|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- SPELLFORCE:
ZAKON ŚWITU [PC]
O Spellforce zapewne co
bardziej wtajemniczone osoby słyszały
już nie raz. Phenomic, raczej
nieznany developer, podjął
się zadania stworzenia gry,
która jak to określił, miała
być połączeniem RTS'a z grą
RPG. Czy coś takiego mogło
się udać? Cóż, zależy jak
na to patrzeć. Ale po kolei.
 |
- Rzeczywiście, grając w
Spellforce ma się nieodparte
wrażenie, że to takie połączenie
strategii z grą fabularną.
Dziwne to trochę uczucie -
wcielamy się bowiem normalnie
w wojownika, który niczym w
rasowym RPG'u opisany jest różnymi
statystykami, które możemy
podnosić poprzez zdobywanie
doświadczenia. A te możemy
zyskać, poprzez wykonywanie
kolejnych misji, lub zabijanie
przeciwników. A skoro już
jesteśmy przy zdobywaniu doświadczenia,
to warto wspomnieć, że ciągłe
atakowanie jednego rodzaju
wojska nie jest tu użyteczne.
Dużo bardziej opłacalne
wydaje się atakowanie różnych
rodzajów wrogów. Dlaczego?
Po prostu ciągłe atakowanie
tych samych przeciwników
dodaje nam coraz to mniej
punktów doświadczenia.
Trzeba więc to odpowiednio
rozdzielać, aby wszystko dawało
nam w miarę wysoką ilość
punktów doświadczenia. Jeśli
chodzi o awansowanie z poziomu
na poziom, to nie ma tu raczej
żadnych ograniczeń, więc możemy
właściwie bez końca trenować
naszą postać:). No a oprócz
tego jak już wspominałem, doświadczenie
można zdobywać poprzez
wykonywanie różnych zadań.
Jak to wygląda? Otóż
standardowo kamerę mamy
umieszczoną z góry, w rzucie
izometrycznym, jednak w każdej
chwili można ją przenieść
za plecy bohatera. Inna
sprawa, że wtedy widoczność
jest znikoma, kamera często
się gubi, więc opcja ta jest
raczej nieprzydatna. Osobiście
wolałem zostać raczej przy
rzucie izometrycznym, na widok
zza pleców przenosząc się
tylko okazyjnie. Wszystko
zostało przyjaźnie dla
gracza oznaczone - jeśli jakaś
postać chce do ciebie zagadać,
zlecając ci jakieś zadanie,
nad jej głową pojawia się
jeden ze wskaźników:
wykrzyknik, moneta, czy znak
zapytania.
Same zadania jednak nie są
nazbyt oryginalne - zazwyczaj
polega to po prostu na zabiciu
jakiejś postaci, przejścia z
miejsca A do miejsca B, czy
znalezieniu jakiegoś
przedmiotu. Oczywiście są też
i misje trochę odbiegające
od utartego schematu, ale występują
one jednak w mniejszości.
Warto dodać, że oprócz
questów głównych, mamy też
poboczne których oczywiście
nie musimy wykonywać. Jednak
czasem warto, w końcu to
zawsze kolejne punkty doświadczenia,
a w późniejszym etapie
rozgrywki mogą się one
przydać... Często aby wykonać
jakieś zadanie, trzeba będzie
poświęcić sporo czasu na
podróż. Cały świat gry składa
się z dwudziestu krain, a te
znowu są połączone ze sobą
wszelkimi portalami, za pomocą
których można się przenosić
do innej krainy. Nie wspominałem
jeszcze o przydzielaniu punktów
pod poszczególne umiejętności...
Otóż oprócz tego, że
dostaniesz samo doświadczenie,
będziesz rozdzielać właśnie
owe punkty pod poszczególne
umiejętności. I choć takie
współczynniki, jak 'zręczność',
czy 'siła' zostają
przydzielane automatycznie, to
niektóre będziemy mogli
rozdysponować manualnie.
Trochę dziwi owe posunięcie
autorów z automatycznym
przydzielaniem punktów pod
niektóre umiejętności - to
w końcu
ogranicza posunięcia gracza, a
ile razy to twórcy zarzekali się,
że stawiają przede wszystkim
na swobodę w grze? Tymczasem w
tym elemencie tego nie widać...
Wiadomo, że podczas walk zabici
pozostawiają po sobie różne
przedmioty, które można zebrać.
Na szczęście nie gubią się
one w dziesiątkach zabitych -
wszystkie są odpowiednio
odznaczone i zazwyczaj nie ma
raczej problemów z ich
odnalezieniem. Część RPG'a
została wykonana dobrze, ale
bez polotu - tak to można
podsumować. Niby jest tu właśnie
wiele elementów eRPeGa, ale
brakuje czegoś więcej,
rozbudowanych zadań, większej
ingerencji gracza w rozbudowę
postaci itp. Jednak dla mniej
wymagających graczy to
spokojnie wystarczy...
Część strategiczna moim
zdaniem lekko odbiega od tej
fabularnej, a to przez wiele
zbyt dużych uproszczeń.
Najpierw jednak musisz dotrzeć
do Monumentu - tutaj właśnie będziesz
mógł przyzywać jednostki i
oczywiście rozbudowywać bazę.
Brakuje tu jakichś elementów
wymagających większej taktyki
- zazwyczaj dostajemy wystarczającą
ilość surowców i teraz
wystarczy tylko wybudować
wszystkie budynki po kolei, których
notabene nie jest zbyt dużo. A
to wszystko zajmie coś koło
dziesięciu minut. Brakuje tu więcej
możliwości do ulepszeń
jednostek i budynków, które w
każdym solidnym RTS'ie są dostępne.
Także same starcia, które
przecież należą do części
strategicznej, nie zachwycają.
Oczywiście na początek
budujesz sobie odpowiednią ilość
wojska, ale w trakcie bitwy
brakuje tu jakiejś taktyki. Całe
wojsko zbiera się w jedno
miejsce po prostu nastawiając
się na bezmyślną młóckę. I
choć byś się nawet starał,
wycofywał łuczników do tyłu,
to i tak po pewnym czasie dołączą
do bezpośredniej walki. Ciężko
jest nad tym wszystkim zapanować,
bo wszystko psuje komputer - choćbyś
nie wiem jak się starał,
formował szyki wojska, i tak po
pewnym czasie wrócą do
"swojego" położenia.
Po pewnym czasie po prostu się
odechciewa i zaczynamy się
zdawać na łaskę komputera, a
więc większej loterii.
-
- A skoro już jesteśmy przy
rzeczach denerwujących, warto
poszerzyć temat. Szkoda, że
autorzy nie dopracowali widoku
zza pleców bohatera. Owszem,
możemy wtedy dogłębnie
pozwiedzać miasteczka,
popatrzeć na widoki, ale
czasem jest to wręcz niemożliwe.
Po prostu kamera z tego widoku
nie zachowuje się najlepiej i
często widoczność jest
bardzo mała, czasem wręcz
zerowa. No i ta część
strategiczna - naprawdę, do
niej można mieć sporo
zastrzeżeń. Same
rozbudowanie bazy jest nudne i
schematyczne. Grając, wprost
chciałem jak najszybciej
przebrnąć przez tę część
gry, aby mieć to już za sobą.
Do tego jeszcze wspomniane
wcześniej walki - sytuację
wprawdzie ratuje trochę możliwość
wykorzystywania czarów przez
bohatera, ale i tu nie
obejdzie się bez frustracji -
często ciężko jest utrafić
jednostkę, która nas w danym
momencie interesuje. I z
najbardziej rzucających się
w oczy wad - czas ładowania!
Takie jedno ładowanie trwa
kilkadziesiąt sekund, coś koło
minuty. No i wyobraź sobie
taką sytuację - zaczynasz grę,
więc jest loading. Twoje
zadanie polega aby, przejść
do jakiejś krainy, więc już
na tych przeskokach nachodzą
kolejne loadingi. Do tego w międzyczasie
możemy zginąć, a i wtedy
następuje ładowanie (choć
już na szczęście nie AŻ
TAK długie...). Oprócz tego
wszelkie wczytywania przez nas
samych rozgrywki to kolejne
sekundy loadingu. Hm, przy co
trudniejszych, dłuższych
misjach odnosiłem wrażenie,
że połowę tego czasu spędziłem
na loadingach! Jest to chyba
najbardziej denerwująca wada
Spellforce... Drażnić też
może brak możliwości
przyspieszenia upływu czasu -
nie jeden raz będziesz musiał
przejść rozległą mapę z
jednego końca na drugi co
zajmuje oczywiście dużo
czasu, a to znowu zabiera dużo
czasu gry. Takie
"zabiegi" sztucznie
wydłużają czas gry i tylko
denerwują...
 |
- Grafika prezentuje się
bardzo dobrze, choć nie rozpływałbym
się nad nią w zachwytach tak
jak co niektóre osoby. Największe
wrażenie robią przede
wszystkim efekty specjalne,
czy gra światła. Czary, jak
w większości tego typu grach
wyglądają nienagannie. Warto
wspomnieć, że zmienia się
pora dnia. A więc płynnie
wszystko przechodzi z dnia do
nocy, wraz ze wszystkimi
efektami świetlnymi. Naprawdę
okazale wygląda miasteczko w
nocy - świecące latarnie,
przechadzający się ludzie,
domki naokoło... Wrażenie
jest potęgowane oczywiście z
widoku zza pleców. Jednak jak
można było się domyślać,
właśnie tutaj (jak i po
prostu na większych zbliżeniach)
widoczna jest kanciastość
obiektów. Choć z drugiej
strony, najczęściej gra się
na widoku z góry... No i
dodatkowy punkt musiałem odjąć
od grafiki za te długie
doczytywania się - to jednak
zabija sporo z przyjemności
gry. Muzyka nie jest zła i
nie męczy - właściwie na
tym mógłbym zakończyć jeśli
chodzi o dźwięk. Ale jednak
nie zostawię tak podkładu.
Angielskie głosy (w polskiej
wersji po polsku są tylko
napisy) są nierówne. O ile w
niektórych przypadkach nie ma
większych zastrzeżeń, tak są
też postacie, gdzie jakość
angielskich głosów
pozostawia sporo do życzenia.
I za to obniżam ocenę za dźwięk
do 6/10.
Wprawdzie na świecie gra
ukazała się już jakiś czas
temu, ale nie zebrała ona tam
zbyt pochlebnych opinii, głównie
za dużą ilość błędów. W
polskiej wersji część z
tych błędów została
wyeliminowana. Spellforce:
Zakon Świtu faktycznie połączył
RPG z RTS'em, ale nie bez
kilku wpadek. Mimo wszystko
jednak jako całość produkt
uznaję za udany - po przełknięciu
kilku większych niedoróbek
można się naprawdę dobrze
bawić przez wiele długich
godzin...
Sarge
|
Reklama
|
|
|
 | | |