|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- NEED
FOR SPEED: UNDERGROUND 2
[PS2, Xbox, GCN, PC]
Można NFS'a lubić lub
nie, ale nikt nie zaprzeczy
jednemu - to obecnie
najpopularniejszy racer na
rynku. "Jedynka"
jest jedną z najlepiej
sprzedających się gier bieżącego
roku - nawet w 9 miesięcy po
premierze cały czas utrzymywała
się w pierwszej dziesiątce
"top-sell" w
Europie. EA było na tyle
pewne swego, że wydało NFSU2
mniej więcej w tym samym
czasie, co wspaniały Burnout
3 (również wydawany
przez "Elektroników").
Jednak, czy Underground 2
jest w stanie choćby mu dorównać?
 |
- Zapowiadano liczne zmiany w
systemie rozgrywki, co przyjąłem
bardzo ciepło. Pierwsza część
choć naprawdę niezła, była
bardzo schematyczna. Składała
się z 3 głównych typów wyścigów
(circuit, drag, drift), które
były powtarzane do znudzenia.
Tym razem jednak dzięki
poczynionym modyfikacjom jest
zdecydowanie bardziej różnorodnie
i ciekawie. Po pierwsze
zrezygnowano z maksymalnej
liniowości cechującej
"jedynkę". Wzorem GTA
oddano nam do dyspozycji
ogromne miasto, po którym można
poruszać się bez żadnych
ograniczeń. Jest ono
podzielone na 3 duże części
(oczywiście najpierw trzeba
je odkryć), pomiędzy którymi
można jeździć bez żadnych
loadingów i przestojów.
'City Core' to centrum miasta.
Wieżowce, neony, gęsty ruch
uliczny... Od razu wiadomo z
czym ma się do czynienia.
Przejeżdżając przez most
trafisz do 'Beacon Hill',
czyli na przedmieścia głównego
sektora. Tutaj spotkasz
mniejsze domy, skrzętnie
poukrywane sklepy tuningowe,
parki, czy też gustowne
fontanny. Wyjeżdżając
jeszcze dalej, zawitasz do 'Jackson
Heights' - to przedsionek do głównego
miasta. Drogi prowadzące pod
górę, rezydencje biznesmenów
i klimat
"odludzia"... Oprócz
tego można stąd obejrzeć ładną
panoramę całego miasta, które
zresztą (po wjechaniu sobie
na szczyt i spojrzeniu w dół)
prezentuje się bardzo
efektownie.
Tak jak już wspomniałem, w
NFSU2 autorzy postawili na pełną
swobodę - to od gracza zależy
gdzie i kiedy pojedzie. Nowością
jest też to, że na miejsce
poszczególnych wyścigów
trzeba dojechać osobiście -
nie ma tu żadnego
automatycznego przeskakiwania
z jednego miejsca w drugie.
Znajdą się na pewno tacy, którzy
będą na to narzekali - jeśli
trzeźwo na to spojrzeć, to
okazuje się, że developer
sztucznie wydłużył żywotność
swego tytułu. Oczywiście
jest to prawda, ale muszę
przyznać, że po mieście jeździ
się tak przyjemnie, że nie
stanowiło dla mnie żadnego
problemu przemieszczanie się
z jednego końca metropolii na
drugi - wręcz robiłem to z
dużą przyjemnością...
Oczywistym jest, że w tak dużym
terenie łatwo byłoby się
pogubić. Twórcy doskonale o
tym wiedzieli, i przygotowali
mapkę, zresztą bliźniaczo
podobną do tej z GTA.
Na niej to zaznaczone są
miejsca rozgrywania poszczególnych
wyścigów oraz główne
drogi. W każdej chwili można
też zatrzymać grę i rozwinąć
sobie dużą mapę, ukazującą
cały obszar w pełnej okazałości.
Okazuje się jednak, że
wielokrotnie i to nie
wystarcza. Electronic Arts
przygotowało bowiem na tyle
skomplikowane i zakręcone
sieci dróg, że
niejednokrotnie naraz na mapie
nakładają się na siebie
trzy poziomy - tunel, normalna
droga i autostrada na samej górze...
Niczym w San Andreas
wrzucono tutaj rozmaite
wiadukty, autostrady, mosty -
bardzo łatwo jest się w tym
wszystkim z początku pogubić.
By ułatwić życie graczowi,
jest możliwość włączenia
systemu GPS. Po
 |
zatrzymaniu gry, wejściu do głównej
mapy i zaznaczeniu wybranej
lokacji (np. miejsca rozgrywania
wyścigu, czy sklepu) na ekranie
pojawia się niebieska strzałka,
która wskazuje dokładną drogę
do danego miejsca. Spotkałem się
z opiniami, że nie spełnia ona
swego zadania, bo pokazuje DOKŁADNĄ
drogę przejazdu (czyli
konkretne odnogi w które trzeba
skręcać), a nie ogólny
kierunek jazdy. Ja natomiast mam
jedno pytanie - w jakim celu ma
ona pokazywać kierunek jazdy,
skoro robi to mapa z zaznaczonym
na niej obiektem? Zaproponowany
system sprawdza się moim
zdaniem bardzo dobrze, chociaż
nie uniknął kilku wpadek
(kilka razy proponował mi okrężną
trasę przejazdu). Mimo wszystko
jest bardzo pomocny w nawigacji,
i gdyby nie on, byłoby naprawdę
ciężko.
Oczywiście nie myśl sobie,
że nagle na mapie zaznaczone
zostały wszystkie możliwe
sklepy, czy miejsca wyścigów.
Nic z tych rzeczy - wiele z
nich czeka na samodzielne
odkrycie. Gra co jakiś czas
podsuwa wskazówki, co do
najbardziej pożądanych
miejsc - gdzie je znaleźć,
czym się kierować przy
poszukiwaniach itp. Pora
wreszcie poruszyć typy wyścigów,
jakie czekają na Ciebie w NFS:
Underground 2.
Zmodyfikowano lekko stare,
oraz postarano się o kilka
nowości. Efekt jest tego
taki, że "dwójka"
nie nudzi już tak szybko jak
nieco zbyt monotonna część
pierwsza... Zacznijmy od tego
co już znamy. 'Circuit' to
zwykły, zamknięty wyścig na
trasach stworzonych z
wybranych ulic miasta. Z kolei
'Sprint' to nic innego, jak
pokonanie wybranego toru z
punktu A do B i uplasowanie się
na pierwszej lokacie. Pozostałe
dwa typy wyścigów znane z
poprzedniej części ('Drag'
oraz 'Drift') lekko
przemodelowano. Jak zapewne
pamiętasz, 'Drag' polega na
pokonaniu długiej prostej
podzielonej na cztery pasy
ruchu (odpowiadające miejscom
poszczególnych pojazdów) w
jak najkrótszym czasie, przy
obecnym ruchu ulicznym - liczy
się "wyczucie" i
odpowiednie zmiany poszczególnych
biegów (jazda na "manualu").
W "dwójce" wyścig
ten różni się o tyle, że
jest dłuższy - tak na oko
jedzie się ze dwa razy tyle,
co w pierwszej części. W końcu
'Drift' - czyli kręcenie jak
najdłuższych poślizgów z użyciem
ręcznego z jednoczesną uwagą,
by nie zaryć w bandę (wtedy
mnożnik i punkty się kasują).
Zmodyfikowano ten tryb tak, że
tym razem biorą w nim udział
4 samochody naraz (w
"jedynce" jeździło
się samemu) - mimo wszystko
nie sprawia to większej różnicy,
bo i tak nikt tu nie
koncentruje się na
opponentach, tylko walczy o
wykręcenie jak najdłuższego
i jak najbardziej punktowanego
poślizgu. Tyle ze
"staroci". Co jednak
autorzy dorzucili nowego?
Bardzo szybko (od razu na początku
przygody z grą) ujawnia się
|


Wjeżdżając
na górę można obejrzeć
sobie ładną panoramę
miasta...
|
'Outrun', czyli wyzywanie
kierowców jeżdżących po mieście
na pojedynek. Rozwiązanie żywcem
wyjęte z takich tytułów jak Midnight
Club 2, czy Tokyo Xtreme
Racer - podjeżdżasz do
wybranego samochodu (wszyscy
"chętni" do wyzwania
są zaznaczeni na mapce),
mrugasz światłami na znak, i
zaczyna się wyścig - chodzi o
to, żeby odjechać rywalowi na
300 metrów - obojętnie w jaki
sposób. Tutaj to prowadzący
wyznacza trasę przejazdu i ma
niewątpliwą przewagę. Trzeba
przyznać, że to bardzo udana
nowość. Szkoda jednak, że
autorzy bardziej jej nie
uwypuklili - w zasadzie oprócz
początkowego "rozeznania w
temacie" potem nie trzeba
już wcale zaliczać 'Outrunów'
- nie są wymagane do progresu.
Warto jednak się pobawić, bo
oprócz zdobytej kasy pokonani
rywale często zostawiają wskazówki
na temat sekretnych miejsc
poukrywanych przez twórców w
tym wielkim mieście... Kolejną
nowością jest 'Street-X',
czyli wyścigi na krótkich,
zamkniętych torach przypominających
te z 'Driftu' - tutaj nie ma
miejsca na popełnianie błędów,
bo nie będzie już czasu na ich
nadrobienie. Trzeba jechać z
największą ostrożnością, na
pełnej koncentracji i uważać
na rozpychających się
przeciwników. Jest wreszcie 'URL',
czyli tory w stylu Toca, czy
Nascar, gdzie udział bierze 6
samochodów naraz (w pozostałych
trybach - 4). Nawet niezła nowość,
chociaż trzeba przyznać, że z
samochodowym podziemiem, które
NFS teraz kreuje niewiele to ma
wspólnego... Jak widać jest z
czego wybierać, a to wcale nie
koniec (są jeszcze sponsorzy,
czy choćby zjazd z góry z
naciskiem na robienie poślizgów,
itd.).
|
Doszło
kilka nowych aut, chociaż
nadal nie jest to liczba
zbyt imponująca (ok.
30). Wszystko oczywiście
na licencjach.

|
- W poprzedniej części
narzekano na to, że nie można
mieć garażu z samochodami,
że naraz można mieć tylko
jedno auto. Autorzy poprawili
to w "dwójce", choć
tylko połowicznie. Otóż
teraz do dyspozycji jest 5
miejsc w garażu na zakupione
fury. Niby niewiele, ale jeśli
wziąć pod uwagę fakt, że w
grze do odkrycia czeka ok. 30
aut (liczba to niezbyt imponująca),
to wynik jest zadowalający.
Oczywiście nie zabrakło
esencji NFS: Underground,
czyli tuningowania i
przerabiania bryczek. Zbędnym
wydaje mi się szczegółowe
wymienianie i omawianie
poszczególnych podzespołów.
Wspomnę tylko, że tuning
został nieźle rozbudowany w
stosunku do prequela. Części
jest dużo, choć wszystko i
tak sprowadza się do
kupowania najdroższych
aktualnie dostępnych. Śmieszne
jest też firmowanie każdego
podzespołu różnymi firmami
- jedną część można sobie
wybrać w zależności od
upodobań od różnych
tuningowych firm. Równie
dobrze można jednak strzelać
w ciemno, bo wybór danej
firmy nie ma żadnego wpływu
na osiągi auta - pomiędzy
poszczególnymi dostawcami części
nie ma praktycznie żadnych różnic...
Na uwagę zasługuje tuning
wizualny, bo w "dwójce"
z samochodem można zrobić
niemal wszystko, zmienić go
nie do poznania. Doszła m.in.
możliwość zamontowania
hydraulicznego zawieszenia
(czyli można "pobujać"
autem), wrzucenia
profesjonalnego sprzętu audio
do bagażnika, czy
zamontowania otwieranych
automatycznie drzwi. Możliwości
jest naprawdę sporo, i
przekopywanie się przez
wszystko z pewnością
zabierze ci sporo czasu. Osiągi
można sobie sprawdzić na
specjalnym torze testowym.
Oczywiście osoby które nie
przepadają za
"grzebaniem" w
samochodach nie muszą się o
nic martwić - defaultowe
ustawienia są na tyle dobre,
że każdy sobie poradzi
dokupując coraz droższe części.
 |
 |
Model jazdy niewiele zmienił
się od czasów poprzedniej części.
Dalej jest on czysto
arcade'owy i nie ma mowy o
jakimś głębszym
odwzorowaniu rzeczywistości.
Jest łatwo, lekko i
przyjemnie - dokładnie tak,
żeby każdemu się podobało.
A przynajmniej myślę, że z
takiego założenia wyszli
panowie z EA. Ponownie nie uświadczysz
żadnej wizualizacji uszkodzeń
- niby na wstawkach symulowane
są sypiące się szyby, ale
po chwili samochód jest jak
nowy... Autorzy podpatrzyli
inne produkcje i wrzucili do
swojej gry znany system
polegający na niebezpiecznej
jeździe. Wyraźnie widać
zapożyczenia z Burnouta 3
- trzeba jeździć na granicy
ryzyka. Jak najwięcej poślizgów,
mijanie samochodów "o włos",
łapanie się w "tunelu
powietrznym" za innymi
samochodami, wyskoki - to
wszystko powoduje ładowanie
się paska NITRO (które
trzeba oczywiście najpierw
zakupić). Teraz można więc
odpalić "boosta" więcej
niż jeden raz na wyścig.
Inna sprawa, że oprócz
znakomitego efektu graficznego
nie daje to takiego
przyspieszenia, jakiego można
by było się spodziewać...
AI przeciwników zostało
trochę podciągnięte w
stosunku do
"jedynki" - jeżdżą
agresywniej i bardziej dają
się we znaki (szczególnie
spychają na rozmaite
przeszkody by zatrzymać Cię
na dłuższy czas). O poziomie
Burnouta 3 jeszcze nie
można mówić w tej kwestii,
ale i tak sztuczna
inteligencja opponentów stoi
na dość wysokim poziomie.
Szkoda jednak, że cały czas
obecny jest w tej serii
handicap... NFS już od
dawien dawna nie może się od
niego uwolnić. Raz jechałem
prawie bezbłędnie, by na
ostatnim metrach przegrać.
Innym razem z kolei mając dwa
wielkie "dzwony",
spokojnie dogoniłem rywali i
wygrałem ten sam wyścig.
Konsola po prostu specjalnie
"zwalnia" by dać
szansę graczowi, bądź
celowo nie popełnia błędów
by siedzieć mu na ogonie.
Oczywiście nie zawsze, ale
przeważnie tak właśnie
jest. Oto "magia"
handicapu...
 |
- Oprawa graficzna została
lekko usprawniona, acz
nieznacznie. Wersja na PS2, którą
właśnie opisuję, zyskała
trochę na płynności, jednak
dalej nie jest to szczyt moich
marzeń. 30 klatek, które
okazjonalnie spada - tego możesz
się spodziewać. Oprócz tego
bardzo ładne otoczenie, mocno
użyty blur i naprawdę dobrze
wykonane samochody powodują,
że ogląda się to wszystko z
przyjemnością. Inna sprawa,
że autorzy wszędzie
powrzucali masę sztuczek
maskujących niedociągnięcia.
O blurze już wspomniałem, a
wart odnotowania jest jeszcze
efekt reflektorów przejeżdżających
samochodów w ruchu ulicznym.
Niby podczas jazdy robi to świetne
wrażenie (efekciarstwo),
jednak tak naprawdę zasłania
cały samochód, który owymi
"żarówami" świeci.
Prawda jest bowiem taka, że
auta z ruchu ulicznego, nie
biorące udziału w wyścigu
zostały wykonane dużo gorzej
od tych z którymi się
rywalizuje. Ale i tak nie ma
co narzekać. Podobać się
mogą np. poruszające się na
wietrze drzewa, ogromna
widoczność (zero
dorysowywania), czy zmieniające
się w czasie rzeczywistym
efekty pogodowe (deszcz, mgła).
Szkoda jednak, że znowu całość
rozgrywa się w nocy. Ja wiem,
że taka już jest specyfika
tego tytułu, ale naprawdę
dodałoby to większego
kolorytu i różnorodności wyścigom.
Zresztą dziwnie
wyglądają zmieniające się
pory doby, gdzie istnieje
"poranek", jednak dzień
już nie następuje :). Gdzie
takie miasta leżą ;)?
W temacie muzyki EA znowu
dorzuciło do pieca. Na gracza
czeka sprawdzenie 27 piosenek, z
czego 2 powstały specjalnie dla
NFSU2 i nie można usłyszeć
ich nigdzie indziej (m.in. przeróbka
przez Snoop Dogga "Riders
on the Storm" The Doors.
Oczywiście wszystko jest na
licencji, więc nie można
narzekać. Każdy znajdzie coś
dla siebie - jest trochę rapu,
trochę techno, rock, a nawet
metal i muzyka klubowa. Mam w
sumie tylko jedno zastrzeżenie
- choć bardzo lubię rock, to
jednak tak mocne brzmienia nie
zawsze tutaj pasują...
Minusy NFSU2 posiada wprawdzie
drobne, ale dość dokuczliwe.
Loadingi są dość długie i
występują zdecydowanie zbyt często.
Bardzo szybko zaczynają irytować.
Fabułą... Wprawdzie jest, ale
została wprowadzona jakby na siłę
- przerywniki nie są
najciekawsze. No i niektórych
może denerwować to, że nie ma
"teleportów" - tzn.
na każdy wyścig trzeba dojechać
osobiście, a to oczywiście
"strata" cennego czasu
:).
NFSU2 ma tak naprawdę
tylko jeden problem - na rynku
jest Burnout 3... A do
tamtej pozycji trudno będzie
czemukolwiek się zbliżyć. Underground
2 jest naprawdę świetny i
długi
(jakże się zdziwiłem, gdy po
ok. 7 godzinach grania na
liczniku widziałem 15%
zaliczenia gry!), dużo bardziej
różnorodny i rozbudowany niż
pierwsza część. Można się
przyczepić, że w tak wielkim
mieście nie można ujrzeć żywej
duszy (nie ma ludzi, jeżdżą
tylko samochody), ale to tylko
taki detal... Fani tej serii na
pewno nie będą zawiedzeni, a i
nowym w temacie powinien przypaść
do gustu. Warto go sprawdzić -
ale tylko wtedy, gdy masz już
za sobą trzeciego Burnouta.
Polecam.
Baron Ski
|
Do
nowego Undergrounda
podszedłem z dużym
dystansem. Opinie moich
znajomych i większości
serwisów internetowych były
raczej negatywne [Ski: o.O?
Na serwisach widzę prawie
same 9/10]. Toteż grę
zakupiłem bardziej z
sentymentu (niezwykle mile
wspominam zarwane noce i długie
godziny spędzone na
graniu w "jedynkę"),
aniżeli oczekując
jakiegoś cudownego,
nowatorskiego tytułu. Myślałem,
że w temacie tuningu
wszystko już zostało
powiedziane. Jakże się
myliłem! Co się okazało,
nowy Need for Speed
mile mnie zaskoczył…
Czym? Zacznę od tego, że
niczego się nie spodziewałem.
Oczekiwałem gry wtórnej,
acz efekciarskiej, z
klimatem części
pierwszej, ale bez żadnych
rewelacji. A okazało się,
że nowy NFS jest
grą dużo różnorodniejszą
niż pierwszy Underground,
tytułem stworzonym z
rozmachem godnym EA.
Omijam fabułę (która
stoi na całkiem wysokim,
jak na tego typu gry,
poziomie, widoczne są
nawiązania do 'Za szybcy,
za wściekli') i od razu
przechodzę do sedna.
Miasto, w którym rzecz się
dzieje, jest naprawdę duże
i widać, że ktoś się
do jego stworzenia przyłożył.
Po całym BayView rozsiane
są wszelkiej maści
sklepy, w których możemy
dowolnie przerabiać nasze
autko. Możliwości
tuningu są naprawdę
imponujące, dzięki czemu
każde auto jest inne i na
swój sposób
niepowtarzalne. Do tego,
co było już w części
pierwszej doszły tysiące
innych rzeczy, jak np.
hydrauliczne zawieszenie,
system audio, kolorowe światła,
czy drzwi otwierające się
do góry. To robi wrażenie!
W dodatku, pojawiły się
trzy nowe rodzaje wyścigów.
Naturalnie, w tej części
to gracz decyduje, dokąd
pojedzie i z kim się
zmierzy. I to właśnie
swoboda spowodowała, że
tak mi się nowy NFS
spodobał. Niestety, nie
ma róży bez kolców.
Pierwszą rzeczą, która
rzuciła mi się w oczy,
były naprawdę długie i
irytujące loadingi (w
dodatku, kolejne ładowania
są dosłownie co chwilę
- po wejściu do sklepu i
po wyjściu z niego, po
rozpoczęciu wyścigu i
jego ukończeniu, etc.).
Następnym minusem, który
wbił mi się w pamięć,
były słabej, moim
zdaniem, jakości
przerywniki filmowe,
zrobione dosyć
bezdusznie. Czasem zdarzały
się też spadki animacji
(np. gdy kamera pokazywała
nowo odkrytą, dopiero co
odblokowaną część
miasta). Za to grywalność
stoi na naprawdę wysokim
poziomie. W końcu,
wszechobecne efekciarstwo
to wizytówka serii NFSU.
Dźwięk jest świetny -
odgłosy silnika to
poezja, a muzyka składa
się głównie z
licencjonowanych kawałków
nowych twórców i przeróbek
dawnych hitów. Reasumując
- niezależnie od licznych
błędów i bugów, tytuł
daję radę. Polecam i
wracam do palenia gum.
Moja ocena: 8.5 [TheNaturat] |
|
Reklama
|
|
|
 | | |