|
s k u t e c z n a r e k l a m a
Magazyn Reporter nr 09/2002
Data wydania: 2002.09.01

Niech żyje wolność (słowa)!
Katarzyna "Danio" Majgier,
www
Nie mam zwyczaju nawiązywać we wstępniaku do wstępniaka poprzedniego, ale tym razem to zrobię. Sprawiły to Wasze e-maile oraz komentarze na Forum, dotyczące poprzedniego wstępniaka - "Internet dla (ciemnych) mas". O ile większość nadawców i komentujących zgodziła się ze mną co do stopniowego obniżania "wartości netto" treści pojawiających się w Internecie, o tyle to, co napisałam na temat cenzury w Internecie zostało w wielu przypadkach opacznie zrozumiane.
Napisałam co prawda całkiem wprost i to dwukrotnie, że jestem wszelkim próbom ograniczania wolności słowa w Internecie zdecydowanie przeciwna, a jednak... wygląda na to, że aby cos skomentować, wcale nie trzeba czytać całości. Nie próbuję tu nikogo obrażać ani obrażać się na nikogo, jednak musiałam sama przeczytać kilkakrotnie poprzedni wstępniak i dać do przeczytania innym osobom, aby upewnić się, czy aby na pewno wystarczająco jasno napisałam, że NIE JESTEM ZWOLENNIKIEM CENZURY W INTERNECIE. Ja tylko śmiałam zauważyć, że poziom wypowiedzi uczestników dyskusji na pewnych stronach (bo zauważcie, że na wielu forach o takich zachowaniach nie ma mowy) jest, delikatnie mówiąc, niski.
Co zaś do samego cenzurowania Internetu, dosyć trudno jest mi wyobrazić sobie ową czynność z technicznego punktu widzenia. Pamiętam czasy, kiedy listy od babci przychodziły otwarte i z pieczątką "ocenzurowane" i kiedy podnosząc słuchawkę słyszało się "rozmowa kontrolowana" i wyobraźnia podsuwa mi wizje w rodzaju nagłówków w e-mailu "E-mail został zbadany programem antywirusowym oraz ocenzurowany". A te setki e-maili skasowanych, albo z wyciętymi fragmentami... i smutni panowie, pukający do drzwi osobnika, który śmiał takie podejrzane teksty wysłać... (jeśli młodsi z Was, nie wiedzą, o czym mowa - polecam rozmowę z rodzicami lub obejrzenie np. "Alternatywy 4" S. Barei).
Tak, czy owak coraz więcej jest głosów, opowiadających się za cenzurą w Internecie, na co dowodem był ów program w radiowej "Trójce". Czy jednak w Internecie rzeczywiście mamy wolność słowa? Każdy może napisać co chce i o kim chce? Owszem, można sobie wzajemnie wymyślać na chatach, można zakładać antyfankluby Billa Gatesa, Britney Spears albo Disco Polo, jeśli kogoś to bawi, ale niech tak ktoś spróbuje wykryć dziurę w serwerze dużej firmy i napisać o tym na swojej stronie, niech odkryje, że oferowane przez inną firmę płatne usługi w rzeczywistości wcale nie wymagają płacenia, aby z nich skorzystać... Wtedy okaże się, że do wolności słowa jaką cieszą się media np. w USA jest nam bardzo daleko.
Nie tak dawno byliśmy świadkami dziwnego przypadkiem "znikających newsów" o dziurze w systemie pocztowym dużego portalu, a warto zaznaczyć, że newsy te nie znikały z małych, amatorskich stron, których właścicieli łatwo zastraszyć, bo nie znają prawa prasowego, ale z witryny znanego pisma komputerowego. Niejeden zamieszczany na stronach Reportera news, który pomimo, że był zgodny z prawdą, stawiał w niekorzystnym świetle kogoś z "dużych" spotykał się z dosyć gwałtownymi reakcjami PR-owców tych firm. A przecież wolność słowa polega na tym że nikomu nie zabrania się dostępu do informacji. Do żadnych informacji.
I właśnie to, a nie możliwość stosowania wulgaryzmów w każdym okienku, w jakie można coś wpisać, jest powodem, dla którego wolność słowa powinna w Internecie być pod szczególną ochroną. Zwłaszcza obecnie, kiedy pojawiają się próby ograniczania mediów niezależnych, kiedy zamykane są radiostacje, które wydają się komuś "niewygodne", Internet musi być ostoją takiej wolności słowa.
Krótko mówiąc portale są tworzone z myślą o masach.
Tak więc - do pierwszego!
Skomentuj tekst na Forum:
http://forum.reporter.pl/watki.php?f=027
|