| |
|
|
|
Witam w pierwszym numerze
Tuning Cornera! W tym małym kąciku
postaram się przybliżyć Wam to, zdobywające
coraz większą popularność, zjawisko
jakim jest tuning. |
|
|
|
Na wstępie muszę napisać, że tuning
dzieli się na dwie, główne kategorie: tuning optyczny i
mechaniczny. Cele tego pierwszego są dla mnie zupełnie
nie jasne - to wywalanie pieniędzy w błoto. Tuning
optyczny polega na upchaniu na samochodzie jak największej
ilości przeróżnych spoljerów, lotek, progów, nakładek,
brewek, neonów, naklejek itd. Do pewnego stopnia jest to
korzystne - ładne (i lżejsze) alufelgi, szersza końcówka
wydechu (lepsze odprowadzanie spalin) i spojler (konieczny
przy dużych prędkościach). Jednak powyżej tej granicy
jest to po prostu robienie z samochodu zabawki. Natomiast
tuning mechaniczny, to to, co tygryski lubią najbardziej!
:) Tutaj nie modyfikuje się samochodu tak, żeby szokował
wyglądem, tylko osiągami! Głównie chodzi o zwiększenie
mocy, momentu, odpowiednie zestrojenie przełożeń itp.
Sposobów poprawienia właściwości jezdnych jest wiele.
W tym numerze przedstawie po krótce niektóre z nich.
|
|
G-TECH: SPRAWDŹ SIEBIE I SAMOCHÓD |
|
W Stanach Zjednoczonych, kolebce
streetracingu, bardzo popularne jest urządzenie zwane
G-Tech'em (zapraszam na http://www.gtechpro.com).
Podstawowy model możemy nabyć za około 50$. Tak się
szczęśliwie złożyło, że mem dostęp do takiego urządzenia,
więc mogę napisać o tym jak sprawuje się w praktyce.
G-Tech Pro jest akcelerometrem. Dzięki pomiarowi przeciążeń
jest on w stanie dostarczyć nam wielu przydatnych
informacji podczas jazdy. Podstawowy model mierzy: przeciążenia
działające na samochód, moc (trzeba podać masę),
przyspieszenie od 0 do 100 km/h, drogę hamowania od 100
do 0 km/h, czas ET na 1/4 mili, prędkość po
przejechaniu 1/4 mili. W tym wszystkim największą zaletą
jest to, że urządzenie nie wymaga żadnego
skomplikowanego montażu! Instalacja sprowadza się do podłączenia
zasilania do gniazdka zapalniczki i umijescowienia
G-Tech'a poziomo na przedniej szybie (przy pomocy dołączonej
przyssawki). Obsługa jest intuicyjna - wystarczy wybrać
jeden z dwóch trybów pracy (G-Force i Accel) i... jechać.
G-Tech jest w pełni zautomatyzowany. Po wybraniu trybu
"accel" G-Tech pokaże napis "GO". W
zależności od tego, co zrobimy uzyskamy interesujący
nas pomiar. Jak na urządzenie za tą kwotę (około 200 zł
w przeliczeniu z dolarów) jest on bardzo precyzyjny.
Jedyna wada to konieczność wykaliborawania go po
zakupie... jednak nie stwarza to problemów i jest to
czynność jednorazowa. G-Tech to urządzenie niezbędne
dla każdego, kto "dłubał" coś przy swoim
samochodzie i chce szybko sprawdzić rezultaty. Poza tym
to po prostu świetna zabawa! :)
|
|
DWUTLENEK WĘGLA: KAŻDY KOŃ SIĘ
LICZY |
|
Ostatnio na rynku pojawiły się instalacje... dwutlenku węgla!
Tak, to nie pomyłka. Teraz jeżeli zobaczymy w
samochodzie zgrabną butlę, nie oznacza to w cale, że
jest on doładowany podtlenkiem. System CryO2 (Cryogenic
Intake System) ma na celu schładzanie zasysanego przez
silnik powietrza. Jak wiadomo, chłodniejsze gazy mają większą
gęstość - czyli w tej samej ilości zasysanego
powietrza znajdzie się więcej tlenu. A to oznacza lepsze
spalanie mieszanki paliwowej i w efekcie powoduje przyrost
mocy i momentu obrotowego. Niestety przyrost ten jest
stosunkowo niewielki (z tego co czytałem - około 15% dla
turbodoładowanego silnika benzynowego). Jednak niewątpliwie
jest to ciekawy wynalazek i zapewne zdobędzie popularność
w zbliżającym się sezonie.
|
|
|
|
N2O: CHWILOWA POPRAWA OSIĄGÓW |
|
Klasyczne doładowanie -
nitous oxide, podtlenek azotu. Przyrost mocy zależy od
rodzaju instalacji i silnika, jednak możliwe jest osiągnięcie
np. z 450 KM dodatkowych 150. Musicie przyznać, że to
znaczny skok... Niestety napełnienie butli jest drogie, a
jej zawartość starcza na kilka przejazdów. Korzystanie
z podtlenku jest dość niebezpieczne - wyczynowe
instalacje zwiększające moc o kilkadziesiąt procent mogą
przycznić się do uszkodzenia silnika. Dlatego najczęściej
nitro montowane jest w samochodach ścigających się na
400 metrów. Silnik jest zestrojony tak, aby przeżył te
10 sekund bez większych uszkodzeń. Można
spotkać jednak bardziej "użytkowe" wersje,
montowane w "cywilnych" samochodach. Wtedy
silnik wspomagany podtlenkiem zyskuje tylko kilkanaście
procent mocy, ale instalacja nie ma większego wpływu na
żywotność jednostki. Nowością na rynku są instalacje
podtlenku azotu do... turbodoładowanych silników
wysokoprężnych! Od teraz za sumę około 3000 zł można
znacząco poprawić osiągi TDI. Takie instalacje
produkuje firma ZEX, a kupić je można na stronie www.pro-car.pl.
|
|
TURBO: WIĘCEJ TLENU = WIĘCEJ
MOCY |
|
Chyba najstarszy, najklasyczniejszy i najefektowniejszy
sposób zwiększenia osiągów. Wystarczy wyposażyć
silnik wolnossący w turbinkę. Turbosprężarka spręża
powietrze, dzięki czemu w tej samej objętości jest więcej
tlenu i spalanie przebiega efektywniej. Jednak silniki
turbodoładowane legitymują się nie tylko dużą mocą...
bardzo ważnym (przynajmniej dla mnie) plusem jest dźwięk,
jaki towarzyszy pracy takiej jednoski! Każdemu
"wdepnięciu" towarzyszy głośny syk zasysanego
powietrza i świst turbiny. Aby szybko "rozprężyć"
powietrze po puszczeniu pedału gazu, do takich silników
montuje się zawory upustowe (BOV - blow off valwe).
Dlatego każda zmiana biegów jest poprzedzona głośnym
sykiem, przechodzącym w strzał (w sportowych wersjach
zaworów upustowych). To trzeba usłyszeć na żywo...
Niestety turbo (jak wszystko) ma swoje wady. Do około
2000 obrotów na minutę taki silnik jest "ospały".
Dopiero koło 3000 obrotów turbina się rozkręca i następuje
gwałtowny przyrost mocy. Dlatego po hamowaniu i ponownym
przyspieszaniu turbina musi ponownie się rozpędzić - to
powoduje stratę cennego czasu (np. na rajdzie). Z tego
powodu samochody typu WRC wyposażone są w system
"podtrzymywania turbo". Po odjęciu gazu opóźnia
on zapłon (nie zatrzymując turbiny), co w efekcie daje głośne
wystrzały i ogień z tłumika końcowego. Niewątpliwie
ciekawe są także instalacje twin-turbo (zwane także
biturbo), które polegają na sekwencyjnej pracy dwóch
turbosprężarek.
|
|
FLAMER KIT: TYPOWY GADGET |
|
Tak, jeżeli ktoś chce zrobić ze swojego samochodu
zabawkę i zbłaźnić się w oczach wszystkich znawców,
to koniecznie musi to mieć! Otóż Flamer Kit to bardzo
proste urządzonko montowane w końcowym tłumiku.
Wystarczy "rozkręcić" silnik do około 5000
obrotów na minutę, nacinąć przycisk i... nie, nic
wielkiego sie nie stanie. Tylko z tłumika buchnie płomnień
o długości kilunastu-kiludziesięciu centymetrów. Jaki
jest tego cel? Hm... nie pytajcie mnie, naprawde nie wiem.
To tak jak przykładać sobie zapalniczkę do odbytu ;-)
Zapewne ogień ten miał imitować skutki uboczne systemu
"podtrzymywania turbo", który jest stosowany
najczęściej w samochodach rajdowych. Moim zdaniem
(oczywiście, wiele osób może uwarzać inaczej) jest to
totalny bezsens i głupota. Zamiast kupować ten
"KIT" lepiej oddać pieniądze jakiemuś
bezdomnemu.
To byłoby na tyle w tym numerze. W następnych wydaniach
opiszę najciekawsze projekty polskich firm tuningowych,
przyjżę się stronom o tematyce tuningowej itp. Jeżeli
chcesz, abym poruszył tu konkretny temat - pisz na mój
adres (sal@turew.prv.pl).
Jestem otwarty na propozycje. Do zobaczenia za miesiąc!
:)
Maciej "Sal" Kujawa
|