|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- HARVEST MOON: A WONDERFUL LIFE
[GCN]
- Nie każdemu przypadło do gustu
Harvest Moon: Save the Homeland
wydane na PS2. Seria ceniona była
przede wszystkim dlatego, że można
było o niej mówić jak o
mini-symulatorze życia rolnika. STH
tymczasem bardziej koncentrował
się na fabule co, nie da się
ukryć, nie było strzałem w
dziesiątkę. Na szczęście
Natsume (dev.) w porę otrząsnęło
się wypuszczając opisywane właśnie
a A Wonderful Life, zresztą
w postaci exclsuive'a dla Gamecube.
 |
- W kwestii fabuły chyba nikt z
was nie spodziewał się cudów? W
końcu od zawsze w wyniku dziwnego
zbiegu okoliczności główny
bohater dostawał gospodarstwo do
poprowadzenia. Nie inaczej jest i
tym razem. Farma mieści się w środku
wioski 'Forget-Me-Not Valley', a
bezimienny chłopaczek (ksywkę
trzeba wymyślić mu samemu)
startuje tylko z jedną krową,
psiakiem, oraz dobrymi radami
wujka Takakury (on naprawdę tak
się nazywa :).
Największą nowością tej odsłony
Harvest Moon jest możliwość
poślubienia jednej z trzech
panienek zamieszkujących wioskę.
Nie jest to wprawdzie "morze
możliwości"
(przedstawicielek płci pięknej
spotkać można więcej), ale i
tak trzeba cieszyć się, że
developer zdecydował się
wreszcie na tak śmiałe posunięcie.
Autorzy postarali się oczywiście
o odpowiednie zróżnicowanie
panienek, żeby każdy mógł
znaleźć coś na siebie. Jest więc
"kasiasta" dziewoja, która
podobno znalazła się na takiej
wiosce przez przypadek i najchętniej
wróciłaby do miasta. Jest też
prosta, skromniutka dziewczynka,
typowa przedstawicielka wyobraźni
japońskiej na temat takich osób
:). No i wreszcie blondyneczka -
jakby uniwersalna postać, która
zapewne większości z was
przypadnie do gustu. Nie powiem żeby
element podrywu został
przedstawiony jakoś rewelacyjnie.
W zasadzie całość ogranicza się
do
 |
- rozmów na temat piękna
przyrody i okazjonalnego wręczania
prezentów... Takie to już widać
wyobrażenie skośnookich braci z
Natsume na temat tego zjawiska.
Chcąc nie chcąc trzeba się
jednak starać, bo poślubienie
wybranki jest sprawą priorytetową
w tym tytule. Cała przygoda została
podzielona na 6 głównych epizodów
i są one oddzielane właśnie pod
względem spraw związanych z małżeństwem,
potomstwem itp.
Oczywiście nie samymi podrywami
najnowsza część HM stoi
- dalej priorytetowym jest przede
wszystkim umiejętne prowadzenie
gospodarstwa. Tutaj także
wprowadzono masę nowości i
rozbudowano wiele aspektów.
Przypomina to już wszystko RPG'a,
chociaż dalej nie uświadczycie
tu żadnych pasków doświadczenia.
Na wszystko trzeba zapracować własnymi
rękami. Sporą nowością jest
wprowadzenie płci zwierząt.
Wiadomo - cielak sam z siebie nie
powstanie. Trzeba więc kupować z
głową i myśleć
perspektywicznie. Twórcy zwiększyli
również realizm uprawiania roślin.
Teraz są trzy rodzaje gleby, a na
każdej z paczek nasion należy
wyczytać na którym typie gleby
należy ją posadzić, oraz
podczas jakiej pory roku. A jeśli
już przy uprawianiu jesteśmy, to
trzeba wytknąć jedną uciążliwą
rzecz - każdą z roślin trzeba
podlewać oddzielnie, co bardzo
szybko zaczyna drażnić. Szczególnie
wtedy, gdy dorobicie się ze 30'tu
na jednym rodzaju gleby - oglądanie
trzydzieści razy animacji
podlewania nie należy do
najprzyjemniejszych rzeczy. Czy
nie prościej było umożliwić
jakieś zaznaczenie całego pola i
podlanie wszystkiego naraz? Uprościłoby
to wprawdzie sprawę, ale Harvest
Moon nigdy nie silił się przecież
na 100%'owy realizm.
 |
 |
Jak zwykle wrzucono też kilka
mini-gierek, które urozmaicają
zabawę. Można dla przykładu udać
się na tradycyjne wędkowanie,
spróbować zrobić coś wymyślnego
do jedzenia (co ciekawe przyrządzoną
potrawę główny bohater może
zaproponować swojej wybrance :),
czy też udać się do kopalni spróbować
znaleźć coś wartościowego. Cały
czas jest coś do roboty, więc
trudno narzekać na nudę.
 |
- Najlepsze w Harvest Moon jest
to, że można naprawdę wczuć się
w wykonywanie kolejnych zadań. Świat
żyje własnym życiem, i buduje
to świetny klimat. Zmieniają się
pory doby, pogoda (w telewizorze
można wyczytać nawet prognozę,
czy horoskop na najbliższy dzień!),
niektóre osoby można spotkać
tylko w wyznaczone dni miesiąca...
Naprawdę łatwo się wczuć w
przedstawiony tutaj świat.
Jeszcze by wyjaśnić wszelkie
formalności muszę wspomnieć, że
jedna sekunda czasu rzeczywistego
to minuta w grze. Łatwo więc
policzyć, że doba trwa tak
naprawdę 24 minuty. Oczywiście
dodać do tego należy przerwy na
sen. Co do tego ostatniego, to dość
znacznie go skrócono - przeważnie
główny bohater zasypia na ok. 5
godzin, więc można bez obaw
harować do późna nie martwiąc
się o to, że na drugi dzień
wstanie się kilka godzin za późno
:). Przyczepić mogę się z całą
pewnością do rozmiarów wioski.
Nie powala ona swym ogromem,
powiem więcej - po ok.
kilkudziesięciu minutach będziecie
znać ją na pamięć. Developer mógł
pokusić się o większe
urozmaicenia, bo kilka domków na
krzyż dość szybko zaczyna
wychodzić bokiem.
Także oprawa graficzna daleka
jest od doskonałości. Przypomina
to wszystko grę wyjętą żywcem
z N64, niż pozycję na tak mocną
konsolę jak Gamecube. Oczywiście,
ma to swój specyficzny styl i może
się podobać, ale mimo wszystko
daleko HM:AWL do doskonałości.
Na plus muszę zaliczyć brak
dorysowywania się otoczenia (no,
prawie...) oraz ładnie zmieniające
się pory dnia i pogodę. Warto
docenić też właściwie brak
jakichkolwiek loadingów. Co jak
co, ale one mogłyby popsuć
przyjemny
klimat tej pozycji. Jak zwykle GCN
nie zawodzi również w temacie
efektów świetlnych (cienie rządzą!)
czy przedstawienia wody...
Kontrastem są jednak słabe
tekstury, kanciaste obiekty i
postacie (co prawda jest to częściowo
wytłumaczone stylem super-deformed,
ale...), czy nienajlepsza ich
animacja. Dźwięk także jest
daleki od doskonałości. Kwestii mówionych
przez postacie tradycyjnie nie ma
(tylko napisy), a często podczas
eksploracji terenu graczowi
towarzyszy głucha cisza.
"Melodyjki" włączają się
np. podczas przebywania we własnym
gospodarstwie, czy przy wchodzeniu
do jakiegoś domku, ale powtarzają
się, i po kilku godzinach gry
zaczynają nudzić. Jakościowo także
nie są najlepsze, przypominają
stare czasy SNES'a i podobnych
eksponatów.
Nie oprawa decyduje jednak tak
naprawdę o sile
tego tytułu. To swoboda i
wszechobecny specyficzny klimat oraz
spore rozbudowanie powodują, że
trudno oderwać się od konsoli.
Oczywiście, Harvest Moon nie
jest dla każdego. Jeśli na widok
screenów masz odruchy wymiotne, w AWL
nie masz czego szukać. Jednak jeśli
podoba ci się ten specyficzny styl
i lubisz gry
strategiczno-ekonomiczne, powinieneś
rozważyć kupno tej pozycji. Odcięcie
od świata na kilkadziesiąt godzin
zapewnione. A bawić można się
praktycznie bez końca. Polecam.
Baron Ski
Za wypożyczenie gry do testów dziękujemy
firmie Świat Nintendo (www.swiatnintendo.pl).
Reklama
|
|
|
|
 | | |