|
To się w głowie nie mieści!
Kiedy zawiodły wszystkie podejmowane próby leczenia konwulsji, 48-letniego
W.J. poddano operacji rozcięcia połączeń pomiędzy półkulami mózgowymi,
które przekazywały pobudzenia padaczkowe. Michael Gazzaniga, wówczas 21-
letni student, dysponujący prymitywnym sprzętem, miał zbadać pooperacyjne
funkcjonowanie pacjenta W.J. Był rok 1961, w neurologii pojawił się nowy
obszar badań - problem rozszczepionego mózgu.
Historia pacjenta znanego jako W.J. była zdumiewająca: jego mózg po
operacji w zasadzie funkcjonował normalnie, jednak w podczas cotygodniowych
badań kontrolnych W.J., Gazzaniga odkrył, że odkąd połączenia spoidłowe
W.J. zostały przerwane - prawa półkula nie wie nic o pracy lewej i vice
versa. Kora każdej z półkul jego mózgu, jak się wydawało, miała własną,
niezależną egzystencję. Kiedy Gazzaniga skonsultował się z zaprzyjaźnionym
psychologiem ten powiedział: "Wygląda na to, że mamy nie jeden, a dwa
mózgi!"
Mózg człowieka składa się z dwóch półkul, wyspecjalizowanych w różnych
czynnościach. W półkuli lewej zlokalizowana jest mowa i inne funkcje
językowe, dokonywanie obliczeń oraz rozwiązanie bardziej skomplikowanych
problemów, natomiast w prawej - konstrukcje przestrzenne i proste
rozumienie języka. Oczywiście u osób leworęcznych lub o nietypowej
lateralizacji, sprawa podziału czynności półkul wygląda nieco inaczej,
jednak większość przedstawicieli gatunku ludzkiego to osoby praworęczne, u
których w związku z tym półkulą dominującą jest lewa półkula, dlatego
badania nad lokalizacją poszczególnych czynności najczęściej odnoszą się
właśnie do osób o typowej lateralizacji.
Poza tym obydwie półkule odpowiadają za koordynowanie świadomych ruchów
ciała, przy czym prawą stroną ciała zawiaduje lewa półkula, a lewą - prawa.
Podobnie dzieje się z odbieraniem informacji zmysłowych - np. dźwięk, który
dostaje się wyłącznie do lewego ucha dociera do prawej półkuli. Wyjątkami
są: informacje wzrokowe, które przez tzw. skrzyżowanie wzrokowe docierają
do kory obu półkul i węch, który jest zlokalizowany po tej samej stronie,
co jego receptory (czyli komórki odpowiedzialne za odbiór informacji
węchowych). Dzięki specjalizacji obie półkule uzupełniają się wzajemnie i współpracują
ze sobą, co jest możliwe dzięki łączącemu je spoidłu wielkiemu. Składa się
ono z ponad 200 milionów włókien nerwowych i stanowi jedno z największych
połączeń w centralnym układzie nerwowym. Mimo to okazało się, że nie jest
ono niezbędne do życia, istnieją osoby od urodzenia pozbawione spoidła
wielkiego i funkcjonują one zupełnie normalnie. Pod koniec lat
pięćdziesiątych jedną z metod leczenia ciężkich przypadków padaczki,
niepodatnej na inne środki stała się komisurotomia - operacyjne rozcinanie
spoidła wielkiego. Wobec braku połączenia pomiędzy półkulami pobudzenia
padaczkowe, powstałe w jednej części mózgu nie przedostawały się do
drugiej. Dzięki temu objawy padaczki były znacznie mniej uciążliwe dla
pacjenta.
Łatwo jednak można się domyślić, że z podobnych przyczyn nie przedostawały
się z jednej półkuli do drugiej inne informacje, niemniej jednak pacjenci z
rozszczepionym mózgiem funkcjonowali normalnie. Dość szybko po operacji
powracali do normalnego życia, a jednak przypadki osób, którym rozcięto
spoidło wielkie pociągnęły za sobą cały sznur problemów. I nie były to nie
problemy natury medycznej, ale filozoficznej...
Nagle okazało się bowiem, że fakt, iż człowiek ma jeden mózg, odpowiadający
za jego procesy umysłowe nie jest już tak oczywisty, jak kilka lat
wcześniej. Nie można jednak także uznać, że człowiek ma dwa umysły,
zlokalizowane w dwóch półkulach. Nie więc było nic pewnego i można było
najwyżej stawiać hipotezy, oparte na różnych obserwacjach i niejednokrotnie
ze sobą sprzeczne.
Najbardziej skrajne wydają się hipotezy, lokujące umysł w lewej półkuli.
Autorem jednej z nich jest Michael Gazzaniga, obecnie jeden z największych
autorytetów dziedzinie badań nad rozszczepionym mózgiem. Uważa on, że u
większości ludzi w lewej półkuli znajduje się tzw. interpretator, który
odpowiada za automatyczne odruchy człowieka, postrzeganie rzeczywistości i
zachodzących w niej relacji, rozumienie świata zewnętrznego i tworzenie
własnej osobowości oraz przekonań i wyobrażeń. Dzieje się tak ponieważ
tylko lewa półkula jest zdolna do rozwiązywania problemów i w niej
zlokalizowana jest mowa. Prawa półkula nie posiada takich możliwości, a
więc nie ma sensu rozpatrywanie jej w kategoriach świadomego umysłu.
- Dwie połowy mózgu są jak zdolne i "tępe" dzieci w klasie. "Tępe" dziecko
różni się od zdolnego tym, że niczego się nie uczy. Rozszczepienie tych
dwóch półkul pokazuje, jak bardzo tępym dzieckiem jest prawa półkula" -
mówi Gazzaniga, który porównuje tę półkulę także do człowieka cierpiącego
na chorobę Alzheimera." Człowiek we wczesnych stadiach (tej choroby) czyta
gazetę, mówi spójnymi zdaniami, ale nie jest w stanie rozwiązywać
problemów"
Ponadto prawa półkula nie potrafi spostrzegać relacji pomiędzy słowami w
zdaniu. Zajmuje się tym lewa półkula. To w niej, zdaniem Gazzanigi odbywa
się myślenie, skomplikowane operacje poznawcze i w niej mieści się
świadomość. Prawa - to automat do sprawowania kontroli nad lewą stroną
ciała, monitorowania uwagi i wykonywania niektórych zadań przestrzennych -
"tępe" dziecko, pozostające w cieniu inteligentnego bliźniaka oraz strażnik
lewej półkuli: kiedy lewa chce pofantazjować, prawa pilnuje, żeby nie
utraciła kontaktu z rzeczywistością. Dowodzą tego badania, w których "dwóm
półkulom" pacjentów z rozszczepionym mózgiem prezentowano historyjkę;
następnie badani (czy raczej badane półkule), rozpoznawali wśród fragmentów
różnych historyjek te, które należały do przedstawionej. "Lewe półkule"
miały tendencje do ubarwiania poznanej historyjki, prawe - w ogóle tego nie
robiły. Prawa półkula nie upiększa naszych doświadczeń. Jest "skrupulatnym
realistą".
Zdarza się, że w wyniku doznanych obrażeń lub choroby nowotworowej
pacjentom usuwa się całą półkulę mózgową. Co dzieje się z człowiekiem,
którzy straci lewą półkulę? Czy ów "interpretator" przeniesie się do
prawej? Zdaniem Gazzanigi - nie. Świadomy umysł jest wyłączną domeną lewej
półkuli, a pacjenci pozbawieni tego organu przestają być przedstawicielami
naszego gatunku.
U osób z rozszczepionym operacyjnie mózgiem półkule nie mogą współpracować
ze sobą, tak, jak przed operacją. Obie półkule gromadzą doświadczenia
niezależnie od siebie, a w dodatku żadna z nich nie wie, co dzieje się z
drugą.
W życiu codziennym ludzie z rozszczepionym mózgiem funkcjonowali normalnie,
ponieważ obie ich półkule otrzymywały takie same informacje, a więc
gromadziły takie samo doświadczenie. Problem pojawiał się w laboratorium
wyposażonym w aparaturę, która pozwala porozumiewać się z każdą półkulą
osobno.
Tylko czy wtedy na pewno mamy do czynienia z jedną osoba badaną, czy z
dwiema, które w warunkach normalnych stanowią jedność i dopiero w sytuacji
eksperymentu uzyskują "niezależność"?
Ale jeśli tak się dzieje, kto w takich badaniach jest osobą badaną: pacjent
z rozszczepionym mózgiem, czy jego dwie, rozdzielone półkule, posiadające
wspólne ciało? Istnieje hipoteza, zgodnie z którą osoby z rozszczepionym
operacyjnie mózgiem mają jeden umysł, który może "rozpadać się" na dwie
części w warunkach eksperymentalnych.
Badając pacjentów z rozszczepionym mózgiem można się porozumiewać tylko z
jedną półkulą, przy czym komunikacja z prawą półkulą może przypominać
komunikację z człowiekiem nagle pozbawionym mowy. Dotychczas bowiem prawa
półkula wypowiadała się za pośrednictwem lewej, teraz nie ma takiej
możliwości. Nie znaczy to jednak, że prawa półkula nie może się
wypowiedzieć - może zrobić to bez użycia mowy - np. pokazując ręką lub
wybierając odpowiedni przedmiot.
U pacjentów, u których przeprowadzono komisurotomię informacje z lewego i
prawego pola widzenia nie docierają do obydwu półkul, każda półkula
otrzymuje informacje wzrokowe niezależnie od drugiej i mogą one być ze sobą
sprzeczne.
Thomas Nagel opisuje kilka następujący eksperyment: obu półkulom
wyświetlono, przy pomocy specjalnej aparatury, dwa różne słowa: "ołówek" i
"szczoteczka do zębów" i polecono badanemu, aby wybrał odpowiedni
przedmiot. Obie jego ręce szukały niezależnie od siebie, przy czym prawa
odrzuciła ołówek, którego poszukiwała lewa, a lewa odłożyła szczoteczkę,
którą w końcu odnalazła prawa.
Jeszcze bardziej zdumiewające wydają się rezultaty innego eksperymentu, gdy
w polu widzenia prawej półkuli wyświetlono słowo "kapelusz", lewa ręka
badanego bezbłędnie wybrała kapelusz z grupy przedmiotów. W tym samym
czasie badany oświadczył, że nie widział nic.
U większości ludzi lewa półkula jest półkulą dominującą, to ona kontaktuje
się z otoczeniem. Być może więc każda półkula "wie swoje", ale tylko może o
tym mówić? Lewa półkula porozumiewa się z otoczeniem, wybiera, ocenia i
podejmuje decyzje. Prawa pełni funkcje strażnika, zajmuje się postrzeganiem
przestrzennym i niektórymi czynnościami mechanicznymi, i nie zwykła
porozumiewać się z "kimś innym niż lewa półkula".
Dowodzi tego kolejny eksperyment opisany przez Nagela
"W lewej ręce pacjenta, któremu zasłonięto oczy, umieszczono fajkę (po
angielsku - PIPE), następnie poproszono go, aby napisał, co trzymał w ręce.
Praworęczny pacjent bardzo opornie zaczął pisać lewą ręką. Napisał litery P
i I. Wtedy niespodziewanie szybkość pisania wzrosła, a pismo stało się
wyraźniejsze, I zostało zamienione na E, a słowo zostaje uzupełnione jako
PENCIL (ołówek). Najwyraźniej lewa półkula na podstawie wyglądu dwóch
pierwszych liter zaczęła zgadywać, po czym wpłynęła na czynność, która
normalnie była jej zadaniem. Dopiero wtedy prawa półkula znowu przejęła
kontrolę - badany skreślił litery ENCIL i... narysował fajkę. Prawa,
skrupulatna i dokładna półkula z trudem usiłowała napisać "pipe", po czym,
gdy zauważyła, że "bardziej biegła w piśmie", lewa półkula "wie, o co
chodzi" - oddała jej "głos" i dopiero, gdy zorientowała się, że lewa jest w
błędzie, podjęła, zgodną ze swoją prawdomówną naturą, próbę sprostowania.
|