NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przeglądzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
HARVEST MOON: A WONDERFUL LIFE [GCN]
Nie każdemu przypadło do gustu Harvest Moon: Save the Homeland wydane na PS2. Seria ceniona była przede wszystkim dlatego, że można było o niej mówić jak o mini-symulatorze życia rolnika. STH tymczasem bardziej koncentrował się na fabule co, nie da się ukryć, nie było strzałem w dziesiątkę. Na szczęście Natsume (dev.) w porę otrząsnęło się wypuszczając opisywane właśnie a A Wonderful Life, zresztą w postaci exclsuive'a dla Gamecube.

W kwestii fabuły chyba nikt z was nie spodziewał się cudów? W końcu od zawsze w wyniku dziwnego zbiegu okoliczności główny bohater dostawał gospodarstwo do poprowadzenia. Nie inaczej jest i tym razem. Farma mieści się w środku wioski 'Forget-Me-Not Valley', a bezimienny chłopaczek (ksywkę trzeba wymyślić mu samemu) startuje tylko z jedną krową, psiakiem, oraz dobrymi radami wujka Takakury (on naprawdę tak się nazywa :).

Największą nowością tej odsłony Harvest Moon jest możliwość poślubienia jednej z trzech panienek zamieszkujących wioskę. Nie jest to wprawdzie "morze możliwości" (przedstawicielek płci pięknej spotkać można więcej), ale i tak trzeba cieszyć się, że developer zdecydował się wreszcie na tak śmiałe posunięcie. Autorzy postarali się oczywiście o odpowiednie zróżnicowanie panienek, żeby każdy mógł znaleźć coś na siebie. Jest więc "kasiasta" dziewoja, która podobno znalazła się na takiej wiosce przez przypadek i najchętniej wróciłaby do miasta. Jest też prosta, skromniutka dziewczynka, typowa przedstawicielka wyobraźni japońskiej na temat takich osób :). No i wreszcie blondyneczka - jakby uniwersalna postać, która zapewne większości z was przypadnie do gustu. Nie powiem żeby element podrywu został przedstawiony jakoś rewelacyjnie. W zasadzie całość ogranicza się do 
rozmów na temat piękna przyrody i okazjonalnego wręczania prezentów... Takie to już widać wyobrażenie skośnookich braci z Natsume na temat tego zjawiska. Chcąc nie chcąc trzeba się jednak starać, bo poślubienie wybranki jest sprawą priorytetową w tym tytule. Cała przygoda została podzielona na 6 głównych epizodów i są one oddzielane właśnie pod względem spraw związanych z małżeństwem, potomstwem itp.

Oczywiście nie samymi podrywami najnowsza część HM stoi - dalej priorytetowym jest przede wszystkim umiejętne prowadzenie gospodarstwa. Tutaj także wprowadzono masę nowości i rozbudowano wiele aspektów. Przypomina to już wszystko RPG'a, chociaż dalej nie uświadczycie tu żadnych pasków doświadczenia. Na wszystko trzeba zapracować własnymi rękami. Sporą nowością jest wprowadzenie płci zwierząt. Wiadomo - cielak sam z siebie nie powstanie. Trzeba więc kupować z głową i myśleć perspektywicznie. Twórcy zwiększyli również realizm uprawiania roślin. Teraz są trzy rodzaje gleby, a na każdej z paczek nasion należy wyczytać na którym typie gleby należy ją posadzić, oraz podczas jakiej pory roku. A jeśli już przy uprawianiu jesteśmy, to trzeba wytknąć jedną uciążliwą rzecz - każdą z roślin trzeba podlewać oddzielnie, co bardzo szybko zaczyna drażnić. Szczególnie wtedy, gdy dorobicie się ze 30'tu na jednym rodzaju gleby - oglądanie trzydzieści razy animacji podlewania nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy. Czy nie prościej było umożliwić jakieś zaznaczenie całego pola i podlanie wszystkiego naraz? Uprościłoby to wprawdzie sprawę, ale Harvest Moon nigdy nie silił się przecież na 100%'owy realizm.


Jak zwykle wrzucono też kilka mini-gierek, które urozmaicają zabawę. Można dla przykładu udać się na tradycyjne wędkowanie, spróbować zrobić coś wymyślnego do jedzenia (co ciekawe przyrządzoną potrawę główny bohater może zaproponować swojej wybrance :), czy też udać się do kopalni spróbować znaleźć coś wartościowego. Cały czas jest coś do roboty, więc trudno narzekać na nudę.

Najlepsze w Harvest Moon jest to, że można naprawdę wczuć się w wykonywanie kolejnych zadań. Świat żyje własnym życiem, i buduje to świetny klimat. Zmieniają się pory doby, pogoda (w telewizorze można wyczytać nawet prognozę, czy horoskop na najbliższy dzień!), niektóre osoby można spotkać tylko w wyznaczone dni miesiąca... Naprawdę łatwo się wczuć w przedstawiony tutaj świat. Jeszcze by wyjaśnić wszelkie formalności muszę wspomnieć, że jedna sekunda czasu rzeczywistego to minuta w grze. Łatwo więc policzyć, że doba trwa tak naprawdę 24 minuty. Oczywiście dodać do tego należy przerwy na sen. Co do tego ostatniego, to dość znacznie go skrócono - przeważnie główny bohater zasypia na ok. 5 godzin, więc można bez obaw harować do późna nie martwiąc się o to, że na drugi dzień wstanie się kilka godzin za późno :). Przyczepić mogę się z całą pewnością do rozmiarów wioski. Nie powala ona swym ogromem, powiem więcej - po ok. kilkudziesięciu minutach będziecie znać ją na pamięć. Developer mógł pokusić się o większe urozmaicenia, bo kilka domków na krzyż dość szybko zaczyna wychodzić bokiem.

Także oprawa graficzna daleka jest od doskonałości. Przypomina to wszystko grę wyjętą żywcem z N64, niż pozycję na tak mocną konsolę jak Gamecube. Oczywiście, ma to swój specyficzny styl i może się podobać, ale mimo wszystko daleko HM:AWL do doskonałości.  Na plus muszę zaliczyć brak dorysowywania się otoczenia (no, prawie...) oraz ładnie zmieniające się pory dnia i pogodę. Warto docenić też właściwie brak jakichkolwiek loadingów. Co jak co, ale one mogłyby popsuć przyjemny
klimat tej pozycji. Jak zwykle GCN nie zawodzi również w temacie efektów świetlnych (cienie rządzą!) czy przedstawienia wody... Kontrastem są jednak słabe tekstury, kanciaste obiekty i postacie (co prawda jest to częściowo wytłumaczone stylem super-deformed, ale...), czy nienajlepsza ich animacja. Dźwięk także jest daleki od doskonałości. Kwestii mówionych przez postacie tradycyjnie nie ma (tylko napisy), a często podczas eksploracji terenu graczowi towarzyszy głucha cisza. "Melodyjki" włączają się np. podczas przebywania we własnym gospodarstwie, czy przy wchodzeniu do jakiegoś domku, ale powtarzają się, i po kilku godzinach gry zaczynają nudzić. Jakościowo także nie są najlepsze, przypominają stare czasy SNES'a i podobnych eksponatów.

Nie oprawa decyduje jednak tak naprawdę o sile tego tytułu. To swoboda i wszechobecny specyficzny klimat oraz spore rozbudowanie powodują, że trudno oderwać się od konsoli. Oczywiście, Harvest Moon nie jest dla każdego. Jeśli na widok screenów masz odruchy wymiotne, w AWL nie masz czego szukać. Jednak jeśli podoba ci się ten specyficzny styl i lubisz gry strategiczno-ekonomiczne, powinieneś rozważyć kupno tej pozycji. Odcięcie od świata na kilkadziesiąt godzin zapewnione. A bawić można się praktycznie bez końca. Polecam.

Baron Ski

Za wypożyczenie gry do testów dziękujemy firmie Świat Nintendo (www.swiatnintendo.pl).
 

Reklama
FAST CD