|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- ATHENS
2004 [PS2]
Gdy co cztery lata odbywają się
igrzyska olimpijskie, po prostu
nie może zabraknąć gry o nich
traktującej. Było Sydney 2000,
była też pamiętna Atlanta.
Tym razem Athens 2004 wpadło w
ręce niezłego developera
Eurocom (autorzy m.in. Crash
Bandicoot na PS2), więc można
było spodziewać się
nienajgorszej gry. Choć z
drugiej strony nie było to
takie ważne dla wydawcy (Sony,
czyli gra exclusive na PS2) -
tutaj liczyły się tylko pieniądze,
a gra z takim tytułem sprzeda
się tak czy inaczej... Co
jednak jeśli tytuł nie jest
dla Was najważniejszy?
Zapraszam dalej.
Gry
olimpijskie od samego początku
były kojarzone w nawalaniem w
przyciski, albo z machaniem
joystickiem na dwie strony. O
dziwo te proste zasady przetrwały
do dzisiejszych czasów, bo
Athens 2004 niestety (albo
stety) kontynuuje tą tradycję...
To jest moim zdaniem jej największa
wada. To już zaczyna być
powoli męczące, a będzie
takie z pewnością dla graczy,
którzy siedzą w temacie od
kilkunastu lat. Przecież cały
czas mamy do czynienia z nowymi
tytułami bazującymi
praktycznie na tym samym.
Polepsza się tylko oprawa
graficzna. Ale czy tego naprawdę
chcemy? Czy nie da się wymyślić
czegoś ciekawszego? Myślę, że
da.
Widocznie jednak nie tym razem.
Sprawdźmy co gra sobą oferuje.
Do dyspozycji gracza oddano 25
konkurencji. Znaleźć można
wszystko, co znamy z transmisji
telewizyjnej i za to trzeba oddać
plus tej pozycji. W końcu
konkurencji jest tyle, ile być
powinno. Szkoda jednak, że nie
pokuszono się o jakieś większe
innowacje. Wszystkie konkurencje
można bardzo łatwo podzielić
na kilka głównych kategorii. A
przez to doskonale widać, że
niektóre z rodzajów dyscyplin
są powielaniem poprzednich i
tak naprawdę nie jest tego
wcale tak dużo. Po pierwsze
mamy zwykłe nawalanie X'a i O
naprzemian. Już w tej kategorii
mieści się blisko 10
dyscyplin, zmienia się tylko tło
i czas, w przez jaki trzeba
przyciski owe mashować. Po
drugie jest wariacja pierwszego
sposobu, tyle, że tutaj jeszcze
trzeba wcisnąć L1+R1 w
odpowiednim momencie (np.
podczas wyskoku, by złapać
odpowiedni kąt). Trzeci rodzaj
dysycplin wymaga z kolei
odpowiedniego "timingu",
czyli momentów, gdy trzeba
wdusić dany przycisk. No i na
koniec - różnego rodzaju kręcenie
gałkami analogowymi. Wcale więc
tego wszystkiego nie ma tak dużo.
Ciekawą możliwością jest
fakt wykorzystywania przez grę
maty do tańczenia (przy
konkurencji tanecznej), jednak
nie miałem okazji tego sprawdzić.
Działa to jednak na zasadzie
znanej z Dance Dance Revolution
i na pewno jest jedną z
ciekawszych dyscyplin. Summa
summarum trzeba napisać jedno -
to wszystko już było! Choćby
cztery lata temu w Int. Track&Field,
jednej z pierwszych gier na PS2
w Japonii. Fani tej ostatni doświadczą
po prostu dużego wrażenia deja
vu.
Pora napisać trochę o oprawie
graficznej. Zaskoczeniem jest
dla mnie fakt, że jest ona w
tak prestiżowej grze dość
przeciętna. Nie macie co
oczekiwać żadnych fajerwerków.
Najgorzej wypadają postacie
altetów. Momentami wyglądają
wręcz paskudnie, jakby
wygenerował je jakiś generator
postaci, w ogóle bez ładu i składu
(jakieś przypadki). O licencję
się nie postarano, toteż
prawdziwych twarzy sportowców
nie ujrzycie. Reszta jest już
dobra, chociaż do doskonałości
brakuje wiele (publiczność
jest słaba). Dobrze, że
animacja jest płynna. Od całości
można było spodziewać się
jednak więcej, bo co prawda hasło
reklamowe "najładniejsza
gra olimpijska" nie jest
przesadzone, ale jeśli wziąć
poprawkę na fakt, że ostatnia
z nich była w 2000 roku, nie
jest już tak dobrze. Dźwięk
jest w porządku. Standardowe
odgłosy, brak dobrej,
licencjonowanej muzy. Komentator
spełnia swoje zadanie, choć
wiadomo, że po jakimś czasie
zaczyna się powtarzać.
Trudno ocenić grywalność tego
tytułu. Tak naprawdę wszystko
zależy od tego, czy będziesz
grał samemu, czy z 3 przyjaciółmi
(gra obsługuje multitapa). Jeśli
jest to ta pierwsza opcja, nie będzie
najlepiej. Raczej nudno i
nieciekawie, bo czy może bawić
nawalanie w przyciski przy ściganiu
się z
konsolą? Inaczej sprawa wygląda,
gdy do padów zasiądzie więcej
osób. Wtedy oczywiście zabawy
jest dużo więcej, a przyjemność
proporcjonalnie wzrasta w
stosunku do liczby osób biorących
udział w grze. Dodatkowo zasady
są tak banalnie proste, że do
pada może zasiąść każdy,
obojętnie czy gra od 20 lat,
czy joypada widzi pierwszy raz
na oczy. W grupie kilku osób
naprawdę można świetnie się
przez chwilę pobawić. Choć
emocji nie brakuje w trybie
multiplayer, to trzeba jednak
przyznać po raz kolejny: to już
było! Grywalność nie zmieniła
się prawie w ogóle w stosunku
do gier sprzed blisko 20stu lat!
Zresztą tak naprawdę nie
wiadomo jak to oceniać.
Grywalność dla jednego gracza
jest tu dla mnie na 4/10.
Multiplayer już dużo lepiej,
bo na ok. 8/10. W tabelce
wystawiam więc średnią, a Wy
weźcie poprawkę na to, pod
jakim kątek chcecie tą grę
kupić...
Odgrzewany kotlet w nowej
oprawie. Znowu, jak co cztery
lata. Athens 2004 od kilku
tygodni nie spada z pierwszej piątki
najlepiej sprzedających się
gier w Europie. Widać magia
tytułu i całej imprezy działa.
Gra sama w sobie jest jednak wtórna
i nie wnosi sobą zbyt wiele.
Rozważając ewentualny zakup
trzeba zwrócić uwagę przede
wszystkim na to, w jakim gronie
będziesz się bawić. Jeśli
samemu - odradzam. Natomiast jeśli
pod kątem czterech graczy -
warto ten tytuł rozważyć.
MAcross
|
Reklama
|
|
|
 | | |