|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- SLY
COOPER 2 [PS2]
Co jak co, ale Sly Cooper
wszedł mi głęboko do pamięci.
Po dziś dzień uznaję go za
jednego z trzech najlepszych
platformerów na PS2 - razem z
Jakiem oraz Ratchet
& Clank.
"Jedynka" została
trochę niedoceniona przez
graczy, choć wielu uznawało
ją za Crasha Bandicoota
nowej generacji (w tym i ja).
Kwestią czasu jednak było
powstanie sequela (wskazywało
na to zakończenie pierwszej
części), w końcu się
doczekaliśmy. Warto było
czekać te dwa lata, oj tak!
 |
- Fabuła ponownie kręci się
wokół Clockwerka - wielkiego
"mech-ptaka", którego
tytułowy bohater
unieszkodliwił w pierwszej części.
Jak to zwykle bywa nie
wszystko poszło po myśli
Sly'a - przebrzydli, zuchwali
i niecni członkowie 'Klaw'
gangu wykradli części
Clockwerka ;) i ekipa trzech
przyjaciół (Sly, Murray oraz
Bentley) wyrusza by je odzyskać.
Scenariusz tak naprawdę jest
dość średni, mimo prób ze
strony autorów (zwroty akcji,
momenty kulminacyjne) jakoś
niespecjalnie wciąga. Ale to
nie on spowoduje, że nie będziesz
mógł oderwać się od
najnowszej gry Sucker Punch (dev.).
Zrobią to raczej świetne
mini-gierki, rewelacyjna
oprawa, oraz humor jaki tutaj
wpleciono. Sly Cooper 2
jest niczym GTA - to
nie fabuła jest najważniejsza,
ale wszystko co pozostaje oprócz
niej.
Zresztą nie bez powodu przywołałem
tutaj Grand Theft Auto.
Twórcy Sly'a otwarcie
przyznawali, że w obecnej
generacji konsol to właśnie GTA
zrobiło na nich największe
wrażenie. Starali się też
trochę wzorować na grze
Rockstara, wrzucając lekkie
naleciałości do swojego SC2.
I rzeczywiście - struktura
"dwójki"
zdecydowanie różni się od
pierwszej części, a pierwsze
skojarzenie jakie przychodzi
to "platfomówkowe GTA"
właśnie. Poziomy nie są już
do bólu liniowe, jak w
przypadku prequela - teraz mają
bardziej otwartą strukturę.
Tym razem nie wystarczy iść
po z góry ustalonej
ścieżce. Wzorując się na GTA
twórcy zawarli tutaj 8
"miast", które są
tak naprawdę lokacjami bazowymi
patrolowanymi przez straże
danego boss'a. Zawsze po
przyjechaniu do kolejnej lokacji
następuje krótkie rozpoznanie
- Sly wyrusza w celu zrobienia
kilku kluczowych zdjęć
pozwalających na opracowanie
planu. Dopiero potem wyznaczane
są konkretne zadania mające na
celu unieszkodliwienie danego
szefa. Miasta są w pełni
otwarte i można chodzić po
nich do woli - niczym w GTA.
Jedyną różnicą jest brak
samochodów w opisywanym tytule,
ale żaden to minus - zwiedzanie
jest bardzo przyjemne i
gwarantuję, że wielokrotnie
dla czystej przyjemności
przemierzysz sobie aktualnie
rozgrywany poziom.
Wszyscy, którzy grali w
"jedynkę" na pewno
pamiętają dwóch przyjaciół
głównego bohatera - żółwia
Bentley'a oraz hipopotama
Murray'a. Już w prequelu mieli
swoje epizodyczne poziomy, tutaj
jednak ich rola znacznie wzrosła
- stali się w pełni grywalnymi
postaciami! Oczywiście, dalej
najwięcej zadań przypada dla
Sly'a, jednak jego kompani też
będą mieli co robić. W każdym
z poziomów na samym początku ląduje
się w "bazie". Trójka
bohaterów siedzi tam przy
"okrągłym stole" i
można wybrać sobie jednego z
nich do zwiedzania poziomu i
wykonywania zadań. Podobać może
się to, że każda z postaci
posiada inne umiejętności i
zupełnie inaczej się nimi gra.
Sly jest złodziejem, więc
potrafi się skradać, wspinać
po pnączach, czy chodzić po
cieniutkich linkach. Jest
najbardziej zwinny spośród
trzech bohaterów. Żółw
Bentley jest z kolei "mózgiem"
całej drużyny - to on zawsze
opracowuje plan na dany poziom.
Jest specem od komputerów, a co
za tym idzie potrafi włamać się
do systemu zabezpieczeń i np.
otworzyć zablokowane wcześniej
drzwi. Ma też podręczne bomby,
którymi unicestwia przeciwników,
oraz strzałki usypiające (MGS2
się kłania :). No i w końcu
hipopotam Murray - najbardziej
pocieszna postać z całej trójki
:). Jego głównym atutem jest
siła i to ją głównie
wykorzystuje w swoich zadaniach.
Może dla przykładu unieść
kratę pod którą prześlizgnie
się Sly, czy unicestwić hordy
wrogów. Potrafi też nosić ciężkie
przedmioty, czym wyróżnia się
z pozostałej dwójki. Jak więc
widać każdy z bohaterów jest
inny, trzeba stosować odmienne
taktyki przy grze każdym z
nich.
 |
 |
Jak już wcześniej wspomniałem,
zawsze na początku każdego
etapu Sly wyrusza na
"rozpoznanie". Robi
zdjęcia kluczowym miejscom i
postaciom danej lokacji, po
czym wraca do bazy, gdzie
Murray opracowuje szczegółowy
plan unieszkodliwienia wroga.
Następnie można zabrać się
za wykonywanie właściwych
zadań. Po wybraniu postaci,
kolejną rzeczą jaką
powinieneś uczynić jest wciśnięcie
L3 (lewej gałki analogowej) -
pokażą się wtedy "słupy
światła" w różnych
kolorach - niebieskim,
zielonym i różowym.
Odpowiadają one za questy pod
poszczególne postacie. I tak
- niebieski kolor przyporządkowany
jest Sly'owi, zielony -
Bentley'owi, a różowy -
Murray'owi. Po dotarciu na
miejsce wskazane przez słup
światła następuje albo
przejście do
"mini-poziomu" (np.
penetracja jakiegoś budynku),
bądź rozpoczęcie właściwego
zadania. Najlepsze w tym
wszystkim jest to, że każdy
z questów to praktycznie nowa
mini-gierka do zaliczenia. To
właśnie one są jednym z
powodów decydujących o świetności
tego tytułu. Pomysłowość
twórców przeszła moje najśmielsze
wyobrażenia. Jest wykradanie
przedmiotów, jest latanie
samolocikiem, czy strzelanie z
działka do nadlatujących
obiektów. Nawet hackowanie
komputera przez Murray'a to
kolejna mini-gierka - lekko
prymitywna strzelaninka przywołująca
wspomnienia dawnych czasów
Atari 2600 i innych sprzętów
tamtego okresu. To właśnie
wielka różnorodność jest
jednym ze znaków
rozpoznawczych tego tytułu.
To prawdziwy kombajn - ciężko
mówić tutaj już tylko i wyłącznie
w kategoriach platformówki.
- Już część pierwsza
wyznaczyła nowe standardy w
dziedzinie generowania grafiki
typu cell-shading. "Dwójka"
jeszcze lekko ją podrasowała
sprawiając, że całość
prezentuje się niczym śliczna
bajeczka. Poczynając od
postaci, i ich doskonałej
animacji, a na rewelacyjnie
zaprojektowanych poziomach kończąc.
Levele są bogate w detale,
posiadają świetny,
charakterystyczny design
(wszystko jest lekko
zakrzywione, zniekształcone)
sprawiający, że nie można
się tu nudzić, i oderwać
oczu od ekranu. Gdyby tytuł
ten był kawałkiem czekolady,
powiedziałbym, że rozpływa
się w ustach :). Dosłownie aż
chce się grać dalej, by
zobaczyć jakie niespodzianki
(w dziedzinie designu poziomów)
przygotowali twórcy. Wrażenie
może zrobić też ogromna
widoczność. Dość powiedzieć,
że wystarczy wejść na najwyższy
punkt danego etapu i podziwiać
całe miasto w pełnej krasie.
Coś pięknego... Chyba nie
muszę wspominać, że całość
śmiga w 60 klatkach? Jedynym
minusem sprawiającym, że SC2
nie dostanie za grafikę 10/10
są sporadyczne chrupnięcia
animacji. Wprawdzie nie dzieje
się to często, i jest jakoś
tam maskowane (bloom), to
jednak trzeba to odnotować i
wytknąć. Ale i tak nie psuje
to pięknego wrażenia całości.
Oprawa dźwiękowa stoi z
kolei na bardzo dobrym, ale już
nie tak świetnym poziomie jak
w przypadku
"jedynki". Muzyka
straciła to "coś",
co charakteryzowało prequel -
już nie jest niczym
nadzwyczajnym. Coś tam sobie
gra w tle, ale nie wywołuje
większych emocji. Także
cut-scenki są moim zdaniem
czasami trochę sztuczne -
ludzie podkładający głos
pod poszczególne postacie
sprawiają momentami wrażenie,
jakby robili to po raz
pierwszy w życiu... Daleko tu
do doskonałości, ale poniżej
pewnego poziomu SC2 nie
zszedł.
Doskonała oprawa, świetny
design, klimatyczne poziomy...
Czego chcieć więcej? Humoru!
Oczywiście, tego też nie
zabrakło w najnowszej grze
Sucker Punch. Może nie ma tu
jakiś wyszukanych dowcipów,
może SC2 nie rozbawił
mnie tak, jak najnowszy Crash
Bandicoot, niemniej jednak
trzeba oddać developerowi świetną
robotę. Nie zabrakło oczywiście
nawiązań do innych gier - co
bardziej spostrzegawczy gracze
bez problemu rozpoznają
naleciałości z serii MGS,
GTA, czy Splinter Cell.
Z kolei liczne dialogi
spowodują, że uśmiech zagości
na Twej twarzy. Może nie
dostaniesz tutaj gagów, z których
można śmiać się do łez,
niemniej subtelny humor jaki
zaserwowano sprawia, że
kilkuminutowa partyjka od razu
poprawia samopoczucie po
nienajlepszym dniu w
szkole/pracy...
Jednym z niewielu minusów
pierwszej części była jej
żywotność. O ile dobrze
pamiętam można ją było bez
większych problemów "łyknąć"
w 8-10 godzin, co nie było
satysfakcjonującym wynikiem
zważywszy na świetność
tego tytułu. Autorzy wyciągnęli
odpowiednie wnioski, i
"dwójka" jest już
odpowiednio dłuższa.
Zaliczenie jej za pierwszym
razem to ok. 14-15 godzin gry,
co jest moim zdaniem dość
dobrym wynikiem nie pozwalającym
się bardziej przyczepić.
"Jedynce" zarzucano
też nienajlepszy system
"żyć" - otóż np.
wpadnięcie do wody powodowało
natychmiastową "śmierć"
i
restart poziomu. Również i ten
szczegół twórcy poprawili -
teraz jest 5 "szans"
na jedno "życie", więc
gra stała się bardziej przystępna
dla niedzielnego gracza. No i
jeszcze kwestia bonusów i
sekretów. Powiem krótko - jest
co robić. Na każdym z poziomów
poukrywano po 30 zielonych
butelek. Znalezienie wszystkich
umożliwia otworzenie sejfu (który
również trzeba odnaleźć),
zawierającego rozmaite bonusy.
Dodatkowo można pobawić się w
zbieranie monet (wypadają z każdego
zabitego przeciwnika, bądź z
rozwalanych przedmiotów), za które
potem w bazie da się zakupić
specjalne umiejętności dla
poszczególnych postaci. Jest
"zasłona dymna", nowe
ciosy, czy choćby
"mini-spadochron".
Jest więc co robić, także po
jednorazowym ukończeniu gry.
SC2 zdecydowanie spełnił
moje oczekiwania. Jest tytułem
kompletnym w każdym calu, nie
pozwalającym oderwać się od
ekranu. Twórcy
odrobili pracę domową z nawiązką,
dostarczając tytuł lepszy
nawet od świetnego prequela.
Dodatkowo liczne innowacje i
mini-gierki nie pozwalają o nim
mówić, jako o pakiecie nowych
poziomów do
"jedynki". Przypomina
mi się analogiczna sytuacja, co
w przypadku dwóch pierwszych części
Spyro, kiedyś, jeszcze
za czasów PSX'a... Pierwsza część
była rozgrzewwką, ale to, co
przynosi ze sobą "dwójka"
przechodzi wszelkie wyobrażenia.
Po prostu doskonała gra.
Baron Ski
TIP: Po ukończeniu gry wejdź
do menu wyboru epizodów. Najedź
na któryś z nich oznaczony
numerem: 1, 3, 5, 7, lub 8.
Obserwuj uważnie ekran - kiedy
w lewym dolnym rogu pojawi się
złota odznaka wciśnij
"kwadrat". Odpali się
któryś z filmów - promujące
grę, "The Making of..."
lub lista płac. Szczególnie
ten drugi jest warty obejrzenia.
|
Reklama
|
|
|
 | | |