|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- GALLEON
[Xbox]
Gra - legenda. Tak można określić
Galleona w dwóch słowach.
Rzadko która gra zostaje w ogóle
wydana po takim czasie pracy.
Bo musicie wiedzieć, że Galleon
był tworzony przez... 7 lat!
Na wstępie planowany na PSX'a
(pamiętam jak czytałem
zapowiedzi w Playstation
Magazine:), potem przepisywany
na Dreamcasta, następnie na
PS2 i Gamecube, by finalnie
stać się exclsuive dla
Xbox'a. Coś niesamowitego.
Niegdyś tytuł ten zyskał sławę
dlatego, że tworzyli go
ludzie odpowiedzialni za
sukces Tomb Raidera. Dzisiaj,
po latach developingu, Galleon
musi sam się obronić. I robi
to, choć daleko mu do
znokautowania rywali...
|

|
- Tak jak można było się
spodziewać, Galleon
jest pomieszaniem Tomb
Raidera i Indiany Jonesa.
Wcielasz się w rolę kapitana
Rhamy Sabriera. Na początku
opowieści wzywa go do siebie
niejaki Areliano, będący
zresztą ojcem pięknej Faith,
z którą Sabrier będzie w
bliskich kontaktach:).
Areliano znajduje statek z
niezwykłymi roślinami - mającymi
wielką moc. Mogą być jednak
bardzo niebezpieczne, jeśli
znajdą się w niepowołanych
rękach. Oczywiście po
przybyciu Rhamy na wyspę,
sytuacja "lekko" się
komplikuje... Statek odpływa,
a główny bohater rusza jego
śladem na kolejne wyspy...
Nie będę zdradzał zawiłości
scenariusza, jednak trzeba
przyznać, że stoi on na dość
wysokim poziomie. Mimo tego, iż
jest całkowicie liniowy.
Potrafi wciągnąć, zresztą
takich pirackich historii nie
spotykamy często.
Wiele ludzi zarzuca Galleonowi
to, że jest archaiczny, że
nie przystaje do dzisiejszych
czasów. Oczywiście w pewnym
sensie było to nieuniknione.
W końcu gra powstająca od 7
lat musi mieć lekkie naleciałości
starszej ery. Ale czy to jest
minus? Moim zdaniem nie. Mam
dość już tych wszystkich
licencjonowanych gier, sequeli,
wprowadzania takich samych
patentów (matrixowe efekty w
co drugiej pozycji, czy
ostatnio popularne moce PSI,
które będą aplikowane do
wielu przyszłych tytułów) w
dzisiejszych czasach. Galleon,
będący w istocie dość
archaiczny, zawierający wiele
pomysłów np. z Tomb
Raidera, tak naprawdę
jest czymś nowym na
dzisiejszym, skostniałym
rynku. Nowym, ale starym:) -
inaczej nie umiem tego określić.
Jeśli tęsknisz za klimatem
pozycji z poprzedniej
generacji, ten tytuł idealnie
wpadnie w Twoje gusta. Jeśli
nie - możesz to odebrać jako
minus...
|

Walka
nie jest najmocniejszym
punktem gry. Można to
było zrobić o wiele
lepiej...
|
- Starych naleciałości jest
tu bardzo dużo, i jeśli ich
nie lubisz, trudno będzie Ci
przekonać się do tego tytułu.
Galleon to oczywiście
gra TPP. Pierwszą
"niespodzianką"
jest praca kamery. Wyobraź
sobie, że nie można jej
korygować niezależnie od
ruchu postaci... Kamera została
bowiem przypisana do lewej gałki,
razem z ruchami głównego
bohatera. Jeśli więc chcesz
obrócić widok w prawo, Rhama
także ruszy się w prawym
kierunku. Często prowadzi to
do problemów, jednak na szczęście
opisywana pozycja obfituje w
duże przestrzenie, więc po
kilku chwilach można się
przyzwyczaić. Dobrze, że
zaimplementowano też możliwość
rozglądania się z widoku FPP.
Już na pierwszy rzut oka widać,
że Galleon wzorowany
był na Tomb Raiderze.
Nawet design i ogólny klimat
wielu poziomów przypomina to,
co oglądaliśmy w serii z Larą
Croft. Przede wszystkim etapy
są bardzo duże. Przyjdzie Ci
przemierzyć wiele kilometrów
na własnych nogach, niczym w Tomb
Raider 3. Z kolei sam
klimat poziomów często
przypomina to, co przeżywaliśmy
grając w pierwszą część
przygód Lary. Zresztą
rozgrywka i wiele elementów
zręcznościowych jest wyraźnie
wzorowane na Tomb Raiderze.
Począwszy od dłuuugich skoków
głównego bohatera po dużym
rozbiegu, a na wspinaniu się,
czy zwisaniu na rękach...
Znalazło się też miejsce
dla kilku elementów RPG
(rozmowy z napotkanymi
postaciami, przyłączanie do
drużyny etc.). Moim zdaniem
zepsuto za to system walki, który
jest prosty do bólu i bardzo
archaiczny. Często nie
wiadomo w ogóle co decyduje o
tym, czy wejdzie Twój cios,
czy też przeciwnika. Jest
jakiś system progresu (im więcej
ciosów zadasz, tym lepsze możesz
wyprowadzać), ale nie ratuje
on sytuacji. Dodatkowo
inteligencja przeciwników
pozostawia wiele do życzenia
- jedyne co potrafią, to
podejmować atak, gdy jesteś
zbyt blisko nich. No i
ponarzekać można też na
kolizje - czasem opponenci
odpadają jak kukły do tyłu,
co nie wygląda najlepiej.
- Oprawa
graficzna pozostawia sporo do
życzenia. Galleon jednak
nadrabia klimatem.
-
- Można tak narzekać na
wiele elementów (przez co
pewnie dużo osób tej gry nie
doceni...), ale Galleon
jest tak naprawdę świetną,
przyjemną przygodówką,
jakiej brakowało mi w
ostatnich miesiącach. W wielu
wywiadach twórcy zaznaczają,
że ich gra jest tym, czym
powinien być Tomb Raider.
I rzeczywiście, może coś w
tym jest... Urzekający jest
przede wszystkim klimat.
Piraci, skarby, wyspy,
morza... To się po prostu
czuje. Pomagają też w
pozytywnym odbiorze bardzo
wyraziste postacie. Każda z
nich ma osobowość, świetnie
dopracowaną mimikę twarzy
oraz idealnie podłożony głos.
Podobać mogą się też
ogromne przestrzenie i
swoboda, jaka została oddana
graczowi. Tutaj można wejść
praktycznie wszędzie, gdzie
się tylko ma na to ochotę.
Zawsze jest jakiś sposób,
jakaś droga, której na początku
można było się nie
spodziewać, a jednak... I to
mi się podoba. No i wreszcie
sama eksploracja oraz zagadki
- w stylu Tomb Raidera.
Bardzo przyjemne i po prostu
grywalne. Świetne są też
bonusy, jakie porozmieszczano
na poziomach. Oprócz głównych
zadań można się pobawić w
zbieranie sekretów (feeling
przygód Lary wyczuwalny na
kilometr:). Często męczyłem
się kilkadziesiąt minut, by
dostać się w jakieś ukryte
(z pozoru) miejsce, i wreszcie
się udawało. Lubię takie
akcje:).
Nie da się ukryć, że jeśli
w poprzednich kwestiach zdania
mogą być podzielone, tak
wszyscy zgodni powinni być w
ocenie grafiki. Gra wygląda
przeciętnie, nawet słabo jak
na dzisiejsze czasy. Po niej
 |
- najbardziej widać upływa
lat. Od czasu do czasu odczuwa
się silne wrażenie, że ta
gra miała wyjść niegdyś na
PSX'a. To po prostu widać. Dość
słabe tekstury, niewiele
obiektów, brak
skomplikowanych obiektów...
Obecnie na Xbox'a powstają
gry zrywające kask razem z głową,
i z początku trudno jest się
przestawić. Z drugiej strony
postacie, mimo, że wyglądają
jakby były wyciosane z
drewna, mają swój styl (wąziutkie
nóżki, szerokie bary) i można
je polubić. Poziomy są
ogromne, nic się nie
dorysowuje (a widoczność często
jest naprawdę spora), a
animacja jest płynna. Ale to
wszystko i tak nie
rekompensuje ogólnego
odbioru. W tym temacie jest po
prostu słabo, ale chyba nie
grafika jest w grach najważniejsza?
Galleon ukazał się za
późno. I to jest fakt. Gdyby
tak developer dopracował go i
wydał kilka lat wcześniej,
pewnie mielibyśmy wielki hit.
Obecnie dostaliśmy świetną
przygodówkę, która jednak pod
wieloma względami nie
przystaje do dzisiejszych
standardów. Słaba grafika,
toporny system walki, niektóre
stare rozwiązania... Z
drugiej strony całość jest
bardzo ciekawa, ma świetny,
piracki klimacik i potrafi
solidnie przyciągnąć do
ekranu. Jeśli przedkładasz
grywalność ponad grafikę,
chciałbyś poczuć feeling
starych Tomb Raiderów,
albo po prostu masz ochotę na
niezłą przygodówkę, ten
tytuł jest dla Ciebie
(starcza na ok. 15 godzin za
pierwszym razem). Warto dać
mu szansę.
Mazaq
|
Reklama
|
|
|
 | | |