NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przeglądzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
SHADOW OF ROME [PS2]
Trzeba przyznać, że Capcom ostatnio porządnie wziął się do roboty. Same świetne gry wychodzą spod ich szyldu, a ich najnowsza produkcja (mowa oczywiście o Devil May Cry 3) to istne dzieło sztuki! [już niedługo się nad nią porozpływam :) - dop. Ski] Zresztą co tutaj będę zanudzał, każdy wie jak jest :). A aktualnie Shadow of Rome ląduje w konsoli. Szczerze powiedziawszy na początku nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego, myślałem - kolejna siekanina, których aktualnie dosłownie setki (a których znaczną większość ludzkość nie powinna pamiętać), wzbogacona nieco o elementy przygodowe. Ale chwila! Przecież to Capcom! Oni nie mogli wydać jakiegoś gniota. I faktycznie, Shadow of Rome jest czymś więcej niż tylko bezmyślną sieczką.

Cała akcja gry rozgrywa się w starożytnym Rzymie za czasów, kiedy to Julek zwany Cezarem władał wielkim Imperium. Po odpaleniu głównego trybu gry - Story Mode -, poznajemy (jakby nie było) głównego bohatera gry: Agrippę - centuriona dowodzącego armią Cezara, gdzieś w odległej Germanii. Także i na wojnie wiadomości rozchodzą się w szybkim tempie... Ktoś zamordował Cezara. Agrippa początkowo oszołomiony tą nowiną powraca wraz ze swym garnizonem do Rzymu, gdzie jego życie zmieni się w koszmar. Od swego przyjaciela Octavianusa dowiaduje się, że jego własny ojciec jest odpowiedzialny za morderstwo władcy. Dwaj przyjaciele muszą udowodnić niewinność Vispsaniusa (wspomnianego ojca Agrippy), który w niedługim czasie ma być zgładzony przez zwycięzcę igrzysk gladiatorów, zwołanych na uczczenie śmierci Cezara. Agrippa bez zastanowienia wybiera najtrudniejszą ze wszystkich dostępnych możliwości prowadzących do ocalenia ojca - zostaje gladiatorem. Jego przyjaciel zaś próbuje rozwikłać zagadkę wplątania Vispsaniusa w morderstwo nieco, ekhm... łagodniejszymi metodami. To tylko ogólny zarys fabuły Shadow of Rome jednak ze wszystkich przygód jakie spotkają Agrippę i Octavianusa można by spokojnie napisać krótką powieść :).

Jak więc można się domyślić, w Shadow of Rome mamy dwóch grywalnych bohaterów, których losy przeplatają się ze sobą. Czyli raz zagramy Octavianusem, a raz Agrippą i wbrew pozorom nie jest to wcale zły pomysł - wręcz przeciwnie. Rozgrywka jest całkowicie odmienna w obu przypadkach. Agrippa, wiadomo, człowiek to spory i silny, jak na gladiatora przystało, a więc grając nim będziemy zmuszeni do ciągłego eliminowania przeciwników - czy to na arenie, czy też w początkowych misjach, gdzie powalczymy chwilę na wojnie. Ścieżka Octavianusa wygląda nieco inaczej, a to przede wszystkim za sprawą jego postury. Chłopak to chuderlawy i nie za silny, tak że nie może pozwolić sobie na ciągłe wymachiwanie mieczem. Grając nim będziemy musieli niepostrzeżenie przedostać się do wyznaczonego punktu, po drodze pozbawiając wrogów życia na przeróżne sposoby. Nie jest to co prawda Tenchu, ale niektóre z umiejętności Octavianusa robią spore wrażenie. Ale o tym za chwilę... Na razie skupmy się na gladiatorskich walkach Agrippy, które są prawdziwą esencją Shadow of Rome. Przed każdą z walk możemy poznać właściwości danej broni, lub pogadać z kompanami. I naprawdę warto to robić, bo często ich rady są bardzo przydatne podczas walki. Dobra, ale koniec tego dobrego, czas wyjść na arenę. Heh, już po samych screenach widać, że Shadow of Rome jest grą brutalną... Ba, brutalną to mało powiedziane. Naprawdę, akcje jakie odchodzą na arenie są nie do pomyślenia - czasami to istny Mortal Kombat :). No bo jak inaczej wytłumaczyć poucinane ręce, pourywane głowy, ludzi przekrojonych na pół (czy to horyzontalnie, czy też wertykalnie), wszechobecną krew... Istna masakra jednym słowem. Ale przecież Agrippa nie zabija przeciwników za pomocą samych rąk (chociaż nie, zdarza się to czasem :)), lecz przy pomocy wszelkich odmian broni. I tutaj, trzeba przyznać, autorzy postarali się. Po pierwsze broni jest cała masa - od zwykłych mieczyków, po ogromne topory, buławy, czy też wielkie miecze przypominające "zabawki" Nightmare'a z SC. Każda broń ma ograniczoną wytrzymałość po której przekroczeniu nadawała się będzie co najwyżej do gry w rzutki :). Tak więc uważać trzeba w jaki sposób
wykorzystuje się swój oręż, bo nie raz zabraknie broni na arenie, a gladiator bez miecza... No wiadomo. Jednak z pomocą często przychodzi publiczność oglądająca potyczki. W zamian za efektowne zabójstwa przeciwników, na arenę będą wrzucane przeróżne bronie, bądź jedzenie, które odnawia energię. W dolnym prawym rogu znajduje się specjalny pasek napełniający się stopniowo poprzez coraz to efektowniejsze comba. Po jego całkowitym zapełnieniu na arenę widownia wrzuca jedną z najlepszych i potężniejszych broni - może być to włócznia, olbrzymia kula na łańcuchu, bądź pozłacany trójząb. Każdą bronią walczy się inaczej, np. te potężniejsze są dobre na większych przeciwników, jednak w starciu z "krasnalami" nie sprawdzają się zupełnie.

Capcom jest w najlepszej formie od wielu lat. A SoR jest kolejnym na to dowodem. Autorzy pokazali, jak (z pozoru) ze zwykłej "sieczki" zrobić wspaniałą grę. System walki mimo że dość prosty, to sprawia ogromną przyjemność. Skradankowe misje Octavianusa już mniej, ale i tak są niezłe. Shadow of Rome nie zawiódł i można polecić go wszystkim. Mnie zdołał odciągnąć dopiero (jeszcze lepszy!) DMC3. 8.0/10 [Ski]

Areny na których przyjdzie toczyć bój są pełne smaczków takich jak przeróżne kolce na które możemy bezproblemowo zepchnąć przeciwnika, a tym samym zrobić z niego sito :). Także zwabienie oponenta na buchające z więziennych krat ognie jest tutaj na porządku dziennym. Niektóre areny są podzielone na pewne, niewielkie obszary, gdzie kilku (czasem kilkunastu) przeciwników walczy ze sobą. Często misje Agrippy polegają na likwidacji jednego garnizonu gladiatorów, a następnie przejściu do drugiego obszaru, gdzie mamy takie samo, bądź inne zadanie do wykonania. Monotonność takich questów nie jest aż tak wielkim problemem, gdyż autorzy starali się, aby wszystkie walki czymś się różniły i właściwie wyszło im to całkiem sprawnie... Jednak mimo wszystko jakaś mała monotonia występuje. 

Teraz słowo o samych przeciwnikach. Oczywiście wszystko tutaj zależy od poziomu trudności - im jest on trudniejszy, tym oponenci będą coraz to wytrzymalsi i zwinniejsi. A trzeba przyznać, że Shadow of Rome do łatwych gier nie należy. Rodzajów wrogów jest całkiem sporo. Są zwykli gladiatorzy wyposażeni w to, czym aktualnie poratuje ich publiczność, olbrzymi ludzie z wielkimi toporami bądź mieczami, karłowie, bardzo szybcy zresztą (trzeba się nieźle natrudzić, aby dogonić takiego "knypka", ale od czego mamy łuki... :D).

Pora teraz przedstawić bliżej postać Octavianusa. Jak już wcześniej wspominałem próbuje on pomóc Agrippie, jednak w nieco inny sposób. Przede wszystkim jego podróż po starożytnym Rzymie przypomina najzwyklejszą w świecie skradankę. Jego misje zmuszeni będziemy przechodzić w ciągłym ukryciu, tak, aby nie został zdemaskowany przez żołnierzy. Bardzo pomocne przy tym będą specjalne umiejętności Octavianusa - może on skradać się, ukrywać we wszelkiego rodzaju dzbanach do których ze względu na swą posturę zmieści się bezproblemowo, wabić strażników gwizdem, by potem pozbawić ich życia... Czym niby taki młody chłopak zabija swoich wrogów? No, tutaj mamy spory wybór "akcesoriów" do tego pomocnych. Na przykład najzwyklejsza w świecie lina pomaga w sprawnym uduszeniu niczego nie spodziewającego się oponenta, albo dzbanek z wodą :) - do ogłuszenia i ewentualnego zabrania zbroi (bardzo zresztą pomocnej, ponieważ gdy Octavianus będzie wyglądał jak zwykły żołdak nie będzie zwracał na siebie większej uwagi). Ogólnie misje Octavianusa nie są jakoś specjalnie porywające, niektóre mogą wydawać się po prostu nudne... Chodzenie po całkiem sporym, trzeba przyznać, wirtualnym Rzymie w porównaniu z walkami jakie toczą się na arenie nie jest zbytnio wciągające. Niekiedy sporo trzeba się nachodzić, aby cokolwiek się dowiedzieć. Jednak większość porywającej fabuły Shadow of Rome poznajemy właśnie w czasie, gdy gramy Octavianusem.

Oprawa Shadow of Rome jest niesamowita. Wszystko śmiga na nieco podrasowanym silniku z Onimushy 3 płynniutko - 50 lub 60 klatek, do wyboru tryb PAL/NTSC. Niekiedy na grę nałożone zostają filtry, które lekko rozmazują obraz. Wspaniały efekt... Odbicia światła na przedmiotach wprawiły mnie w osłupienie - po raz pierwszy widziałem tak wspaniale oddane odbicie słońca na zbroi Agrippy i innych żołnierzy. Także wirtualny Rzym zasługuje na pochwałę. Chyba nie na darmo autorzy dodali możliwość przejścia w tryb fpp i obserwowania Rzymu, takim jakim był przed laty. Ogólnie grafika stoi na bardzo wysokim poziomie. Muzyka w SoR jest całkiem niezła i doskonale pasuje do całej otoczki gry. Wprawdzie motywów muzycznych nie ma za wiele, lecz nie odczuwa się tego aż tak mocno. Za to same odgłosy wszelkiej maści broni, krzyki publiczności, czy też wrzaski ginących gladiatorów, robią spore wrażenie.

No cóż, Shadow of Rome mnie nie rozczarowało. Wręcz przeciwnie. Świetna fabuła to dla gier tego typu to naprawdę rzadkość. Cała esencja, walki gladiatorów - bardzo brutalne i niezwykle porywające. Wiele smaczków (takich jak wyścigi rydwanów) przedłuża rozgrywkę, której i tak niewiele można zarzucić. Całość da się zaliczyć w około 15 godzin. Jednak największym minusem tej pozycji jest monotonność - właściwie wszystko opiera się (w misjach Agrippy oczywiście) na ciągłym ciachaniu przeciwnika... Na początku bardzo wciąga, jednak z upływem czasu może nieco nużyć. Podobnie z zadaniami Octavianusa, które w znacznym stopniu odbiegają od misji Agrippy. Shadow of Rome to gra bardzo brutalna, bez dwóch zadań. Poucinane kończyny, pourywane głowy, totalna masakra... Jednak właśnie to, jej brutalność, przyciągnie wiele osób do tego tytułu. Co tu dużo mówić, większość graczy po prostu to lubi... :). 

Diuk
 

Reklama
FAST CD