NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przegl±dzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
OBSCURE [Xbox, PS2]
"Strach to jedyny prawdziwy przeciwnik życia. To jednocześnie adwersarz mądry i podstępny. Obce jest mu uczucie przyzwoitości, za nic ma prawa i konwencje, nie zna litości. Uderza w najsłabszy punkt, który znajduje łatwo i nieomylnie. Zaczyna się w mózgu, zawsze. Jesteś spokojny, pewny siebie, szczęśliwy. I nagle strach, w przebraniu łagodnej wątpliwości, wślizguje się do twego mózgu niczym szpieg. Wątpliwość trafia na niedowierzanie i niedowierzanie usiłuje ją wyprzeć. Ale niedowierzanie jest tylko źle uzbrojonym piechurem. Wątpliwość radzi sobie z nim bez trudu. Ogarnia cię niepokój. Przybywa rozsądek, by walczyć w twoim imieniu. Odzyskujesz pewność siebie. Rozum jest w pełni wyposażony w broń najnowszej generacji. A jednak, ku twemu zdumieniu, pomimo przewagi taktycznej i licznych niezaprzeczalnych zwycięstw, rozum zostaje pokonany. Czujesz, jak słabniesz, miękniesz. Twój niepokój zmienia się w przerażenie..."

 
Z pamiętnika Gracza…
 
Tytuł: Obscure (PAL - Europa), Mortifilia (NTSC – Ameryka Północna)
Gatunek: Survival/Horror
Wydawca: XS Games
Developer: Hydravision Entertainment
 
Dzień pierwszy | Sesja pierwsza
Nienawidzę strachu. I nie toleruję niczego, co z nim związane. Nie oglądam horrorów i nie grałem jeszcze w żaden. Aż do dzisiaj. Dostałem Obscure. Wyciągam z opakowania płytkę, mój Xbox z chęcią ją łyka. Zaczyna się. Menu jest stylowe, króluje potężny napis Obscure, poniżej dostępne są cztery opcje. Wybieram New Game i chwilę czekam. Ładuje się filmik. Intro zrobiono komputerowo, ale nie na silniku gry. Czekam. Po chwili przejmuję kontrolę nad jednym z bohaterów. Robię co mi każą. Grafika jest całkiem niezła. Dźwięk ogranicza się do odgłosów typu: szumiące rury, echo naszych kroków, skrzypiące drzwi. Wytrzymuje pięć minut. Wyłączam grę. Muszę przywyknąć – to mój pierwszy survival-horror. Nienawidzę strachu. A ten jest w Obscure wszechobecny.
 
Dzień drugi | Sesja pierwsza
Zasiadam przed telewizorem z mocnym postanowieniem odkrycia czegoś w tej grze. Rzecz się dzieje w szkole - wyższym liceum Leafmore High, które do normalnych nie należy. Przygoda obejmuje piątkę związanych ze sobą emocjonalnie ludzi (brat, siostra, dziewczyna, chłopak, przyjaciel, etc.). Są to: Shannon Matthews – studentka medycyny, najlepsza osoba do ratowania od śmierci, uzdrawiania i leczenia pozostałych, Ashley Thompson – fanka samoobrony i sztuk walki, Kenny Matthews – zapalony koszykarz, chłopak wyjątkowo uzdolniony sportowo, Josh Carter – świeżo upieczony, dociekliwy i dobrze się zapowiadający dziennikarz, Stanley Jones – typowy osiłek, w połowie także skate, profesjonalista w dziedzinie forsowania zamków. Fabuła rozwija się wraz z postępem w grze. Pierwsza „misja” jest dosyć prymitywna, następne są znacznie ciekawsze. Wszystko potęguje klimat bezradności, beznadziei wręcz. Namacalnym staje się fakt, iż nauczyciele dawno już porzucili nadzieję na lepsze dobro. Dyrektor po dzwonku zamyka szkołę, a spóźnieni wędrują do jego gabinetu. Tam słuch po nich ginie. Uczniowie, nad którymi przejąłem kontrolę, wydają się być typowymi przykładami amerykańskich nastolatków – lekko szaleni, inteligentni, z dobrych rodzin. Każde z nich ma swoje własne życie, własnych przyjaciół, partnera, hobby. Są indywidualistami, ale potrafią współpracować. W czasie rozgrywki można przejąć kontrolę nad całą piątką i przełączać się z jednego na drugie. Bardzo przydatna sprawa, ponieważ każdy z bohaterów dysponuje jakąś specjalną umiejętnością – np. Shannon, która jest medyczną prymuską, może leczyć resztę drużyny, a Josh, chłopak z predyspozycjami na dziennikarza, ma potężne zapasy dociekliwości i determinacji, które ułatwiają mu przeszukiwanie sal. To wymusza na graczach czytanie opisów danych postaci (które dostępne są w specjalnym menu) i logiczne myślenie. Menu dostępne jest w każdej chwili i dzieli się na trzy zakładki – mapę, bohaterów i wskazówki. Zapisać grę można jedynie w momencie znalezienia odpowiedniego dysku CD. Naturalnie, istnieje możliwość chomikowania takich dysków i zapisywania w dowolnym momencie, ale to już zależy od decyzji gracza. Sterowanie jest proste, łatwe, przyjemne i intuicyjne. Przeróżne przedmioty znaleźć można na każdym kroku. I tu pojawia się, możliwość łączenia różnych rzeczy. Przykładowo, znalezioną taśmą można przykleić latarkę do pistoletu i wykorzystać tę mieszankę do siania zniszczenia w pełnym świetle, tudzież zabijania samym światłem (co także jest możliwe). To otwiera przed graczami nowe możliwości i tu również trzeba czasem wytężyć szare komórki. Więcej, Drogi Pamiętniczku, powiem ci jutro, po kolejnym dniu grania.
 
Dzień trzeci | Sesja pierwsza
Dzisiaj, Drogi Pamiętniczku, znów grałem w Obscure. Skupiałem się przede wszystkim na grafice i muzyce. Otóż, sprawa przedstawia się tak: grafika jest raczej dopracowana, acz zdarzają się tekstury słabej jakości. Wszystko wygląda bardzo… obskurnie. Przykład - toalety męskie. Przedstawiają tragiczny widok – kible całe w… mchach?, światło zapala się i gaśnie, lustro jest całe w pajęczynach... Jednym słowem – beznadzieja. Co gorsza, w szkole Leafmore High wszystko tak wygląda – i schowki na miotły, i korytarze, i pokój nauczycielski, i klasy. Tworzy to prawdziwy klimat, nie – KLIMAT. Widząc to wszystko, ten cały syf, można się naprawdę przestraszyć. A taki jest przecież cel Obscure – wystraszyć gracza grzejącego swoje cztery litery pod kocykiem przed telewizorem. Do tego dochodzą jeszcze maksymalnie obrzydliwe stwory, których różnorodność zadziwia, a wygląd przyprawia o mdłości. Bardzo dobre wrażenie (niestety, tylko początkowe) zrobiła na mnie interakcja z otoczeniem. Na samym początku, widząc możliwości drzemiące w takich patentach jak łączenie latarki i pistoletu, przesuwanie szaf, czy czytanie ulotek typu: „Powiedz NIE narkotykom”, pomyślałem: „nieźle, naprawdę nieźle”. Niestety, bardzo szybko się okazuje, że jakieś 50% przedmiotów w grze jest nietykalnych, większość drzwi zamknięta, a interakcja to tylko złudzenie. Z drugiej strony, prawie wszystko, co spotyka się na swej drodze jest jakoś opisane. I nieważne, że nie można tego użyć, skoro np. Kenny przechodząc obok lustra mówi, że wygląda gorzej niż zwykle, a Josh wchodząc do męskiego kibla zastanawia się, jak tu w ogóle można załatwiać swoje potrzeby. Reasumując – z jednej strony wrażenie rozbudowanej interakcji szybko się ulatnia, z drugiej – zastępuje je bardzo duża ilość opisów. A wspomniane przeze mnie patenty sprawdzają się świetnie. Ewidentnym minusem grafiki (według mnie) jest kamera. Nie jest to zwykła kamera TPP – w Obscure ma się do czynienia z kamerą stałą, zmieniającą się np. po pokonaniu zakrętu (jak dawniej w Resident Evil). Może i taka kamera jest lepsza do gier typu survival-horror, ale mnie ona doprowadza do białej gorączki. Oczywiście, dzięki temu nie ma czegoś takiego jak „wariująca kamera”, ale z drugiej strony, jest się zdanym na łaskę i niełaskę twórców gry. Często widać bohatera od przodu, więc idzie się na oślep. Czasem nie widać tego, co najważniejsze. Krótko mówiąc – może i taka kamera potęguję uczucie strachu i
obskurności, może dzięki niej gra staje się ciekawsza. Może. Ale ja takiego ujęcia rozgrywki nie trawię. Jednakże każdy inny gracz, który lubi taki sposób pokazywania akcji, na pewno będzie zadowolony. Postacie zrobione są szczegółowo, menu główne i to dostępne podczas grania jest bardzo ładnie zaprojektowane. Stwory robią niezwykle „straszne” wrażenie i są dopracowane w każdym prawie calu. Zobaczywszy grube, otyłe, obślizgłe i obleśne babsko pełznące w moją stronę, zastanawiałem się jak bardzo psychicznym trzeba być, by stworzyć coś takiego. Jak już mówiłem, zdarzają się słabsze tekstury, ale to rzadkość. Tak się rozpisałem o grafice, że troszkę zapomniałem o dźwięku :D. Zaraz będę.
 
Dzień trzeci | Sesja druga
I jestem. Tym razem swoją uwagę skupiłem na oprawie audio. Z początku jedynymi towarzyszącymi mi dźwiękami są różne odgłosy, które „produkuje szkoła”. Później dochodzą jeszcze głosy bohaterów i, od czasu do czasu, jakaś muzyka. Dźwięk jest naprawdę dobry. Mieszanka szumu rur i kroków bohatera podkręca klimat horroru, strachu i paniki. Skrzypiące drzwi, echo, szepty w ciemności, pohukująca sowa – to wszystko (i wiele więcej) tworzy prawdziwą aurę przerażenia. Głosy dobrane są (moim zdaniem) świetnie. Aktorzy zrobili kawał dobrej roboty. W dodatku czuć kiedy dany bohater się boi, a kiedy jest wyluzowany, kiedy żartuje, a kiedy jest spięty jak parasol. Jednym słowem – rewelacja. Muzyka, rzadka bo rzadka, ale też robi miłe wrażenie – najczęściej są to wzniosłe kawałki rodem ze średniowiecza, przypominające pieśni i zawodzenia chóru kościelnego, przyspieszające przy nagłych zwrotach akcji i zwalniające w czasie eksploracji. Podsumowując – dźwięk jest ważnym elementem każdego horroru, a w Obscure oprawa audio nie zawodzi i jeszcze bardziej potęguje klimat strachu.
 
Dzień czwarty | Sesja pierwsza
Powoli kończę grać. Zauważyłem kilka rzeczy. Po pierwsze, znalazło się kilka bugów. Niewiele, bo niewiele, ale zawsze. W dodatku, gra stała się naprawdę liniowa. Prawda – drzwi jest w cholerę… Tyle, że połowa jest „locked”. Na szczęście strachu ciągle jest dużo, a i klimat dopisuje. Muszę przyznać, że trochę polubiłem moich podopiecznych. Teraz, widząc jakieś zadanie, odruchowo myślę sobie: „taaak, tu się przyda Kenny” albo „oj, będzie problem, muszę użyć Ashley”. Wszystko staje się intuicyjne, a przez to jeszcze ciekawsze. Jak już mówiłem, misje stoją na wysokim poziomie do ostatniej minuty. Ilość zdobytej przeze mnie broni imponuje. Tego jest naprawdę dużo. Dzisiaj odkryłem coś jeszcze: istnieje możliwość grania z kolegą w kooperacji. Jak to wygląda? Otóż w czasie misji, mając do dyspozycji co najmniej dwóch swoich podopiecznych, można podłączyć do konsoli drugiego pada i przejąć kontrolę nad sterowanym dotychczas przez sztuczną inteligencję nastolatkiem. Dostarcza to całkiem nowych możliwości. Przykładowo, jeden z graczy przed TV może zająć się rozwiązywaniem zagadek i łączeniem wskazówek, w taki sposób, by ten drugi bez problemu pokonywał kolejne etapy. I tak dalej, i tym podobne. To naprawdę interesujące rozwiązanie, które dodaje grze świeżości, czyni ją ciekawszą i wprowadza do niej elementy rozrywki wieloosobowej (wzajemne „ochrzany”, słowa otuchy, wrzaski przerażenia – ‘sprzeczne uczucia, wspólna pasja’). A wiadomo wszem i wobec, że w kupie raźniej ;).
 
Dzień czwarty | Sesja druga
I stało się. Skończyłem. Zaledwie 10h… Jak na grę typowo jednorazową to trochę krótko. A Obscure taką grą jest. Po jej ukończeniu, wątpię żeby ktokolwiek do niej wrócił. Nie ma żadnych bonusów, dodatkowych postaci, nic. Po prostu – wątek fabularny - 10 godzin i koniec. Zagraj, zabaw się, zapomnij. Szkoda, bo to naprawdę dobry tytuł. Nie grałem w Silent Hill’a, czy Fatal Frame, nawet Alone in the Dark nie zagościło w moim domu. A jednak Obscure mi się spodobało. To chyba wystarczy za rekomendację. Tyle, że teraz czuję pustkę w moim wnętrzu. Niedosyt. Typowe „było miło, ale się skończyło”. I to bardzo szybko się skończyło. Za szybko.
 
Dzień piąty | Sesja pierwsza
To już ostatni dzień, ostatnia kartka o Obscure. W nocy dużo myślałem. Co by tu powiedzieć o tej pozycji? Z jednej strony mamy niezłą grafikę, świetny dźwięk, dopracowaną fabułę, klimat i wszechobecny strach. Z drugiej – liniowość, małą interakcję z otoczeniem, czasem słabe tekstury i bugi. Duży potencjał i… ciekawe wykonanie. Słabiutka (według mnie) kamera, która bardzo przeszkadzała mi w rozgrywce. Także czas potrzebny na przejście gry nie szokuje. Ot, taki epizod na 3-4 dni. Za to ubawiłem się przednio. Podsumowując – ta świetna gra, „położona” przez nieliczne błędy autorów, nadal bawi. Jest naprawdę dobrze. Polecam.

TheNaturat



Reklama
FAST CD

 
STOPKA REDAKCYJNA