|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- OBSCURE
[Xbox, PS2]
- "Strach
to jedyny prawdziwy przeciwnik
życia. To jednocześnie
adwersarz mądry i podstępny.
Obce jest mu uczucie
przyzwoitości, za nic ma
prawa i konwencje, nie zna
litości. Uderza w najsłabszy
punkt, który znajduje łatwo
i nieomylnie. Zaczyna się w mózgu,
zawsze. Jesteś spokojny,
pewny siebie, szczęśliwy. I
nagle strach, w przebraniu łagodnej
wątpliwości, wślizguje się
do twego mózgu niczym szpieg.
Wątpliwość trafia na
niedowierzanie i
niedowierzanie usiłuje ją
wyprzeć. Ale niedowierzanie
jest tylko źle uzbrojonym
piechurem. Wątpliwość radzi
sobie z nim bez trudu. Ogarnia
cię niepokój. Przybywa rozsądek,
by walczyć w twoim imieniu.
Odzyskujesz pewność siebie.
Rozum jest w pełni wyposażony
w broń najnowszej generacji.
A jednak, ku twemu zdumieniu,
pomimo przewagi taktycznej i
licznych niezaprzeczalnych
zwycięstw, rozum zostaje
pokonany. Czujesz, jak słabniesz,
miękniesz. Twój niepokój
zmienia się w przerażenie..."
-
- Z
pamiętnika Gracza…
-
- Tytuł:
Obscure
(PAL - Europa), Mortifilia
(NTSC – Ameryka Północna)
- Gatunek:
Survival/Horror
- Wydawca:
XS Games
- Developer:
Hydravision
Entertainment
-
- Dzień
pierwszy | Sesja pierwsza
 |
- Nienawidzę
strachu. I nie toleruję
niczego, co z nim związane.
Nie oglądam horrorów i nie
grałem jeszcze w żaden. Aż
do dzisiaj. Dostałem Obscure.
Wyciągam z opakowania płytkę,
mój Xbox z chęcią ją łyka.
Zaczyna się. Menu jest
stylowe, króluje potężny
napis Obscure,
poniżej dostępne są cztery
opcje. Wybieram New Game i
chwilę czekam. Ładuje się
filmik. Intro zrobiono
komputerowo, ale nie na
silniku gry. Czekam. Po chwili
przejmuję kontrolę nad
jednym z bohaterów. Robię co
mi każą. Grafika jest całkiem
niezła. Dźwięk ogranicza się
do odgłosów typu: szumiące
rury, echo naszych kroków,
skrzypiące drzwi. Wytrzymuje
pięć minut. Wyłączam grę.
Muszę przywyknąć – to mój
pierwszy survival-horror.
Nienawidzę strachu. A ten
jest w Obscure
wszechobecny.
-
 |
- Dzień
drugi | Sesja pierwsza
- Zasiadam
przed telewizorem z mocnym
postanowieniem odkrycia czegoś
w tej grze. Rzecz się dzieje
w szkole - wyższym liceum
Leafmore High, które do
normalnych nie należy.
Przygoda obejmuje piątkę związanych
ze sobą emocjonalnie ludzi
(brat, siostra, dziewczyna, chłopak,
przyjaciel, etc.). Są to:
Shannon Matthews – studentka
medycyny, najlepsza osoba do
ratowania od śmierci,
uzdrawiania i leczenia pozostałych,
Ashley Thompson – fanka
samoobrony i sztuk walki,
Kenny Matthews – zapalony
koszykarz, chłopak wyjątkowo
uzdolniony sportowo, Josh
Carter – świeżo upieczony,
dociekliwy i dobrze się
zapowiadający dziennikarz,
Stanley Jones – typowy osiłek,
w połowie także skate,
profesjonalista w dziedzinie
forsowania zamków. Fabuła
rozwija się wraz z postępem
w grze. Pierwsza „misja”
jest dosyć prymitywna, następne
są znacznie ciekawsze.
Wszystko potęguje klimat
bezradności, beznadziei wręcz.
Namacalnym staje się fakt, iż
nauczyciele dawno już
porzucili nadzieję na lepsze
dobro. Dyrektor po dzwonku
zamyka szkołę, a spóźnieni
wędrują do jego gabinetu.
Tam słuch po nich ginie.
Uczniowie, nad którymi przejąłem
kontrolę, wydają się być
typowymi przykładami amerykańskich
nastolatków – lekko
szaleni, inteligentni, z
dobrych rodzin. Każde z nich
ma swoje własne życie, własnych
przyjaciół, partnera, hobby.
Są indywidualistami, ale
potrafią współpracować. W
czasie rozgrywki można przejąć
kontrolę nad całą piątką
i przełączać się z jednego
na drugie. Bardzo przydatna
sprawa, ponieważ każdy z
bohaterów dysponuje jakąś
specjalną umiejętnością
– np. Shannon, która jest
medyczną prymuską, może
leczyć resztę drużyny, a
Josh, chłopak z
predyspozycjami na
dziennikarza, ma potężne
zapasy dociekliwości i
determinacji, które ułatwiają
mu przeszukiwanie sal. To
wymusza na graczach czytanie
opisów danych postaci (które
dostępne są w specjalnym
menu) i logiczne myślenie.
Menu dostępne jest w każdej
chwili i dzieli się na trzy
zakładki – mapę, bohaterów
i wskazówki. Zapisać grę można
jedynie w momencie znalezienia
odpowiedniego dysku CD.
Naturalnie, istnieje możliwość
chomikowania takich dysków i
zapisywania w dowolnym
momencie, ale to już zależy
od decyzji gracza. Sterowanie
jest proste, łatwe, przyjemne
i intuicyjne. Przeróżne
przedmioty znaleźć można na
każdym kroku. I tu pojawia się,
możliwość łączenia różnych
rzeczy. Przykładowo,
znalezioną taśmą można
przykleić latarkę do
pistoletu i wykorzystać tę
mieszankę do siania
zniszczenia w pełnym świetle,
tudzież zabijania samym światłem
(co także jest możliwe). To
otwiera przed graczami nowe możliwości
i tu również trzeba czasem
wytężyć szare komórki. Więcej,
Drogi Pamiętniczku, powiem ci
jutro, po kolejnym dniu
grania.
-
- Dzień
trzeci | Sesja pierwsza
 |
- Dzisiaj,
Drogi Pamiętniczku, znów grałem
w Obscure.
Skupiałem się przede
wszystkim na grafice i muzyce.
Otóż, sprawa przedstawia się
tak: grafika jest raczej
dopracowana, acz zdarzają się
tekstury słabej jakości.
Wszystko wygląda bardzo…
obskurnie. Przykład - toalety
męskie. Przedstawiają
tragiczny widok – kible całe
w… mchach?, światło zapala
się i gaśnie, lustro jest całe
w pajęczynach... Jednym słowem
– beznadzieja. Co gorsza, w
szkole Leafmore High wszystko
tak wygląda – i schowki na
miotły, i korytarze, i pokój
nauczycielski, i klasy. Tworzy
to prawdziwy klimat, nie –
KLIMAT. Widząc to wszystko,
ten cały syf, można się
naprawdę przestraszyć. A
taki jest przecież cel Obscure
– wystraszyć gracza grzejącego
swoje cztery litery pod
kocykiem przed telewizorem. Do
tego dochodzą jeszcze
maksymalnie obrzydliwe stwory,
których różnorodność
zadziwia, a wygląd przyprawia
o mdłości. Bardzo dobre wrażenie
(niestety, tylko początkowe)
zrobiła na mnie interakcja z
otoczeniem. Na samym początku,
widząc możliwości drzemiące
w takich patentach jak łączenie
latarki i pistoletu,
przesuwanie szaf, czy czytanie
ulotek typu: „Powiedz NIE
narkotykom”, pomyślałem:
„nieźle, naprawdę nieźle”.
Niestety, bardzo szybko się
okazuje, że jakieś 50%
przedmiotów w grze jest
nietykalnych, większość
drzwi zamknięta, a interakcja
to tylko złudzenie. Z drugiej
strony, prawie wszystko, co
spotyka się na swej drodze
jest jakoś opisane. I nieważne,
że nie można tego użyć,
skoro np. Kenny przechodząc
obok lustra mówi, że wygląda
gorzej niż zwykle, a Josh
wchodząc do męskiego kibla
zastanawia się, jak tu w ogóle
można załatwiać swoje
potrzeby. Reasumując – z
jednej strony wrażenie
rozbudowanej interakcji szybko
się ulatnia, z drugiej –
zastępuje je bardzo duża ilość
opisów. A wspomniane przeze
mnie patenty sprawdzają się
świetnie. Ewidentnym minusem
grafiki (według mnie) jest
kamera. Nie jest to zwykła
kamera TPP – w Obscure
ma się do czynienia z kamerą
stałą, zmieniającą się
np. po pokonaniu zakrętu (jak
dawniej w Resident Evil).
Może i taka kamera jest
lepsza do gier typu
survival-horror, ale mnie ona
doprowadza do białej gorączki.
Oczywiście, dzięki temu nie
ma czegoś takiego jak
„wariująca kamera”, ale z
drugiej strony, jest się
zdanym na łaskę i niełaskę
twórców gry. Często widać
bohatera od przodu, więc
idzie się na oślep. Czasem
nie widać tego, co najważniejsze.
Krótko mówiąc – może i
taka kamera potęguję uczucie
strachu i
obskurności, może dzięki
niej gra staje się ciekawsza.
Może. Ale ja takiego ujęcia
rozgrywki nie trawię. Jednakże
każdy inny gracz, który lubi
taki sposób pokazywania
akcji, na pewno będzie
zadowolony. Postacie zrobione
są szczegółowo, menu główne
i to dostępne podczas grania
jest bardzo ładnie
zaprojektowane. Stwory robią
niezwykle „straszne” wrażenie
i są dopracowane w każdym
prawie calu. Zobaczywszy
grube, otyłe, obślizgłe i
obleśne babsko pełznące w
moją stronę, zastanawiałem
się jak bardzo psychicznym
trzeba być, by stworzyć coś
takiego. Jak już mówiłem,
zdarzają się słabsze
tekstury, ale to rzadkość.
Tak się rozpisałem o
grafice, że troszkę zapomniałem
o dźwięku :D. Zaraz będę.
-
- Dzień
trzeci | Sesja druga
- I
jestem. Tym razem swoją uwagę
skupiłem na oprawie audio. Z
początku jedynymi towarzyszącymi
mi dźwiękami są różne odgłosy,
które „produkuje szkoła”.
Później dochodzą jeszcze głosy
bohaterów i, od czasu do
czasu, jakaś muzyka. Dźwięk
jest naprawdę dobry.
Mieszanka szumu rur i kroków
bohatera podkręca klimat
horroru, strachu i paniki.
Skrzypiące drzwi, echo,
szepty w ciemności, pohukująca
sowa – to wszystko (i wiele
więcej) tworzy prawdziwą aurę
przerażenia. Głosy dobrane są
(moim zdaniem) świetnie.
Aktorzy zrobili kawał dobrej
roboty. W dodatku czuć kiedy
dany bohater się boi, a kiedy
jest wyluzowany, kiedy żartuje,
a kiedy jest spięty jak
parasol. Jednym słowem –
rewelacja. Muzyka, rzadka bo
rzadka, ale też robi miłe
wrażenie – najczęściej są
to wzniosłe kawałki rodem ze
średniowiecza, przypominające
pieśni i zawodzenia chóru kościelnego,
przyspieszające przy nagłych
zwrotach akcji i zwalniające
w czasie eksploracji.
Podsumowując – dźwięk
jest ważnym elementem każdego
horroru, a w Obscure
oprawa audio nie zawodzi i
jeszcze bardziej potęguje
klimat strachu.
-
- Dzień
czwarty | Sesja pierwsza
 |
- Powoli
kończę grać. Zauważyłem
kilka rzeczy. Po pierwsze,
znalazło się kilka bugów.
Niewiele, bo niewiele, ale
zawsze. W dodatku, gra stała
się naprawdę liniowa. Prawda
– drzwi jest w cholerę…
Tyle, że połowa jest „locked”.
Na szczęście strachu ciągle
jest dużo, a i klimat
dopisuje. Muszę przyznać, że
trochę polubiłem moich
podopiecznych. Teraz, widząc
jakieś zadanie, odruchowo myślę
sobie: „taaak, tu się
przyda Kenny” albo „oj, będzie
problem, muszę użyć Ashley”.
Wszystko staje się
intuicyjne, a przez to jeszcze
ciekawsze. Jak już mówiłem,
misje stoją na wysokim
poziomie do ostatniej minuty.
Ilość zdobytej przeze mnie
broni imponuje. Tego jest
naprawdę dużo. Dzisiaj odkryłem
coś jeszcze: istnieje możliwość
grania z kolegą w kooperacji.
Jak to wygląda? Otóż w
czasie misji, mając do
dyspozycji co najmniej dwóch
swoich podopiecznych, można
podłączyć do konsoli
drugiego pada i przejąć
kontrolę nad sterowanym
dotychczas przez sztuczną
inteligencję nastolatkiem.
Dostarcza to całkiem nowych
możliwości. Przykładowo,
jeden z graczy przed TV może
zająć się rozwiązywaniem
zagadek i łączeniem wskazówek,
w taki sposób, by ten drugi
bez problemu pokonywał
kolejne etapy. I tak dalej, i
tym podobne. To naprawdę
interesujące rozwiązanie, które
dodaje grze świeżości,
czyni ją ciekawszą i
wprowadza do niej elementy
rozrywki wieloosobowej
(wzajemne „ochrzany”, słowa
otuchy, wrzaski przerażenia
– ‘sprzeczne uczucia, wspólna
pasja’). A wiadomo wszem i
wobec, że w kupie raźniej
;).
-
 |
- Dzień
czwarty | Sesja druga
- I
stało się. Skończyłem.
Zaledwie 10h… Jak na grę
typowo jednorazową to trochę
krótko. A Obscure
taką grą jest. Po jej ukończeniu,
wątpię żeby ktokolwiek do
niej wrócił. Nie ma żadnych
bonusów, dodatkowych postaci,
nic. Po prostu – wątek
fabularny - 10 godzin i
koniec. Zagraj, zabaw się,
zapomnij. Szkoda, bo to
naprawdę dobry tytuł. Nie
grałem w Silent
Hill’a, czy Fatal
Frame, nawet Alone
in the Dark nie zagościło
w moim domu. A jednak Obscure
mi się spodobało. To chyba
wystarczy za rekomendację.
Tyle, że teraz czuję pustkę
w moim wnętrzu. Niedosyt.
Typowe „było miło, ale się
skończyło”. I to bardzo
szybko się skończyło. Za
szybko.
-
- Dzień
piąty | Sesja pierwsza
- To
już ostatni dzień, ostatnia
kartka o Obscure.
W nocy dużo myślałem. Co by
tu powiedzieć o tej pozycji?
Z jednej strony mamy niezłą
grafikę,
świetny
dźwięk, dopracowaną fabułę,
klimat i wszechobecny strach.
Z drugiej – liniowość, małą
interakcję z otoczeniem,
czasem słabe tekstury i bugi.
Duży potencjał i… ciekawe
wykonanie. Słabiutka (według
mnie) kamera, która bardzo
przeszkadzała mi w rozgrywce.
Także czas potrzebny na przejście
gry nie szokuje. Ot, taki
epizod na 3-4 dni. Za to ubawiłem
się przednio. Podsumowując
– ta świetna gra, „położona”
przez nieliczne błędy autorów,
nadal bawi. Jest naprawdę
dobrze. Polecam.
TheNaturat
|
Reklama
|
|
|
 | | |