NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przegl±dzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
GRADIUS 5 [PS2]
Szczerze mówiąc niechętnie podszedłem do jednej z najnowszych produkcji Konami – Gradius 5. Pomysł... właściwie żaden, fabuła... również żadna. Po kilku minutach spędzonych przed ekranem telewizora nie byłem pozytywnie nastawiony. Właśnie takie było moje pierwsze wrażenie. Na czym G5 tak właściwie polega? Hmm... dobre pytanie. Gradius to tytuł przeniesiony rodem z salonowych automatów na domowe konsole. Wszystko polega na tym, aby umiejętnie kontrolować statek kosmiczny ciągle przesuwający się w prawą stronę ekranu. Wydawałoby się, że to pestka, jednak opisywany tytuł do łatwych nie należy. Lecisz, strzelasz i rozwalasz setki przeciwników – tak właśnie prezentuje się Gradius 5. Gra prosta i banalna, jednak wciągająca... i to nieziemsko (słowo akurat pasuje do klimatu gry, bo akcja dzieje się w przestrzeni kosmicznej).
 
Na początku ta prostota rozgrywki wprowadza w stan głębokiego wkurzenia. Lecimy ciągle w jedną stronę, niszczymy wrogów. Takie niby nic, jednak wykonanie audio-wizualne to rewelacja. Grafika – dosłownie mistrzostwo świata. Również dźwięk nie pozostawia dużo do życzenia. Jednak teraz może trochę o rozgrywce. Praktycznie liczy się tylko refleks i szybkość, z jaką naciskamy spust. Niby głupie, ale wciąga. Niestety w Gradiusie boli mnie najbardziej brak sejwów. Nie mamy możliwości zapisania w dowolnym momencie stanu gry. Pierwszy raz (i kolejne czterdzieści) to czysta rozgrywka bez celu. Mamy tylko trzy szanse, tak więc opanowanie systemu zajmie trochę czasu. Z takim zasobem "żyć" długo nie pogramy. Brak sejwów powoduje, że za każdym razem musimy rozpoczynać rozgrywkę od początku. Jednak ilość szans się stopniowo zwiększa. Nie jest to przyrost związany z postępem w grze, ale ilością godzin spędzonych przed ekranem. Naprawdę, aby przejść dalej trzeba dość długo pograć. Trochę to wkurza, ale po kilkunastu próbach znamy wszelkie zachowania wroga na pamięć. Celem gry jest osiągnięcie jak największej ilości punktów, więc grać możemy nawet i kilkadziesiąt razy, a i żądza pobicia własnego najwyższego wyniku powracać będzie za każdym razem. Co do kombinacji, to i trochę taktyki również zastosować trzeba. W grze zbieramy tak zwane power-upy. Dzięki nim zmieniamy rodzaj prowadzonego przez nas ostrzału. Ogólnie są cztery typy uzbrojenia. Przed rozpoczęciem rozgrywki deklarujemy się na jeden i z takim uzbrojeniem startujemy. Ostrzał prowadzimy na początku tylko w prawo, co moim zdaniem jest totalną bzdurą. Oczywiście później możemy strzelać również do tyłu i na boki, ale osobiście uważam, że lepszym rozwiązanie byłaby możliwość zawracania statku... Jednak ten problem znika, gdy tylko zdobędziemy broń pozwalającą na strzelanie dokoła własnej osi. Wtedy jesteśmy już panami wszechświata i tylko nieliczne potwory
potrafią nas zatrzymać. 

Co do wrogów to jest ich w grze mnóstwo. Od statków począwszy, na ogromnych organizmach żywych kończąc. Każdy większy etap kończy walka z "bossem". Jest to zazwyczaj ogromny statek, czy stwór, którego pokonujemy w bardzo prosty sposób. Po prostu strzelasz i unikasz jego pocisków. Nie zawsze jest to jednak takie proste i często właśnie w takich momentach szlag może człowieka trafić, bo przegrywając trzeba zacząć grę od początku. Twórcy mogliby się zlitować i przynajmniej jakieś "checkpointy" udostępnić, ale... wtedy przechodziłoby się łatwiej i szybciej, a to zmniejszyłoby znacznie żywotność.
 
Wspomniałem, że wykonanie audio-wizualne G5 to rewelacja. Wszechobecne błyski, eksplozje i liczne migające pociski stwarzają nieprawdopodobne wrażenie. Całość jest można powiedzieć... zachowana w klimacie bardzo gwiezdnym. Z uwagi, iż lecą na nas ogromne masy przeciwników, rzadko mamy przyjemność obserwować otoczenie, które zresztą jest przepiękne. W oddali można zobaczyć planety, gwiazdy i inne obiekty niebieskie. Czasami zmieni się otoczenie i przelecimy przez wnętrze jakiegoś masywnego statku kosmicznego rodem z filmów "Star Wars". Wykonanie wszelkich aktywnych obiektów w grze także jest bardzo dobre, chociaż trochę razi mnogość tak samo wyglądających przeciwników. Mimo wszystko gra się całkiem przyjemnie. Grafika, a w szczególności animacja obiektów jest wspaniała. Gdyby nie tak duża mnogość wrogów i brak możliwości obserwowania rozgrywki z innej perspektywy, gra zasłużyłaby zdecydowanie na wyższą ocenę. 

Dźwięk jest przyjemny dla ucha, aczkolwiek nie urzeka tak, jak oprawa graficzna. Muzyka w menu jest całkiem dobra. Mogłoby być lepiej, ale cóż... uwagę ludzi odpowiedzialnych za oprawę audio, pochłonęło chyba perfekcyjne wykonanie odgłosów strzałów i eksplozji. Bez zastanowienia mogę stwierdzić, że udało im się - i to jeszcze jak... Dźwięk podczas rozgrywki – bomba. Gra pod względem audio-wizualnym jest po prostu świetna. Dawno nie grałem w tak dobrze dopracowaną pozycję. 


Niestety grywalność tego poziomu nie osiągnęła. Aby przejść całą grę trzeba poświęcić kilka godzin, jednak to za sprawą braku sejwów. Znając wszystko na pamięć tytuł można ukończyć w niecałe dwie godziny. Zależy to w dużej mierze od tego jak gramy, ale G5 (choć wydaje się być długi) jest bardzo krótka. Oczywiście maniaków nie znudzi przechodzenie go setki razy, w celu poprawienia swego najlepszego wyniku. Ja dokonałem tego tylko dwa razy i już mi wystarczy. Raczej po ten tytuł więcej nie sięgnę w celu ponownego ukończenia go w 100%. 

Jeszcze jedna ciekawostka. Podczas rozgrywki cały czas w prawym górnym rogu ekranu miga napis "press start button". Oznacza to nic innego, jak możliwość przyłączenia drugiego gracza w dowolnym momencie gry. Jest to bardzo ciekawa opcja. Gra dwuosobowa, odbywa się na jednym ekranie bez jego podziału. Zawsze milej pograć razem, więc chwała twórcom za taką możliwość.

Jak by tu podsumować Gradiusa 5... Po pierwsze świetna grafika i oprawa dźwiękowa. Po drugie, niestety, trochę „kulejący”, ale nadal wciągający system rozgrywki. Po trzecie proste zasady i wysoki poziom trudności. I co najważniejsze - staroświecki pomysł na grę, który zapewne przyciągnie znów ogrom osób przed ekrany telewizorów. Gra ukazała się tylko na PS2, jednak tytuł jest zdecydowanie salonowy, o charakterze zręcznościowym. Jakiejkolwiek fabuły nie uświadczymy, ale zapewniam, pograć można. Niestety... nie za długo. Po przejściu Gradiusa raczej znów do niego nie wrócisz. Pozycja na dłuższą metę zdecydowanie tylko dla maniaków i starych wyjadaczy gier tego gatunku. Polecam, ale nie wszyscy muszą być zadowoleni. Każdemu dogodzić nie można:).
 
BigHowler



Reklama
FAST CD

 
STOPKA REDAKCYJNA