|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- Spider-Man
2
- Spider-Man
2
-
- Akcja/Sci-Fi
USA 2004
- Czas Trwania – 127 min
- Reżyseria – Sam Raimi
- Występują - Tobey Maguire
-
Kirsten
Dunst
-
James Franco
-
Alfred Molina
-
-
Super-bohaterowie
to kiedyś mieli życie.
Wygodnie mieszkali sobie na
kartkach swoich komiksów, nie
mając nawet pojęcia co znaczą
słowa "szeroki
odbiorca". W dzień
polowali na złych przestępców,
by pod wieczór wychylić
lampkę drogiego wina, z
uratowaną piętnaście numerów
wcześniej czeską modelką.
Żyli sobie własnym życiem
bez obaw, że któregoś dnia
ich twórca ze strachu przed
zakwalifikowaniem swego dzieła
nie do tej kategorii co
trzeba, powycina co bardziej
pikantne i brutalne sceny, a
mroczne, pełne swojskich żulików
podwórko, zamieni na kwitnącą
łąkę z Teletubisiami. A
teraz? Teraz nastąpiła
prawdziwa psychoza strachu.
Wszyscy pamiętają biednego
Daredevila, który po pijaku
wszedł pod pociąg, po tym
jak usłyszał, że jego postać
zagrał Ben Affleck. Przykra
rzecz, ale po świetnych dwóch
częściach "Batmana"
marvelowscy herosi zostali
zepchnięci na niziny ładnie
opakowanego, komercyjnego
kiczu. Czy wchodzący właśnie
na ekrany "Spider-Man 2"
zmienia tę tendencję?
Zawsze
wolałem Człowieka Pająka od
chociażby Supermana. I wcale
nie dlatego, że ten drugi zakładał
majtki na spodnie. Siła
postaci pajęczaka tkwiła w
jego głębi. Rozdarty między
poczuciem odpowiedzialności,
a pragnieniem prowadzenia
normalnego życia z ukochaną
kobietą, dużo bardziej
przypominał nas - zwykłych
ludzi, niż prze-heroizowanych
bohaterów innych komiksów. Słowem
– był idealnym materiałem
na głęboki film, z
psychologicznym zacięciem. I
oto po zdecydowanie zbyt płytkiej
części pierwszej, przychodzi
diametralnie inny sequel,
skupiający się właśnie na
tej drugiej stronie natury pajączka.
Tyle tylko, że tym razem
autorzy przegięli w drugą
stronę...
- Peter
Parker ma dość. Przytłoczony
obowiązkami super-bohatera,
nie jest w stanie zapanować
nad swoim własnym życiem.
Traci pracę, stopnie na
uczelni coraz bardziej lecą w
dół, a jego największa miłość
postanawia wyjść za mąż za
innego. Szykanowany przez prasę,
nie mogący zarobić na
podstawowe potrzeby, dochodzi
w końcu do jedynego słusznego
wniosku. Koniec ze
Spider-Manem.
Tymczasem
w mieście pojawia się oszalały
Dr.Octopus, dążący do
wybudowania morderczej
machiny, zagrażającej
wszelkim żywym stworzeniom.
Powstrzymać go może tylko Człowiek
Pająk, tylko gdzie on jest?
- Wiecie co mają wspólnego
nowe przygody Spider-Mana z
księdzem łowiącym ryby w
przeręblu na Arktyce? Są tak
samo czarno-białe. I nie
chodzi mi tu bynajmniej, o
montażową kolorystkę. W
drugiej części przygód Pająka,
czarno-białe jest wszystko
poza głównym bohaterem.
Czarno-biały jest świat
Petera, czarno-biali są
ludzie, czarno-biała jest
fabuła. Czy Sam'owi Raimi w
przedszkolu wszystkie kolorowe
kredki połamali?
- Zgodnie z obietnicą film
skupia się na wnętrzu
naszego herosa. Na jego ciągłej
walce z własnymi słabościami,
na rozdarciu między spełnianiem
własnym potrzeb, a poczuciem
obowiązku. Niby to dobrze, w
końcu właśnie tego znaczna
część fanów komiksu
oczekiwała. Tyle tylko, że
producenci stanowczo przegięli.
Scenariusz nie ma spójnego
szkieletu. Przypomina raczej
zlepek wątków, stworzonych
do podpierania wątpliwych
decyzji bohatera. Potrzeba nam
pokazać dramatyczną sytuację
materialną Petera? No to
dajemy obskurną, walącą się
ruderę i kłopoty materialne
ukochanej ciotki. Chcemy by
bohater poczuł się
niedoceniony? No to dorzucamy
zaślepionego
nienawiścią najlepszego
przyjaciela i całkowicie
odpornego na argumentację,
bezwzględnego pismaka.
Pragniemy by Spider z powrotem
wyszedł na ludzi? Dorzucamy
szalonego naukowca zagrażającego
całemu miastu, porywającego
jego ukochaną dziewczynę. I
tak dalej, i tak dalej. Natężenie
okropności spotykających głównego
bohatera jest chwilami
kuriozalne, w dodatku bardzo
mocno koliduje z dziecinnością
innych scen (vide Peter bez
maski w pociągu). Profile
psychologiczne innych bohaterów
to jawna kpina (Szaleństwo
Octaviusa jest wręcz śmiesznie
naiwne), a kontrastowe zmiany
nastroju, następujące wraz z
nieprzekonującymi decyzjami
bohatera (nie chcę już być
herosem? No to pozwolę by
jacyś goście zatłukli
przechodnia w zaułku)
sprawiają nader sztuczne wrażenie,
i tylko podkreślają niemoc
fabularną widowiska. Czy aby
na pewno, tego właśnie
oczekiwaliśmy?
- Inną piętą achillesową
filmu są dialogi. Gdyby główną
siłą Spider-Mana, były jego
stanowczo nazbyt przydługie
monologi, zapewne byłby
niepokonany. Film jest
potwornie przegadany.
Pompatyczność niektórych
tekstów jest wprost
proporcjonalna do ich banalności
(końcowy dialog z Octaviusem).
Zauważalny jest też brak
charakterystycznych, kąśliwych
uwag Spidera. Obraz jest
wyprany z typowego pajęczego
humoru i raptem trzy sceny na
krzyż (pizza, winda) tego nie
zmienią.
- Pod względem aktorskim jest
"średnio na jeża".
"Spider-Man 2" jest
filmem dwóch aktorów.
Tobey'go Maguire'a i Alfreda
Moliny. Pierwszy, poza całkiem
niezłymi możliwościami, po
prostu pasuje do roli
nastolatka niespodziewanie
obdarzonego super mocami.
Drugi, dzięki niewątpliwemu
talentowi, uratował bardzo
kiepsko skonstruowaną postać
Ośmiornicy. I tyle dobrego.
James Franco (Harry Osborne) w
swych emocjonalnych,
nienawistnych uniesieniach
jest nie przekonujący. J.K.
Simmons (J. Jonah Jameson)
stanowczo nazbyt manieryczny,
zaś Kirsten Dunst zbyt mało
urodziwa jak na postać, skądinąd
pięknej i seksownej, Mary
Jane Watson. Spece od castingu
– do
poprawki...
- Komiksowy klimat filmu
ratuje nieco strona
techniczna. Efekty specjalne,
mimo że nie porywają, bardzo
pasują do konwencji znanej miłośnikom
przygód ścianołaza. Fizyka
ruchów pajęczaka, wraz z całkiem
niezłymi scenami walk (akcja
pojedynku na ścianie wieży
zegarowej rox!) sprawiają
bardzo miłe i pozytywne wrażenie.
Ciekawostką jest fakt, że za
stronę muzyczną odpowiada
Danny Elfman, ten sam, który
swego czasu skomponował
utwory do wspomnianych już
wcześniej dwóch części
"Batmana". Szkoda,
że wszelkie podobieństwa na
tym się kończą...
- "Spider-Man 2" na
pewno nie jest już tą samą,
dziecinną opowiastką jaką
była część pierwsza.
Zdecydowanie brutalniejszy
(masakra w
szpitalu),
zdecydowanie bardziej mroczny,
ale i zdecydowanie mniej spójny.
Nie można, w skądinąd
filmie akcji, opierać całej
fabuły na wewnętrznej walce
bohatera. Może być ona
niezwykle ważnym dodatkiem,
ale na chińskiego boga!
Przecież nie całą jego osią,
wokół której wszystko inne
się kręci. Film jak dla mnie
jest porażką, choć raczej z
gatunku tych ambitnych. Zawsze
to jakaś odmiana, w skostniałym
i infantylnym świecie,
komiksowych ekranizacji...
Kazan
|
Reklama
|
|
|
 | | |