NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przeglądzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
ACE COMBAT 5: SQUADRON LEADER [PS2]
Wszystko wygląda na to, że dopiero teraz, po 5 latach panowania PS2 Namco zaczyna odzyskiwać dawny blask. Na piątą odsłonę Ace Combat trzeba było czekać aż 3 lata. Sporo, biorąc pod uwagę dużą popularność serii (szczególnie w Japonii). Mimo tak długiego okresu czasu jaki autorzy mogli poświęcić na przemyślenie i doszlifowanie swojego projektu, i tak większość osób spodziewała się prostego "odcinania kuponów" od znanej marki. Ja także, chociaż po cichu wierzyłem, że dostanę w swoje łapki coś więcej. Warto było!

Na starcie do wyboru są dwa tryby - klasyczna 'kampania', oraz 'arcade'. Oprócz tego można przejrzeć dość rozbudowany tutorial, który wszystkich początkujących nauczy sterowania i wyjaśni najbardziej użyteczne w powietrzu manewry. Faktem jednak jest, że dla weteranów serii nie jest on zbyt przydatny... Wróćmy jednak do mięsa. Najważniejszym trybem w Squadron Leader jest 'Campaign', która poprowadzi cię z jednej do drugiej misji przeplatając świetnie zrealizowanymi wstawkami filmowymi. Od samego początku prac nad grą widoczny był duży rozmach z jakim przygotowywany był AC5. Dość powiedzieć, że swoją widowiskowością przekazu trailery niewiele ustępowały MGS'om. Wstawki filmowe podczas samej gry nie są już może tak genialne, jednak z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że nie widziałem lepiej poprowadzonej strzelaniny w takim stylu. Fabuła pokazywana poprzez przerywniki nie powala na kolana, niemniej stoi na wysokim, dobrym poziomie. Gracz bierze udział w fikcyjnym konflikcie pomiędzy dwoma mocarstwami, jednak to dopiero początek wszelkich intryg. Scenariusz jest ciekawy na tyle, na ile ciekawy może być film o pilotach lotniczych - bez większych rewelacji, ale na plus. Daleki jednak jestem od wychwalania fabuły pod niebiosa, co też niektórzy czynili... 

Teraz króciutko jeszcze o drugim trybie - 'Arcade'. Przeznaczony jest on dla wszystkich, którzy nie przepadają za oglądaniem przydługich filmików pomiędzy misjami, nie interesuje ich żadne tło fabularne, tylko od razu chcą wziąć sprawy w swoje ręce. Gra od razu rzuca Cię w wir walki, a konstrukcja rozgrywki przypomina trochę arcade'owe wyścigi. Mianowicie w rogu ekranu ukazany jest czas, który cały czas maleje, a zadaniem gracza jest zestrzelenie wymaganej ilości celów - czy to powietrznych, czy naziemnych. Z każdym zestrzelonym obiektem wroga, dodawanych jest
kilkanaście sekund do licznika. I tak w kółko, aż do zestrzelenia wymaganej ilości celów w danej misji... Oczywiście nie ma tak dobrze, że do dyspozycji są setki rakiet naprowadzających i jedyne co trzeba zrobić to odpalić pocisk. Autorzy do każdej z misji przygotowali jakiś limit rakiet, więc trzeba gospodarować oszczędnie siłami, i nie unikać także szybkostrzelnego działka ukrywającego się pod "X" na padzie. Podobało mi się też to, że 'Arcade' jest dość rozbudowane - do jego ukończenia prowadzi kilka różnych dróg (misje rozdzielają się), więc można go ukończyć nawet kilkukrotnie chcąc wycisnąć z gry wszystkie soki. Podsumowując - miły przerywnik. Dobrze, że Namco pomyślało także o graczach, którzy nie mają kilkunastu godzin wolnego czasu na grę.

Wracamy jednak do głównej kampanii. Najważniejsze w grze takiej jak AC5 są oczywiście misje. Także w tym wypadku nie trzeba się specjalnie obawiać. Trzeba przyznać, że są bardzo różnorodne, jednak siłą rzeczy wpadają trochę w "syndrom sequela", i niewiele tu tak naprawdę innowacyjnych zadań. Eskorta, obrona portu, infiltracja wrogich oddziałów, niszczenie celów naziemnych, charakterystyczne misje w kanionach... To wszystko doskonale znamy z poprzednich części. Trafiło się wprawdzie kilka ciekawych, nowych misji, ale jeśli ktoś liczył na coś zdecydowanie nowego, z pewnością się przeliczy. Nowością jest wprowadzenie możliwości wydawania prostych komend swoim pilotom, a także rozmów w trakcie misji. Musisz bowiem wiedzieć, że bardzo szybko stajesz się dowódcą czteroosobowego oddziału (z początku jesteś pionkiem, ale jak to w grach bywa...:). Twoi pomagierzy wbrew pozorom nie są tylko statystami - wiele razy potrafią sporo pomóc na polu walki, choć trzeba odpowiednio nimi dyrygować. W trakcie wykonywania misji piloci rozmawiają też między sobą (na szczęście są napisy na górze ekranu, bo czasami ciężko zrozumieć co mówią) od czasu do czasu zagadując też do ciebie. Wtedy trzeba wybrać jedną z odpowiedzi - "tak", lub "nie". Co ciekawe ma to często wpływ na dalszy przebieg misji, więc nie warto wciskać na "chybił-trafił". Od biedy można w ogóle nie odpowiadać, ale lepiej nie tracić zaufania swoich ludzi.

Już poprzednia część zaskakiwała pozytywnie swoją oprawą. "Piątka" podnosi ten poziom jeszcze wyżej. Największą wagę przywiązano naturalnie do samolotów. Wspaniałe, pełne detali modele aż proszą się o podziwianie ich godzinami na replayach. Można spokojnie zaryzykować stwierdzenie, że w kwestii wykonania wizualnego Ace Combat 5 jest tym dla powietrznych strzelanin, czym Gran Turismo 4 jest (będzie) dla racerów. Po prostu najwyższy poziom. Nawet po zejściu swoim samolotem nad powierzchnię ziemi nie można narzekać - naprawdę znacznie poprawiono jakość tekstur, wrzucono też większą ilość obiektów naziemnych, dzięki czemu całość prezentuje się bardzo korzystnie. A z większych wysokości... foto-realizm jednym słowem. No i chyba oczywistym jest fakt, że całość pędzi w 50/60 (PAL/NTSC) fps'ach? Chciałoby się napisać: w końcu to Namco! Bardzo mile mnie też zaskoczyła oprawa muzyczna, która niejako wróciła do korzeni - świetne, zagrzewające do boju utwory, niezwykle bogate tło dźwiękowe (gadki pilotów, huk wystrzałów, świst latających samolotów)... Nie ma się do czego przyczepić. AC5 aż się prosi, by odpalać go na odpowiednim nagłośnieniu.

 
Wspaniałe jest to, że gra wręcz tonie od różnego rodzaju bonusów i sekretów. Odkrywanie nowych samolotów (w sumie ponad 50 modeli), zaliczanie misji na najwyższe rangi (niektóre maszyny da się zdobyć tylko w ten sposób), kilka dróg przejścia... Naprawdę jest co robić. Bardzo podoba mi się, że by zaliczyć wybrane misje na najwyższą rangę należy wykonać alternatywne zadania, nie wymagane normalnie do zaliczenia wybranego etapu. Warto też wspomnieć, że poziom trudności jest dość wysoki, a po odblokowaniu ukrytego można zwątpić w swoje umiejętności :). Gra prezentuje nam fikcyjny konflikt rozgrywający się w przyszłości, jednak samoloty są znane z obecnych czasów. Oczywiście postarano się również o prototypy, więc dla znawców tematu będzie to swego rodzaju encyklopedia mechanicznych ptaków. Coś, czym Gran Turismo jest dla motoryzacji. I co ciekawe poszczególne modele zauważalnie różnią się miedzy sobą w prowadzeniu - zmiany są wyczuwalne gołym okiem.

Posłodziliśmy trochę, więc czas na parę wad. Przede wszystkim mi bardzo rzucała się w oczy spora wtórność. Ok, jest fabuła, są pomocnicy, są rozmowy podczas misji. Nikt mi jednak nie wmówi, że te nowości zbawią serię. Tak naprawdę od drugiej części niewiele się tu zmienia. Jasne, wielu osobom nie będzie to przeszkadzało, bo chcą więcej, ale... Nie napiszę, że seria stoi w miejscu, bo tak nie jest. Ale w przypadku "szóstki" (o ile takowa powstanie) Namco musi wreszcie zdecydowanie popchnąć ten tytuł do przodu. Szkoda też, że zabrakło jakiegokolwiek trybu multiplayer. Bardzo ucieszyłbym się np. z kooperacji dla dwóch graczy na podzielonym ekranie, a nic takiego nie ma tu miejsca. Dodatkowe porcje miodu zostały więc zmarnowane, a szkoda.

Warto było czekać na najnowszą część Ace Combat. Seria nie została wprawdzie pchnięta na nowe tory, ale i tak jest grywalna jak za starych dobrych czasów. Gdyby nie była to już piąta część, z pewnością ocena byłaby wyższa. Ale i tak nie ma co narzekać, tylko łapać za pady i grać. Bo to chyba maksimum co było do wyciśnięcia ze sposobu rozgrywki proponowanego przez Namco. Kolejna część musi przynieść ze sobą więcej innowacji. Ale tym będziemy się martwić przy okazji jej premiery... A na razie cieszmy się tym, co dostaliśmy. Świetna gra.

Baron Ski

PS. W USA AC5 dostało podtytuł "The Unsung War".
 

Reklama
FAST CD