|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- GRADIUS
5 [PS2]
- Szczerze
mówiąc niechętnie podszedłem
do jednej z najnowszych
produkcji Konami – Gradius
5. Pomysł... właściwie
żaden, fabuła... również
żadna. Po kilku minutach spędzonych
przed ekranem telewizora nie
byłem pozytywnie nastawiony.
Właśnie takie było moje
pierwsze wrażenie. Na czym G5
tak właściwie polega? Hmm...
dobre pytanie. Gradius
to tytuł przeniesiony rodem z
salonowych automatów na
domowe konsole. Wszystko
polega na tym, aby umiejętnie
kontrolować statek kosmiczny
ciągle przesuwający się w
prawą stronę ekranu. Wydawałoby
się, że to pestka, jednak
opisywany tytuł do łatwych
nie należy. Lecisz, strzelasz
i rozwalasz setki przeciwników
– tak właśnie prezentuje
się Gradius 5. Gra
prosta i banalna, jednak wciągająca...
i to nieziemsko (słowo akurat
pasuje do klimatu gry, bo
akcja dzieje się w
przestrzeni kosmicznej).
-
 |
- Na początku ta prostota
rozgrywki wprowadza w stan głębokiego
wkurzenia. Lecimy ciągle w
jedną stronę, niszczymy wrogów.
Takie niby nic, jednak
wykonanie audio-wizualne to
rewelacja. Grafika – dosłownie
mistrzostwo świata. Również
dźwięk nie pozostawia dużo
do życzenia. Jednak teraz może
trochę o rozgrywce.
Praktycznie liczy się tylko
refleks i szybkość, z jaką
naciskamy spust. Niby głupie,
ale wciąga. Niestety w Gradiusie
boli mnie najbardziej brak
sejwów. Nie mamy możliwości
zapisania w dowolnym momencie
stanu gry. Pierwszy raz (i
kolejne czterdzieści) to
czysta rozgrywka bez celu.
Mamy tylko trzy szanse, tak więc
opanowanie systemu zajmie
trochę czasu. Z takim zasobem
"żyć" długo nie
pogramy. Brak sejwów
powoduje, że za każdym razem
musimy rozpoczynać rozgrywkę
od początku. Jednak ilość
szans się stopniowo zwiększa.
Nie jest to przyrost związany
z postępem w grze, ale ilością
godzin spędzonych przed
ekranem. Naprawdę, aby przejść
dalej trzeba dość długo
pograć. Trochę to wkurza,
ale po kilkunastu próbach
znamy wszelkie zachowania
wroga na pamięć. Celem gry
jest osiągnięcie jak największej
ilości punktów, więc grać
możemy nawet i kilkadziesiąt
razy, a i żądza pobicia własnego
najwyższego wyniku powracać
będzie za każdym razem. Co
do kombinacji, to i trochę
taktyki również zastosować
trzeba. W grze zbieramy tak
zwane power-upy. Dzięki nim
zmieniamy rodzaj prowadzonego
przez nas ostrzału. Ogólnie
są cztery typy uzbrojenia.
Przed rozpoczęciem rozgrywki
deklarujemy się na jeden i z
takim uzbrojeniem startujemy.
Ostrzał prowadzimy na początku
tylko w prawo, co moim zdaniem
jest totalną bzdurą. Oczywiście
później możemy strzelać również
do tyłu i na boki, ale osobiście
uważam, że lepszym rozwiązanie
byłaby możliwość
zawracania statku... Jednak
ten problem znika, gdy tylko
zdobędziemy broń pozwalającą
na strzelanie dokoła własnej
osi. Wtedy jesteśmy już
panami wszechświata i tylko
nieliczne potwory
 |
potrafią nas zatrzymać.
Co do wrogów to jest ich w grze
mnóstwo. Od statków począwszy,
na ogromnych organizmach żywych
kończąc. Każdy większy etap
kończy walka z "bossem".
Jest to zazwyczaj ogromny
statek, czy stwór, którego
pokonujemy w bardzo prosty sposób.
Po prostu strzelasz i unikasz
jego pocisków. Nie zawsze jest
to jednak takie proste i często
właśnie w takich momentach
szlag może człowieka trafić,
bo przegrywając trzeba zacząć
grę od początku. Twórcy
mogliby się zlitować i
przynajmniej jakieś "checkpointy"
udostępnić, ale... wtedy
przechodziłoby się łatwiej i
szybciej, a to zmniejszyłoby
znacznie żywotność.
-
- Wspomniałem, że wykonanie
audio-wizualne G5 to
rewelacja. Wszechobecne błyski,
eksplozje i liczne migające
pociski stwarzają
nieprawdopodobne wrażenie. Całość
jest można powiedzieć...
zachowana w klimacie bardzo
gwiezdnym. Z uwagi, iż lecą
na nas ogromne masy przeciwników,
rzadko mamy przyjemność
obserwować otoczenie, które
zresztą jest przepiękne. W
oddali można zobaczyć
planety, gwiazdy i inne
obiekty niebieskie. Czasami
zmieni się otoczenie i
przelecimy przez wnętrze
jakiegoś masywnego statku
kosmicznego rodem z filmów
"Star Wars".
Wykonanie wszelkich aktywnych
obiektów w grze także jest
bardzo dobre, chociaż trochę
razi mnogość tak samo wyglądających
przeciwników. Mimo wszystko
gra się całkiem przyjemnie.
Grafika, a w szczególności
animacja obiektów jest
wspaniała. Gdyby nie tak duża
mnogość wrogów i brak możliwości
obserwowania rozgrywki z innej
perspektywy, gra zasłużyłaby
zdecydowanie na wyższą ocenę.
Dźwięk jest przyjemny dla
ucha, aczkolwiek nie urzeka
tak, jak oprawa graficzna.
Muzyka w menu jest całkiem
dobra. Mogłoby być lepiej,
ale cóż... uwagę ludzi
odpowiedzialnych za oprawę
audio, pochłonęło chyba
perfekcyjne wykonanie odgłosów
strzałów i eksplozji. Bez
zastanowienia mogę stwierdzić,
że udało im się - i to
jeszcze jak... Dźwięk
podczas rozgrywki – bomba.
Gra pod względem
audio-wizualnym jest po prostu
świetna. Dawno nie grałem w
tak dobrze dopracowaną pozycję.
 |
 |
Niestety grywalność tego
poziomu nie osiągnęła. Aby
przejść całą grę trzeba
poświęcić kilka godzin,
jednak to za sprawą braku
sejwów. Znając wszystko na
pamięć tytuł można ukończyć
w niecałe dwie godziny. Zależy
to w dużej mierze od tego jak
gramy, ale G5 (choć wydaje się
być długi) jest bardzo krótka.
Oczywiście maniaków nie
znudzi przechodzenie go setki
razy, w celu poprawienia swego
najlepszego wyniku. Ja dokonałem
tego tylko dwa razy i już mi
wystarczy. Raczej po ten tytuł
więcej nie sięgnę w celu
ponownego ukończenia go w
100%.
Jeszcze jedna ciekawostka.
Podczas rozgrywki cały czas w
prawym górnym rogu ekranu
miga napis "press start
button". Oznacza to nic
innego, jak możliwość przyłączenia
drugiego gracza w dowolnym
momencie gry. Jest to bardzo
ciekawa opcja. Gra dwuosobowa,
odbywa się na jednym ekranie
bez jego podziału. Zawsze
milej pograć razem, więc
chwała twórcom za taką możliwość.
Jak
by tu podsumować Gradiusa
5... Po pierwsze świetna
grafika i oprawa dźwiękowa.
Po drugie, niestety, trochę
„kulejący”, ale nadal wciągający
system rozgrywki. Po trzecie
proste zasady i wysoki poziom
trudności. I co najważniejsze
- staroświecki pomysł na grę,
który zapewne
przyciągnie znów ogrom osób
przed ekrany telewizorów. Gra
ukazała się tylko na PS2,
jednak tytuł jest
zdecydowanie salonowy, o
charakterze zręcznościowym.
Jakiejkolwiek fabuły nie uświadczymy,
ale zapewniam, pograć można.
Niestety... nie za długo. Po
przejściu Gradiusa raczej znów
do niego nie wrócisz. Pozycja
na dłuższą metę
zdecydowanie tylko dla maniaków
i starych wyjadaczy gier tego
gatunku. Polecam, ale nie
wszyscy muszą być
zadowoleni. Każdemu dogodzić
nie można:).
-
- BigHowler
|
Reklama
|
|
|
 | | |