|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- SHADOW OF ROME [PS2]
- Trzeba przyznać, że Capcom
ostatnio porządnie wziął się
do roboty. Same świetne gry
wychodzą spod ich szyldu, a ich
najnowsza produkcja (mowa oczywiście
o Devil May Cry 3) to istne
dzieło sztuki! [już niedługo się
nad nią porozpływam :) - dop.
Ski] Zresztą co tutaj będę
zanudzał, każdy wie jak jest :).
A aktualnie Shadow of Rome
ląduje w konsoli. Szczerze
powiedziawszy na początku nie
spodziewałem się niczego
nadzwyczajnego, myślałem -
kolejna siekanina, których
aktualnie dosłownie setki (a których
znaczną większość ludzkość
nie powinna pamiętać),
wzbogacona nieco o elementy
przygodowe. Ale chwila! Przecież
to Capcom! Oni nie mogli wydać
jakiegoś gniota. I faktycznie, Shadow
of Rome jest czymś więcej niż
tylko bezmyślną sieczką.
 |
- Cała akcja gry rozgrywa się w
starożytnym Rzymie za czasów,
kiedy to Julek zwany Cezarem władał
wielkim Imperium. Po odpaleniu głównego
trybu gry - Story Mode -,
poznajemy (jakby nie było) głównego
bohatera gry: Agrippę -
centuriona dowodzącego armią
Cezara, gdzieś w odległej
Germanii. Także i na wojnie
wiadomości rozchodzą się w
szybkim tempie... Ktoś zamordował
Cezara. Agrippa początkowo oszołomiony
tą nowiną powraca wraz ze swym
garnizonem do Rzymu, gdzie jego życie
zmieni się w koszmar. Od swego
przyjaciela Octavianusa dowiaduje
się, że jego własny ojciec jest
odpowiedzialny za morderstwo władcy.
Dwaj przyjaciele muszą udowodnić
niewinność Vispsaniusa
(wspomnianego ojca Agrippy), który
w niedługim czasie ma być zgładzony
przez zwycięzcę igrzysk
gladiatorów, zwołanych na
uczczenie śmierci Cezara. Agrippa
bez zastanowienia wybiera
najtrudniejszą ze wszystkich dostępnych
możliwości prowadzących do
ocalenia ojca - zostaje
gladiatorem. Jego przyjaciel zaś
próbuje rozwikłać zagadkę wplątania
Vispsaniusa w morderstwo nieco,
ekhm... łagodniejszymi metodami.
To tylko ogólny zarys fabuły Shadow
of Rome jednak ze wszystkich
przygód jakie spotkają Agrippę
i Octavianusa można by spokojnie
napisać krótką powieść :).
 |
- Jak więc można się domyślić,
w Shadow of Rome mamy dwóch
grywalnych bohaterów, których
losy przeplatają się ze sobą.
Czyli raz zagramy Octavianusem, a
raz Agrippą i wbrew pozorom nie
jest to wcale zły pomysł - wręcz
przeciwnie. Rozgrywka jest całkowicie
odmienna w obu przypadkach.
Agrippa, wiadomo, człowiek to
spory i silny, jak na gladiatora
przystało, a więc grając nim będziemy
zmuszeni do ciągłego
eliminowania przeciwników - czy
to na arenie, czy też w początkowych
misjach, gdzie powalczymy chwilę
na wojnie. Ścieżka Octavianusa
wygląda nieco inaczej, a to
przede wszystkim za sprawą jego
postury. Chłopak to chuderlawy i
nie za silny, tak że nie może
pozwolić sobie na ciągłe
wymachiwanie mieczem. Grając nim
będziemy musieli niepostrzeżenie
przedostać się do wyznaczonego
punktu, po drodze pozbawiając
wrogów życia na przeróżne
sposoby. Nie jest to co prawda Tenchu,
ale niektóre z umiejętności
Octavianusa robią spore wrażenie.
Ale o tym za chwilę... Na razie
skupmy się na gladiatorskich
walkach Agrippy, które są
prawdziwą esencją Shadow of
Rome. Przed każdą z walk możemy
poznać właściwości danej
broni, lub pogadać z kompanami. I
naprawdę warto to robić, bo często
ich rady są bardzo przydatne
podczas walki. Dobra, ale koniec
tego dobrego, czas wyjść na arenę.
Heh, już po samych screenach widać,
że Shadow of Rome jest grą
brutalną... Ba, brutalną to mało
powiedziane. Naprawdę, akcje
jakie odchodzą na arenie są nie
do pomyślenia - czasami to istny Mortal
Kombat :). No bo jak inaczej
wytłumaczyć poucinane ręce,
pourywane głowy, ludzi
przekrojonych na pół (czy to
horyzontalnie, czy też
wertykalnie), wszechobecną
krew... Istna masakra jednym słowem.
Ale przecież Agrippa nie zabija
przeciwników za pomocą samych rąk
(chociaż nie, zdarza się to
czasem :)), lecz przy pomocy
wszelkich odmian broni. I tutaj,
trzeba przyznać, autorzy
postarali się. Po pierwsze broni
jest cała masa - od zwykłych
mieczyków, po ogromne topory, buławy,
czy też wielkie miecze
przypominające
"zabawki" Nightmare'a z SC.
Każda broń ma ograniczoną
wytrzymałość po której
przekroczeniu nadawała się będzie
co najwyżej do gry w rzutki :).
Tak więc uważać trzeba w jaki
sposób
wykorzystuje się swój oręż, bo
nie raz zabraknie broni na arenie, a
gladiator bez miecza... No wiadomo.
Jednak z pomocą często przychodzi
publiczność oglądająca potyczki.
W zamian za efektowne zabójstwa
przeciwników, na arenę będą
wrzucane przeróżne bronie, bądź
jedzenie, które odnawia energię. W
dolnym prawym rogu znajduje się
specjalny pasek napełniający się
stopniowo poprzez coraz to
efektowniejsze comba. Po jego całkowitym
zapełnieniu na arenę widownia
wrzuca jedną z najlepszych i potężniejszych
broni - może być to włócznia,
olbrzymia kula na łańcuchu, bądź
pozłacany trójząb. Każdą bronią
walczy się inaczej, np. te potężniejsze
są dobre na większych przeciwników,
jednak w starciu z
"krasnalami" nie sprawdzają
się zupełnie.
|
Capcom
jest w najlepszej formie od
wielu lat. A SoR jest
kolejnym na to dowodem.
Autorzy pokazali, jak (z
pozoru) ze zwykłej
"sieczki" zrobić
wspaniałą grę. System
walki mimo że dość
prosty, to sprawia ogromną
przyjemność. Skradankowe
misje Octavianusa już
mniej, ale i tak są niezłe.
Shadow of Rome nie zawiódł
i można polecić go
wszystkim. Mnie zdołał
odciągnąć dopiero
(jeszcze lepszy!) DMC3.
8.0/10 [Ski]
|
Areny na których przyjdzie toczyć
bój są pełne smaczków takich jak
przeróżne kolce na które możemy
bezproblemowo zepchnąć
przeciwnika, a tym samym zrobić z
niego sito :). Także zwabienie
oponenta na buchające z więziennych
krat ognie jest tutaj na porządku
dziennym. Niektóre areny są
podzielone na pewne, niewielkie
obszary, gdzie kilku (czasem
kilkunastu) przeciwników walczy ze
sobą. Często misje Agrippy polegają
na likwidacji jednego garnizonu
gladiatorów, a następnie przejściu
do drugiego obszaru, gdzie mamy
takie samo, bądź inne zadanie do
wykonania. Monotonność takich
questów nie jest aż tak wielkim
problemem, gdyż autorzy starali się,
aby wszystkie walki czymś się różniły
i właściwie wyszło im to całkiem
sprawnie... Jednak mimo wszystko
jakaś mała monotonia występuje.
 |
 |
Teraz słowo o samych
przeciwnikach. Oczywiście wszystko
tutaj zależy od poziomu trudności
- im jest on trudniejszy, tym
oponenci będą coraz to wytrzymalsi
i zwinniejsi. A trzeba przyznać, że
Shadow of Rome do łatwych
gier nie należy. Rodzajów wrogów
jest całkiem sporo. Są zwykli
gladiatorzy wyposażeni w to, czym
aktualnie poratuje ich publiczność,
olbrzymi ludzie z wielkimi toporami
bądź mieczami, karłowie, bardzo
szybcy zresztą (trzeba się nieźle
natrudzić, aby dogonić takiego
"knypka", ale od czego
mamy łuki... :D).
- Pora teraz przedstawić bliżej
postać Octavianusa. Jak już wcześniej
wspominałem próbuje on pomóc
Agrippie, jednak w nieco inny sposób.
Przede wszystkim jego podróż po
starożytnym Rzymie przypomina
najzwyklejszą w świecie skradankę.
Jego misje zmuszeni będziemy
przechodzić w ciągłym ukryciu,
tak, aby nie został zdemaskowany
przez żołnierzy. Bardzo pomocne
przy tym będą specjalne umiejętności
Octavianusa - może on skradać się,
ukrywać we wszelkiego rodzaju
dzbanach do których ze względu
na swą posturę zmieści się
bezproblemowo, wabić strażników
gwizdem, by potem pozbawić ich życia...
Czym niby taki młody chłopak
zabija swoich wrogów? No, tutaj
mamy spory wybór "akcesoriów"
do tego pomocnych. Na przykład
najzwyklejsza w świecie lina
pomaga w sprawnym uduszeniu
niczego nie spodziewającego się
oponenta, albo dzbanek z wodą :)
- do ogłuszenia i ewentualnego
zabrania zbroi (bardzo zresztą
pomocnej, ponieważ gdy Octavianus
będzie wyglądał jak zwykły żołdak
nie będzie zwracał na siebie większej
uwagi). Ogólnie misje Octavianusa
nie są jakoś specjalnie porywające,
niektóre mogą wydawać się po
prostu nudne... Chodzenie po całkiem
sporym, trzeba przyznać,
wirtualnym Rzymie w porównaniu z
walkami jakie toczą się na
arenie nie jest zbytnio wciągające.
Niekiedy sporo trzeba się
nachodzić, aby cokolwiek się
dowiedzieć. Jednak większość
porywającej fabuły Shadow of
Rome poznajemy właśnie w
czasie, gdy gramy Octavianusem.
Oprawa Shadow of Rome jest
niesamowita. Wszystko śmiga na
nieco podrasowanym silniku z Onimushy
3 płynniutko - 50 lub 60
klatek, do wyboru tryb PAL/NTSC.
Niekiedy na grę nałożone zostają
filtry, które lekko rozmazują
obraz. Wspaniały efekt... Odbicia
światła na przedmiotach wprawiły
mnie w osłupienie - po raz pierwszy
widziałem tak wspaniale oddane
odbicie słońca na zbroi Agrippy i
innych żołnierzy. Także wirtualny
Rzym zasługuje na pochwałę. Chyba
nie na darmo autorzy dodali możliwość
przejścia w tryb fpp i obserwowania
Rzymu, takim jakim był przed laty.
Ogólnie grafika stoi na bardzo
wysokim poziomie. Muzyka w SoR
jest całkiem niezła i doskonale
pasuje do całej otoczki gry.
Wprawdzie motywów muzycznych nie ma
za wiele, lecz nie odczuwa się tego
aż tak mocno. Za to same odgłosy
wszelkiej maści broni, krzyki
publiczności, czy też wrzaski ginących
gladiatorów, robią spore wrażenie.
No cóż, Shadow of Rome mnie
nie rozczarowało. Wręcz
przeciwnie. Świetna fabuła to dla
gier tego typu to naprawdę rzadkość.
Cała esencja, walki gladiatorów -
bardzo brutalne i niezwykle porywające.
Wiele smaczków (takich jak wyścigi
rydwanów) przedłuża rozgrywkę,
której i tak niewiele można
zarzucić. Całość da się zaliczyć
w około 15 godzin. Jednak największym
minusem tej pozycji jest monotonność
- właściwie wszystko
opiera się (w misjach Agrippy
oczywiście) na ciągłym ciachaniu
przeciwnika... Na początku bardzo
wciąga, jednak z upływem czasu może
nieco nużyć. Podobnie z zadaniami
Octavianusa, które w znacznym
stopniu odbiegają od misji Agrippy.
Shadow of Rome to gra bardzo
brutalna, bez dwóch zadań.
Poucinane kończyny, pourywane głowy,
totalna masakra... Jednak właśnie
to, jej brutalność, przyciągnie
wiele osób do tego tytułu. Co tu
dużo mówić, większość graczy
po prostu to lubi... :).
Diuk
Reklama
|
|
|
|
 | | |