NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przegl±dzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
ATHENS 2004 [PS2]
Gdy co cztery lata odbywają się igrzyska olimpijskie, po prostu nie może zabraknąć gry o nich traktującej. Było Sydney 2000, była też pamiętna Atlanta. Tym razem Athens 2004 wpadło w ręce niezłego developera Eurocom (autorzy m.in. Crash Bandicoot na PS2), więc można było spodziewać się nienajgorszej gry. Choć z drugiej strony nie było to takie ważne dla wydawcy (Sony, czyli gra exclusive na PS2) - tutaj liczyły się tylko pieniądze, a gra z takim tytułem sprzeda się tak czy inaczej... Co jednak jeśli tytuł nie jest dla Was najważniejszy? Zapraszam dalej.

Gry olimpijskie od samego początku były kojarzone w nawalaniem w przyciski, albo z machaniem joystickiem na dwie strony. O dziwo te proste zasady przetrwały do dzisiejszych czasów, bo Athens  2004 niestety (albo stety) kontynuuje tą tradycję... To jest moim zdaniem jej największa wada. To już zaczyna być powoli męczące, a będzie takie z pewnością dla graczy, którzy siedzą w temacie od kilkunastu lat. Przecież cały czas mamy do czynienia z nowymi tytułami bazującymi praktycznie na tym samym. Polepsza się tylko oprawa graficzna. Ale czy tego naprawdę chcemy? Czy nie da się wymyślić czegoś ciekawszego? Myślę, że da.

Widocznie jednak nie tym razem. Sprawdźmy co gra sobą oferuje. Do dyspozycji gracza oddano 25 konkurencji. Znaleźć można wszystko, co znamy z transmisji telewizyjnej i za to trzeba oddać plus tej pozycji. W końcu konkurencji jest tyle, ile być powinno. Szkoda jednak, że nie pokuszono się o jakieś większe innowacje. Wszystkie konkurencje można bardzo łatwo podzielić na kilka głównych kategorii. A przez to doskonale widać, że niektóre z rodzajów dyscyplin są powielaniem poprzednich i tak naprawdę nie jest tego wcale tak dużo. Po pierwsze mamy zwykłe nawalanie X'a i O naprzemian. Już w tej kategorii mieści się blisko 10 dyscyplin, zmienia się tylko tło i czas, w przez jaki trzeba przyciski owe mashować. Po drugie jest wariacja pierwszego sposobu, tyle, że tutaj jeszcze trzeba wcisnąć L1+R1 w odpowiednim momencie (np. podczas wyskoku, by złapać odpowiedni kąt). Trzeci rodzaj dysycplin wymaga z kolei odpowiedniego "timingu", czyli momentów, gdy trzeba wdusić dany przycisk. No i na koniec - różnego rodzaju kręcenie gałkami analogowymi. Wcale więc tego wszystkiego nie ma tak dużo. Ciekawą możliwością jest fakt wykorzystywania przez grę maty do tańczenia (przy konkurencji tanecznej), jednak nie miałem okazji tego sprawdzić. Działa to jednak na zasadzie znanej z Dance Dance Revolution i na pewno jest jedną z ciekawszych dyscyplin. Summa summarum trzeba napisać jedno - to wszystko już było! Choćby cztery lata temu w Int. Track&Field, jednej z pierwszych gier na PS2 w Japonii. Fani tej ostatni doświadczą po prostu dużego wrażenia deja vu.

Pora napisać trochę o oprawie graficznej. Zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że jest ona w tak prestiżowej grze dość przeciętna. Nie macie co oczekiwać żadnych fajerwerków. Najgorzej wypadają postacie altetów. Momentami wyglądają wręcz paskudnie, jakby wygenerował je jakiś generator postaci, w ogóle bez ładu i składu (jakieś przypadki). O licencję się nie postarano, toteż prawdziwych twarzy sportowców nie ujrzycie. Reszta jest już dobra, chociaż do doskonałości brakuje wiele (publiczność jest słaba). Dobrze, że animacja jest płynna. Od całości można było spodziewać się jednak więcej, bo co prawda hasło reklamowe "najładniejsza gra olimpijska" nie jest przesadzone, ale jeśli wziąć poprawkę na fakt, że ostatnia z nich była w 2000 roku, nie jest już tak dobrze. Dźwięk jest w porządku. Standardowe odgłosy, brak dobrej, licencjonowanej muzy. Komentator spełnia swoje zadanie, choć wiadomo, że po jakimś czasie zaczyna się powtarzać.

Trudno ocenić grywalność tego tytułu. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, czy będziesz grał samemu, czy z 3 przyjaciółmi (gra obsługuje multitapa). Jeśli jest to ta pierwsza opcja, nie będzie najlepiej. Raczej nudno i nieciekawie, bo czy może bawić nawalanie w przyciski przy ściganiu się z konsolą? Inaczej sprawa wygląda, gdy do padów zasiądzie więcej osób. Wtedy oczywiście zabawy jest dużo więcej, a przyjemność proporcjonalnie wzrasta w stosunku do liczby osób biorących udział w grze. Dodatkowo zasady są tak banalnie proste, że do pada może zasiąść każdy, obojętnie czy gra od 20 lat, czy joypada widzi pierwszy raz na oczy. W grupie kilku osób naprawdę można świetnie się przez chwilę pobawić. Choć emocji nie brakuje w trybie multiplayer, to trzeba jednak przyznać po raz kolejny: to już było! Grywalność nie zmieniła się prawie w ogóle w stosunku do gier sprzed blisko 20stu lat! Zresztą tak naprawdę nie wiadomo jak to oceniać. Grywalność dla jednego gracza jest tu dla mnie na 4/10. Multiplayer już dużo lepiej, bo na ok. 8/10. W tabelce wystawiam więc średnią, a Wy weźcie poprawkę na to, pod jakim kątek chcecie tą grę kupić...

Odgrzewany kotlet w nowej oprawie. Znowu, jak co cztery lata. Athens 2004 od kilku tygodni nie spada z pierwszej piątki najlepiej sprzedających się gier w Europie. Widać magia tytułu i całej imprezy działa. Gra sama w sobie jest jednak wtórna i nie wnosi sobą zbyt wiele. Rozważając ewentualny zakup trzeba zwrócić uwagę przede wszystkim na to, w jakim gronie będziesz się bawić. Jeśli samemu - odradzam. Natomiast jeśli pod kątem czterech graczy - warto ten tytuł rozważyć.

MAcross

Reklama
FAST CD

 
STOPKA REDAKCYJNA