NEWSY NAJNOWSZY NUMER PLAYTEST ZAPOWIEDZI RECENZJE EXCLUSIVE HOT THEMES FORUM
REDAKCYJNE
PLAYTEST
NEWSY
ZAPOWIEDZI
RECENZJE
EXCLUSIVE
HOT THEMES
STREFA_FILMU

 

Wpisz swój e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o nowych numerach OGM: 

Twój email





[W mailu znajdzie się informacja o najnow- szym numerze, a także kilka linków, dzięki którym będzie można bezpośrednio pobrać magazyn. Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie kosztuje!]

Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.

Wyróżnienie:
Pierwsze miejsce w przeglądzie stron www - EXTREMY 2003 - PSX Extreme nr. 73

 
SID MEIER'S PIRATES! [PC]
Zapewne każdy z nas będąc małym dzieckiem, choć przez chwilę marzył, aby zostać piratem. Dzikość, nieokrzesanie, wolność, swoboda, wiatr w żaglach - to rzeczy, których chcieliśmy doświadczyć. Niestety, szara rzeczywistość coraz częściej staje nam przed oczyma sprawiając, że marzymy teraz raczej o tym, żeby mieć co do garnka włożyć :/. Dziecięce marzenia poszły w dal, odpłynęły... Ale chwila, chwila... Na horyzoncie pojawiła się nadzieja, nadzieja na spełnienie naszych pragnień. Abstrahując od powiedzenia, że nadzieja jest matką głupich, skorzystajmy z okazji i pozwólmy porwać się przygodzie. Pomoże nam w tym gra Sid Meier`s Pirates!, która stanowi udoskonaloną wersję znanego sprzed lat Pirates!. Zapraszam na pokład wszystkich dorosłych, którzy nie zdążyli wyżyć się w dzieciństwie i mają dalej ochotę na morskie wyprawy.

Pierwsze wrażenie z gry nie jest najlepsze. Całość utrzymana jest w "bajkowo - komiksowym" stylu, co na początku może wydać się nieco infantylne. Intro prezentuje przyjęcie u rodziny marynarzy. Nagle z wielkim łomotem wpada do środka grupka opryszków - piratów, którzy mają za zadanie porwać całe towarzystwo. Zamieszanie wykorzystuje mały chłopiec i prześlizgując się pomiędzy nogami napastników, daje radę uciec. Jak się zapewne domyślacie tym małym chłopcem jest główny bohater gry. Nagle akcja przenosi się o kilkanaście lat w przód. Nasz heros, tym razem już dorosły, chce dołączyć do floty któregoś z państw i zostać słynnym piratem, a także, jeśli Bóg pozwoli, znaleźć i ukarać porywaczy jego rodziny. Tak pokrótce wygląda wprowadzenie w świat nowych "Piratów". 

Na początku musicie dokonać wyboru pod jaką banderą mamy zamiar podbijać świat. Nie jest to
jakoś szczególnie ważna decyzja, gdyż wybór pomiędzy przystąpieniem do któregoś z państw: Anglii, Hiszpanii, Danii czy Francji, stanowi bardziej urozmaicenie rozgrywki, aniżeli wybór mający poważniejszy wpływ na przebieg późniejszych wątków fabularnych. Należy jednak zauważyć, iż najwięcej miast na mapie świata gry należy do Hiszpanów, więc po przystąpieniu do ich "obozu", będzie wam odrobinkę łatwiej prowadzić wszelkie działania. Po kilku chwilach spędzonych z grą zobaczycie o co mi chodzi - szybka dostępność punktów naprawczych dla statków, sklepów itd. stanowi bardzo ważne elementy, niejednokrotnie decydujące o naszym losie. 

Po otrzymaniu pierwszego statku od "wielmożnych lordów" (mających nadzieję, że przysłużycie się dla ich kraju) pojawiają się pierwsze, jednak drastycznie obniżające grywalność, wady systemu. Należą do nich schematyczność rozgrywki i oparcie jej na prostych mini-gierkach. Wszystkie porty wyglądają niemal identycznie. Znajdziecie w nich tawernę, gdzie możecie kupić ciekawe przedmioty (coś w rodzaju artefaktów z innych systemów), zwerbować nowych piratów do drużyny, czy też dowiedzieć się paru interesujących rzeczy od barmana. W porcie pohandlujecie także z kupcem (tzn. sprzedacie łupy z obrabowanych statków), zreperujecie wasze "łajby", a także spotkacie się z gubernatorem. Spotkania te będą miały decydujący wpływ na waszą karierę zawodową w marynarce wojennej danego kraju. Dla przykładu: atakujecie hiszpańskiego Galleon'a, obrabowujecie jeszcze parę pomniejszych statków transportowych z tego kraju, a w zamian zdobywacie sobie uznanie Anglii oraz Danii, które walczą o terytoria właśnie z Hiszpanią. I na odwrót - topiąc/rabując statki angielskie zdobywacie uznanie u pozostałych państw. Najlepiej jest więc walczyć całą grę pod jedną banderą i zdobyć wysoką rangę u jednej ze stron konfliktu. Jeśli zdobędziecie już odpowiednią reputację (awansować was mogą tylko Gubernatorzy), możecie liczyć na ulgi cenowe w portach sprzymierzonych z nami. 

Bardzo fajną patentem jest "wyrywanie" lasek. Możecie podrywać córki gubernatorów, poprzez obdarowywanie ich prezentami (te można nabyć w tawernie od wędrownych kupców). Będziecie zmuszeni (?) także niejednokrotnie do potańcówek z wybrankami waszego serca. Trzeba przy tym zauważyć, że nie jesteśmy przez nich ograniczani w działaniach miłosnych i z powodzeniem możemy prowadzić kilka romansów w wielu miastach. Uwieńczeniem waszych starań będzie huczny ślub, który jeszcze bardziej poprawi wasze stosunki z gubernatorem i jednocześnie ojcem naszej wybranki. Acha i jeszcze jedno - angielki i francuzki są najładniejsze :).

Do waszych podstawowych zadań należeć będzie również zdobycie pierwszego miejsca w rankingu piratów. Ranking ów uwzględnia dziesięciu najbogatszych "wilków morskich". I tu pojawia się jedna z pierwszych trudności - na nadwyżkę gotówki nigdy w Sid Meier's Pirates cierpieć nie będziecie, więc wspięcie się na szczyt listy będzie nie lada zadaniem. A tu trzeba statek naprawić po wojażach z marynarką obcego państwa, a to żarcie zakupić dla waszej załogi, a to jeszcze trzeba zrobić "upgrade" łajby... Na początku wydaje się, że poziom trudności nie jest wygórowany, jednak z biegiem czasu wszystko staje się jasne - "Piraci" są niezwykle wymagający. Istnieje na szczęście sposób, dzięki któremu szybciej przesuniecie się w rankingach do góry. W tawernach spotkacie młode damy, które z chęcią podzielą się z wami wiedzą na temat miejsca przebywania poszczególnych piratów, współzawodniczących z wami o miano tego najlepszego. Znając położenie ich siedzib ruszacie w podróż i... mordujecie. Albo nie, inaczej - eliminujecie jednego po drugim. Sposób krwawy, ale bardzo skuteczny i jakże satysfakcjonujący - pokonać pirata na otwartym morzu, piękna sprawa. 

A jak wyglądają bitwy morskie? Na pewno jesteście ciekawi, jak rozwiązano ten ważny, jak na grę o piratach, element. Otóż, po zaatakowaniu jakiegokolwiek statku, naszym oczom ukazuje się wycinek morza wraz z rywalizującymi statkami. Istnieją dwa sposoby na pokonanie przeciwnika. Pierwszy - ustawiacie wasz statek burtą (czyli bokiem:) do przeciwnika i uruchamiacie działa. Bombardujecie go aż do skutku, czyli albo topicie dziada, albo unieruchamiacie, zmuszając jednocześnie do kapitulacji. 
Sposób drugi - abordaż, polegający na podpłynięciu do obcego okrętu i rozpoczęciu walki na miecze. Wy, jako kapitan, walczycie z dowódcą przeciwników. Całe starcie przypomina mini-gierkę - bronicie się i wyprowadzamy skuteczne kontry, aż do wypchnięcia rywala za burtę. Na początku jest to nawet przyjemne, jednak po kilku abordażach, zaczyna wyraźnie nudzić. 

Grafika wypada dość dobrze, aczkolwiek prezentuje ona poziom sprzed ok. 3 lat. Niestety nie uświadczycie tu super-efektów, których generowanie oferują współczesne karty. Jedyne jakie zauważyłem to - dym, snopy iskier i pixer shader (odbicie statków w wodzie). Cała oprawa przypomina komiks, dlatego czasami ciężko wczuć się w rolę głównego bohatera. W ogóle heros, jakim przyjdzie wam kierować, przypomina pedałka nie mającego jaj - nie nadaje się on zupełnie do roli dzikiego pirata. Ładnie wymodelowano statki. Postacie, które spotykacie w miastach są duże i dobrze animowane, jednak ja się pytam: dlaczego w każdym porcie barmani, kupcy, piraci do wynajęcia itd. wyglądają identycznie? Błąd niewybaczalny! Czyżby Firaxis Games nie chciało się 
troszkę popracować nad urozmaiceniem gry? Na to wygląda.

Muzyczka w grze jest... hmm, właściwie to jej nie ma. Bo co ja mam powiedzieć o pięciu utworach rzuconym graczom, jak świniom żarło? Kilka melodyjek, przygrywających w tle, to zdecydowanie zbyt mała ilość. Jedna muzyczka dla portów angielskich, jedna dla hiszpańskich itd. Znajdzie się również jakaś dla starć wojennych oraz uroczystych zdarzeń (np. ślubu). Mało, bardzo mało. Co prawda są one dość urozmaicone, łatwo wpadają w ucho i budują specyficzny dla gry klimat, jednak, jak już powiedziałem, Firaxis wyraźnie zabrakło chęci aby stworzyć coś bardziej rozbudowanego.

No i dochodzimy pomału do sedna sprawy - jak się gra? Na początku giera wydaje się troszkę "głupkowata", głównie za sprawą wyglądu głównego bohatera i małego rozbudowania lokacji, jednak po kilku godzinach jej klimat zaczyna nas opanowywać, tak samo jak to się działo z "oldchool'ową" wersją "Piratów". Identyczny wygląd wszystkich portów oraz schematyczne bitwy morskie przestają z czasem przeszkadzać i ocena tytułu, po przejściu wszystkiego co jest do przejścia (a nie jest niestety tego aż tak dużo), jest jak najbardziej pozytywna. Powracają wspomnienia z dzieciństwa... Każdy z nas chciał być piratem - teraz może uświadczyć chociaż namiastki tego jak to jest dowodzić statkiem i płynąć, gdzie go oczy poniosą.

Sebaq
 

Reklama
FAST CD