|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- HALF-LIFE
2 [PC]
Jak by tu zacząć? Nieczęsto
trafia w nasze ręce Taka
pozycja. Będąc świadkiem
powolnej, acz wyraźnie
widocznej degradacji gier
"typowo PC", tak
dobre tytuły pojawiają się
niezwykle rzadko. Bo cóż może
nam zaoferować komputer oprócz
strategii no i dobrego FPS'a (MS
Office! – przyp. ojciec), a
czego nie byłoby na
konsolach? A że w gry FPS gra
się lepiej na PC, chyba
nikogo przekonywać nie muszę?
No więc, komu chciałoby się
pracować 5 lat nad jednym
tytułem? Komu chciałoby się
dopracowywać swój tytuł tak
długo, aż przybierze on
postać niemal idealną? No
niewielu… Brawa dla Valve
Software! Brawa za Half-Life
2! Recenzję mógłbym
zakończyć na dwóch zdaniach
– "Ta gra jest wspaniała.
Grać! Grać! I jeszcze raz
grać!”... Zresztą nie ja
pierwszy. No bo cóż można
napisać o tytule, na który
od przeszło roku czekała
ogromna rzesza graczy na całym
świecie? Co mam napisać
ludziom, którzy widzieli
screeny, trailery i
zapowiedzi, które to
serwowane nam były niemalże
od pierwszej prezentacji gry,
aż do teraz? Wiecie, co? Jest
tak jak nam obiecali! Bez ściemy,
dostajemy to, na co czekaliśmy.
A może nawet więcej...
 |
- A dla mniej zorientowanych? Half-Life
2 to kontynuacja jednej z
najlepszych gier FPS, jaka
kiedykolwiek ukazała się na
komputery PC (na konsole też).
W grze wcielaliśmy się w
doktora Gordona Freemana, który
w wyniku nieudanego
eksperymentu z teleportacją w
jednej z super-tajnych baz
wojskowych, zostaje zmuszony
do walki o życie (ech) i
wydostanie się z nawiedzonego
przez obcych kompleksu.
Fajnie. Jakieś światełko w
tunelu? Nie? Tak myślałem.
No więc, udało mu się (uff)!
No, oczywiście z pomocą
swojego wiernego, długiego
przyjaciela. Łom w rękach
Freemana to prawdziwa broń
zagłady! Nie lekceważcie go,
jest bardzo potrzebny. I w ogóle
jest "w dechę" (jeśli
wiecie, co mam na myśli). W
części drugiej łom powraca!
A właściwie to Gordon
powraca, z łomem. Ta broń
zdecydowanie daje radę i stała
się jakby wizytówką serii.
Myślisz łom – myślisz Half-Life
;)... Freemana zastajemy w
drodze do pracy, bo wszystko
znów na jego biednej głowie...
Nie zdradzając zbytnio fabuły
– doktorek budzi się w pociągu
po krótkim (narkotycznym
chyba, haluny ma) śnie.
Dobija na miejsce
przeznaczenia, którym jest
dworzec główny City 17 (piękna
nazwa, taka swojska i w ogóle)...
Od początku udziela się nam
coś, co mnie osobiście w tej
grze zachwyciło najbardziej
– niesamowity, powalający
wręcz KLIMAT. City 17
przypomina jedno z tych pięknych
słowiańskich miasteczek, które
zachowały się do dzisiaj, o
zabudowie stylem przypominającym
poprzednie stulecie. Tyle, że
miasto dorobiło się własnego
dyktatora. Poznajemy twarz
wroga, uprzejmie przemawiającego
do nas ze sporego telebimu.
Okazuje się, że całe
miasteczko naszpikowane jest
 |
- futurystycznym sprzętem,
jakby z epoki Gwiezdnych
Wojen, umożliwiającym jak
najpełniejszą kontrolę nad
jego mieszkańcami. Wszędzie
kamery, czujniki, komunikatory
itp. Ulice przedzielają
bramy, przez które mogą
przechodzić tylko ci, którym
na to pozwolono. Farciarze.
Obowiązuje również jeden, właściwy
uniform, więc wszyscy mieszkańcy
wyglądają bardzo podobnie.
Dochodzi jakby do zderzenia dwóch
światów, z których powstaje
jeden, zdrowo popierdzielony w
którym trzeba się jakoś
odnaleźć. Odnaleźć, a
przede wszystkim nie dać zabić.
Aha, nie denerwujcie panów
pilnujących porządku.
Najlepiej w ogóle z nikim nie
gadajcie, po co się narażać
na strzała z elektrycznej pały?
(ale to brzmi…).
|
H-L2
jest chyba pierwszą grą
w której WYMAGANA jest
rejestracja przez
internet. Nawet wtedy,
gdy chcesz pograć tylko
w normalny tryb
singleplayer - bez połączenia
z netem nie będzie to
możliwe. Valve uruchomiło
specjalny serwis - Steam
- który umożliwia ściągnięcie
gry bezpośrednio z
internetu (oczywiście
zapłacić trzeba
normalnie, jak za
sprzedaż wysyłkową).
Dzięki temu twórcy
omijają opłaty dla
dystrybutorów,
sprzedawców itd. Cóż
z tego jednak, skoro gra
kosztuje praktycznie
tyle samo, co w sklepie?
Dlaczego wprowadzono
natomiast konieczną
rejestrację przez
internet tego nikt nie
jest w stanie pojąć.
Bez sensu wydają się
być spekulacje na temat
ukrócenia piractwa dzięki
takiej inicjatywie.
Zdolni
"korsarze" już
złamali to w kilka dni
po premierze. A trzeba
dodać, że przez to
wszystko (i ogromne
zainteresowanie), w
pierwszych dniach po
premierze ciężko w ogóle
było się zarejestrować
na tym serwisie.
Paradoskalnie instalacja
to jeden z największych
"błędów"
Half-Life 2, rzeczy
najczęściej wytykanych
temu tytułowi...
|
- Gra jest liniowa. Gra jest
poskryptowana. I co z tego?
Nie nudzisz się ani chwili.
Fabuła narzuca nam co prawda
własne tempo i tą
"jedyną słuszną drogę",
ale to nieistotne.
Uczestniczysz w fantastycznym
filmie akcji, którego jesteś
głównym bohaterem! I często
rzucony w wir tej akcji nie
masz nawet czasu spojrzeć za
siebie, albo po prostu
przystanąć na chwilę i
podziwiać kunszt grafików. A
jest co podziwiać... I nie będę
się tu podniecał, choć H-L2
jest efekciarski, a
zastosowane efekty nie raz
zwalają z nóg. Podczas gry,
w tych gorętszych momentach,
w których palec prawie nie
puszcza spustu, dostajemy
dodatkowego kopa w postaci
muzyki. Jest szybka, od biedy
można przyjąć, że to
techno. Kawałki opierają się
przede wszystkim na bitach i
jeszcze bardziej podgrzewają
krew. Byłoby pięknie, ale
muzyka towarzyszy nam zaledwie
przez parę minut w ciągu całej
gry! Poza tym, cisza w eterze
(oczywiście nie licząc odgłosów
otoczenia). Chociaż, może to
i lepiej? Zdania będą
podzielone. Jeśli chodzi o
wszystkie inne dźwięki –
broni, głosy postaci,
otoczenia – jest po prostu
doskonale. Zwłaszcza na głośnikach
w systemie 5.1, ale nawet na
dwóch w stereo jest świetnie.
Poziom głośności jest
doskonale wyważony. Strzał z
broni zagłusza wszystko, co
dzieje się wokół. Wybuch
beczki z benzyną po prostu ogłusza
– dosłownie, jeśli stoimy
wystarczająco blisko wybuchu.
[...] Grafika rzeczywiście
powala, choć nie przez cały
czas. Powiedziałbym nawet, że
trzyma w miarę stały, bardzo
dobry poziom. To, co może
zachwycać w pierwszej chwili,
to właśnie wspomniane wyżej
efekciarstwo. Takie
"smaczki" po prostu.
Przykłady? Woda, która wygląda
niemal idealnie (do czasu
zanurzenia się w niej,
no ale czepiał będę się później).
W żadnej grze dotychczas nie było
to tak dobrze zrobione, nawet w Far
Cry! Do tego dochodzi
znakomita fizyka, gdyż obiekty
pływające na wodzie zachowują
się niesamowicie naturalnie.
Wszystko się w niej pięknie
odbija, a obraz załamuje się
pod wpływem fal. Śliczne. Za
fizykę odpowiada silnik Havok,
który został naprawdę mocno
podrasowany. Tu w końcu widać
różnicę w ciężarze poszczególnych
obiektów. Każdy ma swoją wagę
i adekwatnie do niej się
zachowuje. Zaś spora
interaktywność poziomów
pozwala samemu to ocenić. I
wiecie co? Schronienie się za
kilkoma kartonowymi pudłami,
podczas ostrzału z rakiet,
naprawdę wam nie pomoże. To
nie "Dóm Czy"
(sarkazm zamierzony).
- Architektura poziomów.
Jesteś w City 17, jesteś w
mieście. Jednak możesz iść
tylko tam, gdzie akurat
musisz. Na szczęście w
niczym to nie przeszkadza. I
tak wydaje ci się, że masz
wolną wolę. Twój cel
zostaje ci subtelnie
wyznaczony, a ty po prostu
musisz się tam udać! Że
"nie można na tą górę
się wdrapać"? Człowieku,
ty się nie obijaj! I tak tu
nie o to chodzi. I tak zostaliście
oszukani! Myślicie, że ta
fizyka, te efekty, i to
wszystko to dla was, co?
Naiwniacy. To tylko
przygotowania, kampania
promocyjna. To taka
krypto-reklama. W tej grze
chodzi o GRAVITY GUN!
 |
 |
|
Half-Life
2 nie przyniósł ze
sobą rewolucji. Jeśli
na nią czekałeś, możesz
się lekko zawieść.
Ale faktem jest, że
jest bez wątpienia jedną
z najlepszych gier tego
roku na wszelkie
platformy. Początkowe
wrażenie jest takie
sobie (większe zrobił
na mnie Far Cry),
potem jednak jest coraz
lepiej. Wspaniała
fizyka (Havoc daje radę,
i pewnie będzie niedługo
wykorzystywany we
wszystkich grach), niezła
fabuła, wiele
"robiących"
akcji... Dla przeciwwagi
"chory" proces
instalacji, zbyt duża
liniowość oraz wcale
nie tak cudowna grafika
jak się spodziewałem
(takie sobie wybuchy, duże
trochę puste
przestrzenie etc.).
Oczywiście trzeba w to
zagrać, ale po tylu
miesiącach podsycania
nas spodziewałem się
więcej... No dobra,
czepiam się :P. H-L2
to wspaniała gra i dla
mnie jeden z dwóch
najlepszych FPS'ów w
tym roku. Czy lepsza od Far
Cry? Odpowiem jak
przejdę, bo na razie
"dopiero" 15
godzin za mną :).
Polecam i wracam do gry.
9.5/10 [MAcross]
|
Ta broń… Ekhm! TA BROŃ jest
zdecydowanie najciekawszą
zabawką, jaka do tej pory
pojawiła się w first-person
shooterach, a może w ogóle w
shooterach! I z miejsca stała
się kultowa. Odkładamy więc
łom do złoconej gabloty, mamy
nowy sprzęcik. Cóż może się
z nim mierzyć? Piła łańcuchowa
z Dooma? A może spawara
z Quake’a? No, podejdźcie.
W najlepszym wypadku dostaniecie
strzała z tego oto leżącego
obok mnie kamienia. W
najgorszym, cisnę wami o ścianę,
jak szmacianą lalką. Który
pierwszy? Mocna rzecz... A gdy
ta zabawka trafi do masowej
produkcji, to dopiero będzie
zabawa! Zero problemów z
parkowaniem, żadnego dźwigania.
Nie trzeba będzie włazić na
drzewo po te głupie koty naszej
urodziwej sąsiadki ;). A robimy
to tak, rozpatrzmy dwa
przypadki. Pierwszy – jakiś
kretyn zajął nasze miejsce
parkingowe: podchodzimy
niedaleko samochodu frajera i
uruchamiamy opcję pierwszą.
Strzelamy, po czym (opcjonalnie)
obserwujemy lecący samochód.
Parkujemy swój w wolnym już
miejscu. Drugi - wspomniany wyżej
kot na drzewie: stoimy w odległości
max 30 m., celujemy w kotka i
przyciągamy go do siebie (opcja
2). Prawda, że przydatny gadżecik?
A jaka radocha! W sprzedaży od
lipca, trwają testy na ludziach
;). Wypadałoby przy okazji
wspomnieć o reszcie broni dostępnej
grze, ale właściwie ta wyżej
przyćmiewa wszystkie. W ogóle
to nie ma o czym mówić, jest
po prosu standardowo –
pistolet, rewolwer, granaty,
strzelba… I jeszcze parę.
Zachowują się poprawnie, wyglądają
poprawnie i tyle. Mi brakowało
początkowo bardziej
futurystycznych zabawek, jakiejś
broni z innego wymiaru. Czegoś
dziwnego, jak plujący robal w Opposing
Force. Jest pewien gadżecik,
zaliczany do broni, który
wydaje się, że żyje. Nie służy
on jednak bezpośrednio do
czynienia zniszczenia. O co mi
chodzi, sprawdzicie sami.
 |
- Nie byłbym prawdziwym
Polakiem, gdybym nie zauważył
błędów w tej grze, a jak
wiadomo szukanie dziury w całym
to jedna z naszych narodowych
cech. No to czas na czepianie
się nic nie znaczących
dupereli, które mogłyby być
jeszcze lepsze, albo których
mogłoby nie być, albo na których
poprawienie musielibyśmy
czekać jeszcze długo,
zamiast grać. Hmm... Freeman
jest niemową. Szkoda. Nie
mamy przez to wpływu na
dalszy rozwój wydarzeń, możemy
się tylko przysłuchiwać, co
inni mają nam do powiedzenia
i podążać za ich radami.
Kolejny będzie efekt
prawdziwej niemal wody. Do
czasu jednak, gdy się w niej
zanurzymy. Okazuje się, że
cały efekt dotyczy jedynie
jej tafli i nie doświadczymy
np. załamywania się widoku
po zanurzeniu i innych efektów,
użytych już w wielu grach. Również
strzał w wodę nie obrazuje
rzeczywistego efektu. Wnętrza
domów, budynków itd. są
wykonane czasami tylko na
poziomie średnim. Ale tak
naprawdę nie ma tu po prostu
błędów, które studziłyby
przyjemność czerpaną z
obcowania z tym wybitnym tytułem.
No, może poza procesem
instalacji. Otóż, aby
zainstalować program i zacząć
grać, potrzebne jest połączenie
z internetem. I to będzie
przeszkodą dla osób, które
tego wynalazku nie posiadają.
Nie chcę tu jednak pastwić
się nad twórcami, że dbają
o wynik swojej ciężkiej
pracy. System ten służy
oczywiście przede wszystkim
ukróceniu piractwa.
Half-Life, czyli
"stan połowicznego
rozpadu". Z podziemi na
powierzchnię. Z kompleksu
tajnych baz, ciasnych
korytarzy i laboratoriów do
miasta, na autostradę, na
rajd rzeką. Więcej
wszystkiego, więcej lepszego
i dużo innowacji. Został
poczyniony kolejny krok, w tej
grze widać ewolucję serii.
[...] "Dwójka" pochłania
bez reszty. Naprawdę. Moim
zdaniem właśnie za sprawą
klimatu. A na niego składają
się wszystkie wymienione
elementy. Tu technika naprawdę
znalazła swoje miejsce. Nie
wysuwa się jednak na pierwszy
plan, to nie jest tak... H-L2
posiada pewne patenty (jak np.
najlepsze, jak dotąd,
odwzorowanie praw fizycznych
panujących w prawdziwym życiu).
Ale cóż byłyby one warte
bez świetnej fabuły? Stawiam
więc fabułę, grafikę,
muzykę i dźwięk w jednym rzędzie.
Bo wykonano tu kawał dobrej
roboty w kreowaniu tego
niesamowitego klimatu i wywyższanie
któregoś z tych elementów
byłoby po prostu
niesprawiedliwe. Dostajemy do
rąk grę dopracowaną w
najmniejszym calu. A
doszukiwanie się jakichś
niedoróbek byłoby po prostu
czepianiem się. H-L2
jest dość długi, jak na
FPS'a i jak na dzisiejsze
standardy 35–40 godzin
wydaje się w sam raz. A
jednak, zostałbym w City 17
na dużo, dużo dłużej. A właściwie,
dlaczego by tam nie wrócić...?
Blanco
|
Reklama
|
|
|
 | | |