NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przeglądzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
NBA LIVE 2005 [PC, PS2, Xbox, GCN]
Serie sportowe od EA Sports zna chyba każdy 'znający się na rzeczy' gracz - wydane całe miliony dolarów na kampanie czy hasła reklamowe dzisiaj doprowadziły do sytuacji, kiedy to gry te przynoszą wydawcy ogromne zyski. Wydawane właściwie na każde możliwe platformy, znane już od wielu lat. Czy jednak znane tytuły muszą prezentować wysoki poziom? Dość ostrożnie podchodzę do każdej nowej edycji NBA Live, po tym jak zobaczyłem, co potrafiła zrobić Sega ze swoją serią o tej samej tematyce. Niewątpliwie (przynajmniej na konsolach) EA nie jest już same na rynku i żeby dobrze sprzedać swoją grę, musi ona prezentować już przynajmniej przyzwoity poziom.

Całość jak zwykle otwiera intro w stylu EA Sports - dynamiczne, z przeplatającymi się akcjami poszczególnych zawodników, zachęcające do zagłębienia się w produkt dalej. Muszę przyznać, że samo menu zrobiło na mnie spore wrażenie - bardzo dobry styl, brązowe odcienie... Wygląda to naprawdę bardzo dobrze, a muszę przyznać że w ostatnich grach tego developera nie było tak różowo. W samych trybach jakoś wiele się nie zmieniło - oczywiście mamy tutaj 'Play Now', umożliwiające grę bez zbędnych ustawień, bardzo dobre na pierwsze odpalenie gry. Przede wszystkim jednak powinniście się zainteresować 'Game Modes', z którego przechodzicie do wielu innych opcji. Jest oczywiście możliwość gry online, tradycyjnie 'Season' (czyli rozegranie sezonu wybraną drużyną NBA), 'Dynasty Mode' (zabawa w trenera - można dokonywać transferów, ogólnie tryb bardziej rozbudowany od 'Season'), są i Playoffy. Jeśli ktoś chce, może sobie włączyć tryb '1 on 1', gdzie można postawić w bezpośrednim starciu dwóch zawodników. Wcześniej pomocny może być trening, którego oczywiście nie mogło zabraknąć. Jeśli ktoś grając na PC ma zamiar grać na klawiaturze, a nie miał styczności z prequelami, to powinien się na początek udać właśnie tutaj. Ostatnim wartym większej uwagi trybem jest szkoła wsadów - nazwa mówi chyba sama za siebie;).

Nie wspomniałem jeszcze o nowości względem poprzednich części, a mianowicie o trybie 'All-star weekend'. Chociaż nie - był on dostępny, ale kilka lat wcześniej, w starszych już edycjach serii. EA uznało chyba, że najwyższy czas na reaktywację, a ponieważ dla wielu osób będzie to pierwsza styczność z tym trybem, należy go co nieco omówić. Sama nazwa wskazuje na weekend gwiazd -
tutaj więc postawiono przede wszystkim na pojedynki najlepszych z najlepszych i to w różnych 'konkurencjach' - czy to konkursów rzutów za trzy punkty, wsadów, czy pełny mecz największych gwiazd ligi koszykarskiej NBA. Oprócz samej obecności all-stars'ów, tryb ten wyróżnia się zdecydowanie najlepszą atmosferą na boisku - wiadomo, że takie pojedynki przynosi największą widownię i dostarczają sporo trudu przy organizowaniu tego typu spotkań;]. Głównym trybem chyba jednak i tak dla wszystkich pozostanie Season - dokonuje się tutaj licznych transferów pomiędzy klubami... Ewentualnie Dynasty Mode, bo tutaj w przeciwieństwie do wyżej wymienionego trybu, można rozegrać kilka sezonów naraz.

Pierwszy mecz i od razu można wychwycić pewne niuanse związane z systemem gry. Od razu można zauważyć poprawioną grę obronną przeciwnika. Teraz przynajmniej na początku już nie tak łatwo jest przejść pod kosz oponenta. Dobrze kryją, blokują twoje zwody i bez znalezienia dobrego sposobu może być początkowo ciężko. Za to plus dla developera. Z drugiej jednak strony system jest pełen sprzeczności. Nawet wspomniana gra obronna - raz spisuje się naprawdę bardzo dobrze, a drugim razem kolejne punkty zdobywa się bez problemu, niemal przechodząc sobie obok przeciwników pod kosz. Niestety, pozostał największy błąd, chyba od lat już trapiący tą serię. Zdobywanie kolejnych punktów (przede wszystkim te "za trzy") jest po prostu źle wyważone. Przede wszystkim ze strony komputerowego/konsolowego przeciwnika na wyższych poziomach trudności, kiedy to można powiedzieć właściwie, że po prostu oszukują! Często zdarza się im celnie trafiać zza linii oznaczającej rzut za trzy punkty wiele razy z rzędu, bez mrugnięcia okiem, podczas gdy nasz zawodnik, nawet świetnie wyszkolony w swoim fachu, pudłuje po kilka razy. Coś tu jest nie tak już od dawna, czasem nawet bloki nie wystarczą, bo często jakimś dziwnym 'zbiegiem okoliczności' zdarza się, że piłka przelatuje między rękoma blokującego zawodnika i wpada do kosza. Wiadomo, że w 95% przypadków powinno to zostać odnotowane jako blok. Tymczasem tutaj wydaje się momentami jakby piłka przelatywała przez ręce koszykarzy:>... Podsumowując to wszystko, trzeba napisać że NBA Live 2005 jeśli chodzi o system gry jest bardzo nierówne, przy wyższych poziomach trudności Sztuczna Inteligencja oszukuje, a przy tych niższych jest zwyczajnie za łatwo. Złoty środek nie został odnaleziony po raz kolejny... Zresztą zdarzają się mecze, kiedy wygrywa się bez problemu, a już następnym razem poziom jest strasznie wyżyłowany, do tego jeszcze należy dodać przekłamania w systemie (wspomniana wcześniej zadziwiająca celność naszych przeciwników). Czego tu jeszcze brakuje? Na pewno drażniącym elementem jest wyprowadzanie kontr - przyzwyczajony do szybkich akcji z serii od Segi, spodziewałem się przynajmniej czegoś podobnego tutaj. Tymczasem już w podstawach gra kuleje - podając w biegu, zawodnik odbierający piłkę niemal zawsze musi się zatrzymać, złapać piłkę i dopiero ruszyć. Nie musze chyba dodawać, że przez ten czas obrońcy przeciwnika zdążą już wrócić? Trochę to irytujące, że zawodnik światowej klasy nie potrafi przyjąć piłki w biegu...

Kupując grę ze stajni EA Sports niemal zawsze można mieć gwarancję bardzo dobrej oprawy graficznej tytułów tej firmy. Nie inaczej jest i tym razem - NBA Live 2005 prezentuje się nieznacznie lepiej od swojej poprzedniczki, chociaż o znacznym skoku naprzód nie ma oczywiście mowy. Ładnie prezentują się sylwetki samych koszykarzy - z rozpoznaniem największych gwiazd ligi NBA nie ma większych problemów, twarze w stosunku do tych z rzeczywistości prezentują się naprawdę bardzo przekonująco. Podobać się może oprawa samego widowiska - błyskające flesze, ładnie prezentujące się boiska, a przy ważnych spotkaniach nawet wystrzeliwane fajerwerki - to wszystko na pewno pozytywnie wpływa na odbiór gry. Publiczność prezentuje się bardzo przeciętnie, a choćby w ESPN NBA 2K5 od Segi można było oglądać lepiej wykonany ten element. Zresztą nie tylko ten, muszę przyznać że grafika w NBA Live 2005 jest słabsza od gry Segi. Biedniej wymodelowane postacie, wspomniana wcześniej gorzej wyglądająca publiczność... Wreszcie słabsza animacja zawodników - o ile jeszcze same animacje bardziej wymyślnych wsadów naprawdę mogą się podobać, tak wszelkie przeskoki w ruchach postaci już nie. Ogólnie - jest bardzo dobrze, ale po prostu gorzej od głównej konkurencji na konsolach.

Oprawa audio prezentuje się także bardzo dobrze. Zwraca uwagę przede wszystkim soundtrack, który naprawdę może się podobać - pozyskano licencję na wielu znanych wykonawców, jednocześnie nagrano kilka ekskluzywnych piosenek, specjalnie na potrzeby gry! Jednocześnie muszę wspomnieć, że zdecydowana większość to utwory hip-hopowe. Jeśli więc masz uczulenie na ten gatunek, to musisz się na niego znowu przygotować. EA ostatnio umieszcza właściwie w każdej swojej grze "czarne" kawałki co powoli może irytować. Inna sprawa że same utwory prezentują naprawdę dobry poziom! Na uznanie zasługuje też zachowanie się kibiców w trakcie spotkań - żywiołowo reagują na wydarzenia na boisku, emocjonując się spotkaniem, ogólnie jest ich "dużo i głośno";]. Same odgłosy na boisku może przemilczę, bo prezentują zbyt standardowy poziom, żeby poświęcać na nie więcej czasu.

Jak się więc okazuje, znane tytuły nie muszą prezentować wysokiego poziomu, aby świetnie się sprzedawać. Najnowsza odsłona nie wybija się znacznie ponad to, co pokazała do tej pory seria. Po prostu prezentuje dobry poziom, ale do czegoś więcej zdecydowanie jej brakuje. W moich oczach przekreślają już tą grę 'oszustwa' SI przeciwnika o których wspominałem wyżej, a jeśli dodać do tego wiele innych niedoróbek i w gruncie rzeczy mało zmian w stosunku do prequela, to mamy już końcowy obraz tej recenzji. Że jest Freestyle Control? Jest, ale celowo nic o nim nie wspominałem w recenzji, bo to już było w poprzedniej edycji, a i sam w sobie zwyczajnie nie daje rady w stosunku do konkurencji (przywoływane tu wiele razy ESPN NBA 2K5). Na PC nie ma innego wyboru, ale jeśli myślisz nad zakupem jakiejś dobrej koszykówki na konsolę, zdecydowanie bardziej polecam twór Segi. A wiesz, drogi Czytelniku, że kosztuje on mniej od NBA Live 2005? Chyba już wszystko stało się jasne...

Sarge
 

Reklama
FAST CD