(c) 2000-2001 Tawerna RPG

 
 

    Jak by się nie patrzyć, jestem dość dużym fanem fantasy, co niestety owocuje słabszą znajomością innych gatunków książek. Tym jednak razem nie mam zamiaru pisać o książce fantasy, jednak opowiadaniu Marcina Wolskiego "Laboratorium numer osiem", które jak by nie patrzyć jest SF.
    Jest to opowiadanie które się czyta (jak wciągnie) w 1-2 dni. Ja czytałem je w 2 dni, albowiem byłem zajęty innymi sprawami. Na samym początku może się wydawać nieciekawe jednak wraz z dalszymi stronami fabuła zaczyna interesować czytającego.
    Niestety, nie mogę nawet zdradzić początku fabuły, gdyż to nie byłoby to samo. Mogę powiedzieć iż jeśli ktoś lubi Planetę Małp to się na pewno spodoba. A jeśli ktoś nienawidzi Planety Małp (tak jak ja) to też niech przeczyta. Książka jest tak interesująca sama w sobie, napisana z humorem i zaskakująca (z tymże że najlepsze zostało zostawione na koniec) do samego końca, że nie ma co zwlekać tylko lecieć do biblioteki.
    Powiem jednak, że akcja rozgrywa się w 3978 roku po wojnie atomowej, a wszyscy ludzie (no dobra, prawie wszyscy) mają troszkę powyżej metra. Jak to powiedział jeden z małych ludzi widząc dużego człowieka:
    "Czy to nie skandal być tak nieproporcjonalnym? Przecież człowiek tych rozmiarów musi być szalenie nieekonomiczny!"
    Podsumowując książka jest niezwykle ciekawa, humorystyczna i zaskakująca. Nawet dla zagorzałych fantasy jest to godna pozycja. Niestety o fabule nic nie powiem (i tak już za dużo napisałem), bowiem to nie to samo gdzieś odczytać streszczenie książki, a samemu ją przeczytać. Gorąco polecam!