klimatach. Utwory Rza, Wu-Tang Clan czy przede wszystkim Black Eyed Peas po prostu pasują, całkiem skutecznie rozładowując nudną jak zlot szachistów atmosferę. Co z tego, skoro jako całość "Barbershop 2" wypada bardzo mizernie. Zabrakło świeżości, pomysłu i chyba przede wszystkim rzemieślnika, potrafiącego w inteligentny sposób posklejać poszczególne jego składowe. Niemniej jeśli lubisz "murzyńskie" klimaty, w młodości założyłeś na osiedlu odział "Czarnych Panter", a za największy spisek stulecia, uważasz zabójstwo 2 Paca – nie powinieneś się zawieść. Ja się natomiast zwyczajnie wynudziłem... [Kazan]

Reklama
FAST CD

 
STOPKA REDAKCYJNA