|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- TRANSFORMERS
[PS2]
Pewnie jeśli nie miałeś do
czynienia z tą grą, drogi
czytelniku, już zaczynasz z
politowaniem kręcić głową.
Cóż, nie będę ukrywał, że
ja zareagowałem podobnie. Próbowano
już wiele razy przenieść
universum transformersów do
świata gier, jednak nigdy się
to jeszcze nie udało z należytym
skutkiem. Jednak gdy do pracy
zasiada wewnętrzny oddział
Atari można oczekiwać czegoś
przynajmniej przyzwoitego. O
dziwo efekt końcowy
prezentuje się więcej niż
dobrze, dodatkowo tytuł ten
powinien zapaść w Twojej
pamięci z jednego powodu na długo.
Z jakiego? Zaraz się dowiesz.
Transformers
to shooter TPP. W każdej
chwili można jednak przełączyć
się na widok z pierwszej
osoby a także płynnie
zoomować, więc dla każdego
powinno się coś znaleźć.
Fabułę można sobie
spokojnie darować, gdyż jest
wyszukana i ambitna niczym
nasze telenowele. W skrócie
chodzi znowu o walkę dobrych
ze złymi. Konflikt rozgrywa
się o tzw. "mini-cony",
czyli maleńkie roboty dające
wielkie moce (upgrade'y) ich
posiadaczom. Oczywiście nie
można pozwolić, by dostały
się one w niepowołane ręce...
Do dyspozycji gracza oddane
zostają 3 roboty: Hot Shot,
Red Alert oraz Optimus Prime.
Ich nazwy większości z Was mówią
pewnie tyle co nic (tak jak i
mi), ale dla fanów mogą być
cenną wskazówką. W każdym
razie wybór to dość ubogi,
a biorąc pod uwagę fakt, że
cechują się one różnymi
statystykami (ważna przede
wszystkim szybkość i siła
ataku), i tak większość osób
będzie decydować się na
najlepiej wyważonego Optimusa.
Trzeba przyznać, że Atari
nie wykorzystało potencjału,
jakim dysponowało. Można
przecież było dać dużo większy
wybór robotów, a także
lepiej je zróżnicować. Także
przemiany rozwiązano trochę
ubogo. Kompletnie zielonych w
temacie, nie mających nigdy
do czynienia z tym universum
(są takie osoby?) pragnę uświadomić,
że Transformersy zasłynęły
właśnie z przemian. Otóż
tytułowe roboty oprócz
normalnej postawy "chodzącej"
mogą przemienić się także
w jakiś pojazd. Szkoda, że
autorzy ograniczyli się właśnie
dosłownie do "pojazdów",
bo jak wiadomo Transformersy
to także samoloty, oraz łodzie.
W grze jednak wymieniona wcześniej
trójka może przemienić się
tylko w jeepa, ciężarówkę
i "drag'a". W każdym
razie forma pojazdu służy
tutaj tylko i wyłącznie do
szybszego pokonywania większych
odległości terenu.
- Robi
wrażenie? Musi robić! To
jedna z najpiękniejszych gier
na PS2!
Jednak o co w tej grze tak
naprawdę chodzi? Schemat
zabawy jest dość prosty. Na
ogromnych planszach
porozrzucano dwa rodzaje
artefaktów, które świecą
na żółto i widać je z
największych odległości...
No i jak łatwo się domyślić
- trzeba je zbierać. Pierwszy
rodzaj to wspomniane wcześniej
"mini-cony" - najważniejsze
rzeczy do zbierania w tej
grze. Są niczym innym jak
upgrade'ami robota, którym
sterujesz. Na początku
dostajesz bowiem do dyspozycji
Transformera niemal całkowicie
"gołego", dysponującego
tylko słabym działkiem, do
którego nie kończy się
amunicja. Jednak dzięki
"mini-conom" szybko
podrasujesz go do ciekawszej
postaci. Bardzo szybko zyskasz
wyrzutnię rakiet, z którą będzie
już można trochę poszaleć...
W ogóle upgrade'y dzielą się
na cztery rodzaje,
przypisywane zresztą pod
cztery tylne przyciski joypada
(R'y i L'y). Pierwszy z nich
to różne rodzaje
szybkostrzelnych działek.
Drugi to już cięższy
kaliber - wyrzutnie rakiet
itp. Trzeci to różnego
rodzaju osłony, pancerze. No
i wreszcie czwarty - wymyślne
dodatki, typu lotnia (bardzo
przydatna, bo pozwalająca
dostać się w niedostępne
wcześniej miejsca), czy
zdolność widzenia na
podczerwień. Oczywiście
naraz można mieć przypisane
tylko 4 "mini-cony".
Oczywiście inne znalezione
nie przepadają - zawsze można
wejść do menu i zmienić
aktualnie posiadane na
|

Poziomy
są bardzo klimatyczne,
a przywiązanie do
detali może (i musi!)
budzić podziw.
|
inne. Oczywistym jest to, że w
miarę postępów w grze odkrywa
się coraz lepsze bronie. Dobrym
przykładem jest tu wyrzutnia
rakiet i jej kolejne upgrade'y.
Na początku jest bowiem tylko
zwykła, pojedyncza rakieta. Z
czasem dochodzi
samo-naprowadzanie, by jeszcze później
mieć możliwość strzelania
trzema rakietami naraz... W każdym
razie "mini-cony" to
pierwszy rodzaj artefaktów.
Drugim są tzw. "data-cony",
już nie tak ważne jak
poprzednie, ale także wymagane
do progresu w grze. Są to po
prostu różnego rodzaju bonusy,
istny raj dla fanów
Transformers'ów. Szkice, zdjęcia,
artworki, komiksy, filmiki, zdjęcia
z powstawania gry... Jest tego
multum, można się dosłownie
zakopać w morzu możliwości
;). [...] W skrócie więc
chodzi tu o zbieranie artefaktów
porozrzucanych na planszach...
Oczywiście nie będzie to takie
proste. Większości z nich
bronią bowiem wrogie maszyny.
Od razu trzeba podkreślić świetny
design oraz zróżnicowanie
przeciwników. Każdy z nich
jest inny i trzeba przyjąć na
niego zupełnie inną taktykę.
Zwykłe małe robociki spotykane
na początku gry to tylko
przystawka do dania głównego.
Z czasem pojawiają się ogromne
mechy, artyleria, potężne,
przypominające pająki maszyny,
czy też przypominające zwierzęta,
skaczące po drzewach i maskujące
się niczym kameleony (mają możliwość
kamuflażu niczym Predator)
opponenci. Nie powalają może
jakąś cudowną AI, jednak nie
można specjalnie narzekać.
Potrafią np. uciec i
przyprowadzić "kolegów",
wezwać posiłki, chować się
za osłonami terenu i nieźle
działać w grupie. Poza tym
starają się imitować ludzkie
zachowania i strzelają z
wyprzedzeniem - czyli nie tam,
gdzie jesteś obecnie, ale tam
gdzie za chwilę się znajdziesz
(a przynajmniej one przewidują,
że tak będzie). Warto też
wspomnieć o tym, że powracając
do odwiedzonych już poziomów,
spotkasz trudniejszych
przeciwników, znanych z
ostatnich leveli, na których
skończyłeś grę. To dobrze,
bo powroty nie będą zwykłymi
"spacerkami", a
odwiedzone już poziomy cały
czas sprawią wyzwanie. Krótko
mówiąc - jest dobrze!
Dodatkowo na koniec każdego z
poziomów czeka Cię walka z
bossem. Trzeba oddać im to, że
są trudne, i to jest
zdecydowany plus. W końcu boss
to boss, a nie kolejny prosty
opponent na "jeden strzał".
Tutaj trzeba nauczyć
|

Pojedynki
z bossami są o tyle
ciekawe, że na każdego
z nich trzeba znaleźć
jakiś sposób i słabe
punkty. No i są trudne!
|
- się taktyki na każdego z
nich, wyłapać jego plusy i
minusy, żeby w ogóle mieć
jakiekolwiek szanse na zwycięstwo.
Zresztą i tak przeważnie
pokonuje się ich na ostatkach
własnej energii, więc emocji
nie brakuje.
Jednak wcale nie to wszystko,
co wypisałem powyżej
spowoduje, że zapamiętasz Transformers
na PS2. Uczynią to raczej
wspaniałe, ogromne poziomy
oraz rewelacyjny, wydajny
engine graficzny. Spoglądając
na screeny zapewne pokrótce
zdążyłeś zorientować się
z czym masz do czynienia? Ja
doleję oliwy do ognia pisząc,
że masz przed sobą jedną z
najpiękniejszych gier na PS2!
Grę, która powoduje
niekontrolowany "szczękopad".
Dawno już nie było pozycji
na Playstation 2, która robiłaby
tak ogromne wrażenie.
Zacznijmy od wielkich poziomów.
Co ja mówię... One są dosłownie
OGROMNE! Bardzo szybko na myśl
przyszedł mi Smugglers Run
2, który na początku
panowania PS2 robił równie
wielkie wrażenie... Transformers
jednak przebija wszystko, co
było do tej pory. Tak
ogromnych terenów do
eksploracji jeszcze nie było!
Najlepsze jest jednak to, że
są one pełne detali, drzewek
(dosłownie tysiące!), oraz
budowli, naraz na ekranie
znajduje się kilkadziesiąt
robotów, nad głowami
przelatują transportowce,
oczy rażą wspaniałe efekty
świetlne - a animacja stara
się utrzymywać 60 klatek! Coś
niesamowitego, ogromny
przepych i klimat wylewający
się z ekranu. Najlepsze jest
to, że możesz wejść na
najwyższą górę, objąć
wzrokiem cały, gigantyczny
obszar, wypatrzyć sobie jakieś
miejsce i najzwyczajniej w świecie
przejść przez całą dżunglę
i się tam dostać! Nie bez
znaczenia jest też klimat
wylewający się z ekranu.
Moim zdaniem prym wiodą w tym
głównie levele w dżungli,
przy których można dosłownie
jęczeć z zachwytu. Co
najlepsze, ten cały świat żyje
własnym życiem! Rozejrzyj się
po terenie, włącz zoom a
zobaczysz, że gdzieniegdzie
latają ptaki, teren patrolują
roboty, nad głową latają
transportowce... Istny
majstersztyk graficzny! Poraża
przede wszystkim swoboda, jaka
została tutaj dana graczowi.
Możesz robić co Ci się żywnie
podoba. Wykonuj zadania, albo
eksploruj dżunglę wyszukując
największe jej zakamarki.
Grając z kumplem w pewnym
momencie stwierdziliśmy:
"Żeby tak w MGS3 była
taka swoboda...", a to już
o czymś świadczy. Warto
jeszcze wspomnieć o
znakomicie zrobionych
wybuchach i efektach świetlnych.
Smugi ciągnące się za
rakietami, eksplozje, czy
roboty rozpadające się na
kawałeczki wywołują duże
wrażenie.
- Lotnia
pozwala dostać się w niedostępne
wcześniej miejsca.
No i oczywiście podziwiać
moc silnika graficznego.
Teraz może słówko o samych
poziomach. Po pierwsze szkoda,
że nie ma ich znowu tak
wiele. Wszystkich jest 7, z
czego jeden to tylko i wyłącznie
podróż do bossa i późniejsza
z nim walka. Owszem, są
ogromne, ale i tak chciałoby
się więcej. Poza tym są
etapy lepsze, jak i gorsze. W
mojej opinii zdecydowanie bezbłędne
są levele w dżungli -
powodują największe wrażenie,
są piękne i wielkie.
Rozczarowuje za to pierwszy
level zimowy, w którym detali
jest jak na lekarstwo. Jest to
jakiś lodowiec, a co za tym
idzie w sumie jedyne co można
tam zobaczyć, to lód, góry
i wioska. Na szczęście drugi
etap śnieżny to już poziom
etapów leśnych - bardzo
wysoki, z dużą ilością
obiektów i świetnym
klimatem. Autorzy wyraźnie
chcieli urozmaicić rozgrywkę
wrzucając jeden etap
rozgrywający się w bazie.
Oczywistym jest to, że nie
wywołuje on już tak dużego
wrażenia, jest uboższy w
detale niż poziomy w dżungli
i nie zaskakuje jakimś
lepszym designem. Jak więc
widać na gracza czeka tutaj
taka huśtawka nastrojów.
Jednak nie ma też co
przesadzać. Żaden z poziomów
nie schodzi poniżej pewnego
(wysokiego) poziomu. Ale są
poziomy genialne, i
"tylko" dobre, i to
chciałem tutaj pokazać. Ah,
jeszcze jedna rzecz. Grze
zdarza się od czasu do czasu
przyciąć, podczas co większych
"zadym". Maskowane
jest to wrzucaniem na ekran
lekkiego blura, jednak (szczególnie
właśnie w tym levelu
rozgrywającym się w bazie)
zwolnienia są czasami
|

Zima
jest miłym
przerywnikiem od głównego
dania, czyli dżungli
:).
|
- zbyt duże... I właśnie
dlatego ta gra nie dostała
"10" za grafikę.
Na koniec jeszcze trochę o
tym, czego w tej grze zabrakło.
Problemem może być brak
mapy, bo poziomy są tak
ogromne, że czasami trudno
zorientować się we własnej
pozycji. Chciałoby się też
większej ilości poziomów,
oraz bardziej zróżnicowanych
zadań. Te ostatnie sprowadzają
się właściwie tylko do
szukania kolejnych "mini-conów"
na mapach. Dźwięk jest
przeciętny, a przydałaby się
jakaś klimatyczna muzyka...
No i najważniejsze - tak
wspaniale wyglądająca gra aż
prosi się o tryb multiplayer,
a tego tutaj nie uświadczysz.
Jest tylko tryb dla jednego
gracza. Czas przejścia za
pierwszym razem wynosi ok. 12
godzin. Dużo to, czy mało?
Oceń sam, moim zdaniem w sam
raz.
Transformers
zaskakuje wszystkich, którzy
mają tylko z nim do
czynienia. Nie było osoby, która
by się krzywiła, gdy jej
pokazywałem tą pozycję. Na
początku oczywiście było kręcenie
nosem na sam tytuł, ale
potem... Przede wszystkim jest
to jedna z najpiękniejszych
gier na PS2 i choćby dlatego
warto ją sprawdzić. O dziwo
jednak oferuje sobą znacznie
więcej niż można by
oczekiwać. Myślę, że warto
dać jej szansę. Nawet, jeśli
nie lubisz tego universum.
Polecam.
Baron Ski
|
Reklama
|
|
|
 | | |