NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przegl±dzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
GALLEON [Xbox]
Gra - legenda. Tak można określić Galleona w dwóch słowach. Rzadko która gra zostaje w ogóle wydana po takim czasie pracy. Bo musicie wiedzieć, że Galleon był tworzony przez... 7 lat! Na wstępie planowany na PSX'a (pamiętam jak czytałem zapowiedzi w Playstation Magazine:), potem przepisywany na Dreamcasta, następnie na PS2 i Gamecube, by finalnie stać się exclsuive dla Xbox'a. Coś niesamowitego. Niegdyś tytuł ten zyskał sławę dlatego, że tworzyli go ludzie odpowiedzialni za sukces Tomb Raidera. Dzisiaj, po latach developingu, Galleon musi sam się obronić. I robi to, choć daleko mu do znokautowania rywali...

Tak jak można było się spodziewać, Galleon jest pomieszaniem Tomb Raidera i Indiany Jonesa. Wcielasz się w rolę kapitana Rhamy Sabriera. Na początku opowieści wzywa go do siebie niejaki Areliano, będący zresztą ojcem pięknej Faith, z którą Sabrier będzie w bliskich kontaktach:). Areliano znajduje statek z niezwykłymi roślinami - mającymi wielką moc. Mogą być jednak bardzo niebezpieczne, jeśli znajdą się w niepowołanych rękach. Oczywiście po przybyciu Rhamy na wyspę, sytuacja "lekko" się komplikuje... Statek odpływa, a główny bohater rusza jego śladem na kolejne wyspy... Nie będę zdradzał zawiłości scenariusza, jednak trzeba przyznać, że stoi on na dość wysokim poziomie. Mimo tego, iż jest całkowicie liniowy. Potrafi wciągnąć, zresztą takich pirackich historii nie spotykamy często.

Wiele ludzi zarzuca Galleonowi to, że jest archaiczny, że nie przystaje do dzisiejszych czasów. Oczywiście w pewnym sensie było to nieuniknione. W końcu gra powstająca od 7 lat musi mieć lekkie naleciałości starszej ery. Ale czy to jest minus? Moim zdaniem nie. Mam dość już tych wszystkich licencjonowanych gier, sequeli, wprowadzania takich samych patentów (matrixowe efekty w co drugiej pozycji, czy ostatnio popularne moce PSI, które będą aplikowane do wielu przyszłych tytułów) w dzisiejszych czasach. Galleon, będący w istocie dość archaiczny, zawierający wiele pomysłów np. z Tomb Raidera, tak naprawdę jest czymś nowym na dzisiejszym, skostniałym rynku. Nowym, ale starym:) - inaczej nie umiem tego określić. Jeśli tęsknisz za klimatem pozycji z poprzedniej generacji, ten tytuł idealnie wpadnie w Twoje gusta. Jeśli nie - możesz to odebrać jako minus...


Walka nie jest najmocniejszym punktem gry. Można to było zrobić o wiele lepiej...

Starych naleciałości jest tu bardzo dużo, i jeśli ich nie lubisz, trudno będzie Ci przekonać się do tego tytułu. Galleon to oczywiście gra TPP. Pierwszą "niespodzianką" jest praca kamery. Wyobraź sobie, że nie można jej korygować niezależnie od ruchu postaci... Kamera została bowiem przypisana do lewej gałki, razem z ruchami głównego bohatera. Jeśli więc chcesz obrócić widok w prawo, Rhama także ruszy się w prawym kierunku. Często prowadzi to do problemów, jednak na szczęście opisywana pozycja obfituje w duże przestrzenie, więc po kilku chwilach można się przyzwyczaić. Dobrze, że zaimplementowano też możliwość rozglądania się z widoku FPP.

Już na pierwszy rzut oka widać, że Galleon wzorowany był na Tomb Raiderze. Nawet design i ogólny klimat wielu poziomów przypomina to, co oglądaliśmy w serii z Larą Croft. Przede wszystkim etapy są bardzo duże. Przyjdzie Ci przemierzyć wiele kilometrów na własnych nogach, niczym w Tomb Raider 3. Z kolei sam klimat poziomów często przypomina to, co przeżywaliśmy grając w pierwszą część przygód Lary. Zresztą rozgrywka i wiele elementów zręcznościowych jest wyraźnie wzorowane na Tomb Raiderze. Począwszy od dłuuugich skoków głównego bohatera po dużym rozbiegu, a na wspinaniu się, czy zwisaniu na rękach... Znalazło się też miejsce dla kilku elementów RPG (rozmowy z napotkanymi postaciami, przyłączanie do drużyny etc.). Moim zdaniem zepsuto za to system walki, który jest prosty do bólu i bardzo archaiczny. Często nie wiadomo w ogóle co decyduje o tym, czy wejdzie Twój cios, czy też przeciwnika. Jest jakiś system progresu (im więcej ciosów zadasz, tym lepsze możesz wyprowadzać), ale nie ratuje on sytuacji. Dodatkowo inteligencja przeciwników pozostawia wiele do życzenia - jedyne co potrafią, to podejmować atak, gdy jesteś zbyt blisko nich. No i ponarzekać można też na kolizje - czasem opponenci odpadają jak kukły do tyłu, co nie wygląda najlepiej.

Oprawa graficzna pozostawia sporo do życzenia. Galleon jednak nadrabia klimatem.
 
Można tak narzekać na wiele elementów (przez co pewnie dużo osób tej gry nie doceni...), ale Galleon jest tak naprawdę świetną, przyjemną przygodówką, jakiej brakowało mi w ostatnich miesiącach. W wielu wywiadach twórcy zaznaczają, że ich gra jest tym, czym powinien być Tomb Raider. I rzeczywiście, może coś w tym jest... Urzekający jest przede wszystkim klimat. Piraci, skarby, wyspy, morza... To się po prostu czuje. Pomagają też w pozytywnym odbiorze bardzo wyraziste postacie. Każda z nich ma osobowość, świetnie dopracowaną mimikę twarzy oraz idealnie podłożony głos. Podobać mogą się też ogromne przestrzenie i swoboda, jaka została oddana graczowi. Tutaj można wejść praktycznie wszędzie, gdzie się tylko ma na to ochotę. Zawsze jest jakiś sposób, jakaś droga, której na początku można było się nie spodziewać, a jednak... I to mi się podoba. No i wreszcie sama eksploracja oraz zagadki - w stylu Tomb Raidera. Bardzo przyjemne i po prostu grywalne. Świetne są też bonusy, jakie porozmieszczano na poziomach. Oprócz głównych zadań można się pobawić w zbieranie sekretów (feeling przygód Lary wyczuwalny na kilometr:). Często męczyłem się kilkadziesiąt minut, by dostać się w jakieś ukryte (z pozoru) miejsce, i wreszcie się udawało. Lubię takie akcje:).

Nie da się ukryć, że jeśli w poprzednich kwestiach zdania mogą być podzielone, tak wszyscy zgodni powinni być w ocenie grafiki. Gra wygląda przeciętnie, nawet słabo jak na dzisiejsze czasy. Po niej 
najbardziej widać upływa lat. Od czasu do czasu odczuwa się silne wrażenie, że ta gra miała wyjść niegdyś na PSX'a. To po prostu widać. Dość słabe tekstury, niewiele obiektów, brak skomplikowanych obiektów... Obecnie na Xbox'a powstają gry zrywające kask razem z głową, i z początku trudno jest się przestawić. Z drugiej strony postacie, mimo, że wyglądają jakby były wyciosane z drewna, mają swój styl (wąziutkie nóżki, szerokie bary) i można je polubić. Poziomy są ogromne, nic się nie dorysowuje (a widoczność często jest naprawdę spora), a animacja jest płynna. Ale to wszystko i tak nie rekompensuje ogólnego odbioru. W tym temacie jest po prostu słabo, ale chyba nie grafika jest w grach najważniejsza?

Galleon ukazał się za późno. I to jest fakt. Gdyby tak developer dopracował go i wydał kilka lat wcześniej, pewnie mielibyśmy wielki hit. Obecnie dostaliśmy świetną przygodówkę, która jednak pod wieloma względami nie przystaje do dzisiejszych standardów. Słaba grafika, toporny system walki, niektóre stare rozwiązania... Z drugiej strony całość jest bardzo ciekawa, ma świetny, piracki klimacik i potrafi solidnie przyciągnąć do ekranu. Jeśli przedkładasz grywalność ponad grafikę, chciałbyś poczuć feeling starych Tomb Raiderów, albo po prostu masz ochotę na niezłą przygodówkę, ten tytuł jest dla Ciebie (starcza na ok. 15 godzin za pierwszym razem). Warto dać mu szansę.

Mazaq

Reklama
FAST CD

 
STOPKA REDAKCYJNA