NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przegl±dzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
NEED FOR SPEED: UNDERGROUND 2 [PS2, Xbox, GCN, PC]
Można NFS'a lubić lub nie, ale nikt nie zaprzeczy jednemu - to obecnie najpopularniejszy racer na rynku. "Jedynka" jest jedną z najlepiej sprzedających się gier bieżącego roku - nawet w 9 miesięcy po premierze cały czas utrzymywała się w pierwszej dziesiątce "top-sell" w Europie. EA było na tyle pewne swego, że wydało NFSU2 mniej więcej w tym samym czasie, co wspaniały Burnout 3 (również wydawany przez "Elektroników"). Jednak, czy Underground 2 jest w stanie choćby mu dorównać?

Zapowiadano liczne zmiany w systemie rozgrywki, co przyjąłem bardzo ciepło. Pierwsza część choć naprawdę niezła, była bardzo schematyczna. Składała się z 3 głównych typów wyścigów (circuit, drag, drift), które były powtarzane do znudzenia. Tym razem jednak dzięki poczynionym modyfikacjom jest zdecydowanie bardziej różnorodnie i ciekawie. Po pierwsze zrezygnowano z maksymalnej liniowości cechującej "jedynkę". Wzorem GTA oddano nam do dyspozycji ogromne miasto, po którym można poruszać się bez żadnych ograniczeń. Jest ono podzielone na 3 duże części (oczywiście najpierw trzeba je odkryć), pomiędzy którymi można jeździć bez żadnych loadingów i przestojów. 'City Core' to centrum miasta. Wieżowce, neony, gęsty ruch uliczny... Od razu wiadomo z czym ma się do czynienia. Przejeżdżając przez most trafisz do 'Beacon Hill', czyli na przedmieścia głównego sektora. Tutaj spotkasz mniejsze domy, skrzętnie poukrywane sklepy tuningowe, parki, czy też gustowne fontanny. Wyjeżdżając jeszcze dalej, zawitasz do 'Jackson Heights' - to przedsionek do głównego miasta. Drogi prowadzące pod górę, rezydencje biznesmenów i klimat "odludzia"... Oprócz tego można stąd obejrzeć ładną panoramę całego miasta, które zresztą (po wjechaniu sobie na szczyt i spojrzeniu w dół) prezentuje się bardzo efektownie.

Tak jak już wspomniałem, w NFSU2 autorzy postawili na pełną swobodę - to od gracza zależy gdzie i kiedy pojedzie. Nowością jest też to, że na miejsce poszczególnych wyścigów trzeba dojechać osobiście - nie ma tu żadnego automatycznego przeskakiwania z jednego miejsca w drugie. Znajdą się na pewno tacy, którzy będą na to narzekali - jeśli trzeźwo na to spojrzeć, to okazuje się, że developer sztucznie wydłużył żywotność swego tytułu. Oczywiście jest to prawda, ale muszę przyznać, że po mieście jeździ się tak przyjemnie, że nie stanowiło dla mnie żadnego problemu przemieszczanie się z jednego końca metropolii na drugi - wręcz robiłem to z dużą przyjemnością... Oczywistym jest, że w tak dużym terenie łatwo byłoby się pogubić. Twórcy doskonale o tym wiedzieli, i przygotowali mapkę, zresztą bliźniaczo podobną do tej z GTA. Na niej to zaznaczone są miejsca rozgrywania poszczególnych wyścigów oraz główne drogi. W każdej chwili można też zatrzymać grę i rozwinąć sobie dużą mapę, ukazującą cały obszar w pełnej okazałości. Okazuje się jednak, że wielokrotnie i to nie wystarcza. Electronic Arts przygotowało bowiem na tyle skomplikowane i zakręcone sieci dróg, że niejednokrotnie naraz na mapie nakładają się na siebie trzy poziomy - tunel, normalna droga i autostrada na samej górze... Niczym w San Andreas wrzucono tutaj rozmaite wiadukty, autostrady, mosty - bardzo łatwo jest się w tym wszystkim z początku pogubić. By ułatwić życie graczowi, jest możliwość włączenia systemu GPS. Po
zatrzymaniu gry, wejściu do głównej mapy i zaznaczeniu wybranej lokacji (np. miejsca rozgrywania wyścigu, czy sklepu) na ekranie pojawia się niebieska strzałka, która wskazuje dokładną drogę do danego miejsca. Spotkałem się z opiniami, że nie spełnia ona swego zadania, bo pokazuje DOKŁADNĄ drogę przejazdu (czyli konkretne odnogi w które trzeba skręcać), a nie ogólny kierunek jazdy. Ja natomiast mam jedno pytanie - w jakim celu ma ona pokazywać kierunek jazdy, skoro robi to mapa z zaznaczonym na niej obiektem? Zaproponowany system sprawdza się moim zdaniem bardzo dobrze, chociaż nie uniknął kilku wpadek (kilka razy proponował mi okrężną trasę przejazdu). Mimo wszystko jest bardzo pomocny w nawigacji, i gdyby nie on, byłoby naprawdę ciężko.

Oczywiście nie myśl sobie, że nagle na mapie zaznaczone zostały wszystkie możliwe sklepy, czy miejsca wyścigów. Nic z tych rzeczy - wiele z nich czeka na samodzielne odkrycie. Gra co jakiś czas podsuwa wskazówki, co do najbardziej pożądanych miejsc - gdzie je znaleźć, czym się kierować przy poszukiwaniach itp. Pora wreszcie poruszyć typy wyścigów, jakie czekają na Ciebie w NFS: Underground 2. Zmodyfikowano lekko stare, oraz postarano się o kilka nowości. Efekt jest tego taki, że "dwójka" nie nudzi już tak szybko jak nieco zbyt monotonna część pierwsza... Zacznijmy od tego co już znamy. 'Circuit' to zwykły, zamknięty wyścig na trasach stworzonych z wybranych ulic miasta. Z kolei 'Sprint' to nic innego, jak pokonanie wybranego toru z punktu A do B i uplasowanie się na pierwszej lokacie. Pozostałe dwa typy wyścigów znane z poprzedniej części ('Drag' oraz 'Drift') lekko przemodelowano. Jak zapewne pamiętasz, 'Drag' polega na pokonaniu długiej prostej podzielonej na cztery pasy ruchu (odpowiadające miejscom poszczególnych pojazdów) w jak najkrótszym czasie, przy obecnym ruchu ulicznym - liczy się "wyczucie" i odpowiednie zmiany poszczególnych biegów (jazda na "manualu"). W "dwójce" wyścig ten różni się o tyle, że jest dłuższy - tak na oko jedzie się ze dwa razy tyle, co w pierwszej części. W końcu 'Drift' - czyli kręcenie jak najdłuższych poślizgów z użyciem ręcznego z jednoczesną uwagą, by nie zaryć w bandę (wtedy mnożnik i punkty się kasują). Zmodyfikowano ten tryb tak, że tym razem biorą w nim udział 4 samochody naraz (w "jedynce" jeździło się samemu) - mimo wszystko nie sprawia to większej różnicy, bo i tak nikt tu nie koncentruje się na opponentach, tylko walczy o wykręcenie jak najdłuższego i jak najbardziej punktowanego poślizgu. Tyle ze "staroci". Co jednak autorzy dorzucili nowego? Bardzo szybko (od razu na początku przygody z grą) ujawnia się



Wjeżdżając na górę można obejrzeć sobie ładną panoramę miasta...

'Outrun', czyli wyzywanie kierowców jeżdżących po mieście na pojedynek. Rozwiązanie żywcem wyjęte z takich tytułów jak Midnight Club 2, czy Tokyo Xtreme Racer - podjeżdżasz do wybranego samochodu (wszyscy "chętni" do wyzwania są zaznaczeni na mapce), mrugasz światłami na znak, i zaczyna się wyścig - chodzi o to, żeby odjechać rywalowi na 300 metrów - obojętnie w jaki sposób. Tutaj to prowadzący wyznacza trasę przejazdu i ma niewątpliwą przewagę. Trzeba przyznać, że to bardzo udana nowość. Szkoda jednak, że autorzy bardziej jej nie uwypuklili - w zasadzie oprócz początkowego "rozeznania w temacie" potem nie trzeba już wcale zaliczać 'Outrunów' - nie są wymagane do progresu. Warto jednak się pobawić, bo oprócz zdobytej kasy pokonani rywale często zostawiają wskazówki na temat sekretnych miejsc poukrywanych przez twórców w tym wielkim mieście... Kolejną nowością jest 'Street-X', czyli wyścigi na krótkich, zamkniętych torach przypominających te z 'Driftu' - tutaj nie ma miejsca na popełnianie błędów, bo nie będzie już czasu na ich nadrobienie. Trzeba jechać z największą ostrożnością, na pełnej koncentracji i uważać na rozpychających się przeciwników. Jest wreszcie 'URL', czyli tory w stylu Toca, czy Nascar, gdzie udział bierze 6 samochodów naraz (w pozostałych trybach - 4). Nawet niezła nowość, chociaż trzeba przyznać, że z samochodowym podziemiem, które NFS teraz kreuje niewiele to ma wspólnego... Jak widać jest z czego wybierać, a to wcale nie koniec (są jeszcze sponsorzy, czy choćby zjazd z góry z naciskiem na robienie poślizgów, itd.).


Doszło kilka nowych aut, chociaż nadal nie jest to liczba zbyt imponująca (ok. 30). Wszystko oczywiście na licencjach.

W poprzedniej części narzekano na to, że nie można mieć garażu z samochodami, że naraz można mieć tylko jedno auto. Autorzy poprawili to w "dwójce", choć tylko połowicznie. Otóż teraz do dyspozycji jest 5 miejsc w garażu na zakupione fury. Niby niewiele, ale jeśli wziąć pod uwagę fakt, że w grze do odkrycia czeka ok. 30 aut (liczba to niezbyt imponująca), to wynik jest zadowalający. Oczywiście nie zabrakło esencji NFS: Underground, czyli tuningowania i przerabiania bryczek. Zbędnym wydaje mi się szczegółowe wymienianie i omawianie poszczególnych podzespołów. Wspomnę tylko, że tuning został nieźle rozbudowany w stosunku do prequela. Części jest dużo, choć wszystko i tak sprowadza się do kupowania najdroższych aktualnie dostępnych. Śmieszne jest też firmowanie każdego podzespołu różnymi firmami - jedną część można sobie wybrać w zależności od upodobań od różnych tuningowych firm. Równie dobrze można jednak strzelać w ciemno, bo wybór danej firmy nie ma żadnego wpływu na osiągi auta - pomiędzy poszczególnymi dostawcami części nie ma praktycznie żadnych różnic... Na uwagę zasługuje tuning wizualny, bo w "dwójce" z samochodem można zrobić niemal wszystko, zmienić go nie do poznania. Doszła m.in. możliwość zamontowania hydraulicznego zawieszenia (czyli można "pobujać" autem), wrzucenia profesjonalnego sprzętu audio do bagażnika, czy zamontowania otwieranych automatycznie drzwi. Możliwości jest naprawdę sporo, i przekopywanie się przez wszystko z pewnością zabierze ci sporo czasu. Osiągi można sobie sprawdzić na specjalnym torze testowym. Oczywiście osoby które nie przepadają za "grzebaniem" w samochodach nie muszą się o nic martwić - defaultowe ustawienia są na tyle dobre, że każdy sobie poradzi dokupując coraz droższe części.


Model jazdy niewiele zmienił się od czasów poprzedniej części. Dalej jest on czysto arcade'owy i nie ma mowy o jakimś głębszym odwzorowaniu rzeczywistości. Jest łatwo, lekko i przyjemnie - dokładnie tak, żeby każdemu się podobało. A przynajmniej myślę, że z takiego założenia wyszli panowie z EA. Ponownie nie uświadczysz żadnej wizualizacji uszkodzeń - niby na wstawkach symulowane są sypiące się szyby, ale po chwili samochód jest jak nowy... Autorzy podpatrzyli inne produkcje i wrzucili do swojej gry znany system polegający na niebezpiecznej jeździe. Wyraźnie widać zapożyczenia z Burnouta 3 - trzeba jeździć na granicy ryzyka. Jak najwięcej poślizgów, mijanie samochodów "o włos", łapanie się w "tunelu powietrznym" za innymi samochodami, wyskoki - to wszystko powoduje ładowanie się paska NITRO (które trzeba oczywiście najpierw zakupić). Teraz można więc odpalić "boosta" więcej niż jeden raz na wyścig. Inna sprawa, że oprócz znakomitego efektu graficznego nie daje to takiego przyspieszenia, jakiego można by było się spodziewać... AI przeciwników zostało trochę podciągnięte w stosunku do "jedynki" - jeżdżą agresywniej i bardziej dają się we znaki (szczególnie spychają na rozmaite przeszkody by zatrzymać Cię na dłuższy czas). O poziomie Burnouta 3 jeszcze nie można mówić w tej kwestii, ale i tak sztuczna inteligencja opponentów stoi na dość wysokim poziomie. Szkoda jednak, że cały czas obecny jest w tej serii handicap...  NFS już od dawien dawna nie może się od niego uwolnić. Raz jechałem prawie bezbłędnie, by na ostatnim metrach przegrać. Innym razem z kolei mając dwa wielkie "dzwony", spokojnie dogoniłem rywali i wygrałem ten sam wyścig. Konsola po prostu specjalnie "zwalnia" by dać szansę graczowi, bądź celowo nie popełnia błędów by siedzieć mu na ogonie. Oczywiście nie zawsze, ale przeważnie tak właśnie jest. Oto "magia" handicapu...

Oprawa graficzna została lekko usprawniona, acz nieznacznie. Wersja na PS2, którą właśnie opisuję, zyskała trochę na płynności, jednak dalej nie jest to szczyt moich marzeń. 30 klatek, które okazjonalnie spada - tego możesz się spodziewać. Oprócz tego bardzo ładne otoczenie, mocno użyty blur i naprawdę dobrze wykonane samochody powodują, że ogląda się to wszystko z przyjemnością. Inna sprawa, że autorzy wszędzie powrzucali masę sztuczek maskujących niedociągnięcia. O blurze już wspomniałem, a wart odnotowania jest jeszcze efekt reflektorów przejeżdżających samochodów w ruchu ulicznym. Niby podczas jazdy robi to świetne wrażenie (efekciarstwo), jednak tak naprawdę zasłania cały samochód, który owymi "żarówami" świeci. Prawda jest bowiem taka, że auta z ruchu ulicznego, nie biorące udziału w wyścigu zostały wykonane dużo gorzej od tych z którymi się rywalizuje. Ale i tak nie ma co narzekać. Podobać się mogą np. poruszające się na wietrze drzewa, ogromna widoczność (zero dorysowywania), czy zmieniające się w czasie rzeczywistym efekty pogodowe (deszcz, mgła). Szkoda jednak, że znowu całość rozgrywa się w nocy. Ja wiem, że taka już jest specyfika tego tytułu, ale naprawdę dodałoby to większego kolorytu i różnorodności wyścigom. Zresztą dziwnie
wyglądają zmieniające się pory doby, gdzie istnieje "poranek", jednak dzień już nie następuje :). Gdzie takie miasta leżą ;)?

W temacie muzyki EA znowu dorzuciło do pieca. Na gracza czeka sprawdzenie 27 piosenek, z czego 2 powstały specjalnie dla NFSU2 i nie można usłyszeć ich nigdzie indziej (m.in. przeróbka przez Snoop Dogga "Riders on the Storm" The Doors. Oczywiście wszystko jest na licencji, więc nie można narzekać. Każdy znajdzie coś dla siebie - jest trochę rapu, trochę techno, rock, a nawet metal i muzyka klubowa. Mam w sumie tylko jedno zastrzeżenie - choć bardzo lubię rock, to jednak tak mocne brzmienia nie zawsze tutaj pasują...

Minusy NFSU2 posiada wprawdzie drobne, ale dość dokuczliwe. Loadingi są dość długie i występują zdecydowanie zbyt często. Bardzo szybko zaczynają irytować. Fabułą... Wprawdzie jest, ale została wprowadzona jakby na siłę - przerywniki nie są najciekawsze. No i niektórych może denerwować to, że nie ma "teleportów" - tzn. na każdy wyścig trzeba dojechać osobiście, a to oczywiście "strata" cennego czasu :).

NFSU2 ma tak naprawdę tylko jeden problem - na rynku jest Burnout 3... A do tamtej pozycji trudno będzie czemukolwiek się zbliżyć. Underground 2 jest naprawdę świetny i długi (jakże się zdziwiłem, gdy po ok. 7 godzinach grania na liczniku widziałem 15% zaliczenia gry!), dużo bardziej różnorodny i rozbudowany niż pierwsza część. Można się przyczepić, że w tak wielkim mieście nie można ujrzeć żywej duszy (nie ma ludzi, jeżdżą tylko samochody), ale to tylko taki detal... Fani tej serii na pewno nie będą zawiedzeni, a i nowym w temacie powinien przypaść do gustu. Warto go sprawdzić - ale tylko wtedy, gdy masz już za sobą trzeciego Burnouta. Polecam.

Baron Ski

Do nowego Undergrounda podszedłem z dużym dystansem. Opinie moich znajomych i większości serwisów internetowych były raczej negatywne [Ski: o.O? Na serwisach widzę prawie same 9/10]. Toteż grę zakupiłem bardziej z sentymentu (niezwykle mile wspominam zarwane noce i długie godziny spędzone na graniu w "jedynkę"), aniżeli oczekując jakiegoś cudownego, nowatorskiego tytułu. Myślałem, że w temacie tuningu wszystko już zostało powiedziane. Jakże się myliłem! Co się okazało, nowy Need for Speed mile mnie zaskoczył… Czym? Zacznę od tego, że niczego się nie spodziewałem. Oczekiwałem gry wtórnej, acz efekciarskiej, z klimatem części pierwszej, ale bez żadnych rewelacji. A okazało się, że nowy NFS jest grą dużo różnorodniejszą niż pierwszy Underground, tytułem stworzonym z rozmachem godnym EA. Omijam fabułę (która stoi na całkiem wysokim, jak na tego typu gry, poziomie, widoczne są nawiązania do 'Za szybcy, za wściekli') i od razu przechodzę do sedna. Miasto, w którym rzecz się dzieje, jest naprawdę duże i widać, że ktoś się do jego stworzenia przyłożył. Po całym BayView rozsiane są wszelkiej maści sklepy, w których możemy dowolnie przerabiać nasze autko. Możliwości tuningu są naprawdę imponujące, dzięki czemu każde auto jest inne i na swój sposób niepowtarzalne. Do tego, co było już w części pierwszej doszły tysiące innych rzeczy, jak np. hydrauliczne zawieszenie, system audio, kolorowe światła, czy drzwi otwierające się do góry. To robi wrażenie! W dodatku, pojawiły się trzy nowe rodzaje wyścigów. Naturalnie, w tej części to gracz decyduje, dokąd pojedzie i z kim się zmierzy. I to właśnie swoboda spowodowała, że tak mi się nowy NFS spodobał. Niestety, nie ma róży bez kolców. Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy, były naprawdę długie i irytujące loadingi (w dodatku, kolejne ładowania są dosłownie co chwilę - po wejściu do sklepu i po wyjściu z niego, po rozpoczęciu wyścigu i jego ukończeniu, etc.). Następnym minusem, który wbił mi się w pamięć, były słabej, moim zdaniem, jakości przerywniki filmowe, zrobione dosyć bezdusznie. Czasem zdarzały się też spadki animacji (np. gdy kamera pokazywała nowo odkrytą, dopiero co odblokowaną część miasta). Za to grywalność stoi na naprawdę wysokim poziomie. W końcu, wszechobecne efekciarstwo to wizytówka serii NFSU. Dźwięk jest świetny - odgłosy silnika to poezja, a muzyka składa się głównie z licencjonowanych kawałków nowych twórców i przeróbek dawnych hitów. Reasumując - niezależnie od licznych błędów i bugów, tytuł daję radę. Polecam i wracam do palenia gum. Moja ocena: 8.5 [TheNaturat]

 

Reklama
FAST CD

 
STOPKA REDAKCYJNA