|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- ROCKY
LEGENDS [PS2, Xbox]
Filmy z "Rocky" w
tytule odniosły spory sukces,
mimo prostych założeń i
banalnych rozwiązań, które
odrzuciły wiele osób od tego
tytułu. Wydano kilka części,
po czym w końcu musiał nastąpić
ten moment - pojawiła się
gra. Zebrała w większości
dość pochlebne recenzje, a
sprzedała się w wystarczającej
ilości egzemplarzy, aby
ostatecznie zapowiedzieć
sequel, który niedawno wylądował
na półkach sklepów. Czy
prezentuje sobą coś więcej
niż tylko nic nie wnosząca
kontynuacja?
 |
- Na początek sprawdzić
trzeba tryby. I tu można
odnieść bardzo dobre wrażenie,
gdyż trochę ich jest i gra
może się wydawać bardzo
rozbudowana. Można stoczyć
walki z komputerem, na dwóch
graczy, wziąć udział w
turnieju składającemu się z
kilku walk (na zasadzie -
przegrany odpada), czy zasiąść
do głównego trybu, jakim
jest kariera. Oprócz tego są
jeszcze dwa rodzaje treningu -
pierwszy należy potraktować
jako zwykły sparing, wypróbowanie
ciosów. Drugi to coś
bardziej na kształt
challenge'y, zresztą występujących
w karierze, o czym szerzej
napiszę niżej. Pochwalić
trzeba też autorów za
zaimplementowanie ciekawego
trybu Shop. O co chodzi? Otóż
za wygrywane walki (przede
wszystkim w Karierze)
dostajesz pieniądze. Te z
kolei możesz spożytkować na
"zakupienie" wielu
bonusów, jakie ukryto w grze
(na początku mało rzeczy
jest odkrytych). Wiele
postaci, czy aren czeka na
odkrycie. A oprócz tego
wszelkie filmiki, czy nawet
trailery z każdej części
filmu Rocky to z pewnością
dodatkowa gratka dla fanów.
Trzeba przyznać, że całość
robi pozytywne wrażenie -
tryb "Shop" jest na
pewno bardzo dobrym systemem
motywacyjnym do dalszych postępów
w grze. No i jest jeszcze 'Survival
Mode' - standardowy dla
wszelkich mordobić, więc nie
będę się tu specjalnie
rozpisywał. Wspomnę tylko,
że nie jest on dostępny od
początku - także tryb ten
trzeba sobie "kupić"
w trybie "Shop".
Jeszcze słówko o
postaciach... Oczywiście nie
znajdziemy tutaj żadnych
odpowiadających z prawdziwych
ringów - wszyscy zostali
przeniesieni prosto z filmu,
choć znajdzie się też kilku
stworzonych wyłącznie na
potrzeby gry. Miłośnicy
filmu z pewnością od razu wyłapią
takie postacie, jak Ivan Drago,
czy Clubber Lang... W sumie
postaci znalazło się wiele,
liczba podchodząca pod
"trzydziestkę".
 |
Jak już wspominałem, najważniejszym
trybem jest tu 'Carrer Mode'.
Wcielasz się w jedną z
czterech postaci: Ivana Drago,
Clubbera Langa, Apollo Creeda, bądź
samego Rocky'ego Balboę. Jest
to na pewno jakaś tam nowość
w stosunku do pierwszej części
- wcześniej można było wcielić
się tylko w samego Rocky'ego.
Na czym polega sam tryb? Otóż
po prostu zaczynasz jako zwykły
beginner, który dopiero musi się
nauczyć fachu boksera.
Przedstawione jest to na
zasadzie rankingu - zaczynając
"od dołu", będziesz
powoli piął się w górę,
wygrywając kolejne pojedynki. W
międzyczasie pojawiają się
wstawki filmowe (oczywiście
inne dla każdej z postaci),
jednak występują one w śladowych
ilościach, więc nie jest to
nic wielkiego. W międzyczasie
przed walkami możesz
przeprowadzić trening, który
zwiększa twoje umiejętności
(na początku statystyki są małe...).
Zostało to rozwiązane w dość
ciekawy sposób, zresztą
podobny do większości innych
tego typu gier. Każdy trening
(jest ich kilka do wyboru)
podnosi inną cechę. Jest więc
obijanie worka treningowego,
gdzie rytmicznie, ale i z
umiarem (trzeba utrzymać wskaźnik
na specjalnym pasku) trzeba
uderzać w przyciski na zmianę,
bądź tylko jeden wybrany (w
zależności od poleceń
konsoli). Jest też coś na
refleks (choć nie wiedzieć
czemu, po tym treningu podnosi
się wskaźnik siły...) - jak
najszybciej musisz uderzyć
odpowiedni przycisk. Oprócz
tego skakanie na skakance, czy
wykonywanie "brzuszków"
- jest tego trochę, nie będę
wszystkiego opisywał, ale
trzeba przyznać że treningi to
bardzo miły przerywnik pomiędzy
kolejnymi walkami. Im lepiej ci
pójdzie, tym wyżej wzrośnie
dany współczynnik. Jest też
opcja dla leniwych -
automatyczny trening, ale nie
daje to żadnej przyjemności, a
i nie otrzymujesz już tylu
punktów za poszczególne cechy,
ile można uzyskać samemu...
 |
- Rozpoczyna się pierwsza
walka i już można wyłapać,
o co chodzi w systemie. Nie
jest on zbyt skomplikowany -
przyciski
"geometryczne" na
padzie (piszę o wersji na
PS2) odpowiadają za zwykłe
uderzenie górą i dołem, zarówno
prawą, jak i lewą ręką.
Oprócz tego można jeszcze
bardziej wymierzyć
przytrzymując któryś z
kierunków - to daje
sierpowego. Są też oczywiście
podbródkowe, tzw. "uppercuty",
które wykonuje się dodatkowo
przytrzymując R1. Za blok
odpowiada L1, a wciskając
dodatkowo jakiś kierunek,
zawodnik wykona unik. Zostało
to jednak niedobrze wyważone
- trzymając L1 zablokować można
niemal każdy cios - czy to górny,
dolny, czy uppercut, czy
sierpowy - można by chociaż
podzielić to na dwie strefy -
za blokowanie górnych ciosów
odpowiadałby L1, a
przytrzymanie jeszcze dolnej
strzałki oznaczałoby
blokowanie dolnych uderzeń.
Po prostu obecny stan sporo ułatwia
samą rozgrywkę - wystarcza
trzymać L1, aby blokować
niemal wszystko. Denerwuje też
raczej nieduża dynamika
walki. Na początku myślałem,
że jest to spowodowane słabymi
umiejętnościami mojego
zawodnika, ale nic się w
tej kwestii prawie nie zmienia
przez cały czas! Wszystko
dzieje się za wolno i na
przykład, gdy wykona się
jakieś dłuższe combo, które
nie trafi przeciwnika, twój
 |
zawodnik będzie teraz
"uderzał w
powietrze", aż nie skończy
danej kombinacji ciosów. Albo
takie uniki - są prawie bezużyteczne,
gdyż postacie wykonują je tak
wolno, że po prostu nie opłaca
się ich używać:/... Poza tym
po pewnym czasie wkrada się
pewna schematyczność - owszem,
przygotowano naprawdę sporą
ilość ciosów, tyle tylko, że
są one bardzo podobne dla
wszystkich postaci, prawie się
nie różniąc! Oczywiście nie
można wiele wymagać od boksu,
ale jednak fakt, że poszczególne
postacie wiele pod względem
zadawanych uderzeń (poza umiejętnościami)
się nie różnią, po prostu
drażni.
Grafika wygląda dobrze i...
tylko dobrze. Modele postaci
stoją na przyzwoitym
poziomie, ale brak tu jakiegoś
większego przywiązania do
szczegółów. Choć jedno
trzeba przyznać - taki Rocky,
czy Clubber naprawdę
przypominają swoich
rzeczywistych odpowiedników i
w tym elemencie jest bardzo
dobrze. Poprawnie wygląda też
"wizualizacja uszkodzeń
bokserów" - jeśli dany
zawodnik wiele obrywał w głowę,
po kilku rundach naprawdę to
widać - zakrwawiona twarz,
wykrzywiony nos - heh, czasem
można nie poznać boksera po
zakończeniu takiego
pojedynku;). Choć mimo
wszystko do poziomu takiego Final
Fight 2004 od EA jeszcze
sporo brakuje w tym
elemencie... Dobrze też wyglądają
areny, ze wskazaniem na
publiczność - to trójwymiarowe,
poruszające się
obiekty. Oczywiście nie są tak
szczegółowe, jak sami
zawodnicy (co zrozumiałe), ale
jednak sam fakt jest wart
odnotowania. Dodatkowo jeszcze
denerwować może nienajlepsza
momentami detekcja kolizji
- nieraz ciosy mijają się z
przeciwnikiem, a ten i tak
obrywa. Całość pracuje w 60
klatkach i raczej nie zwalnia.
W kwestii muzyki znajdziemy
trochę kawałków znanych z
samego filmu, co na pewno
cieszy. Inna sprawa, że
uaktywnia się ona w czasie
walki tylko w niektórych
momentach walki, w dodatku
zrezygnowano z głównego motywu
filmu... Same odgłosy to oczywiście
standardowy poziom, brak tu
jednak jakiegokolwiek
komentatora, a podczas gdy brak
w czasie walki muzyki, przydałby
się tu taki.
Rocky: Legends dodatkowo
pognębia bardzo duża wtórność.
Właściwie brak tu jakichś
większych innowacji, bo samo
dodanie trzech postaci do trybu
kariery to chyba nie jest dużo
(oprócz tego wystąpiły tylko
nieliczne, kosmetyczne zmiany).
I właśnie też dlatego ocena
musi dodatkowo polecieć w dół.
Czy warto zainteresować się tą
grą? Myślę, że nie - w
temacie boksu na konsolach zostało
już więcej zrobione (patrz: Final
Fight 2004), a Rocky:
Legends to tylko przyzwoita,
dodatkowo bardzo wtórna
pozycja, która na wydanie ciężko
zarobionych pieniędzy po prostu
nie zasługuje...
Sarge
|
Reklama
|
|
|
 | | |