|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- Kontrola
jakości gier
Czy w dzisiejszych czasach
istnieje jeszcze coś takiego
jak kontrola jakości? A jeśli
tak, to w jaki sposób
funkcjonuje? Czy kupując jakiś
tytuł w sklepie (nic o nim
wcześniej nie wiedząc) masz
pewność, że dostaniesz dobrą
grę? Przyjrzyjmy się temu
zjawisku od środka...
Kiedyś kontrola jakości była
dużo poważniej traktowana niż
w obecnych czasach. Szybko
jednak okazało się, że zbyt
poważne potraktowanie tego
tematu może się dla
producenta skończyć
nienajlepiej. Doskonale
przekonało się o tym
Nintendo, które bardzo chciało,
by stwierdzenie "Gra na
Nintendo 64" kojarzyło
się z "dobra gra na
konsolę". W pewnym
sensie firmie się to udało,
ale jakim kosztem? Momentami w
ciągu miesiąca wychodził 1,
czasem 2 tytuły... Wielu
developerów w obawie przed
straceniem dużej sumy pieniędzy
(jaka jest ponoszona na
produkcję gry) przenosiło się
na inne konsole. Wtedy
skorzystał na tym PSX, który
miesięcznie dostawał
kilkadziesiąt nowych pozycji.
Jak postrzegać to zjawisko?
Czy lepiej by wychodziło
kilka gier miesięcznie, ale z
pewnością, że są
przynajmniej dobre? Czy może
lepiej niech zostanie
wypluwane ze 30 tytułów, z
czego kilka jest dobrych - w
końcu klient będzie miał większy
wybór. Bardzo szybko okazało
się, że to druga opcja jest
bardziej opłacalna dla
producentów konsol.
|

Maxxed
Out Racing - jedna z
najgorszych gier tego
roku na PS2. Wydawca
skrzętnie ukrywa
jakiekolwiek informacje
- w internecie można
znaleźć tylko 3
screeny oraz krótką
notkę na jej temat.
|
- Najciekawsze są w tym
wszystkim zagrywki niektórych
wydawców, którzy doskonale
wiedzą, że ich gry są
potwornie słabe.
Przygotowywane minimalnym nakładem
kosztów, czyhające na
niczego nieświadome
mamy/ciocie/babcie chcące
zrobić prezent swoim
pociechom. Na rynku konsol
jedną z czarnych owiec jest
bez wątpienia Midas -
developer specjalizujący się
w wypuszczaniu gniotów
sprzedawanych potem po
atrakcyjnej cenie. Wszyscy
siedzący w temacie doskonale
wiedzą czego spodziewać się
po tej firmie. Gorzej z zupełnie
"zielonymi". Co
najciekawsze producenci chłamu
robią wszystko, dosłownie
wychodzą z siebie tylko po
to, by żaden z poważniejszych
magazynów nie dowiedział się
o ich "dziele" i nie
zmieszał go z błotem na
swoich łamach. W dzisiejszych
czasach ogromną rolę w kształtowanie
opinii pełnią bowiem
specjalistyczne periodyki
zajmujące się recenzowaniem
gier. Wydawcy gniotów nie
przysyłają magazynom swoich
"gier" do testów,
wszędzie panuje "cisza w
eterze", nikt nic nie wie
o danym tytule, a potem robi
wielkie oczy widząc atrakcyjną
okładkę w hipermarkecie. Świetnym
przykładem tego roku jest
"genialny" Maxxed
Out Racing wydany przez
wspomnianą firmę Midas, który
zarobił w OGM haniebną notę
1.5/10. W internecie można o
tej grze znaleźć tylko krótką
notkę wspominającą o głównych
"zaletach" (oczywiście
pisanych na wyrost), oraz całe
3 screeny. Więcej się o niej
nie dowiesz. Wszystko po to,
żeby nikt nie był świadomy
tego, co kupuje...
Ale na czym w ogóle polega
kontrola jakości, i czy działa
coś takiego jeszcze w
dzisiejszych czasach? Działa,
oczywiście. Jednak nie
powinieneś za bardzo na niej
polegać. Obecnie kontrola
jakości w wielu przypadkach
sprowadza się do tego by
sprawdzić czy: gra się nie
zawiesza, czy dobrze współpracuje
z kartami pamięci (i czy np.
coś się nie stanie podczas
wyjęcia memory card podczas
zapisu stanu), czy nie ma
problemów z różnymi
peryferiami, oraz czy da się
ją przejść od początku do
końca. Ludzie zajmujący się
tym nie mogą oceniać
grywalności, czy grafiki -
ich zadaniem jest tylko
zbadanie, czy dany tytuł jest
sprawny i nadaje się do użytku.
Jest to tłumaczone tym, że
90% czasu przy produkcji gry
jest wykorzystywane na to, by
w ogóle poprawnie działała.
Dopiero ostatni etap to
pracowanie nad grywalnością.
Jasno z tego wszystkiego
wynika, że od ludzi zajmujących
się kontrolą jakości nie
należy oczekiwać cudów -
oni nie wybiorą za Ciebie
dobrej gry. Nie mają aż
takich kwalifikacji, bądź po
prostu nie chcą zniechęcać
producentów do danej
platformy - wiadomo, firma
przejdzie do innego obozu (na
konkurencyjną platformę),
gdzie nie będą stawiali aż
tak wygórowanych wymagań...
Do reklam wydawców należy
podchodzić z dużym
dystansem, i poczekać na jakąś
recenzję przed wydaniem
sporej sumki pieniędzy na
oczekiwany tytuł. Bo czasem
nawet i teoretyczne
"pewniaki" nie spełniają
potem oczekiwań...
Baron Ski
|
Reklama
|
|
|
 | | |