|
|
|
|
|
|
|
Wpisz swój
e-mail, jeśli chcesz być powiadamia- ny o
nowych numerach OGM:
|
|
[W mailu
znajdzie się informacja o najnow- szym
numerze, a także kilka linków, dzięki którym
będzie można bezpośrednio pobrać magazyn.
Zostań naszym prenumerato- rem - to nic nie
kosztuje!]
|
|
|

|
|
Materiały zawarte w OGM nie mogą być w całości lub we fragmentach kopiowane, powielane bez zgody ich autorów. Wszelkie znaki towarowe i firmowe są zastrzeżone przez ich wydawców i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Wyróżnienie:

|
|
|
|
|
 |
|
- SID MEIER'S
PIRATES! [PC]
- Zapewne każdy z nas będąc małym
dzieckiem, choć przez chwilę
marzył, aby zostać piratem.
Dzikość, nieokrzesanie, wolność,
swoboda, wiatr w żaglach - to
rzeczy, których chcieliśmy doświadczyć.
Niestety, szara rzeczywistość
coraz częściej staje nam przed
oczyma sprawiając, że marzymy
teraz raczej o tym, żeby mieć co
do garnka włożyć :/. Dziecięce
marzenia poszły w dal, odpłynęły...
Ale chwila, chwila... Na
horyzoncie pojawiła się
nadzieja, nadzieja na spełnienie
naszych pragnień. Abstrahując od
powiedzenia, że nadzieja jest
matką głupich, skorzystajmy z
okazji i pozwólmy porwać się
przygodzie. Pomoże nam w tym gra Sid
Meier`s Pirates!, która
stanowi udoskonaloną wersję
znanego sprzed lat Pirates!.
Zapraszam na pokład wszystkich
dorosłych, którzy nie zdążyli
wyżyć się w dzieciństwie i mają
dalej ochotę na morskie wyprawy.
 |
- Pierwsze wrażenie z gry nie
jest najlepsze. Całość
utrzymana jest w "bajkowo -
komiksowym" stylu, co na początku
może wydać się nieco
infantylne. Intro prezentuje przyjęcie
u rodziny marynarzy. Nagle z
wielkim łomotem wpada do środka
grupka opryszków - piratów, którzy
mają za zadanie porwać całe
towarzystwo. Zamieszanie
wykorzystuje mały chłopiec i
prześlizgując się pomiędzy
nogami napastników, daje radę
uciec. Jak się zapewne domyślacie
tym małym chłopcem jest główny
bohater gry. Nagle akcja przenosi
się o kilkanaście lat w przód.
Nasz heros, tym razem już dorosły,
chce dołączyć do floty któregoś
z państw i zostać słynnym
piratem, a także, jeśli Bóg
pozwoli, znaleźć i ukarać
porywaczy jego rodziny. Tak pokrótce
wygląda wprowadzenie w świat
nowych "Piratów".
Na początku musicie dokonać
wyboru pod jaką banderą mamy
zamiar podbijać świat. Nie jest
to
jakoś szczególnie ważna decyzja,
gdyż wybór pomiędzy przystąpieniem
do któregoś z państw: Anglii,
Hiszpanii, Danii czy Francji,
stanowi bardziej urozmaicenie
rozgrywki, aniżeli wybór mający
poważniejszy wpływ na przebieg późniejszych
wątków fabularnych. Należy jednak
zauważyć, iż najwięcej miast na
mapie świata gry należy do Hiszpanów,
więc po przystąpieniu do ich
"obozu", będzie wam
odrobinkę łatwiej prowadzić
wszelkie działania. Po kilku
chwilach spędzonych z grą
zobaczycie o co mi chodzi - szybka
dostępność punktów naprawczych
dla statków, sklepów itd. stanowi
bardzo ważne elementy,
niejednokrotnie decydujące o naszym
losie.
Po otrzymaniu pierwszego statku od
"wielmożnych lordów"
(mających nadzieję, że przysłużycie
się dla ich kraju) pojawiają się
pierwsze, jednak drastycznie obniżające
grywalność, wady systemu. Należą
do nich schematyczność rozgrywki i
oparcie jej na prostych
mini-gierkach. Wszystkie porty wyglądają
niemal identycznie. Znajdziecie w
nich tawernę, gdzie możecie kupić
ciekawe przedmioty (coś w rodzaju
artefaktów z innych systemów),
zwerbować nowych piratów do drużyny,
czy też dowiedzieć się paru
interesujących rzeczy od barmana. W
porcie pohandlujecie także z kupcem
(tzn. sprzedacie łupy z
obrabowanych statków), zreperujecie
wasze "łajby", a także
spotkacie się z gubernatorem.
Spotkania te będą miały decydujący
wpływ na waszą karierę zawodową
w marynarce wojennej danego kraju.
Dla przykładu: atakujecie hiszpańskiego
Galleon'a, obrabowujecie jeszcze parę
pomniejszych statków transportowych
z tego kraju, a w zamian zdobywacie
sobie uznanie Anglii oraz Danii, które
walczą o terytoria właśnie z
Hiszpanią. I na odwrót - topiąc/rabując
statki angielskie zdobywacie uznanie
u pozostałych państw. Najlepiej
jest więc walczyć całą grę pod
jedną banderą i zdobyć wysoką
rangę u jednej ze stron konfliktu.
Jeśli zdobędziecie już odpowiednią
reputację (awansować was mogą
tylko Gubernatorzy), możecie liczyć
na ulgi cenowe w portach
sprzymierzonych z nami.
Bardzo fajną patentem jest
"wyrywanie" lasek. Możecie
podrywać córki gubernatorów,
poprzez obdarowywanie ich prezentami
(te można nabyć w tawernie od wędrownych
kupców). Będziecie zmuszeni (?)
także niejednokrotnie do potańcówek
z wybrankami waszego serca. Trzeba
przy tym zauważyć, że nie jesteśmy
przez nich ograniczani w działaniach
miłosnych i z powodzeniem możemy
prowadzić kilka romansów w wielu
miastach. Uwieńczeniem waszych
starań będzie huczny ślub, który
jeszcze bardziej poprawi wasze
stosunki z gubernatorem i jednocześnie
ojcem naszej wybranki. Acha i
jeszcze jedno - angielki i francuzki
są najładniejsze :).
- Do waszych podstawowych zadań
należeć będzie również
zdobycie pierwszego miejsca w
rankingu piratów. Ranking ów
uwzględnia dziesięciu
najbogatszych "wilków
morskich". I tu pojawia się
jedna z pierwszych trudności - na
nadwyżkę gotówki nigdy w Sid
Meier's Pirates cierpieć nie
będziecie, więc wspięcie się
na szczyt listy będzie nie lada
zadaniem. A tu trzeba statek
naprawić po wojażach z marynarką
obcego państwa, a to żarcie
zakupić dla waszej załogi, a to
jeszcze trzeba zrobić "upgrade"
łajby... Na początku wydaje się,
że poziom trudności nie jest wygórowany,
jednak z biegiem czasu wszystko
staje się jasne -
"Piraci" są niezwykle
wymagający. Istnieje na szczęście
sposób, dzięki któremu szybciej
przesuniecie się w rankingach do
góry. W tawernach spotkacie młode
damy, które z chęcią podzielą
się z wami wiedzą na temat
miejsca przebywania poszczególnych
piratów, współzawodniczących z
wami o miano tego najlepszego.
Znając położenie ich siedzib
ruszacie w podróż i...
mordujecie. Albo nie, inaczej -
eliminujecie jednego po drugim.
Sposób krwawy, ale bardzo
skuteczny i jakże satysfakcjonujący
- pokonać pirata na otwartym
morzu, piękna sprawa.
A jak wyglądają bitwy morskie?
Na pewno jesteście ciekawi, jak
rozwiązano ten ważny, jak na grę
o piratach, element. Otóż, po
zaatakowaniu jakiegokolwiek
statku, naszym oczom ukazuje się
wycinek morza wraz z rywalizującymi
statkami. Istnieją dwa sposoby na
pokonanie przeciwnika. Pierwszy -
ustawiacie wasz statek burtą
(czyli bokiem:) do przeciwnika i
uruchamiacie działa.
Bombardujecie go aż do skutku,
czyli albo topicie dziada, albo
unieruchamiacie, zmuszając
jednocześnie do kapitulacji.
 |
- Sposób drugi - abordaż,
polegający na podpłynięciu do
obcego okrętu i rozpoczęciu
walki na miecze. Wy, jako kapitan,
walczycie z dowódcą przeciwników.
Całe starcie przypomina
mini-gierkę - bronicie się i
wyprowadzamy skuteczne kontry, aż
do wypchnięcia rywala za burtę.
Na początku jest to nawet
przyjemne, jednak po kilku abordażach,
zaczyna wyraźnie nudzić.
Grafika wypada dość dobrze,
aczkolwiek prezentuje ona poziom
sprzed ok. 3 lat. Niestety nie uświadczycie
tu super-efektów, których
generowanie oferują współczesne
karty. Jedyne jakie zauważyłem
to - dym, snopy iskier i pixer
shader (odbicie statków w
wodzie). Cała oprawa przypomina
komiks, dlatego czasami ciężko
wczuć się w rolę głównego
bohatera. W ogóle heros, jakim
przyjdzie wam kierować,
przypomina pedałka nie mającego
jaj - nie nadaje się on zupełnie
do roli dzikiego pirata. Ładnie
wymodelowano statki. Postacie, które
spotykacie w miastach są duże i
dobrze animowane, jednak ja się
pytam: dlaczego w każdym porcie
barmani, kupcy, piraci do wynajęcia
itd. wyglądają identycznie? Błąd
niewybaczalny! Czyżby Firaxis
Games nie chciało się
 |
- troszkę popracować nad
urozmaiceniem gry? Na to wygląda.
Muzyczka w grze jest... hmm, właściwie
to jej nie ma. Bo co ja mam
powiedzieć o pięciu utworach
rzuconym graczom, jak świniom żarło?
Kilka melodyjek, przygrywających
w tle, to zdecydowanie zbyt mała
ilość. Jedna muzyczka dla portów
angielskich, jedna dla hiszpańskich
itd. Znajdzie się również jakaś
dla starć wojennych oraz
uroczystych zdarzeń (np. ślubu).
Mało, bardzo mało. Co prawda są
one dość urozmaicone, łatwo
wpadają w ucho i budują
specyficzny dla gry klimat,
jednak, jak już powiedziałem,
Firaxis wyraźnie zabrakło chęci
aby stworzyć coś bardziej
rozbudowanego.
No i dochodzimy pomału do sedna
sprawy - jak się gra? Na początku
giera wydaje się troszkę "głupkowata",
głównie za sprawą wyglądu głównego
bohatera i małego rozbudowania
lokacji, jednak po kilku godzinach
jej klimat zaczyna nas
opanowywać, tak samo jak to się
działo z "oldchool'ową"
wersją "Piratów".
Identyczny wygląd wszystkich portów
oraz schematyczne bitwy morskie
przestają z czasem przeszkadzać
i ocena tytułu, po przejściu
wszystkiego co jest do przejścia
(a nie jest niestety tego aż tak
dużo), jest jak najbardziej
pozytywna. Powracają wspomnienia
z dzieciństwa... Każdy z nas
chciał być piratem - teraz może
uświadczyć chociaż namiastki
tego jak to jest dowodzić
statkiem i płynąć, gdzie go
oczy poniosą.
Sebaq
Reklama
|
|
|
|
 | | |