NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przegl±dzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
CRIMSON SEA 2 [PS2]
Posiadacze PS2 pewnie ze zdziwieniem patrzą na ten tytuł o.0? Nic dziwnego. Pierwsza część była exclusive dla Xbox'a i Koei (dev.) wykonało bardzo odważny krok. Bo teraz z kolei CS2 jest ekslzywny na PS2. I jak tu mieć jedną konsolę? Twórców do tak radykalnych posunięć skłoniła niska sprzedaż "jedynki" - autorzy mają chyba chrapkę na wieloczęściową serię... Problem tylko w tym, że nie ma wielkiego sensu jej w ogóle zaczynać...

Crimson Sea 2 kontynuuje scenariusz przedstawiony w "jedynce". Oto ludzkości zagrażają przebrzydłe potwory i dziwnym trafem tylko Sho (główny bohater) może ją wybawić! Litości, dosłownie strach się bać :/. Fabuła jest równie wyszukana co piosenki na Eurowizji... Ok, przesadzam. Historia nie jest tak tragiczna, i z czasem jednak się rozkręca. Ale nie jest żadną rewelacją, a za taką wśród niektórych magazynów uchodziła. W każdym razie dla wyjątkowych masochistów przygotowano przypomnienie praktycznie całej fabuły z pierwszej części. Cały problem polega na tym, że... w formie dialogów. Poruszasz się po bazie i wypytujesz kolejne osoby o jakże "interesujące" perypetie z prequela. Mało tego! Otóż przygotowano tego tyle, że wyjątkowo się upierając spędzisz kilka godzin na śledzeniu kolejnych literek na ekranie telewizora! Życzę powodzenia, ja nie wyrobiłem gdzieś w połowie. Dodać trzeba, że dialogi nie są czytane (tzn. są, ale tylko te najważniejsze dla scenariusza), więc przez większość czasu panuje głucha cisza.

Największym problemem jest jednak to, że CS2 leży w systemie walki. Owszem, na początku jest on dość przyjemny, ale do czasu! Bo ile można w końcu nawalać te same przyciski do znudzenia? Ale zacznijmy od początku. Wbrew temu, co można o tej grze usłyszeć (klasyfikowana jest jako RPG!), mamy tutaj do czynienia z niemal bezmyślną "sieką", gdzie trup ściele się często i gęsto. Problem w tym, że tutaj nuda przychodzi już po kilkunastu minutach. Na początku nie ma wielkiego wyboru - nie mając do czynienia z poprzednią częścią, trzeba przejść żmudny trening. Nie postarano się o jakieś urozmaicenia - czeka Cię nudne zaliczanie kolejnych sekcji. Inaczej trudno będzie się w grze odnaleźć. Denerwujące jest tylko to, że wprowadzono tak nudną formułę. W dzisiejszych czasach developerom powoli zaczyna zależeć na tym, żeby i trening nie był tak nudny, i starają się go urozmaicać. Niestety, nie tutaj. Trzeba spędzić kolejne nudne kilkadziesiąt minut, żeby w ogóle mieć podstawy zaczynać grać.

Przechodząc do systemu walki trudno mówić o nim w superlatywach. Jest w porządku, jednak bardzo szybko staje się monotonny. Można "siać" zarówno z broni palnej (coś w rodzaju shotguna, czy granatnika), jak i ciąć mieczem. Akcja jest bardzo szybka i przypomina trochę Nightshade od Namco. Autorzy wyraźnie premiują ją wrzucając system combosów. Każdy rozwalony wróg to kolejny punkt do licznika, który rośnie w zastraszającym tempie. Jeśli powiedzieć, że kilkuset-ciosowe combosy stoją tutaj na porządku dziennym, najlepiej odda to sytuację. Dodatkowo co jakiś czas ekran zwalnia, włączane są różnego rodzaju filtry graficzne... Na początku wygląda to, trzeba przyznać, bardzo efektownie. Ale do czasu, drogi czytelniku, do czasu. Bo ile można oglądać to samo? O ile przez pierwsze pół godziny przyjemnie spędzałem czas, tak potem gra w CS2 przypominać zaczynała drogę przez mękę.

Zadania są standardowe, wtórne i oklepane do bólu. Tu gdzieś dojdź, stamtąd coś przynieś, znajdź jakiś przedmiot, itd. Nic nowego. A i tak praktycznie wszystko sprowadza się tutaj do napierania przed siebie i wycinania kolejnych hord przeciwników. Wiadomo, że nawalanie w przyciski w końcu zrobi się nudne - prędzej czy później. Nawet jeśli można odpalać co jakiś czas cios specjalny, chwilową nietykalność, czy też specjalne ciosy wykańczające. Denerwująca jest przede wszystkim monotonia w kwestii opracowywania przeciwników. Po pierwsze mają słaby design, a po drugie nie grzeszą zróżnicowaniem. Czasami przedzierając się przez jeden poziom i wycinając tysiące insektów, spotkacie tak naprawdę dwa ich rodzaje... Drobna "przesada".

Oprawa graficzna jest dobra, ale nie grzeszy żadnymi fajerwerkami. Twórcy postawili przede wszystkim na ilość. Czasami na ekranie naraz jest kilkadziesiąt różnych insektów, główny bohater, zapuszczane są filtry graficzne, spowolnienia czasu itd, a jednak animacja raczej nie zwalnia i pracuje w 60 klatkach. Szkoda tylko, że pomieszczenia przeważnie są puste, dość jednolite w wyglądzie, a przeciwnicy również nie są dopakowani w polygony. Dobrze chociaż, że sylwetki głównych bohaterów zostały przygotowane z należytą dokładnością - o to nie można się przyczepić. Całość prezentuje się dobrze, jednak tylko dobrze. Jest lepiej, niż w prequelu, ale nie rewelacyjnie. Muzyka jest przeciętna - nie wybija się niczym. Jakoś niespecjalnie zwraca się na nią uwagę, a odgłosy także nie wybijają się niczym ponad przeciętność. No i jak wspomniałem wcześniej - tylko najważniejsze dialogi są czytane przez lektorów, a to nienajlepiej świadczy o autorach.

Na koniec jeszcze kilka ważnych szczegółów. Po pierwsze nowością w "dwójce" jest tryb mutltiplayer dla dwóch graczy. Żadna jednak z niego rewelacja, gdyż możecie zapomnieć o kooperacyjnej grze (a może wtedy podbudowałoby to tą pozycję...). Jest tylko standardowy 'VS' oraz siekanie wrogów razem na podzielonym ekranie. Przedstawia się to słabo, bo areny są małe, a zabawa niczym nie jest urozmaicana. W każdym razie multiplayer na pewno nie ratuje tej pozycji. Jej sytuacji nie poprawia też kamera, która non-stop się gubi i trzeba ją manualnie korygować. Dobrze, że jest auto-lockowanie na celu, bo chyba bym zwariował... No i na koniec elementy RPG'a sprowadzają się tu właściwie do pakowania postaci. Potworki zostawiają specjalne świecidełka, po których zebraniu można podrasować bronie, miecze, czy siły magiczne. To wszystko.

Crimson Sea 2 jest moim zdaniem słabą, bezmyślną sieką. Co z tego, że autorzy próbowali wrzucić tu jakąś historię, jeśli przez 95% gry nie będziecie robić nic innego jak wycinać kolejne hordy stale pojawiających się przeciwników? Dodatkowo w monotonnych i nudnych etapach. Jeśli kogoś bawi nawalanie po przyciskach przez kilka godzin - proszę bardzo, oto gra dla niego. Ja oczekiwałem czegoś więcej od tego tytułu. Posiadacze Xbox'a nie mają czego żałować.

Ski

Reklama
FAST CD

 
STOPKA REDAKCYJNA