|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- NBA LIVE 2005 [PC, PS2, Xbox,
GCN]
- Serie sportowe od EA Sports zna
chyba każdy 'znający się na
rzeczy' gracz - wydane całe
miliony dolarów na kampanie czy
hasła reklamowe dzisiaj
doprowadziły do sytuacji, kiedy
to gry te przynoszą wydawcy
ogromne zyski. Wydawane właściwie
na każde możliwe platformy,
znane już od wielu lat. Czy
jednak znane tytuły muszą
prezentować wysoki poziom? Dość
ostrożnie podchodzę do każdej
nowej edycji NBA Live, po
tym jak zobaczyłem, co potrafiła
zrobić Sega ze swoją serią o
tej samej tematyce. Niewątpliwie
(przynajmniej na konsolach) EA nie
jest już same na rynku i żeby
dobrze sprzedać swoją grę, musi
ona prezentować już przynajmniej
przyzwoity poziom.
 |
- Całość jak zwykle otwiera
intro w stylu EA Sports -
dynamiczne, z przeplatającymi się
akcjami poszczególnych zawodników,
zachęcające do zagłębienia się
w produkt dalej. Muszę przyznać,
że samo menu zrobiło na mnie
spore wrażenie - bardzo dobry
styl, brązowe odcienie... Wygląda
to naprawdę bardzo dobrze, a muszę
przyznać że w ostatnich grach
tego developera nie było tak różowo.
W samych trybach jakoś wiele się
nie zmieniło - oczywiście mamy
tutaj 'Play Now', umożliwiające
grę bez zbędnych ustawień,
bardzo dobre na pierwsze odpalenie
gry. Przede wszystkim jednak
powinniście się zainteresować 'Game
Modes', z którego przechodzicie
do wielu innych opcji. Jest oczywiście
możliwość gry online,
tradycyjnie 'Season' (czyli
rozegranie sezonu wybraną drużyną
NBA), 'Dynasty Mode' (zabawa w
trenera - można dokonywać
transferów, ogólnie tryb
bardziej rozbudowany od 'Season'),
są i Playoffy. Jeśli ktoś chce,
może sobie włączyć tryb '1 on
1', gdzie można postawić w bezpośrednim
starciu dwóch zawodników. Wcześniej
pomocny może być trening, którego
oczywiście nie mogło zabraknąć.
Jeśli ktoś grając na PC ma
zamiar grać na klawiaturze, a nie
miał styczności z prequelami, to
powinien się na początek udać właśnie
tutaj. Ostatnim wartym większej
uwagi trybem jest szkoła wsadów
- nazwa mówi chyba sama za
siebie;).
Nie wspomniałem jeszcze o nowości
względem poprzednich części, a
mianowicie o trybie 'All-star
weekend'. Chociaż nie - był on
dostępny, ale kilka lat wcześniej,
w starszych już edycjach serii.
EA uznało chyba, że najwyższy
czas na reaktywację, a ponieważ
dla wielu osób będzie to
pierwsza styczność z tym trybem,
należy go co nieco omówić. Sama
nazwa wskazuje na weekend gwiazd -
tutaj więc postawiono przede
wszystkim na pojedynki najlepszych z
najlepszych i to w różnych
'konkurencjach' - czy to konkursów
rzutów za trzy punkty, wsadów, czy
pełny mecz największych gwiazd
ligi koszykarskiej NBA. Oprócz
samej obecności all-stars'ów, tryb
ten wyróżnia się zdecydowanie
najlepszą atmosferą na boisku -
wiadomo, że takie pojedynki
przynosi największą widownię i
dostarczają sporo trudu przy
organizowaniu tego typu spotkań;].
Głównym trybem chyba jednak i tak
dla wszystkich pozostanie Season -
dokonuje się tutaj licznych
transferów pomiędzy klubami...
Ewentualnie Dynasty Mode, bo tutaj w
przeciwieństwie do wyżej
wymienionego trybu, można rozegrać
kilka sezonów naraz.
Pierwszy mecz i od razu można
wychwycić pewne niuanse związane z
systemem gry. Od razu można zauważyć
poprawioną grę obronną
przeciwnika. Teraz przynajmniej na
początku już nie tak łatwo jest
przejść pod kosz oponenta. Dobrze
kryją, blokują twoje zwody i bez
znalezienia dobrego sposobu może być
początkowo ciężko. Za to plus dla
developera. Z drugiej jednak strony
system jest pełen sprzeczności.
Nawet wspomniana gra obronna - raz
spisuje się naprawdę bardzo
dobrze, a drugim razem kolejne
punkty zdobywa się bez problemu,
niemal przechodząc sobie obok
przeciwników pod kosz. Niestety,
pozostał największy błąd, chyba
od lat już trapiący tą serię.
Zdobywanie kolejnych punktów
(przede wszystkim te "za
trzy") jest po prostu źle wyważone.
Przede wszystkim ze strony
komputerowego/konsolowego
przeciwnika na wyższych poziomach
trudności, kiedy to można
powiedzieć właściwie, że po
prostu oszukują! Często zdarza się
im celnie trafiać zza linii
oznaczającej rzut za trzy punkty
wiele razy z rzędu, bez mrugnięcia
okiem, podczas gdy nasz zawodnik,
nawet świetnie wyszkolony w swoim
fachu, pudłuje po kilka razy. Coś
tu jest nie tak już od dawna,
czasem nawet bloki nie wystarczą,
bo często jakimś dziwnym 'zbiegiem
okoliczności' zdarza się, że piłka
przelatuje między rękoma blokującego
zawodnika i wpada do kosza. Wiadomo,
że w 95% przypadków powinno to
zostać odnotowane jako blok.
Tymczasem tutaj wydaje się
momentami jakby piłka przelatywała
przez ręce koszykarzy:>...
Podsumowując to wszystko, trzeba
napisać że NBA Live 2005 jeśli
chodzi o system gry jest bardzo nierówne,
przy wyższych poziomach trudności
Sztuczna Inteligencja oszukuje, a
przy tych niższych jest zwyczajnie
za łatwo. Złoty środek nie został
odnaleziony po raz kolejny... Zresztą
zdarzają się mecze, kiedy wygrywa
się bez problemu, a już następnym
razem poziom jest strasznie wyżyłowany,
do tego jeszcze należy dodać przekłamania
w systemie (wspomniana wcześniej
zadziwiająca celność naszych
przeciwników). Czego tu jeszcze
brakuje? Na pewno drażniącym
elementem jest wyprowadzanie kontr -
przyzwyczajony do szybkich akcji z
serii od Segi, spodziewałem się
przynajmniej czegoś podobnego
tutaj. Tymczasem już w podstawach
gra kuleje - podając w biegu,
zawodnik odbierający piłkę niemal
zawsze musi się zatrzymać, złapać
piłkę i dopiero ruszyć. Nie musze
chyba dodawać, że przez ten czas
obrońcy przeciwnika zdążą już
wrócić? Trochę to irytujące, że
zawodnik światowej klasy nie
potrafi przyjąć piłki w biegu...
 |
 |
Kupując grę ze stajni EA Sports
niemal zawsze można mieć gwarancję
bardzo dobrej oprawy graficznej tytułów
tej firmy. Nie inaczej jest i tym
razem - NBA Live 2005
prezentuje się nieznacznie lepiej
od swojej poprzedniczki, chociaż o
znacznym skoku naprzód nie ma
oczywiście mowy. Ładnie prezentują
się sylwetki samych koszykarzy - z
rozpoznaniem największych gwiazd
ligi NBA nie ma większych problemów,
twarze w stosunku do tych z
rzeczywistości prezentują się
naprawdę bardzo przekonująco.
Podobać się może oprawa samego
widowiska - błyskające flesze, ładnie
prezentujące się boiska, a przy ważnych
spotkaniach nawet wystrzeliwane
fajerwerki - to wszystko na pewno
pozytywnie wpływa na odbiór gry.
Publiczność prezentuje się bardzo
przeciętnie, a choćby w ESPN
NBA 2K5 od Segi można było oglądać
lepiej wykonany ten element. Zresztą
nie tylko ten, muszę przyznać że
grafika w NBA Live 2005 jest
słabsza od gry Segi. Biedniej
wymodelowane postacie, wspomniana
wcześniej gorzej wyglądająca
publiczność... Wreszcie słabsza
animacja zawodników - o ile jeszcze
same animacje bardziej wymyślnych
wsadów naprawdę mogą się podobać,
tak wszelkie przeskoki w ruchach
postaci już nie. Ogólnie - jest
bardzo dobrze, ale po prostu gorzej
od głównej konkurencji na
konsolach.
- Oprawa audio prezentuje się także
bardzo dobrze. Zwraca uwagę
przede wszystkim soundtrack, który
naprawdę może się podobać -
pozyskano licencję na wielu
znanych wykonawców, jednocześnie
nagrano kilka ekskluzywnych
piosenek, specjalnie na potrzeby
gry! Jednocześnie muszę wspomnieć,
że zdecydowana większość to
utwory hip-hopowe. Jeśli więc
masz uczulenie na ten gatunek, to
musisz się na niego znowu
przygotować. EA ostatnio
umieszcza właściwie w każdej
swojej grze "czarne"
kawałki co powoli może irytować.
Inna sprawa że same utwory
prezentują naprawdę dobry
poziom! Na uznanie zasługuje też
zachowanie się kibiców w trakcie
spotkań - żywiołowo reagują na
wydarzenia na boisku, emocjonując
się spotkaniem, ogólnie jest ich
"dużo i głośno";].
Same odgłosy na boisku może
przemilczę, bo prezentują zbyt
standardowy poziom, żeby poświęcać
na nie więcej czasu.
Jak się więc okazuje, znane tytuły
nie muszą prezentować wysokiego
poziomu, aby świetnie się
sprzedawać. Najnowsza odsłona
nie wybija się znacznie ponad to,
co pokazała do tej pory seria. Po
prostu prezentuje dobry poziom,
ale do czegoś więcej
zdecydowanie jej brakuje. W moich
oczach przekreślają już tą grę
'oszustwa' SI przeciwnika o których
wspominałem wyżej, a jeśli dodać
do tego wiele innych niedoróbek i
w gruncie rzeczy mało zmian w
stosunku do prequela, to mamy już
końcowy obraz tej recenzji. Że
jest Freestyle Control? Jest, ale
celowo nic o nim nie wspominałem
w recenzji, bo to już było w
poprzedniej edycji, a i sam w
sobie zwyczajnie nie daje rady w
stosunku do konkurencji (przywoływane
tu wiele razy ESPN NBA 2K5).
Na PC nie ma innego wyboru, ale jeśli
myślisz nad zakupem jakiejś
dobrej koszykówki na konsolę,
zdecydowanie bardziej polecam twór
Segi. A wiesz, drogi Czytelniku,
że kosztuje on mniej od NBA
Live 2005? Chyba już wszystko
stało się jasne...
Sarge
Reklama
|
|
|
|
 | | |