|
Apollo 11 - upragniony księżyc
Wszystko zaczęło się w 1957 r., kiedy to Rosjanie wystrzelili Sputnika.
Podczas zimnej wojny i wyścigu zbrojeń Rosja chciała pokazać, że jest
znacznie bardziej zaawansowana technologicznie niż Zachód. Amerykanie
postanowili, że oni wyślą pierwszego człowieka na orbitę okołoziemską -
niestety, również i tutaj Rosjanie ich wyprzedzili. 12 marca 1961 roku
Jurij Gagarin, jako pierwszy człowiek okrążył Ziemię. Chociaż niektórzy
mają co do tego wątpliwości (brak zdjęć z misji, zapisu filmowego, nie do
końca spójne informacje) Rosjanie zdecydowanie zostawili Amerykę z tyłu -
przynajmniej jeżeli chodzi o eksplorację kosmosu.
25 maja 1961 roku prezydent John F. Kennedy oświadczył przed Kongresem
Stanów Zjednoczonych, że celem Ameryki jest "wysłanie człowieka na Księżyc
i bezpieczne sprowadzenie go z powrotem na Ziemię w ciągu najbliższych
dziesięciu lat". Mówiąc to, prosił o pozwolenie na rozpoczęcie prac nad
programem lotów kosmicznych "Apollo" - których celem było postawienie
człowieka na Księżycu.
Amerykanie, jak i Rosjanie mieli za sobą szereg misji bezzałogowych, m.in.
sondy wysyłane na Księżyc (amerykańskie Pionier i radzieckie Łuna). Przed
lotem Apollo 11, amerykanie byli w stanie nie tylko wysłać człowieka na
orbitę suborbitalną (Alan Shepard, rok 1961), ale także zbliżyć się do
Księżyca na odległość 15 km (Apollo 10, 18 maja 1969 r.). Załodze Apollo 10
nie wolno było jednak wylądować, chociaż była do tego przygotowana - był to
swego rodzaju lot testowy.
Ameryka potrzebowała niemal 10 lat, aby obietnica prezydenta mogła się
spełnić. Były to trudne lata - Amerykanie pomimo tego, że mieli u siebie
Wernhera von Brauna, konstruktora słynnych rakiet V-1 i V-2, nie mogli
sobie poradzić z wieloma problemami natury technicznej. Rakiety nośne były
awaryjne, sprzęt zawodny - Neil Armstrong, który jako pierwszy stanął na
księżycu - podczas wcześniejszej misji Gemini 8 omal nie zginął, gdy jeden
z silników manewrowych odmówił posłuszeństwa, a kapsuła zaczęła wirować w
tempie 500 obrotów na minutę.
Pomimo problemów, wielu misji bezzałogowych (Apollo 2 do Apollo 6) i
ciągłej poprawy bezpieczeństwa - misja Apollo 11 została zaplanowana na 16
lipca 1969 r. Start odbył się z przylądka Cape Canaveral na Florydzie.
Dowódcą misji został Neil Armstrong, pilotem modułu załogowego Michael
Collins, a pilotem modułu księżycowego Buzz Aldrin. Apolla na orbitę
wyniosła trójczłonowa rakieta Saturn 5 o ciągu 3,4 mln kG. Miała 110 metrów
wysokości, potrójny napęd - nafta, ciekły wodór i tlen, ważyła 3 tys. ton i
rozwijała prędkość 40 tys. km.
W czasie tej wyprawy Rosjanie wystrzelili w kierunku Księżyca pojazd Łuna
15, który miał wylądować, pobrać próbki gruntu i wrócić, udowadniając, że
wysłanie ludzi jest bez sensu, skoro można to zrobić bez ich udziału i
narażania ich na niebezpieczeństwo. Misja Łuny nie udała się jednak,
łączność została przerwana, a pojazd rozbił się na Księżycu.
Apollo 11 wszedł na orbitę wokół Księżyca 19 lipca. Po paru okrążeniach,
Aldrin i Armstrong przeszli do modułu księżycowego "Eagle" (Orzeł). 20
lipca o godz. 16.17 czasu wschodnioamerykańskiego lądownik zagłębił się w
powierzchnię Księżyca, na "Morzu Spokoju". Po chwili Armstrong przekazał
komunikat do bazy w Houston - "Orzeł wylądował". Kolejne słynne zdanie dowódca wypowiedział o godz. 22.56, kiedy stawiając
nogę na Księżycu rzekł: "That's one small step for a man, one giant leap
for mankind" (To mały krok dla człowieka, ale ogromny skok dla ludzkości). Po 20 godzinach spacerów, zebrania ponad 20 kg kamieni i księżycowego
gruntu, wbiciu amerykańskiej flagi i rozmowie telefonicznej z prezydentem
Nixonem, astronauci weszli z powrotem do Orła i powrócili do orbitującego
modułu Apollo. W sumie misja trwała 8 dni. Zaraz po powrocie załoga poddana
została dwutygodniowej kwarantannie - na wypadek przywiezienia jakiejś
nieznanej choroby.
Po tej misji na Księżycu wylądowało jeszcze 10 amerykańskich astronautów.
Na początku lat siedemdziesiątych program Apollo przerwano z powodu dużego
ryzyka i rosnących kosztów. Od tamtej pory na Księżycu nie stanął żaden
człowiek.
Wokół misji krążyły różne plotki, m.in. taka, że astronauci mieli ze sobą
trujące pastylki, które zażyć mieli na wypadek niemożności powrotu na
Ziemię. Informacje te zdementował Jim Lovell - uczestnik jednej z
najniebezpieczniejszych wypraw na Srebrny Glob - Apollo 13 (z powodu
eksplozji zbiornika kriogenicznego, utraty tlenu i zasilania w module
załogowym, lądowanie na Księżycu nie było możliwe).
Prezydent Nixon był przygotowany i na wypadek porażki, w razie utraty
statku i śmierci astronautów, miał gotowe przemówienie: "Los zrządził, że
ludzie, którzy wyruszyli na Księżyc, aby go badać w pokoju, pozostaną tam,
aby odpoczywać w pokoju" - tak brzmiały pierwsze słowa przemowy.
Jedni porównują misję Apollo 11 do największego osiągnięcia techniki XX
wieku, a dla innych są to tylko niewłaściwie wydane pieniądze. Jednak prace
NASA nad wysłaniem człowieka w kosmos bez wątpienia miały wpływ na komfort
życia wielu ludzi na Ziemi. Obecnie planowana jest misja lądowania
człowieka na Marsie, ale z powodu wysokich kosztów i dużego ryzyka, nie
będzie szybko zrealizowana. Wszak czasy zimnej wojny minęły i nie ma sensu
wysyłać ludzi tam, gdzie można wysłać roboty. Rosja też nie stanowi już
konkurencji, wręcz przeciwnie - razem z Amerykanami zamierza utrzymać na
orbicie okołoziemskiej laboratorium naukowe i bazę orbitalną - jej koszt to
bagatela 100 mld USD.
|